Oficjalne forum gorzowskiego speedwaya Strona Główna
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Prawdziwa historia gorzowskiego żużla
Autor Wiadomość
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-08-29, 11:22   Prawdziwa historia gorzowskiego żużla

Sorry za posty pod postami, ale inaczej nie da rady. Trzeba będzie ten tekst podzielić na wiele postów. Jak zdrowie dopisze, postaram się dorzucać kolejne części.
Dość mam czytania bzdur typu porzy Ursus powstał KS Gwardia, nie mówiąc już o przekłamaniach Dreczki .

Tekst może być lekko nieczytelny (przepisany z Worda do Notatnika, a potem na forum), zwłaszcza tabele i liczby.

Odcinek 1

1945

Prapoczątki gorzowskiego żużla sięgają końca 1945 roku. Właśnie wtedy zaczęto organizować w Gorzowie rajdy motocyklowe i uliczne, które były wstępem do wyścigów na owalnym torze. Należy w tym miejscu dodać: torze stadionu lekkoatletycznego, bo o obiektach "czysto" żużlowych nie było wtedy mowy. Te powstawały w zasadzie w połowie lat 50-tych.

W przypadku gorzowskiego sportu żużlowego pierwszym, który rzucił pomysł zorganizowania sekcji (oczywiście jeszcze wtedy motorowej) był Michał Nagengast - kierownik Państwowego Urzędu Samochodowego, prywatnie wielki miłośnik sportowej jazdy na motocyklach. Przed wojną sam był rajdowcem i członkiem Motoklubu Unia z Poznania.

Kiedy sposobiono się do pierwszych powojennych dożynek na Ziemi Lubuskiej, to właśnie M. Nagengast rzucił myśl, by z tej okazji zorganizować motocyklowy zlot gwiaździsty. Pomysł chwycił, i po żniwach, w dniach 8-10 września 1945 roku, taki zlot się odbył. Wielu uczestników nie ukończyło zawodów, bo nie wszystkie motocykle dojechały do mety, ale początek został zrobiony.

Już w październiku 1945 roku powstał w Gorzowie Klub Motorowy Unia, będący oddziałem (lub jak kto woli jednym z kilku klubów filialnych) Motoklubu Unia Poznań. Pierwszym prezesem został oczywiście Michał Nagengast, sekretarzem - Mieczysław Krzyżaniak, kapitanem sportowym Władysław Dobek, a członkami - Konrad Wieła, Leon Andrejew i Władysław Przybylski.

1946

W drugim roku istnienia KM Unia, dał się zaznaczyć znaczący wzrost ilościowy liczby członków. Było już ich około stu osiemdziesięciu. Do tak szybkiego rozwoju klubu przyczynił się głównie organizowany w tym roku rajd po Ziemiach Północnych, którego uczestnicy musieli już wykazać przynależność klubową. Piąte miejsce zajął w nim gorzowianin Konrad Wieła.

Organizowano zatem wiele różnych wyścigów i rajdów - w Gorzowie ścigano się np. w "motorowej gonitwie za lisem" oraz w zawodach "O Herb Miasta Gorzowa". Chętnych do udziału było również bardzo dużo, przy czym trzeba wziąć pod uwagę, że zawodnicy Unii (podobnie jak pozostali motocykliści w kraju) nie przejawiali wtedy żadnej specjalizacji. Ci sami posiadacze motocykli, którzy jednego dnia startowali w wyścigach ulicznych, następnego dnia jeździli w rajdach, lub wyścigach na torze.

Odbywały się w Gorzowie "nieoficjalne" żużlowe turnieje wewnątrzklubowe, z udziałem tylko zawodników KM Unia. Do poważniejszego ścigania się, już z reprezentantami klubów z Wielkopolski, Pomorza i Kujaw, doszło w następnym roku.

Czołowymi jeźdźcami KM Unia Gorzów byli w tym okresie (druga połowa lat 40-tych) między innymi: Antoni Kapusta, Mieczysław Krzyżaniak, Kazimierz Przybylski, Henryk Rzeczyński i Jerzy Uniecki.

1947

W 1947 roku zawarczały w Gorzowie po raz pierwszy, już "na poważnie", motocykle żużlowe. Imprezą, która zelektryzowała gorzowską publiczność, był rozegrany 10 sierpnia turniej pod nazwą: "I Złoty Puchar Ziemi Lubuskiej". Patronat nad zawodami, odbywającymi się od tej pory corocznie, do 1951 roku, objęła "Gazeta Poznańska". W tej premierowej żużlowej imprezie, rozegranej na bieżni lekkoatletycznej stadionu przy ul. Myśliborskiej, zwyciężył ledwie 17-letni zawodnik LKM-u Leszno - Henryk Woźniak, który startując na motocyklu DKW uzyskał czas 4:55,4 min. Jako ciekawostkę można dodać, że w zawodach wzięło udział aż 135 motocyklistów.

Leszczynianie wygrywali także w kolejnych czterech edycjach Pucharu, dopiero w 1951 roku najlepszym okazał się gorzowianin Marian Kaiser.

Poza tym w lipcu odbyły się także na torze przy ul. Myśliborskiej eliminacje mistrzostw okręgu poznańskiego. Do zawodów tych dopuszczono wszystkich właścicieli prywatnych motocykli, posiadających ważne licencje. Ze względu na różnorodność maszyn turniej zorganizowano z podziałem zawodników na klasy: do 130 ccm, do 250 ccm, do 350 ccm, oraz powyżej 350 ccm. Gorzowianie nie odnieśli wielkich sukcesów, choć Mieczysław Cichocki, Tadeusz Stercel, Rzeczyński i Kapusta należeli do wyróżniających się uczestników imprezy. Ciekawostką jest fakt, że w zawodach wystąpiły dwie kobiety: w klasie 250 ccm Helena Budzan, a w klasie 350 ccm Barbara Eismond. Startowały bez powodzenia, ale ich występ spotkał się z dużą owacją licznie zgromadzonej gorzowskiej publiczności.

Warto wspomnieć, że w 1947 r. pierwsze kroki w sporcie motorowym zaczęli stawiać późniejsi długoletni zawodnicy drugoligowej Stali: Mieczysław Cichocki i Tadeusz Stercel.

Odnotować należy również fakt zmiany zarządu KM Unia. Jesienią wybrano nowe władze, które przetrwały do końca istnienia klubu. Prezesem został Władysław Przybylski, sekretarzem Konrad Wieła, skarbnikiem Władysław Rzeczyński, gospodarzem Józef Tylman, a kapitanem sportowym Antoni Kapusta. W skład zarządu weszli również: Mieczysław Krzyżaniak, Henryk Dytz i Antoni Cieślicki.

W tym samym 1947 roku położone zostały podwaliny pod późniejszego kontynuatora tradycji żużlowych w Gorzowie - Klub Sportowy Stal. W omawianym okresie nosił on jeszcze nazwę: Związkowy Klub Sportowy Metalowców PZInż. Zakładem patronackim były Zakłady PZInż.-3, późniejsze ZM Gorzów. Pierwszym prezesem ZKS Metalowców PZInż. został Jan Kocot.

1948

Rok 1948 to kolejne turnieje, starty i coraz większe doświadczenie wschodzących "gwiazd" gorzowskiego speedwaya. Do miasta nad Wartą na towarzyskie mecze oraz imprezy o okolicznościowe puchary zaczęli zjeżdżać zawodnicy między innymi: Astry Krotoszyn, Gwardii Bydgoszcz, Klubu Motorowego Ostrów, Leszczyńskiego Klubu Motocyklowego, Olimpii Grudziądz, Sparty Śrem, Unii Zielona Góra i Włókniarza Piła. Emocji nie brakowało, jednak mało doświadczeni gorzowianie wciąż ustępowali umiejętnościami rywalom. Ale Gorzów miał już swoich żużlowych idoli: Kapustę, Rzeczyńskiego, Cichockiego ...

Sezon 1948 przyniósł zresztą znaczne ożywienie działalności sportowej KM Unia. Oto zespół gorzowski został zgłoszony do rozgrywanych po raz pierwszy w Polsce rozgrywek ligowych. Co prawda była to tylko Poznańska Liga Okręgowa, lub też inaczej "Drużynowe Mistrzostwa Polski na maszynach przystosowanych", ale sam fakt możliwości prawdziwej, turniejowej (ligi rozgrywano w Polsce systemem trójmeczów) konfrontacji z zawodnikami z innych klubów, wpłynął korzystnie na poziom i umiejętności gorzowskich zawodników.

Warto przy okazji wspomnieć, że w zespołach rywalizujących w PLO startowali między innymi znani później z występów w I lidze żużlowcy, jak: Franciszek Cieślawski, Wacław Andrzejewski, Henryk Woźniak, Marian Kuśnierek, Henryk Cieślewicz, Henryk Ignasiak, Jerzy Błoch, Zdzisław Jałowiecki i Rajmund Świtała.

Kadrę KM Unia w tym debiutanckim ligowym sezonie tworzyli:
CICHOCKI Mieczysław ( ur. 1929 )
JASIŃSKI Lech
KAPUSTA Antoni
KOWALSKI Zdzisław ( 1925 )
MIARA Ryszard
RZECZYŃSKI Henryk ( 1929 )
STERCEL Tadeusz

Za rywali gorzowski zespół miał: rezerwy I-ligowych klubów z Rawicza (Motoklub) i Leszna (LKM), "bratnie" kluby-oddziały poznańskiej Unii z Chodzieży, Gniezna i Gostynia, sekcję motorową Śremskiego Klubu Sportowego, a także sekcje motorowe dwóch poznańskich klubów: HCP i ZZK (późniejszego Kolejarza).

KM Unia Gorzów w końcowej tabeli uplasował się na szóstej pozycji. Brak jest kompletnych danych dotyczących tzw. "małych punktów", prawdopodobnie także drużyna ZZK Poznań wycofała się po jednej z rund, a zastąpiła ją Unia Zielona Góra.

Poznańska Liga Okręgowa
1. Motoklub II Rawicz 4 12 95
2. LKM II Leszno 4 11 89
3. Unia Chodzież 4 9 71
4. Unia Gniezno 4 9 ??
5. Unia Gostyń 4 8 ??
6. Unia Gorzów 4 6.5 ??
7. Unia Zielona Góra 3 5.5 50
8. ŚKS Śrem 4 5 ??
9. HCP Poznań 4 5 41
10. ZZK Poznań 4 4 ??

Punktacja spotkań wyglądała następująco: 3-2-1. Każdy zespół startował w czterech turniejach, za przeciwników mając dwa inne zespoły w każdym z trójmeczów. Zawody odbywały się na torach wyznaczanych z góry, co oznaczało, że niektóre kluby ani razu mogły nie wystartować na własnym obiekcie.

Największą imprezą żużlową 1948 roku w Gorzowie był ponownie "Złoty Puchar Ziemi Lubuskiej". W zawodach tych zwyciężył znakomity Alfred Smoczyk.

Z występów żużlowców gorzowskich na innych torach warto wymienić zwycięstwo (w kategorii 200 ccm) Cichockiego, w rozegranym 1 października w Zielonej Górze "Pucharze Winobrania".

Pod koniec roku nastąpiły ważne zmiany organizacyjne. Sekcja żużlowa KM Unia została wchłonięta przez działający przy Komendzie Powiatowej MO, Klub Sportowy Gwardia. Od 1949 r. wszyscy gorzowscy żużlowcy reprezentowali już "gwardyjskie" barwy. Przejście do Gwardii wpłynęło pozytywnie na poziom sportowy zawodników. W nowym klubie żużlowcy znaleźli lepsze warunki uprawiania swojej dyscypliny. Natomiast KM Unia istniał jeszcze do 1950 roku.

1949

Pierwszy rok startów w Poznańskiej Lidze Okręgowej pod szyldem Gwardii okazał się dość udany. Gorzowianie, po nabraniu w poprzednim sezonie niezbędnych doświadczeń, tym razem byli już groźni dla najlepszych. W czterech trójmeczach gwardziści zdobyli 9 "dużych" pkt. na 12 możliwych (o dwa mniej od zwycięskiej Gwardii Krotoszyn). Trzon zespołu stanowili na pewno:
CICHOCKI Mieczysław ( 1929 )
RZECZYŃSKI Henryk ( 1929 )
STERCEL Tadeusz

Poza nimi w rozgrywkach startowali zapewne także inni zawodnicy z szerokiej kadry Gwardii. Zawodników było już tylu - oprócz wyżej wymienionych także między innymi:
DROBNY Julian
FRĄCEWICZ Stanisław ( 1930 )
GOMOLIŃSKI Tadeusz
JASIŃSKI Lech
KAPUSTA Antoni
KOWALSKI Zdzisław ( 1925 )
MIARA Ryszard
SZYPLIŃSKI Czesław
WIŚNIEWSKI Kazimierz ( 1925 )
że klub z Gorzowa mógł sobie pozwalać na wystawianie w turniejach towarzyskich drużyny rezerwowej.

Poznańska Liga Okręgowa
1. Gwardia Krotoszyn (b) 4 11 83
2. Stal II Ostrów 4 10 77
3. Stal Zielona Góra 4 10 69
4. Gwardia Gorzów 4 9 75
5. KM Kępno (b) 4 9 70
6. Gwardia Śrem 4 7 63
7. Gwardia Poznań (b) 4 6 62
8. Włókniarz Piła (b) 4 5 57
9. Kolejarz Poznań 4 4 38

Jeden z trójmeczów rozgrywany był 25 września 1949 roku na stadionie przy ul. Myśliborskiej. Prawdopodobnie były to pierwsze ligowe zawody żużlowe w Gorzowie. Oprócz gospodarzy, w imprezie wzięły udział: Gwardia Poznań i Kolejarz Poznań. Odbyły się także na gorzowskim torze kolejne edycje "Złotego Pucharu Ziemi Lubuskiej" i eliminacji mistrzostw okręgu poznańskiego.
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-08-29, 11:30   

Odcinek 2

1950

W marcu 1950 r. resort spraw wewnętrznych wydał zarządzenie ograniczające członkostwo w klubach gwardyjskich tylko do sportowców będących pracownikami MO. Tym samym pod znakiem zapytania stanęła dalsza kariera tych żużlowców Gwardii, którzy zawodowo pracowali gdzie indziej. Popularność speedwaya była już jednak w Gorzowie tak wielka, że postanowiono - w tej sytuacji - powołać sekcję żużlową przy KS Stal. Dzięki zrozumieniu i poparciu zakładu opiekuńczego - ZM "Ursus 3" - w kwietniu 1950 roku żużel w Stali był już faktem. Duża w tym zasługa kilku byłych działaczy Gwardii - Krzyżaniaka, Unieckiego, Przybysza i Czabary, którzy włożyli wiele wysiłku w organizację sekcji, którą od razu zasilili posiadający własny sprzęt "gwardziści": Tadeusz Stercel, Tadeusz Gomoliński, Czesław Szypliński i Kazimierz Wiśniewski.

Zanim jednak doszło do rozpoczęcia działalności nowo utworzonej sekcji, działający niejako "na dziko" klub został oficjalnie zarejestrowany. 9 kwietnia 1950 r. pod numerem 60 rejestru stowarzyszeń sportowych Wojewódzkiej Rady Narodowej w Zielonej Górze wpisano Związkowy KS Stal w Gorzowie Wlkp., z siedzibą przy ul. Przemysłowej 14-15.

Kolejne trzy tygodnie upłynęły na przygotowaniach do udziału w Święcie Pracy. Sportowcy mieli być tam ważnym elementem pochodu, toteż musiano włożyć wiele energii w przygotowania i ... treningi do "defilady".

Do sekretariatu KS Stal, podobnie jak i do innych klubów, wpłynęło pismo, w którym nakazywano między innymi: "przybycie na miejsce zbiórki - stadion przy ul. Dąbrowskiego - na godz. 9:30"; "sportowcy mają maszerować szykiem mostkowym"; "kolumny sportowców maszerować mają w odstępach 5-metrowych"; "na czele grupy znaleźć się mają dwa szeregi sportowców - przodowników pracy"; "motocykliści mają zajmować miejsce na końcu szyku". Sam klub, jako przedstawiciel Zrzeszenia Sportowego "Stal", miał maszerować w środku, za przedstawicielami sportu szkolnego - SKS; wiejskiego - LZS; KS "Gwardia"; przedstawicielami sportu wojskowego - WKS "Legia"; a przed KKS "Kolejarz"; oraz następnymi Zrzeszeniami: "Budowlanymi", "Włókniarzem" i "Unią". Po południu, w ramach obchodów święta 1-majowego, na boisku Ursusa przy ul. Śląskiej odbył się nadto mecz piłkarski pomiędzy Stalą Gorzów a Włókniarzem Gorzów.

Potem przyszła kolej na przygotowywanie się do sezonu żużlowego. Początek był o tyle łatwy, że zakład bez wahania udostępnił żużlowcom pomieszczenia na warsztat klubowy. Nic zatem nie stało na przeszkodzie, by stalowcy wystartowali niemal z marszu. I tak się stało, 21 maja 1950 roku KS Stal zorganizował turniej indywidualny - "Puchar Ursusa" - z udziałem zawodników Stali i Gwardii Gorzów, oraz Włókniarza Piła. Wygrał Tadeusz Wesołowski z Włókniarza, przed Cichockim z Gwardii, oraz reprezentantami Stali: Stercelem i Wiśniewskim.

Historia jednak lubi się powtarzać. Powstanie sekcji żużlowej w Stali w decydującym stopniu przyczyniło się do upadku żużla w Gwardii. Jeszcze gwardziści startowali, jeszcze walczyli w Poznańskiej Lidze Okręgowej, odbywały się nawet lokalne derby, ale był to już zmierzch gwardyjskiej drużyny, która nie mogła sobie poradzić z narastającymi trudnościami sprzętowymi. Pod koniec 1951 roku działacze Gwardii nie widząc sensu kontynuowania tej "zabawy", i dostrzegając jednocześnie duże możliwości rozwoju żużla w Stali, podjęli decyzję o przekazaniu sekcji do tego właśnie klubu. I tak Stal przejęła na siebie rolę kontynuatorki żużlowej tradycji gorzowskiej Unii i Gwardii, gdzie narodził się i rozwinął nadwarciański żużel.

Klub Sportowy Stal Gorzów powstał w 1947 r. z inicjatywy pracowników Państwowych Zakładów Inżynieryjnych-3, jako klub zakładowy noszący nazwę: Związkowy Klub Sportowy Metalowców PZInż. Istniała w nim sekcja bokserska, gimnastyczna, lekkoatletyczna, koszykówki, siatkówki, tenisa stołowego i piłki nożnej. Później przybyło pływanie, motocross i kilka innych pomniejszych sekcji. Tak szeroka działalność sportowa była możliwa przede wszystkim dzięki pasji, oddaniu i zaangażowaniu pracowników zakładu, którzy byli jednocześnie i działaczami, i zawodnikami. Przywiązanie do klubu było tak wielkie, że członkowie wspierali go nie tylko organizacyjnie, ale także finansowo i to dosyć poważnie. Nic dziwnego więc, że znalazło się w nim miejsce również dla żużla, który z czasem do tego stopnia zdominował klub, że w pewnym momencie (lata 70-te) pozostałe sekcje przestały istnieć, lub przeszły do innych klubów.

Wkrótce po inauguracyjnych zawodach na stadionie przy ul. Myśliborskiej, drużyna Stali rozpoczęła starty w Poznańskiej Lidze Okręgowej. 20 sierpnia 1950 r. klub z ul. Przemysłowej był po raz pierwszy organizatorem trójmeczu PLO. Stalowcy w tym sezonie sukcesów nie zanotowali, ale uzyskali pierwsze doświadczenia w tego typu rozgrywkach.

Poznańska Liga Okręgowa
1. Unia II Leszno 4 12 99
2. Gwardia Gorzów 4 10.5 ??
3. Stal Zielona Góra 4 9.5 ??
4. Włókniarz Piła 4 8.5 ??
5. Gwardia Poznań 4 7 59
6. Stal II Ostrów 4 6.5 ??
7. Związkowiec Gniezno 3 6 ??
8. Stal Gorzów (b) 4 5.5 44
9. Kolejarz Poznań 4 3.5 29

Kolejność trójmeczów:
30.07. ????? - ????? - Stal Gorzów ??:??:??
13.08. Stal Zielona Góra - Stal Gorzów - Gwardia Poznań 20:16:13
20.08. Stal Gorzów - ????? - ????? ??:??:??
03.09. ????? - ????? - Stal Gorzów ??:??:??

Skład Stali wyglądał następująco:
BEDNARSKI
GOMOLIŃSKI Tadeusz
KAISER Marian ( 1933 )
OKUPNIAK
STERCEL Tadeusz
SZYPLIŃSKI Czesław
WIŚNIEWSKI Kazimierz ( 1925 )

Obok przybyłych z Gwardii: Gomolińskiego, Stercela, Szyplińskiego i Wiśniewskiego pojawili się pierwsi wychowankowie, wśród nich Marian Kaiser, wielokrotny późniejszy medalista Mistrzostw Świata i Polski.

Najlepszy występ stalowcy zanotowali 13 sierpnia w Zielonej Górze. Stal Gorzów z 16 pkt. (Stercel 8, Wiśniewski 7, Gomoliński 1) zajęła tam drugie miejsce, za Stalą Zielona Góra - 20 pkt. Trzecia była Gwardia Poznań - 13 pkt.

Warta odnotowania jest też niezła postawa Gwardii, startującej w składzie:
CICHOCKI Mieczysław ( 1929 )
FRĄCEWICZ Stanisław ( 1930 )
KOWALSKI Zdzisław ( 1925 )
RZECZYŃSKI Henryk ( 1929 )
która poprawiła swoje osiągnięcie z 1949 roku, zajmując tym razem drugie miejsce w końcowej tabeli. Gwardziści tylko raz ulegli Unii II Leszno, raz zajęli ex-aequo 1. miejsce, a dwukrotnie zwyciężyli.

Kolejność trójmeczów:
30.07. Włókniarz Piła - Stal Zielona Góra - Gwardia Gorzów ??:??:??
13.08. ????? - ????? - Gwardia Gorzów ??:??:??
20.08. ????? - ????? - Gwardia Gorzów ??:??:??
03.09. Gwardia Gorzów - ????? - ????? ??:??:??

Na gorzowskim torze w 1950 roku odbyło się kilka ciekawych imprez, wśród nich organizowane przez KS Gwardia Gorzów: kolejny "Złoty Puchar Ziemi Lubuskiej", turniej o "Nagrodę Gorzowa", trójmecz towarzyski z okazji święta Milicji Obywatelskiej; zorganizowany 16 lipca przez KS Stal turniej o "Stalowy But"; a także eliminacje mistrzostw okręgu poznańskiego.

Ze startów zawodników gorzowskich na innych torach warto wspomnieć o rozegranym 1 października w Zielonej Górze kolejnym Pucharze Winobrania, który zakończył się absolutnym zwycięstwem żużlowców Stali i Gwardii. W kategorii drużynowej pierwsza była Gwardia, przed Stalą Gorzów i Stalą Zielona Góra. Indywidualnie najlepszy był Stercel, drugie miejsce przypadło Stanisławowi Frącewiczowi, trzecie - Cichockiemu, a czwarte - Szyplińskiemu.

Za ciekawostkę można uznać występ gorzowskich żużlowców w trójmeczu towarzyskim w Szczecinie. 29 października w grodzie Gryfa zwyciężyła Stal - 21 pkt., przed Gwardią - 17, i ... Włókniarzem Nowa Sól - 6.

Gwoli uzupełnienia, warto dodać, że prezesem KS Stal został w 1950 roku Stanisław Prudel (w międzyczasie, w 1949 roku, klubowi prezesował Stanisław Jońca).

1951

W sezonie 1951 liczba zespołów, które zgłosiły się do rozgrywek o Drużynowe Mistrzostwo Polski na maszynach przystosowanych, była już tak duża, że obok istniejących: Gdańskiej, Dolnośląskiej i Poznańskiej Ligi Okręgowej powołano nowe: Pomorską, Katowicką i Rzeszowską. Zwłaszcza region wielkopolski przeżył wtedy prawdziwy "wysyp" sekcji żużlowych, pragnących startować w rozgrywkach.

Stal Gorzów czuła się już na tyle mocna i bogata w zawodników, że do rozgrywek PLO (dwie grupy po 9 drużyn) zgłosiła dwa zespoły. Pierwszy - silniejszy - startował w Grupie A, drugi - w Grupie B.

Stalowcy z pierwszego zespołu mieli za rywali Włókniarza Piła, Unię II Leszno, Unię Poznań, Gwardię Krotoszyn, Gwardię Gorzów, Stal Zielona Góra, Stal II Ostrów i Gwardię Poznań.

W ostatecznej klasyfikacji zespół Stali zajął trzecie miejsce w tabeli (niektóre źródła podają jednak, że gorzowianie "zakwalifikowali się do trójmeczu finałowego, w którym zwyciężyli").

Poznańska Liga Okręgowa (Grupa A)
1. Włókniarz Piła 4 11 73
2. Unia II Leszno 4 10.5 74
3. Stal Gorzów 4 10 79
4. Unia Poznań (s) 4 8 65
5. Gwardia Krotoszyn (s) 4 7.5 60
6. Gwardia Gorzów 4 7.5 58
7. Stal Zielona Góra 3 7 54
8. Stal II Ostrów 4 6.5 50
9. Gwardia Poznań 4 3 34

Kadra Stali wyglądała następująco:
GOMOLIŃSKI Tadeusz
KAISER Marian ( 1933 )
STERCEL Tadeusz
SZYPLIŃSKI Czesław
WIŚNIEWSKI Kazimierz ( 1925 )

W barwach Gwardii jeździli między innymi:
CICHOCKI Mieczysław ( 1929 )
FRĄCEWICZ Stanisław ( 1930 )
RZECZYŃSKI Henryk ( 1929 )

Poznańska Liga Okręgowa (Grupa B)
1. Gwardia Śrem (b) 4 11 89
2. Spójnia II Wrocław (b) 4 11 74
3. Kolejarz Poznań 4 9.5 64
4. Kolejarz Piła (b) 4 8.5 74.5
5. Ogniwo Wągrowiec (b) 4 8 57.5
6. Stal II Gorzów (b) 4 6.5 54.5
7. Budowlani Żabikowo (b) 3 6 49
8. Spójnia Gniezno 4 5.5 41.5
9. Stal Wrocław (b) 4 3 30

Kadrę zespołu rezerw Stali tworzyli obok startujących rok wcześniej zawodników, także kolejni młodzi wychowankowie klubu:
BEDNARSKI
KAISER Stanisław ( 1935 )
OKUPNIAK
PERNALSKI Bolesław
STĘPIŃSKI

Pierwszą w tym roku (i zarazem ostatnią w ogóle) imprezą na stadionie przy ul. Myśliborskiej był turniej o "Złoty Puchar Ziemi Lubuskiej", który zdobył Marian Kaiser. Aby zawody mogły zostać rozegrane, KS Gwardia musiał uzyskać zgodę na skorzystanie z bieżni lekkoatletycznej (w owym czasie powoli zakazywano startów na tego typu nawierzchniach). Klub zapewniał m. in., że "zobowiązuje się do wyrównania po zawodach całej bieżni i oddania jej do użytku w lepszym stanie niż znajduje się obecnie". Gorzowscy gwardziści pozostawali zatem praktycznie bez toru, z kolei KS Stal dysponował własnym, 395-metrowym torem już od lipca 1951 roku.

Tor żużlowy przy ul. Śląskiej powstał na miejscu dawnego wysypiska śmieci. Inicjatorem budowy obiektu był mechanik klubowy, Cieślicki, który zaraził pomysłem nowego prezesa klubu - Otto Wardę, oraz działaczy zakładu opiekuńczego. Bez wielkiej namowy i przekonywań pracownicy "Ursusa" zabrali się ochoczo do pracy, którą kierował Konstanty Sapkowski. Był to czyn społeczny z prawdziwego zdarzenia. Pracowały całe rodziny związane z "Ursusem", i żużlem. W późniejszym czasie tor i stadion były wielokrotnie przebudowywane i modernizowane (największe modernizacje miały miejsce w 1969, 1981, 2000 i 2007 roku).

Pierwszą imprezą na torze przy ul. Śląskiej był turniej o "Stalowy But", który zakończył się zwycięstwem Stercela, przed Wiśniewskim i M. Kaiserem.

W 1951 roku odbyły się w Gorzowie pierwsze oficjalne, indywidualne mistrzostwa okręgu zielonogórskiego. Zakończyły się one pełnym sukcesem stalowców. Zwyciężył Stercel, przed Wiśniewskim i M. Kaiserem. Ponadto żużlowcy Stali skutecznie rywalizowali w zawodach towarzyskich i turniejach rozgrywanych na torach w Toruniu ("O Złotą Wstęgę Wisły"), Pile ("O Złoty Puchar Grodu Staszica") i Zielonej Górze.

1952

W 1952 roku Stal ponownie wzięła udział w rozgrywkach o DMP na maszynach przystosowanych, nie starając się jednak o zajęcie wysokich lokat, gdyż nie mając profesjonalnego sprzętu (maszyn z silnikami JAP) nie miała jakichkolwiek szans nawiązania walki z zespołami dysponującymi motocyklami typowo żużlowymi. Maszyny gorzowian - wysłużone, przystosowane do jazdy na żużlu BSA, AJS, NSU, Rudge i Zundapp - daleko odbiegały klasą i możliwościami w stosunku do motocykli wyczynowych. Brak sprzętu wyczynowego, był podstawową przyczyną regresu sekcji, której działalność przez kolejne lata (do 1955 roku) była praktycznie znikoma. Trudności finansowe były nie do przezwyciężenia, toteż w latach 1952-54 imprezy odbywały się sporadycznie.

Uzupełniając informacje o rozgrywkach ligi okręgowej w sezonie 1952, należy dodać, że miały one od tego roku nieco inny charakter. Cały kraj podzielono na strefy: północną, południową, zachodnią i wschodnią. Strefa zachodnia składała się z okręgów: poznańskiego, zielonogórskiego, wrocławskiego i opolskiego. W okręgu zielonogórskim Stal Gorzów przegrała eliminacje ze Stalą Zielona Góra. W okręgu poznańskim rozegrano najpierw w Lesznie, Poznaniu i Ostrowie turnieje grupowe, a następnie w Rawiczu finał eliminacji okręgowych. Zwycięzca okręgu poznańskiego - Gwardia Śrem, i zielonogórskiego - Stal Zielona Góra spotkały się w finale strefy zachodniej w Gorzowie, 8 września 1952 roku. Zdecydowane zwycięstwo 53:17 odnieśli zielonogórzanie. Natomiast reprezentanci okręgów opolskiego i wrocławskiego nie pojawili się na starcie.

W barwach Stali startowali między innymi:
GOMOLIŃSKI Tadeusz
KAISER Marian ( 1933 )
OKUPNIAK
RURARZ Stanisław ( 1936 )
STERCEL Tadeusz
WIŚNIEWSKI Kazimierz ( 1925 )

Kolejnym obiecującym wychowankiem był Stanisław Rurarz, który przez następne kilkanaście lat (ale już poza Gorzowem) należał do czołowych polskich zawodników.

Warto poświęcić nieco miejsca mrocznej, stalinowskiej atmosferze pierwszej połowy lat 50-tych. O wiele ważniejsze od wyników sportowych, czy osiągnięć w szkoleniu młodzieży, nie mówiąc już o tradycjach czy historii, były różnego rodzaju radzieckie "wzorce" w stylu "odznaka Sprawni do Pracy i Obrony", czy też rocznice Rewolucji Październikowej. Tworzono niezliczoną ilość bzdurnych "zobowiązań", przepisów, zawodów (wszelkiego rodzaju Zloty Młodych Przodowników, Spartakiady), zrzeszano przymusowo do tzw. centralnych sekcji zawodników, a nawet całe kluby, a wszystko to odbywało się oczywiście pod hasłem reformy polskiego sportu.

Nie ominęło to także Stali Gorzów, gdzie każde, najmniejsze działanie na rzecz klubu wykorzystywano w należyty sposób do szerzenia propagandowych haseł. Na początku roku "Przegląd Sportowy" donosił m. in.: "dnia 6 marca członkowie ZKS Stal postanowili uczcić zbliżającą się 60. rocznicę urodzin Bolesława Bieruta podejmując szereg zobowiązań zespołowych i indywidualnych"; "kierownictwo sekcji zobowiązało się przeprowadzić ostatnie próby do zdobycia odznak SPO wśród wszystkich swoich członków"; "Wiśniewski i Stercel zobowiązali się przygotować pięciu młodych zawodników do pierwszego kroku żużlowego, Okupniak zobowiązał się doprowadzić stadion do należytego porządku, a mechanicy Antoni Rymsza i Czesław Rymsza zobowiązali się dorobić brakujące części do maszyn klubowych".

1953

Powoli przestawały wystarczać dobre chęci, zapał i entuzjazm. Coraz bardziej potrzebne były duże pieniądze i dobry sprzęt. W Stali nie było jednak pieniędzy, nie było więc drogiego sprzętu. Skutek był taki, że pogłębiające się trudności omal nie doprowadziły do upadku sekcji żużlowej. Zniechęceni i rozgoryczeni zawodnicy nie wykazywali już dawnego zaangażowania i bojowości.

Sytuację Stali przedstawiono m. in. na łamach "Gazety Zielonogórskiej": "Ostatnio działalność koła uległa całkowitemu zahamowaniu. (...) Nie wszyscy członkowie Stali znają powód braku funduszy, gdyż od dłuższego czasu zarząd nie składa sprawozdania ze swej działalności na zebraniach, które zresztą bardzo rzadko się odbywają. Przewodniczący koła ob. Prudel nie wykazuje dostatecznej inicjatywy i energii w walce o umasowienie sportu (...) Na sytuację tę obojętnie patrzy także organizacja ZMP i Zakładowy Komitet PZPR".

Kres gorzowskiego żużla wydawał się bliski. Na dodatek latem - na skutek zmian w strukturze organizacyjnej sportu wyczynowego, które doprowadziły do utworzenia centralnych sekcji reprezentujących poszczególne zrzeszenia sportowe - Gorzów opuścili najlepsi zawodnicy: M. Kaiser, Rurarz, Stercel i Wiśniewski, którzy zasilili I-ligową Centralną Sekcję Żużlową Zrzeszenia Stal w Świętochłowicach. W końcówce sezonu Kaiser został powołany do odbycia służby wojskowej, i rozpoczął starty w CWKS Wrocław (później CWKS Legia Warszawa).

Jeśli chodzi o gorzowskie podwórko, to tu działalność sekcji była w związku z odejściem liderów znikoma. Zawody odbywały się niezwykle rzadko. W prasie lokalnej odnaleźć można w tym roku zaledwie jedną wzmiankę z trójmeczu rozegranego 14 czerwca. W zawodach zwyciężyła Stal Gorzów - 20 pkt., przed Włókniarzem Piła - 17, i Spójnią Gniezno - 14. Prawdopodobnie odbyły się również indywidualne mistrzostwa okręgu zielonogórskiego.

Zawodnikami gorzowskiej Stali byli w 1953 roku między innymi:
GOMOLIŃSKI Tadeusz
KAISER Stanisław ( 1935 )
SZYPLIŃSKI Czesław

Dodać należy też, że od tego roku prezesem KS Stal był Zdzisław Kołosiewicz.

1954

W Stali - już nie klubie, a kole sportowym mającym za zadanie upowszechniać masową kulturę fizyczną - żużel, mimo wielkich trudności, jednak istniał nadal. Skoncentrowano się głównie na szkoleniu narybku, do czego idealnie nadawały się stare, wysłużone motocykle. Kandydatów na żużlowców nie brakowało. Żużel wciąż cieszył się sympatią szczególnie młodocianych kibiców, którzy od czasu do czasu na stadionie przy ul. Śląskiej mogli obejrzeć czołowych zawodników kraju. Turnieje z ich udziałem (m. in. "Mistrzostwa Federacji Stal" rozegrane 3 października 1954 r.) były formą zadośćuczynienia dla działaczy i sympatyków Stali za utratę najlepszych żużlowców.

Jesienią 1954 roku polski sport przeszedł ponowną reorganizację. Zaczęła następować powolna decentralizacja, która zmusiła wiodące sekcje do szkolenia własnych żużlowców, a ściągnięci wcześniej administracyjnie zawodnicy wracali do macierzystych klubów. Powrócili więc do Gorzowa Stercel i Wiśniewski. Z kolei Rurarz pozostał na Śląsku, a Kaiser nadal bronił barw "wojskowych".

Powrót czołowych zawodników ożywił działalność sekcji. Zrodziła się nadzieja na wyjście z impasu. Jednak brak dobrego sprzętu oraz pieniędzy nie sprzyjał zmianom na lepsze.

Podobne trudności przeżywały inne kluby, których nie stać było na kupno angielskich JAP-ów, sprowadzanych do kraju w niewielkich ilościach. Przebąkiwano zatem o potrzebie budowy własnego, polskiego motocykla żużlowego. Pierwsi skonstruowali taki motocykl rzeszowianie. Po próbach w WSK powstała całkiem udana konstrukcja silnika o nazwie FIS. Był on wzorowany na JAP-ie.

Gorzowianie także podjęli się budowy własnego motocykla. Jeszcze jesienią 1954 roku Stercel i Wiśniewski przywieźli ze sobą drewniany model cylindra, a po wielu próbach w zakładzie opiekuńczym, odlano w końcu kilka sztuk tych elementów. Potem skonstruowano w Gorzowie kolejno karter i głowicę, a 19 marca 1955 roku przed północą silnik zapalił. Motocykle z tym silnikiem zaczęto oznaczać skromnym znaczkiem ZMG (skrót od "Zakłady Mechaniczne Gorzów").

Zawodnikami gorzowskiej Stali byli w 1954 roku między innymi:
GOMOLIŃSKI Tadeusz
KAISER Stanisław ( 1935 )

Do Unii Leszno, gdzie już od dwóch lat startował z dużym powodzeniem Cichocki, odszedł kolejny zawodnik - Czesław Szypliński.
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
olcia123 

Dołączyła: 09 Lis 2008
Posty: 56
Skąd: Gorzów
Wysłany: 2009-08-29, 15:54   

Analityku- jesteś Wielki. Dzięki za wspomnienia. Wielu młodszych forumowiczów na pewno z ciekawością poczyta o historii żużla.
 
 
     
michaelsg

Team: Stal G/ ManUTD
Wiek: 30
Dołączył: 22 Paź 2008
Posty: 145
Skąd: -----
Wysłany: 2009-08-29, 16:01   

Za te historię graty, chociaż ogólnie nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale muszę przyznać, że odwaliłeś kawał dobrej roboty, jak można tylko wiedzieć- skąd wygrzebałeś wszystkie materiały??
 
 
     
Pao 

Wiek: 28
Dołączył: 07 Gru 2008
Posty: 563
Skąd: Blockwinkel
Wysłany: 2009-08-29, 16:10   

Widze ze ksiazki Delijewskiego poszly w ruch...
_________________
www.sim.centrumgz.pl
 
 
     
niedzwiad


Team: Ultras Sonadores
Dołączył: 25 Paź 2008
Posty: 35
Skąd: znienacka
Wysłany: 2009-08-30, 08:17   

Świetnie ze powstał taki temat

Cytat:
Już w październiku 1945 roku powstał w Gorzowie Klub Motorowy Unia, będący oddziałem (lub jak kto woli jednym z kilku klubów filialnych) Motoklubu Unia Poznań. Pierwszym prezesem został oczywiście Michał Nagengast, sekretarzem - Mieczysław Krzyżaniak, kapitanem sportowym Władysław Dobek, a członkami - Konrad Wieła, Leon Andrejew i Władysław Przybylski


Czyli, jak rozumiem, nie miał on nic wspólnego z KS Unia, protoplasta Stilonu?

Analityk napisał/a:
Nic dziwnego więc, że znalazło się w nim miejsce również dla żużla, który z czasem do tego stopnia zdominował klub, że w pewnym momencie (lata 70-te) pozostałe sekcje przestały istnieć, lub przeszły do innych klubów


Nie wiem czy tak do konca wyparł, bo wiem że sekcja bokserska długo działała jako KS "Stal" poza tym, mam w domu proporczyk, nie wiem czy z lat siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych, na ktorym jest przedstawiony żużlowiec, herb Stali Gorzów na górze, a na dole symbole poszczególnych sekcji. Jest tam od lewej symbol sekcji szachowej, bokserskiej, żużlowej, piłki ręcznej, gokartów(?!) i brydża. Niestety co do daty powstania proporczyka nie mam żadnych informacji.
Ogólnie za jakieś informacje na temat innych sekcji Stali też były by bardzo mile widziane :)

Poza tym warto wspomniec, ze po wojnie mieliśmy derby Gorzowa w piłce nożnej, pomiędzy Kolajrzem (KKSem/ Wartą) a Unią (Stilonem). I to najstarszy, kolejarski klub Gorzowa był wtedy zwykle górą. Dopiero wsparcie ZwCh Stilon pomogło drużynie Unii, przemianowanej na Stilon na dorównanie i prześcigniecie Kolejarzy.
 
 
     
olcia123 

Dołączyła: 09 Lis 2008
Posty: 56
Skąd: Gorzów
Wysłany: 2009-08-30, 17:31   

Obok przybyłych z Gwardii: Gomolińskiego, Stercela, Szyplińskiego i Wiśniewskiego pojawili się pierwsi wychowankowie, wśród nich Marian Kaiser, wielokrotny późniejszy medalista Mistrzostw Świata i Polski. - napisał Analityk.
Ja dodam jeszcze, że to sami zawodnicy dbali o swoje motory. Pamiętam, że jako mała dziewczynka, z zaciekawieniem obserwowałam Mariana Kaiser kiedy na strychu kamienicy składał nowy motor .
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-09-01, 09:50   

Odcinek 3

1955

Pomimo wielu trudności sport żużlowy w Polsce rozwijał się. Wiosną Główna Komisja Żużlowa działająca przy PZMot. postanowiła utworzyć ponownie po pięciu latach przerwy II ligę. Początkowo zakwalifikowano do niej cztery ostatnie drużyny I ligi sezonu 1954, a o przyjęciu dodatkowych zespołów decydować miała GKŻ. Akces zgłosiły: Kolejarz Ostrów, Kolejarz Siedlce, Gwardia Poznań, LPŻ Lublin, oraz Stal Gorzów i Stal Rzeszów. Ostatecznie, przewodniczący GKŻ, płk Rościsław Słowiecki, w poczet drugoligowców przyjął klub z Ostrowa (ze względu na udane starty w I lidze w pierwszych latach jej istnienia), oraz obie Stale. Decydującym argumentem za przyjęciem do II ligi gorzowian i rzeszowian był posiadany własny sprzęt (popularne "GZM-y" i "FIS-y"), oraz posiadanie odpowiedniego zaplecza, w postaci warsztatów, budynków klubowych, parkingu.

Należy w tym miejscu dodać, że przygotowanie sprzętowe do rozgrywek ligowych przebiegło w Gorzowie niezwykle szybko. W ciągu dwóch miesięcy (luty-marzec 1955) wykonano prototyp silnika żużlowego STAL 001-55. Planowano wykonanie 9 silników (minimalna ilość, aby startować w lidze żużlowej), wyprodukowano jednak łącznie 6 szt. wraz z częściami zamiennymi. Wmontowano je w ramy ZMG stworzone przez zespół w składzie: Kazimierz Wiśniewski, Tadeusz Stercel, Czesław Rymsza. Czas wykonania motocykli był rekordowy, gdyż rozgrywki ligowe ruszały 22 maja. Zimą 1955/56 wykonano jeszcze dalsze 6 egzemplarzy tych maszyn.

I tak też rozpoczął się nowy rozdział w historii gorzowskiego żużla, który zapisał się cennymi osiągnięciami i stworzył podstawy pod dalsze sukcesy. Nie byłyby one możliwe, gdyby nie zaangażowanie licznych działaczy, wśród których w omawianym okresie (lata 1953-57) byli: prezes Zdzisław Kołosiewicz, Stanisław Guzek, Janusz Gize, Aleksander Dzilne, Stanisław Pytko, Zdzisław Palicki, Alojzy Majchrzak, Bogdan Gabrysiak, Wiesław Bartmański, Ryszard Janowiak, Józef Gawrych oraz Jan Światły i Kazimierz Wiśniewski.

Skład Stali wyglądał następująco:
FLIZIKOWSKI Jerzy ( 1933 )
JUZALA Kazimierz
KAISER Stanisław ( 1935 )
PERNALSKI Bolesław
PILARCZYK Edward ( 1935 )
ROGAL Bronisław ( 1937 )
STERCEL Tadeusz
WIŚNIEWSKI Kazimierz ( 1925 )
ZADOŃ Marian

Inauguracyjny mecz II-ligowy na gorzowskim torze odbył się 29 maja 1955 roku. Stal Gorzów podejmowała innego beniaminka - Kolejarza Ostrów. Zaledwie 9-biegowy pojedynek trwał cztery godziny. Kolizje, wywrotki, upadki i serie defektów, stanowiły najbardziej pamiętne momenty spotkania, które na swoją korzyść rozstrzygnęli ostrowianie, wygrywając 29:21. Najlepszym zawodnikiem imprezy okazał się gorzowianin Wiśniewski, który dwa biegi wygrał, i raz był drugi, a na dodatek ustanowił rekord toru czasem 84.4 sekundy.

Ustawicznie psujące się motocykle gorzowian, małe doświadczenie, kłopoty kadrowe (Stal musiała w pewnym momencie sięgnąć po posiłki - zespół uzupełnili Kazimierz Juzala i Marian Zadoń ze Stali Zielona Góra) nie ułatwiały walki. Debiut nie był za bardzo udany - jedyne zwycięstwo odniosła Stal 14 sierpnia w meczu z imienniczką ze Świętochłowic - ale liczono się z tym i nie było powodu do rezygnacji.

II liga
1. Górnik Rybnik (s) 12 20 +189
2. Sparta Łódź (s) 12 20 +116
3. Włókniarz Częstochowa (s) 12 18 +104
4. Stal Rzeszów (b) 12 12 + 48
5. Stal Świętochłowice (s) 12 8 -103
6. Kolejarz Ostrów (b) 12 4 -166
7. Stal Gorzów (b) 12 2 -188

Kolejność spotkań:

29.05. 2 D Kolejarz Ostrów 21:29
05.06. 3 W Stal Świętochłowice 20:33
09.06. 13 W Górnik Rybnik 15:38
12.06. 4 D Sparta Łódź 21:32
03.07. 5 D Stal Rzeszów 23:31
10.07. 7 - pauza -
17.07. 1 W Włókniarz Częstochowa 13:40
31.07. 9 W Kolejarz Ostrów 19:31
14.08. 10 D Stal Świętochłowice 28:24
28.08. 6 D Górnik Rybnik 14:39
18.09. 11 W Sparta Łódź 14:39
25.09. 12 W Stal Rzeszów 16:38
02.10. 8 D Włókniarz Częstochowa 18:36
09.10. 14 - pauza -

Po zakończeniu sezonu ligowego, 14 listopada odbył się w Gorzowie mecz towarzyski. Stalowcy, wzmocnieni Marianem Kaiserem, zremisowali z I-ligową Unią Leszno 27:27. Jeżdżący w Unii Cichocki od następnego sezonu był już jedną z czołowych postaci Stali.

1956

W 1956 roku w żużlowym światku zapanowało widoczne ożywienie. Do Drużynowych Mistrzostw Polski zgłosiły się 24 zespoły. GKŻ postanowiła rozpocząć rozgrywki I ligi w składzie ośmiozespołowym, a pozostałe ekipy przydzielić do dwóch grup II ligi. Stal Gorzów znalazła się w Grupie Północnej, a za rywali miała Włókniarza Częstochowa, oraz sześciu beniaminków. Cztery z tych debiutujących w II lidze zespołów - Sparta Śrem, Gwardia Poznań, Start Gniezno i Kolejarz Piła - startowały dawniej w Poznańskiej Lidze Okręgowej. Stawkę uzupełniły AMK Stalinogród (taką nazwę nosiły do grudnia 1956 r. Katowice) i drużyna startująca pod szyldem Resovii Rzeszów, będąca w rzeczywistości zespołem rezerw Budowlanych Warszawa, i rozgrywająca swoje mecze w Siedlcach.

Skład Stali w porównaniu z poprzednim sezonem został poważnie wzmocniony - do Gorzowa wrócił po kilku latach spędzonych w Lesznie Cichocki, poza nim pojawili się także byli zawodnicy Gwardii - Stanisław Frącewicz i Zdzisław Kowalski. Ponadto sekcja żużlowa na początku roku mocno przygotowała się do zmagań w II lidze na wyprodukowanych własnym sumptem motocyklach "ZMG". Tuż przed rozpoczęciem rozgrywek stalowcy dwukrotnie zmierzyli się jeszcze w towarzyskich meczach z czołowymi drużynami I ligi. 22 kwietnia Stal pokonała brązowego medalistę DMP sezonu 1955, Ślęzę Wrocław 31:22, a 20 maja zmierzyła się z Mistrzem Polski, bydgoską Gwardią, przegrywając 18:33.

Skład Stali na sezon 1956:
CICHOCKI Mieczysław ( 1929 )
FLIZIKOWSKI Jerzy ( 1933 )
FRĄCEWICZ Stanisław ( 1930 )
KOWALSKI Zdzisław ( 1925 )
MIGOŚ Edmund ( 1937 )
PILARCZYK Edward ( 1935 )
ROGAL Bronisław ( 1937 )
STERCEL Tadeusz
WIŚNIEWSKI Kazimierz ( 1925 )

Tydzień po meczu z Gwardią, rozpoczęły się rozgrywki o mistrzostwo II ligi. Gorzowianie wystartowali znakomicie, gromiąc Start Gniezno 38:15 (komplet 9 pkt. Stercela). Później przyszła nieznaczna porażka w Częstochowie z faworyzowanym Włókniarzem, ale kolejne mecze były pasmem zwycięstw Stali. W tych dwunastu spotkaniach gorzowscy żużlowcy stracili jeszcze tylko 3 pkt., przegrywając w dalekich Siedlcach z Resovią, i remisując w Śremie.

W międzyczasie doszło do kilku wysokich wygranych Stali, jak 40:13 z Kolejarzem Piła (i 37:17 w rewanżu), 38:16 z Resovią (mecz rozegrano w Gnieźnie), a ostatni pojedynek z AMK Stalinogród zakończył się walkowerem 45:0 dla gorzowian. Emocje na gorzowskim torze przyniosły jedynie dwa pojedynki: Stal - Sparta, w którym goście jeszcze do 5. biegu prowadzili, oraz Stal - Włókniarz, w którym o wygranej gospodarzy zadecydowało zwycięstwo 5:1 w biegu 6. pary Cichocki-Flizikowski.

Trzon zespołu Stali tworzyli liderzy: Stercel (w co najmniej 5 meczach zdobył komplet punktów) i Cichocki (co najmniej 3 razy był niepokonany w meczu), a solidnym uzupełnieniem składu byli: Jerzy Flizikowski, Kowalski, i młodziutki Bronisław Rogal. Kazimierz Wiśniewski w jednym z meczów doznał skomplikowanej kontuzji kości przedramienia, która zakończyła jego karierę (od tej pory pełnił funkcje kierownika drużyny i trenera), natomiast w meczu w Siedlcach debiut zaliczył późniejszy wieloletni lider Stali Edmund Migoś.

II liga (Grupa Północna)
1. Włókniarz Częstochowa 14 26 +260
2. Stal Gorzów 14 23 +158
3. AMK Stalinogród (b) 14 15 + 17
4. Resovia Rzeszów (b) 14 14 - 5
5. Sparta Śrem (b) 14 13 - 18
6. Gwardia Poznań (b) 14 12 - 18
7. Start Gniezno (b) 14 7 -176
8. Kolejarz Piła (b) 14 2 -218

Kolejność spotkań:

27.05. 1 D Start Gniezno 38:15
??.??. 2 W Włókniarz Częstochowa 23:31
17.06. 3 D Kolejarz Piła 40:13
12.07. 4 W AMK Stalinogród 27:26
15.07. 5 D Gwardia Poznań 35:18
22.07. 6 W* Resovia Rzeszów 22:39
26.07. 8 W Start Gniezno 33:20
12.08. 7 D Sparta Śrem 32:22
19.08. 9 D Włókniarz Częstochowa 28:25
06.09. 10 W Kolejarz Piła 37:17
09.09. 12 W Gwardia Poznań 28:26
23.09. 13 D^ Resovia Rzeszów 38:16
07.10. 14 W Sparta Śrem 27:27
14.10. 11 D AMK Stalinogród 45:0
* Mecz rozegrano w Siedlcach.
^ Mecz rozegrano w Gnieźnie.

Po zakończeniu sezonu "zasadniczego" czołowe zespoły z obydwu grup II ligi walczyły o awans. Gorzowska Stal pierwsze spotkanie rozegrała 4 listopada w Ostrowie z Włókniarzem Częstochowa, przegrywając wysoko z powodu defektów. Z dalszych rozgrywek (prawdopodobnie chodzi o pojedynek ze Stalą Świętochłowice) gorzowianie zrezygnowali, oddając punkty walkowerem.

04.11. - W* Włókniarz Częstochowa 16:37
11.11. - W* Stal Świętochłowice 0:45
* Mecz rozegrano w Ostrowie.

1957

1 marca 1957 roku na zebraniu organizacyjnym KS Stal - po reaktywowaniu klubu - wybrano nowy zarząd z Z. Kołosiewiczem jako prezesem na czele. Wiceprezesami zostali: S. Guzek i A. Dzilne, a sekretarzem - R. Laluk. Zarząd wspomagało liczne grono działaczy, wśród których wyróżniali się L. Zachciał i W. Ludek.

Stal zainaugurowała sezon 31 marca towarzyskim spotkaniem z wicemistrzem Polski, wrocławską Spartą, przegrywając 20:44. Dwa tygodnie później rozpoczęły się rozgrywki w II lidze, która - już bez podziału na grupy - liczyła 7 zespołów (przed sezonem wycofała się Resovia), bowiem najsłabsze drużyny poprzedniego sezonu przeniesiono do utworzonej właśnie III ligi.

Kadra Stali w 1957 roku:
CICHOCKI Mieczysław ( 1929 )
FLIZIKOWSKI Jerzy ( 1933 )
JURASZ Wojciech ( 1938 )
MIGOŚ Edmund ( 1937 )
PADEWSKI Jerzy ( 1938 )
PILARCZYK Edward ( 1935 )
PILARCZYK Marian ( 1937 )
ROGAL Bronisław ( 1937 )
STERCEL Tadeusz

W pierwszym spotkaniu Stal wyraźnie uległa utytułowanej Unii Leszno 29:45. Potem przyszła porażka w Lublinie z LPŻ-em 37:39. W trzeciej kolejce gorzowianie dość nieoczekiwanie pokonali silną Ostrovię Ostrów. Zwycięstwo to było niespodzianką nawet dla własnych kibiców. Decydujący wpływ na wynik meczu miały jednak upadek i kontuzja w 9. biegu ostrowianina Kazimierza Kurka.

W miarę upływu sezonu było już jednak coraz gorzej. Ustawiczne kłopoty sprzętowe i finansowe były przyczyną między innymi rekordowo wysokiej porażki na własnym torze (20:52 ze Stalą Rzeszów), oraz serii przegranych na wyjazdach.

Przełom nastąpił 4 sierpnia. W meczu, którego stawką było wydostanie się z dołów tabeli, Stal pokonała 46:26 lubelski LPŻ. Zwycięstwo to było efektem bardzo równej postawy całego zespołu (Rogal 10 pkt., Migoś 9, Stercel 8, Flizikowski 7, Cichocki 6, Edward Pilarczyk 6). Tydzień po tym spotkaniu, Stal wciąż jeszcze niepewna ligowego bytu pojechała walczyć o punkty do Ostrowa. Gorzowianie przegrali 34:37, ale kilkanaście dni później, po proteście Stali, wynik jednego z biegów został zweryfikowany. Tym sposobem gorzowscy żużlowcy wygrali z Ostrovią 36:35, i zapewnili sobie pozostanie w II lidze, ostatecznie kończąc rozgrywki na piątym miejscu w tabeli.

II liga
1. Stal Rzeszów 12 22 +180
2. Unia Leszno (s) 12 22 +173
3. Skra Warszawa (s) 12 14 + 41
4. Gwardia Katowice 12 8 - 38
5. Stal Gorzów 12 8 -102
6. Ostrovia Ostrów 12 6 -114
7. LPŻ Lublin 12 4 -142

Kolejność spotkań:

14.04. 1 D Unia Leszno 29:45
28.04. 2 W LPŻ Lublin 37:39
19.05. 3 D Ostrovia Ostrów 40:30
09.06. 4 W Skra Warszawa 20:52
16.06. 5 D Stal Rzeszów 20:52
30.06. 6 D Gwardia Katowice 31:40
07.07. 7 W Unia Leszno 26:45
04.08. 8 D LPŻ Lublin 46:26
11.08. 9 W Ostrovia Ostrów 36:35
01.09. 10 D Skra Warszawa 41:28
22.09. 11 W Stal Rzeszów 28:43
06.10. 12 W Gwardia Katowice 28:49

Kłopoty sprzętowe i finansowe nie przeszkadzały organizować w Gorzowie zawodów indywidualnych i meczów towarzyskich. I tak 2 czerwca rozegrano, z udziałem zawodników warszawskiej Skry, turniej "O Nagrodę Zakładów Mechanicznych". Zwyciężyli warszawiacy - Janusz Suchecki przed Wiktorem Brzozowskim, trzeci był Cichocki, a czwarty Stercel. 8 września 1957 roku Stal podejmowała I-ligowy zespół Kolejarza Rawicz, wygrywając 40:32. Natomiast pod koniec sezonu zjechała do Gorzowa drużyna Legii Warszawa z braćmi Kaiserami na czele. Starszy, Marian, ustanowił nowy rekord toru - 78.6 sek. (poprzedni od 12 czerwca 1955 roku należał do Włodzimierza Szwendrowskiego - 79.3 sek.), a mecz wygrała pewnie drużyna warszawska 46:26.

Nawiązano także pierwsze kontakty międzynarodowe. 17 czerwca 1957 roku Stal podejmowała zespół Rudej Hvezdy Praga wygrywając 46:26 (zespół gorzowski wzmocnili Janusz Kościelak i Eugeniusz Nazimek ze Stali Rzeszów). Z kolei 16 października stalowcy pewnie (43:27) pokonali austriacki Motor Rennclub Wiedeń.

Sezon zakończył się tragicznym akcentem. 1 października podczas treningu na torze żużlowym zdarzył się wypadek, którego ofiarą padł znany w Gorzowie bokser, Włodzimierz Wolak (trenował on również w sekcji żużlowej Stali). Zawodnik wyrzucony z motoru stracił przytomność, a odwieziony do szpitala, zmarł po trzech godzinach.

1958

Nowy sezon nie zapowiadał się lepiej od poprzedniego. Wciąż brakowało dobrych motocykli, pieniędzy i nadziei na rychłą zmianę tej sytuacji. Własne "GZM-y" nie nadawały się jednak do wyczynowej jazdy. Na dodatek Bronisław Rogal otrzymał powołanie do odbycia zasadniczej służby wojskowej (zdążył wystąpić jeszcze w meczu pierwszej kolejki). Stal przystąpiła więc do rozgrywek słaba sprzętowo i osłabiona kadrowo. Na sukcesy nie liczono.

Kadrę Stali tworzyli:
CICHOCKI Mieczysław ( 1929 )
FLIZIKOWSKI Jerzy ( 1933 )
JURASZ Wojciech ( 1938 )
MIGOŚ Edmund ( 1937 )
PADEWSKI Jerzy ( 1938 )
PILARCZYK Edward ( 1935 )
PILARCZYK Marian ( 1937 )
ROGAL Bronisław ( 1937 )
SŁOBODZIAN Franciszek ( 1941 )
STERCEL Tadeusz

15 kwietnia zawodnicy Stali rozegrali w Gnieźnie mecz towarzyski z tamtejszym Startem, przegrywając aż 15:54. Równie nieudany był początek rozgrywek ligowych, który potwierdził przedsezonowe prognozy. Co prawda "na dzień dobry" gorzowianie rozgromili KKS Katowice 59:12 (po siedmiu biegach goście odmówili jazdy), ale potem przyszły porażki: "planowa" w Warszawie - 28:49 ze Skrą, oraz na własnym torze - 38:39 z Ostrovią. W meczu z ostrowianami po raz kolejny zresztą defektowały motocykle gorzowian.

27 czerwca na torze Stali ponownie gościł zespół Rudej Hvezdy Praga. Tym razem mistrz Czechosłowacji bez problemu pokonał gorzowian 47:24 (najwięcej punktów zdobyli: Stercel 8, Migoś 6, Cichocki 4 - Janicek 12, Bartonek 10, Tomicek 9). Sparring z Czechosłowakami musiał odnieść duży skutek, gdyż dwa dni później żużlowcy z Gorzowa pokonali w Gnieźnie liderujący Start 40:37. Jednak już tydzień później, Start odpłacił się "pięknym za nadobne", zwyciężając na gorzowskim torze 42:36. W następnych spotkaniach stalowcy jeździli już w miarę poprawnie, pokonując u siebie mocne zespoły z Rawicza i Warszawy, oraz zwyciężając w Czeladzi.

Później, po wycofaniu się z ligi zespołu z Katowic, oraz karnej degradacji CKS-u Czeladź za chuligańskie wybryki na meczach, aż sześć zdobytych przez Stal punktów zostało anulowanych, stąd gorzowscy żużlowcy zakończyli sezon z dorobkiem zaledwie 6 "oczek", zajmując szóste miejsce w końcowej tabeli. Najbardziej pozytywnym akcentem ligowych zmagań było wysokie zwycięstwo (50:28) z rawickim Kolejarzem, który ostatecznie awansował do I ligi.

II liga
1. Start Gniezno (b) 10 14 + 65
2. Kolejarz Rawicz (s) 10 13 + 50
3. Tramwajarz Łódź (s) 10 10 + 30
4. Ostrovia Ostrów 10 10 - 31
5. Skra Warszawa 10 7 - 24
6. Stal Gorzów 10 6 - 90
-. CKS Czeladź -
-. KKS Katowice -

Kolejność spotkań:

13.04. 1 D* KKS Katowice 59:12
27.04. 2 W Skra Warszawa 28:49
01.05. 3 D Ostrovia Ostrów 38:39
11.05. 4 D* CKS Czeladź 54:24
25.05. 5 W Kolejarz Rawicz 18:59
08.06. 6 D Tramwajarz Łódź 30:47
29.06. 7 W Start Gniezno 40:37
06.07. 8 D Start Gniezno 36:42
13.07. 9 W Tramwajarz Łódź 34:43
20.07. 10 D Kolejarz Rawicz 50:28
17.08. 13 D Skra Warszawa 44:34
24.08. 11 W* CKS Czeladź 46:32
07.09. 12 W Ostrovia Ostrów 25:53
28.09. 14 W KKS Katowice -
* Mecze anulowane.

15 czerwca na gorzowskim torze po raz pierwszy rozegrano imprezę rangi Mistrzostw Polski. Był to ćwierćfinał Indywidualnych MP. Zwyciężył Kazimierz Bentke z Ostrowa, przed Florianem Kapałą (Stal Rzeszów) i Rajmundem Świtałą (Polonia Bydgoszcz).

21 września Stal pokonała w towarzyskim spotkaniu I-ligowy Śląsk Świętochłowice 44:32. Wysoką dyspozycję zasygnalizował Edmund Migoś, zdobywca 13 pkt.

Na zakończenie sezonu, 5 października, Stal pojechała do Zielonej Góry na "turniej o Puchar PZMot.". Zawody zakończyły się zwycięstwem gorzowian - 29 pkt. (Stercel 9, Migoś 9, Flizikowski 6, Cichocki 5), przed LPŻ-em Zielona Góra - 23 pkt. i Spartą Wrocław - 17 pkt.

1959

Po zakończeniu sezonu 1958 uznano, że "tak dalej być nie może". Zawodników i działaczy przestała bawić rola kopciuszka. Postanowiono powalczyć o coś więcej, niż tylko o 5.-6. miejsce w drugoligowej tabeli. Zwrócono się o pomoc do dyrekcji zakładu opiekuńczego oraz do władz miasta i powiatu, jako że nadwarciański żużel dawno już przestał być wyłączną sprawą zapaleńców ze Stali, o czym świadczyło zainteresowanie kibiców z całego Gorzowa. I tak też się stało - przed sezonem Stal otrzymała pokaźny zastrzyk sprzętowy w postaci kilku nowiutkich FIS-ów, które otrzymała klubowa czołówka. Starsze, wysłużone maszyny postanowiono przeznaczyć na jeszcze intensywniejsze szkolenie młodzieży. Tuż przed rozpoczęciem rozgrywek poinformowano, że sekcja posiada 15 FIS-ów mistrzowskich, treningowych i szkoleniowych.

Ponadto kierownictwo sekcji opracowało "dwuletni plan rozwoju i odmłodzenia drużyny". Do rutyniarzy (Cichockiego, Stercela, Migosia, Flizikowskiego i E. Pilarczyka) dołączyli dobrze zapowiadający się rok wcześniej Jerzy Padewski i Franciszek Słobodzian (Marian Pilarczyk przeszedł z kolei do Stali Rzeszów). Utworzono zaplecze - grupę młodzików do lat 21. Zorganizowano też szkółkę tzw. "małego żużla", dla której przewidziano na 1959 rok dwie imprezy lokalne i spotkania wyjazdowe. Członkowie szkółki żużlowej mieli też trenować i rozgrywać mecze ... piłki motorowej. Zaplanowano również dalszą modernizację stadionu, zwłaszcza rozbudowę trybun na całej szerokości toru.

Na nowych maszynach i z nowymi nadziejami Stal oczekiwała rozgrywek. Do swojego piątego sezonu w II lidze gorzowianie przystąpili w składzie:
CICHOCKI Mieczysław ( 1929 )
FLIZIKOWSKI Jerzy ( 1933 )
MIGOŚ Edmund ( 1937 )
PADEWSKI Jerzy ( 1938 )
PILARCZYK Edward ( 1935 )
SŁOBODZIAN Franciszek ( 1941 )
STERCEL Tadeusz

Zaplecze stanowili między innymi:
BONIECKI Zdzisław ( 1937 )
JURASZ Wojciech ( 1938 )
STANISŁAWSKI Jan ( 1939 )
SZAFRAŃSKI Bogdan

Wojciech Jurasz zadebiutował w lidze 30 lipca, natomiast Bogdan Szafrański rozpoczął oficjalne starty 30 sierpnia, po uzyskaniu licencji przed turniejem o mistrzostwo Gorzowa.

Stalowcy w sezonie 1959 nie zawiedli oczekiwań kibiców. Rozpoczęli co prawda od wysokiej porażki na wyjeździe ze Skrą, ale potem po zaciętym spotkaniu pokonali silną ekipę z Nowej Huty 43:35. O zwycięstwie w tym drugim spotkaniu przesądził dopiero ostatni wyścig, wygrany przez gorzowian 5:1. Potem, po planowej porażce w Tarnowie, było już coraz lepiej. 3 maja Stal "rozniosła" słabiutki Śląsk Świętochłowice 62:16 (11 na 13 biegów wygranych w stosunku 5:1), a tydzień później pokonała "niewygodną" dla siebie Ostrovię 40:38, i to na wyjeździe.

Runda rewanżowa spotkań przebiegała już zdecydowanie po myśli gorzowian. Jedynie w meczach z zespołami z Tarnowa i Rzeszowa Stal nie zdobyła punktów (zwłaszcza w pojedynku z Unią stalowcy wybitnie nie mieli swojego dnia i zawodziły ich maszyny), za to w pozostałych spotkaniach wysoko pokonywała rywali. Dla przykładu mocny Tramwajarz Łódź wyjechał z Gorzowa z wynikiem 30:48, a Ostrovia z wynikiem 20:57. Rewelacyjnie gorzowianie pojechali zwłaszcza w Nowej Hucie, wygrywając na nieznanym dotąd dla siebie torze 45:32.

Dobra jazda w drugiej fazie rozgrywek pozwoliła na finiszu zająć aż 3. miejsce w tabeli, zaledwie 2 pkt. za Unią Tarnów, która wywalczyła, obok rzeszowian, awans do ekstraklasy. Stało się to możliwe głównie dzięki dwójce liderów - Stercelowi i Migosiowi, którzy nierzadko zdobywali w meczach komplety 15 punktów.

II liga
1. Stal Rzeszów 14 27 +300
2. Unia Tarnów (b) 14 18 +145
3. Stal Gorzów 14 16 + 2
4. Wanda Nowa Huta (b) 14 14 + 43
5. Tramwajarz Łódź 14 14 - 20
6. Skra Warszawa 14 12 - 8
7. Ostrovia Ostrów 14 11 - 84
8. Śląsk Świętochłowice (s) 14 0 -378

Kolejność spotkań:

19.04. 1 W Skra Warszawa 21:57
26.04. 2 D Wanda Nowa Huta 43:35
01.05. 3 W Unia Tarnów 30:46
03.05. 4 D Śląsk Świętochłowice 62:16
10.05. 5 W Ostrovia Ostrów 40:38
17.05. 6 D Stal Rzeszów 33:45
24.05. 7 W Tramwajarz Łódź 25:52
26.07. 11 W Śląsk Świętochłowice 39:38
30.07. 8 D Tramwajarz Łódź 48:30
06.09. 12 D Unia Tarnów 28:49
10.09. 10 D Ostrovia Ostrów 50:27
12.09. 13 W Wanda Nowa Huta 45:32
16.09. 9 W Stal Rzeszów 31:45
20.09. 14 D Skra Warszawa 46:31

Z innych ważnych osiągnięć sezonu 1959 warte odnotowania są: awans do półfinału Indywidualnych MP, oraz debiut w reprezentacyjnym plastronie (mecz Austria - Polska) Edmunda Migosia.

Ciekawie było także na gorzowskim torze podczas imprez pozaligowych. 12 lipca Stal gościła nieoficjalną młodzieżową reprezentację Szwecji występującą pod szyldem Monarkerny Sztokholm, wygrywając 38:31. Stercel w 4 biegach odnotował 4 zwycięstwa, ale największy sukces odnieśli organizatorzy, doprowadzając do użytku, po półtoragodzinnej przerwie w zawodach (po burzy i ulewie), tor przy ul. Śląskiej.

Natomiast 30 sierpnia odbyły się Mistrzostwa Gorzowa. Specjalnie na imprezę przyjechał, wykorzystując urlop wojskowy, startujący w warszawskiej Legii Rogal. Jadąc na Rotrax JAP-ie był klasą dla samego siebie, zdobywając komplet punktów. Drugie miejsce na podium zajął Stercel, a trzeci był Flizikowski. Dalsze lokaty zajęli kolejno: Cichocki, Migoś, Pilarczyk, Padewski, Zdzisław Boniecki, Jan Stanisławski, Słobodzian, Jurasz i świeżo upieczony licencjat Szafrański.

Ponadto na zakończenie sezonu, 25 października Stal przegrała tylko 35:43 w meczu towarzyskim z I-ligową Unią Leszno (jadąc na dodatek bez Cichockiego i Padewskiego). Wysoką formę po raz kolejny potwierdzili Stercel i Migoś, toteż po udanym dla nich i całego zespołu 1959 roku z nadzieją oczekiwano następnego sezonu.
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-09-01, 09:52   

Odcinek 4

1960

Po udanym dla Stali sezonie 1959 wzrosły nadzieje na awans do I ligi. Tym bardziej, że powrócił po odbyciu służby wojskowej Rogal, który był zawodnikiem podstawowym i mającym najlepsze lata dopiero przed sobą. Przybycie tak doświadczonego żużlowca (dwa sezony spędzone w ekstraklasie) znacząco wzmocniło "siłę rażenia" gorzowian. W tej sytuacji nie miało większego znaczenia zaangażowanie się jednego z niedawnych liderów - Cichockiego - do pracy trenerskiej. Dodatkowo wzmocniono park maszynowy klubu - do posiadanych 10 motocykli (7 FIS i 3 ZMG) dokupiono 6 nowych ram i 3 silniki marki Rotrax.

Sezon rozpoczął się od kolejnej reorganizacji systemu rozgrywek. Po likwidacji III ligi, utworzono dwie grupy II ligi ("Zachód" i "Wschód"), w których rywalizowało po 6 zespołów. Gorzowską Stal przydzielono oczywiście do Gr. Zachodniej, wraz ze spadkowiczem - Spartą Wrocław, oraz beniaminkami - Polonią Piła, Spartą Śrem, LPŻ-em Zielona Góra i LPŻ-em Toruń.

Skład Stali wyglądał następująco:
BONIECKI Zdzisław ( 1937 )
FLIZIKOWSKI Jerzy ( 1933 )
JURASZ Wojciech ( 1938 )
MIGOŚ Edmund ( 1937 )
PADEWSKI Jerzy ( 1938 )
PILARCZYK Edward ( 1935 )
ROGAL Bronisław ( 1937 )
SŁOBODZIAN Franciszek ( 1941 )
STERCEL Tadeusz
STANISŁAWSKI Jan ( 1939 )
SZAFRAŃSKI Bogdan

Ostatnim akordem przygotowań do sezonu był mecz towarzyski z I-ligowym Startem. Na torze w Gnieźnie gorzowianie przegrali 32:45.

Rozgrywki ligowe Stal rozpoczęła od sprawienia niemiłej niespodzianki kibicom, nieoczekiwanie przegrywając w Pile 34:42. Jak się później okazało, ta porażka okazała się brzemienna w skutkach, bowiem nawet remis w tym spotkaniu wystarczyłby Stali do zajęcia pierwszego miejsca w tabeli, i awansu do ekstraklasy.

24 kwietnia, dwa tygodnie po zimnym prysznicu w Pile, gorzowianie pojechali do Zielonej Góry na pojedynek z tamtejszym LPŻ-em. Początek meczu nie był najlepszy, stalowcy nie mogli przełamać oporu beniaminka. Stal wyszła na prowadzenie dopiero po 8. biegu, i od tej pory konsekwentnie zwiększała przewagę, zwyciężając ostatecznie 45:30. Punkty dla zespołu gorzowskiego zdobywali: Migoś 14, Stercel 11, Rogal 9, Flizikowski 5, Padewski 4 i Słobodzian 2.

W Święto Pracy, w meczu na szczycie, Stal pokonała pewnie Spartę Wrocław 45:32, i od tej pory dał się zaznaczyć znaczny wzrost formy gorzowian. Kolejne spotkania były łatwą przeprawą dla stalowców - 48:30 w Toruniu z LPŻ-em, 56:22 w Gorzowie ze Spartą Śrem, 48:28 w rewanżowym meczu w Śremie, i aż 61:17 u siebie z zespołem z Torunia. Dopiero w meczu, który potem, jak się okazało, zadecydował o 1. miejscu, 19 czerwca Stal uległa we Wrocławiu gospodarzom 35:42. W tym momencie (do zakończenia pozostały dwie kolejki spotkań) wiadomo było, że gorzowianie nie zajmą już miejsca wyższego niż drugie, nie oznacza to jednak, że nie było emocji.

26 czerwca w meczu przedostatniej serii spotkań o mały włos nie doszło do sensacji. Oto Stal Gorzów w pojedynku z LPŻ-em Zielona Góra, na własnym torze, przed ostatnim biegiem przegrywała 35:36. Dopiero zdecydowane zwycięstwo 5:1 pary Migoś-Rogal ze znakomicie dysponowanym Jaskulskim i Ciorgą dało "wymęczoną" wygraną gospodarzom. Punkty w tym derbowym spotkaniu zdobyli: dla Stali - Migoś 13, Rogal 8, Flizikowski 6, Padewski 5, Słobodzian 4 i Stercel 4; dla LPŻ-u - Jaskulski 14, Ciorga 8, Langner 7, Wiśniewski 5 i Sawicki 3.

Wreszcie 20 sierpnia, w ostatniej kolejce Stal pokonała Polonię Piła 48:30 (komplet 15 pkt. Migosia), a ozdobą meczu był pojedynek finalistów Indywidualnych MP, w którym Rogal pokonał Rutkowskiego.

II liga (Grupa Zachodnia)
1. Sparta Wrocław (s) 10 16 +186
2. Stal Gorzów 10 16 +150
3. Polonia Piła (b) 10 10 - 5
4. LPŻ Zielona Góra (b) 10 6 -104
5. Sparta Śrem (b) 10 6 - 99
6. LPŻ Toruń (b) 10 4 -128

Kolejność spotkań:

10.04. 1 W Polonia Piła 34:42
24.04. 2 W LPŻ Zielona Góra 45:30
01.05. 3 D Sparta Wrocław 45:32
08.05. 4 W LPŻ Toruń 48:30
15.05. 5 D Sparta Śrem 56:22
29.05. 6 W Sparta Śrem 48:28
04.06. 7 D LPŻ Toruń 61:17
19.06. 8 W Sparta Wrocław 35:42
26.06. 9 D LPŻ Zielona Góra 40:37
20.08. 10 D Polonia Piła 48:30

Po zakończeniu rozgrywek odbyły się dodatkowe mecze, mające wyłonić ostateczną klasyfikację "łączną" obu grup II ligi. Stalowcy pojedynkowali się zatem o 3. miejsce, a ich przeciwnikiem był Tramwajarz Łódź. Brak danych na temat meczu w Łodzi (być może nie został on rozegrany), natomiast wiadomo, że 25 września w spotkaniu w Gorzowie padł wynik 32:46. Szanse na zwycięstwo gorzowian w tym meczu przekreślił upadek na prowadzeniu Padewskiego w 4. biegu oraz słaba dyspozycja Migosia (tylko 5 pkt.) i Pilarczyka (2 pkt.). Łodzianie byli zresztą tego dnia zdecydowanie lepiej dysponowani (Sumiński - 14 pkt., Mirowski 12 pkt.).

??.??. - W Tramwajarz Łódź ??:??
25.09. - D Tramwajarz Łódź 32:46

W międzyczasie czołowi zawodnicy Stali zanotowali kilka znaczących osiągnięć. 22 maja w Lesznie po raz pierwszy gorzowscy żużlowcy wystąpili w rundzie eliminacyjnej Indywidualnych Mistrzostw Świata. Migoś był trzeci, a Rogal piąty, toteż obydwaj zakwalifikowali się do kolejnej eliminacji w Slanach (Czechosłowacja). Tam z kolei Rogal był dziewiąty, a Migoś - dwunasty. Rogalowi zatem niewiele zabrakło do wywalczenia awansu do finału kontynentalnego.

Udało się za to Rogalowi zakwalifikować, jako pierwszemu gorzowianinowi, do finału IMP. Po zajęciu 4. lokaty w ćwierćfinale w Gnieźnie, i 6. miejsca w półfinale w Rybniku, gorzowski zawodnik wystąpił 28 sierpnia na rybnickim torze w stawce najlepszych 16 polskich żużlowców, notując zresztą bardzo dobry wynik - 7. miejsce.

Pięć dni po tym finale, Rogal dostąpił zaszczytu reprezentowania barw Polski w pierwszym w historii finale Drużynowych Mistrzostw Świata. Tym razem jeszcze Polacy sukcesów nie odnieśli (zajęli 4. miejsce), ale już 5 lat później kolejny gorzowski żużlowiec rozpoczął medalową passę stalowców w DMŚ.

Na zakończenie sezonu, 23 października, w rozgrywanych w Zielonej Górze Mistrzostwach Okręgu, 2. miejsce, za Mendyką z LPŻ-u, zajął Rogal. Migoś był czwarty, Padewski siódmy, Stercel ósmy, a Cichocki - dziewiąty.

Z imprez, które odbyły się tego roku na gorzowskim torze, warto wymienić rozgrywany 10 lipca ćwierćfinał IMP, podczas którego bezkonkurencyjny był Joachim Maj (Górnik Rybnik) - 15 pkt. i nowy rekord toru - 78.2 sek., a także rewanżowy mecz towarzyski ze Startem Gniezno (42:36), który odbył się 6 listopada.

1961

Po zakończeniu sezonu 1960 decyzją władz krajowych postanowiono dokonać ponownej reorganizacji rozgrywek drugoligowych. Zrezygnowano z dwóch grup, zachodniej i wschodniej. Powołano tylko jedną II ligę, do której zgłosiło się 11 zespołów. Gorzowianie bardzo starannie przygotowywali się do swojego siódmego sezonu na drugim "froncie", ale kiedy po zimowej zaprawie kondycyjnej chcieli wyjechać na tor, okazało się, iż ... brakuje paliwa po motocykli, i treningi będzie można rozpocząć dopiero po świętach Wielkanocnych. Zatem ze sporym opóźnieniem stalowcy zaczęli szlifowanie formy.

W przerwie zimowej, tradycyjnie dużo pracy mieli mechanicy. Uzupełniono park maszyn do 10 motocykli startowych i 3 treningowych. Kierownik sekcji, inż. Władysław Mazurek zapewniał, iż zeszłoroczne problemy sprzętowe się już nie powtórzą. Przygotowanie sprzętowe miało decydować w znacznym stopniu o awansie, bowiem sezon zapowiadał się jako niezwykle długi i wyczerpujący (dwadzieścia kolejek spotkań, czyli dwa razy więcej niż rok wcześniej). Faworytami do czołowych lokat były drużyny spadkowiczów: Unii Tarnów i Startu Gniezno, na dobre miejsce liczyły też kluby z Łodzi, Świętochłowic i Krosna. Stal Gorzów chciała co najmniej utrzymać zeszłoroczną pozycję.

W kadrze zespołu znajdowali się:
BONIECKI Zdzisław ( 1937 )
CICHOCKI Mieczysław ( 1929 )
FLIZIKOWSKI Jerzy ( 1933 )
JURASZ Wojciech ( 1938 )
MIGOŚ Edmund ( 1937 )
PADEWSKI Jerzy ( 1938 )
PILARCZYK Edward ( 1935 )
ROGAL Bronisław ( 1937 )
SŁOBODZIAN Franciszek ( 1941 )
STERCEL Tadeusz

Gorzowianie zainaugurowali rozgrywki 9 kwietnia, pewnie pokonując Spartę Śrem 44:32, a najwięcej punktów zdobyli: Rogal 15, Migoś 12 i Flizikowski 9. Jak się na koniec sezonu okazało, dwaj pierwsi byli najskuteczniejszymi zawodnikami II ligi. Spotkanie ze Spartą zaskoczyło samych organizatorów, bowiem kibiców przybyło na stadion więcej, niż przewidziano, i dla wszystkich chętnych zabrakło biletów. W drugiej kolejce gorzowianie zwyciężyli w bardzo ważnym pojedynku w Gnieźnie tamtejszy Start w stosunku 41:35, a w trzeciej wysoko (53:24) pokonali na własnym torze MKŻ Toruń.

30 kwietnia gorzowianie udali się na mecz wyjazdowy do Zielonej Góry. Dziesięć tysięcy widzów było świadkami koncertowej jazdy Rogala i Migosia. Obaj wygrywali swoje biegi z przewagą 50-80 m, nie pozostawiając rywalom złudzeń, kto jest lepszy. Poza tym Rogal ustanowił także nowy rekord toru czasem 80.1 sek. Ostatecznie Stal zwyciężyła 45:33 (punktowali: Rogal 15 pkt., Migoś 14, Cichocki 8, Pilarczyk 3, Słobodzian 3, Padewski 2), a zielonogórzanie mieli ogromne pretensje do jazdy stalowców. W 4. biegu Padewski zepchnął Kamińskiego na bandę, w efekcie czego zawodnik gospodarzy doznał kontuzji. Z kolei Pilarczyka wykluczono za niesportową postawę, a Rogal dostał w jednym z biegów upomnienie.

Następnego dnia doszło do rewanżowej potyczki w Gorzowie i Zgrzeblarki zostały rozgromione w stosunku 60:18, a obok znów świetnie jeżdżących Rogala (kolejny komplet 15 pkt.) i Migosia (14 pkt.) z bardzo dobrej strony pokazał się Padewski, zdobywając 12 "oczek". Pozostałe punkty były udziałem Bonieckiego - 7, Pilarczyka - 7 i Słobodziana - 5.

Następne spotkania tylko potwierdzały, że drużyna gorzowska znajduje się w znakomitej formie. Pokonała ona najpierw w Opolu Kolejarza 49:28, a 21 maja, w obecności nadkompletu publiczności, zwyciężyła u siebie najgroźniejszego rywala - Unię Tarnów 51:25 (Rogal 15 pkt., Migoś 13, Flizikowski 9, Stercel 6, Padewski 4, Pilarczyk 3, Boniecki 1 - Ciepiela 6, Tomczyszyn 6, Curyło 5, Pytko 4, Kamiński 3, Bogdanowicz 1). Już do końca pierwszej rundy nie znalazł się zespół mogący z gorzowianami nawiązać w miarę wyrównaną walkę. Kolejne wyniki Stali to: 62:15 z MZKS-em Krosno (dom), 44:33 z Tramwajarzem Łódź (wyjazd), 54:23 ze Śląskiem Świętochłowice (dom).

Potem nastąpiła krótka przerwa, w trakcie której rozgrywano między innymi eliminacje IMP. 2 lipca na gorzowskim torze odbył się jeden z ćwierćfinałów, który był, podobnie jak rok wcześniej, popisem Joachima Maja (15 pkt. i nowy rekord toru - 78.1 sek.). Komplet widzów oglądał zawody, które były teatrem dwóch aktorów - Maja i eksgorzowianina Mariana Kaisera (Wybrzeże Gdańsk).

Rundę rewanżową Stal rozpoczęła od mocnego uderzenia, pokonując na wyjeździe Śląsk 48:28, i dopiero po tym jedenastym z kolei zwycięstwie, gorzowianie zanotowali pierwszą wpadkę, ulegając w dalekim Krośnie MZKS-owi 30:48. Dało znać o sobie chyba przemęczenie sezonem, bowiem w kolejnym spotkaniu z Polonią Piła na własnym obiekcie, nieco słabiej pojechali nawet liderzy - Migoś i Rogal (za to błysnął zdobywca 13 punktów - Stercel). Co ciekawe mecz z pilanami był, dzięki nieco słabszej niż zwykle postawie gorzowian, jedynym w miarę emocjonującym widowiskiem ligowym sezonu 1961 na torze przy Śląskiej.

Potem znów wszystko wróciło do normy. Stal zanotowała oprócz meczu w Tarnowie (porażka 38:39 spowodowana głównie wykluczeniem Rogala do końca zawodów za niesportowe zachowanie) same wysokie zwycięstwa. Między innymi w obecności kompletu widzów gorzowscy żużlowcy pokonali 51:26 Tramwajarza Łódź, a były mistrz Polski Szwendrowski zdobył tylko i aż 8 punktów.

Na dwie kolejki przed końcem ligi stalowcy byli już jedną nogą w ekstraklasie, ale przysłowiową kropkę nad "i" postawili 1 października, kiedy to podejmowali na własnym torze Start Gniezno. Już przed meczem panował na stadionie świąteczny nastrój, kibice od pierwszego wyścigu mocno przeżywali sukces swoich pupili. Stal pewnie wygrała 49:29. Punkty w tym historycznym meczu zdobyli: Rogal 15, Migoś 13, Padewski 8, Flizikowski 5, Pilarczyk 5 i Boniecki 3. Radość z awansu była ogromna. Zawodnicy defilowali przy dźwiękach orkiestry, a w powietrze wystrzeliły kolorowe rakiety. Gratulacje składali wszyscy, z najwyższymi ówczesnymi władzami miejskimi na czele. Tydzień później świeżo upieczeni I-ligowcy zakończyli rozgrywki wysoką wygraną w Śremie (56:21).

II liga
1. Stal Gorzów 20 36 +420
2. Unia Tarnów (s) 20 30 +256
3. Tramwajarz Łódź 20 26 +166
4. MZKS Krosno 20 26 +135
5. Śląsk Świętochłowice 20 24 +120
6. Start Gniezno (s) 20 19 - 1
7. MKŻ Toruń 20 18 -147
8. Sparta Śrem 20 15 -199
9. Polonia Piła 20 14 - 37
10. Zgrzeblarki Zielona Góra 20 8 -261
11. Kolejarz Opole (b) 20 2 -452

Kolejność spotkań:

09.04. 1 D Sparta Śrem 44:32
15.04. 2 W Start Gniezno 41:35
23.04. 3 D MKŻ Toruń 53:24
30.04. 4 W Zgrzeblarki Zielona Góra 45:33
01.05. 19 D Zgrzeblarki Zielona Góra 60:18
07.05. 5 - pauza -
14.05. 6 W Kolejarz Opole 49:28
21.05. 7 D Unia Tarnów 51:25
04.06. 9 D MZKS Krosno 62:15
11.06. 10 W Tramwajarz Łódź 44:33
18.06. 11 D Śląsk Świętochłowice 54:23
25.06. 12 W Śląsk Świętochłowice 48:28
23.07. 14 W MZKS Krosno 30:48
30.07. 15 D Polonia Piła 47:30
09.08. 8 W* Polonia Piła 49:29
13.08. 13 D Tramwajarz Łódź 51:26
03.09. 16 W Unia Tarnów 38:39
10.09. 17 D Kolejarz Opole 59:18
17.09. 18 - pauza -
27.09. 20 W MKŻ Toruń 51:26
01.10. 21 D Start Gniezno 49:29
08.10. 22 W Sparta Śrem 56:21
* W pierwszym terminie (28.05.) mecz przerwano przy stanie 21:15 dla Stali.

Na zakończenie sezonu gorzowskich kibiców spotkała kolejna niespodzianka. KS Stal był organizatorem jednego z serii testmeczów z reprezentacją ZSRR. Specjalnie na ten mecz, z pomocą ZM Gorzów i jednostki wojskowej, zainstalowano sztuczne oświetlenie. Pierwszy trening przy "światełkach" odbył się już 12 października o godz. 18.00. Mecz, rozegrany 17 października, zakończył się minimalnym zwycięstwem reprezentacji Polski (39:38). W biało-czerwonych plastronach wystąpili między innymi gorzowianie: Migoś, Padewski, Pilarczyk i Boniecki. Gwiazdą zespołu radzieckiego był natomiast znakomity Igor Plechanow. Frekwencja na tym spotkaniu pobiła, jak się zresztą spodziewano, dotychczasowe rekordy.

Osiągnięć indywidualnych w 1961 r. tym razem nie odnotowano. Jedynie Edmund Migoś zwyciężył 22 października w turnieju o Puchar Przewodniczącego Miejskiej Rady Narodowej w Pile.

1962

Po zakończeniu uwieńczonego awansem sezonu 1961, w gorzowskim klubie przystąpiono do generalnego remontu posiadanych ośmiu motocykli. Prace te, pod okiem nowo pozyskanego mechanika, Teodora Pogorzelskiego, trwały do stycznia 1962 r. Nie próżnowali także zawodnicy, którzy przygotowywali się do ekstraklasowych występów, prowadząc tzw. "suchą zaprawę" w sali.

Największym wydarzeniem zimy 1961/62 było pozyskanie przez Stal Gorzów dwóch nowych zawodników: Andrzeja Pogorzelskiego ze Startu Gniezno, oraz Jerzego Bartoszkiewicza (wychowanka leszczyńskiej Unii) ze Sparty Śrem. Przybył także były trener Legii Warszawa A. Frondenheim, natomiast dotychczasowy szkoleniowiec - Cichocki - skoncentrował się na szkoleniu młodzieży.

Niepokój przed nadchodzącym sezonem sprawiał jednak fakt, że patronujące klubowi ZM Gorzów nie były w stanie zakupić dla stalowców ani jednej nowej maszyny żużlowej. Trzeba tu dodać, że koszty motocykli były dość duże w owym czasie - jeden FIS kosztował ok. 42 tys. zł, natomiast sam silnik do FIS-a aż 21.5 tys. zł. Stąd o pomoc finansową zwrócono się do Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, a ta wyasygnowała pewne kwoty, które pozwoliły w przynajmniej dostatecznie dobrym stopniu przygotować się do sezonu.

Po uzupełnieniu zeszłorocznego składu dwoma nowymi nabytkami kadra Stali wyglądała następująco:
BARTOSZKIEWICZ Jerzy ( 1931 )
BONIECKI Zdzisław ( 1937 )
FLIZIKOWSKI Jerzy ( 1933 )
JURASZ Wojciech ( 1938 )
MIGOŚ Edmund ( 1937 )
PADEWSKI Jerzy ( 1938 )
PILARCZYK Edward ( 1935 )
PILARCZYK Marian ( 1937 )
POGORZELSKI Andrzej ( 1939 )
ROGAL Bronisław ( 1937 )
SŁOBODZIAN Franciszek ( 1941 )
STERCEL Tadeusz

Pierwsze spotkanie gorzowianie mieli rozegrać 8 kwietnia na własnym torze z Polonią Bydgoszcz, ale opady deszczu spowodowały, że I-ligowy debiut Stali nastąpił tydzień później w Częstochowie. Mecz ten nie był dla żółto-błękitnych zbyt udany, tylko trójka żużlowców - Migoś, Padewski i Pogorzelski - pojechała na oczekiwanym poziomie, zawiódł natomiast Bronisław Rogal (zaledwie 2 pkt.). Ostatecznie Włókniarz pokonał Stal 45:33.

Taki sam wynik, ale tym razem dla gości, padł w pierwszym rozegranym w Gorzowie meczu I ligi. 29 kwietnia Stal wyraźnie i bezdyskusyjnie uległa Sparcie Wrocław, a kilkutysięczna publiczność była mocno zawiedziona jazdą swoich pupili.

Po porażce w 1. biegu Migosia i Bartoszkiewicza z duetem Pociejkowicz-Kałuża (1:5), w następnych gonitwach faworyci z Wrocławia szybko powiększali przewagę, a na dodatek kolejne wyścigi nie przynosiły większych emocji. Jedyne podwójne zwycięstwo dla gospodarzy odnieśli Pogorzelski i Rogal w 10. biegu, zdecydowanie pokonując Domiszewskiego i Trzeszkowskiego. Jednak w 11. gonitwie wszystko "wróciło do normy" i Sparta mogła już sobie dopisać do dorobku dwa ligowe punkty. Dwa ostatnie biegi zakończyły się remisowo. Punkty w tym historycznym dla Stali meczu zdobyli: Rogal 11, Pogorzelski 8, Padewski 6, Migoś 4, Stercel 3 i Bartoszkiewicz 1. Dla gości najlepiej punktowali: Pociejkowicz 11, Domiszewski i Kałuża po 9, Słaboń 8.

Kolejne mecze Stal rozgrywała z faworytami ligi, Górnikiem Rybnik (30:47) i Stalą Rzeszów (także 30:47, ale w Rzeszowie), stąd jasne się stało, że na pierwsze punkty przyjdzie jeszcze trochę poczekać. Dało się jednak zauważyć nierówną jazdę gorzowskich żużlowców. Widać było, że zwłaszcza Migoś i Flizikowski nie są w dobrej formie, za to zaskakiwali dyspozycją Rogal i Padewski.

Ten pierwszy, 13 maja rozpoczął starty w eliminacjach do Indywidualnych MŚ. Na torze w Ostrawie (Czechosłowacja) zajął 8. m-ce, kwalifikując się do dalszych rozgrywek. 3 czerwca gorzowski zawodnik wywalczył nawet we Lwowie awans do finału kontynentalnego - przedostatniej eliminacji do wielkiego finału, jednak z powodu odniesionej kontuzji nie dane było mu walczyć dalej w tych rozgrywkach.

Do 24 czerwca trwała przerwa w rozgrywkach ligowych. Jak się okazało, dobrze wpłynęła ona na zawodników z Gorzowa, gdyż właśnie w tym dniu, Stal odniosła w piątym meczu w I lidze pierwsze zwycięstwo (43:35 z Wybrzeżem Gdańsk). Znakomicie pojechał Pogorzelski (komplet 12 pkt., w tym sensacyjna wygrana nad Marianem Kaiserem), "zaskoczyli" wreszcie Migoś i Stercel - po 9 "oczek", ponadto punktowali także: Flizikowski - 5, Padewski i E. Pilarczyk - po 3, Bartoszkiewicz - 2. Zwycięstwo było tym cenniejsze, że odniesione mimo osłabienia dotychczasowym liderem zespołu, Bronisławem Rogalem.

Już z Rogalem, ale ze słabiej dysponowanymi Migosiem i Bartoszkiewiczem Stal uległa tydzień później w zaległym spotkaniu Polonii 29:49. Goście nie mieli w swoich szeregach zawodnika klasy M. Kaisera, ale równa jazda czwórki: Połukard-Stachowiak-Kupczyński-N. Świtała wystarczyła na pewne pokonanie gorzowian.

7 lipca po raz kolejny gorzowska publiczność miała okazję oglądać znakomitego wychowanka Stali - Mariana Kaisera. W czwartym turnieju finałowym "Złotego Kasku" (pierwsza tego typu impreza w Gorzowie) reprezentant Wybrzeża zdobył 15 pkt., pewnie pokonując pozostałych piętnastu czołowych zawodników kraju. Drugi był Stefan Kępa ze Stali Rzeszów, a trzeci - Paweł Waloszek (Śląsk Świętochłowice) - obaj po 13 pkt. Przyzwoicie w silnej stawce wypadli gorzowianie: Rogal był ósmy, a Migoś - dziewiąty. Najwięcej emocji było przed samymi zawodami - po gwałtownych opadach deszczu turniej rozpoczął się aż z 90-minutowym (!) opóźnieniem, a wodę ściągnięto dopiero po użyciu dużej ilości trocin.

7 lipca spory sukces odniósł także A. Pogorzelski. Zajął on 3. miejsce w rozgrywanym po raz pierwszy cyklu turniejów o "Srebrny Kask" (odpowiednik Złotego Kasku dla zawodników jeżdżących w 1961 w II lidze).

5 sierpnia na gorzowskim torze obyła się 3. runda Pucharu PZMot. (rozgrywki grupowe o m-ca 5.-8.). Najlepsza była Sparta Wrocław - 33 pkt., natomiast stalowcy zajęli 2. miejce (25 pkt.), wyprzedzając Wybrzeże i Włókniarz. Po raz kolejny gwiazdą zawodów był Marian Kaiser, zdobywając komplet punktów, i bijąc rekord toru czasem 77.3 sek.

Właśnie zespoły Wybrzeża i Włókniarza były bezpośrednimi rywalami Stali w walce o utrzymanie. Do 12 sierpnia gorzowianie byli jeszcze w zdecydowanie gorszej sytuacji, mając tylko 2 pkt. na koncie, ale od meczu ósmej kolejki zaczęło się to zmieniać.

W spotkaniu z Unią Leszno (46:32) żużlowcy Stali jeździli jak w transie, demonstrując wzorową postawę na torze. Nawet zdobycie 15 pkt. przez Henryka Żyto nie pomogło leszczynianom, gdyż niesamowicie równo pojechała drużyna w składzie: Migoś, Padewski, Rogal, Pogorzelski, Flizikowski, E. Pilarczyk i Stercel.

26 sierpnia doszło już do "megasensacji". Oto posiadająca na koncie osiem zwycięstw i zaledwie jedną porażkę, Stal Rzeszów przegrała w Gorzowie różnicą aż 12 punktów (33:45). Gospodarzom pomogło na pewno osłabienie gości - brak Malinowskiego i Kępy, nie umniejsza to jednak w niczym wielkiego sukcesu młodej drużyny gorzowskiej. Poza znakomitym Kapałą i niezłym momentami Kościelakiem, pozostali zawodnicy rzeszowscy - Batko, Spychała i Stawecki nie znaleźli tego dnia sposobu na gospodarzy.

Potem nastąpiły "planowe" porażki w Rybniku (26:51) i Wrocławiu (36.5:40.5), aż wreszcie przyszła przedostatnia kolejka, i mecz decydujący o utrzymaniu, bądź spadku z ligi. 23 września stalowcy pojechali po raz kolejny rewelacyjnie, "miażdżąc" bezpośredniego rywala w tabeli, Włókniarza Częstochowa aż 62:16, i w tym momencie było wiadomo już, że Stal w najgorszym wypadku czekają baraże, a być może uda się jeszcze wskoczyć na szóstą pozycję. Stal przegrała jednak mecz w Bydgoszczy, a że Wybrzeże trochę niespodziewanie wygrało 41:37 ze Stalą Rzeszów, to właśnie gdańszczanie zajęli "bezpieczne" miejsce w tabeli.

I liga
1. Górnik Rybnik 14 26 +315
2. Stal Rzeszów (m) 14 20 +137
3. Unia Leszno 14 16 - 22
4. Polonia Bydgoszcz 14 12 + 70
5. Wybrzeże Gdańsk 14 12 - 63
6. Sparta Wrocław 14 12 - 93
7. Stal Gorzów (b) 14 8 - 64
8. Włókniarz Częstochowa 14 6 -280

Kolejność spotkań:

15.04. 2 W Włókniarz Częstochowa 33:45
29.04. 3 D Sparta Wrocław 33:45
06.05. 4 D Górnik Rybnik 30:47
20.05. 5 W Stal Rzeszów 30:47
24.06. 6 D Wybrzeże Gdańsk 43:35
01.07. 1 D Polonia Bydgoszcz 29:49
08.07. 7 W Unia Leszno 34:43
12.08. 8 D Unia Leszno 46:32
19.08. 9 W Wybrzeże Gdańsk 33:45
26.08. 10 D Stal Rzeszów 45:33
02.09. 11 W Górnik Rybnik 26:51
16.09. 12 W Sparta Wrocław 36.5:40.5
23.09. 13 D Włókniarz Częstochowa 62:16
30.09. 14 W Polonia Bydgoszcz 28:48

6 października odbyło się pierwsze spotkanie barażowe. Emocji w Zielonej Górze było jednak niewiele. W derbowym pojedynku Stal pewnie pokonała wicemistrza II ligi - Zgrzeblarki 45:33 (pięć wyścigów wygranych w stosunku 4:2, i dwa w stosunku 5:1), a punkty zdobyli: Rogal - 12, Migoś - 11, Pogorzelski - 8, Bartoszkiewicz - 6, Padewski i E. Pilarczyk - po 4.

Drugie spotkanie było już tylko formalnością. Zielonogórzanie zostali tym razem pokonani w stosunku 52:25. Zbyt duża różnica umiejętności dzieliła Migosia (12 pkt.), Rogala (11), Bartoszkiewicza (8), czy Padewskiego (7), od najlepszych zawodników z Myszką Miki na plastronie. Sochacki zdobył 9 pkt., Mendyka 7 pkt., a Ciorga 4 pkt.

06.10. - W Zgrzeblarki Zielona Góra 45:33
14.10. - D Zgrzeblarki Zielona Góra 52:25

W międzyczasie, 11 października odbył się w Gorzowie trójmecz towarzyski. Uczestnicząca w tournee po Polsce reprezentacja ZSRR, występująca pod szyldem CAMK Moskwa (Moisiejew, Kuźniecow, Sziło, Sokołow) pokonała Stal Gorzów i Polonię Piła.

Warto też wspomnieć o rozegranym 1 maja w Gorzowie ćwierćfinale Indywidualnych MP. Wygrał Florian Kapała (Stal Rzeszów), przed swoim kolegą klubowym Stefanem Kępą, oraz Włodzimierzem Szwendrowskim (Tramwajarz Łódź).

Na zakończenie sezonu, 4 listopada Edmund Migoś powtórzył sukces z ubiegłego roku, zdobywając w Pile Puchar Przewodniczącego MRN.

1963

Przed sezonem 1963 GKŻ postanowiła zmienić regulamin rozgrywek ligowych. Sprawa awansów i spadków miała rozstrzygać się w cyklu 2-letnim, przy czym tytuły mistrza i wicemistrzów kraju miały być przyznawane oddzielnie za każdy sezon. Stal Gorzów przystępowała do rozgrywek sezonu 1963 z zadaniem zajęcia co najmniej 5.-6. pozycji, gwarantującej w miarę bezpieczną jazdę także w kolejnej edycji mistrzostw.

Skład Stali w porównaniu z sezonem 1962 został nieco uszczuplony. Karierę zakończył po kilkunastu latach startów Stercel, nie było już też w kadrze Bonieckiego i Słobodziana:
BARTOSZKIEWICZ Jerzy ( 1931 )
FLIZIKOWSKI Jerzy ( 1933 )
JURASZ Wojciech ( 1938 )
MIGOŚ Edmund ( 1937 )
PADEWSKI Jerzy ( 1938 )
PILARCZYK Edward ( 1935 )
PILARCZYK Marian ( 1937 )
POGORZELSKI Andrzej ( 1939 )
ROGAL Bronisław ( 1937 )

Inauguracja rozgrywek wypadła dla Stali bardzo okazale. Drużyna gorzowska pokonała 7 kwietnia Śląsk Świętochłowice 46:32. Co najważniejsze, równo punktowała cała drużyna - Migoś, Padewski i Rogal zdobyli po 9 pkt., Pogorzelski 8, Bartoszkiewicz 7, Flizikowski i E. Pilarczyk po 2. W zespole gości powalczyli jedynie Paweł Waloszek (13 "oczek") i Jan Mucha (10 pkt.).

Równie udana była dla gorzowian 2. kolejka. Stal zwyciężyła Spartę Wrocław 43:35, a że Górnik Rybnik i Stal Rzeszów miały do rozegrania jeden mecz zaległy, stąd żużlowcy gorzowscy objęli po raz pierwszy w historii fotel lidera I ligi.

27 kwietnia rozgrywano na gorzowskim stadionie pierwszy w sezonie 1963 turniej "Złotego Kasku". Imprezę wygrał Stanisław Tkocz (Górnik Rybnik), przed Mieczysławem Połukardem (Polonia Bydgoszcz) i Henrykiem Żyto (Unia Leszno), jednak nie to tego dnia wywołało największe emocje. Po biegu 17., kiedy to Pogorzelski został wykluczony za niezgodne z regulaminem wymijanie przeciwnika, doszło na trybunach do gorszących zajść - biegi 18., 19. i 20. odbywały się przy akompaniamencie ogłuszających gwizdów i niewybrednych epitetów. Najbardziej nieprzyjemne były jednak sceny wręczania nagród dla najlepszych zawodników. Publiczność, zamiast oklaskami, to gwizdami i uszczypliwymi uwagami obdarzyła wszystkich zdobywców miejsc na podium.

Zachowanie gorzowskich kibiców miało swoje konsekwencje. GKŻ zawiesiła na jedno spotkanie ligowe stadion przy Śląskiej, stąd mecz z Unią Leszno stalowcy musieli rozegrać na neutralnym torze w Gnieźnie.

Po dobrym początku rozgrywek gorzowianie zaczęli tracić punkty, przegrywając najpierw w Lesznie (38:40), a następnie na własnym torze z Górnikiem Rybnik (35:40). Pechowa była zwłaszcza porażka z rybniczanami, na którą decydujący jak się wydaje wpływ, miały dwa upadki Bronisława Rogala, i to na prowadzeniu.

Jako że maj i większość czerwca przypadła na eliminacje MŚ i inne turnieje, nastąpił pewien "bałagan" w kalendarzu ligowym (mecze 5. i 6. rundy przełożono na późniejsze terminy).

W IMŚ wystartowała aż trójka gorzowian - Pogorzelski, Migoś i Rogal, z których najlepiej poradził sobie ten pierwszy (dotarł do finału kontynentalnego we Wrocławiu, w którym zajął 13. miejsce).

Rozegrane 9 i 30 czerwca wyjazdowe mecze ligowe nie były udane dla Stali. Gorzowianie minimalnie przegrali w Bydgoszczy (38:40) i Świętochłowicach (37:41). Na trzecie zwycięstwo w rozgrywkach trzeba było czekać do meczu ... w Gnieźnie z Unią Leszno. Wtedy to Stali przypadł "zaszczyt" zorganizowania domowego spotkania na neutralnym torze. Przyniosło to jednak gorzowianom dwa cenne punkty ligowe, a największy wkład w wygraną w stosunku 40:37 mieli: Pogorzelski - 11 pkt., Padewski - 8, oraz Migoś i Rogal - po 7.

Potem nastąpiła kolejna przerwa w rozgrywkach, w czasie której na gorzowskim torze odbył się m. in. turniej 2. rundy Pucharu PZMot., a także mecz towarzyski z Rudą Hvezda Praga (42:35). Z kolei 4 sierpnia A. Pogorzelski wystąpił w reprezentacji Polski w eliminacji wschodnioeuropejskiej DMŚ w Ufie (ZSRR).

11 sierpnia żużlowcy wrócili na ligowe tory. Tego dnia stalowcy doznali upokarzającej - bo aż 32-punktowej - porażki w Rzeszowie. Nie lepiej było tydzień później, Stal Gorzów uległa Górnikowi Rybnik w stosunku 24:53.

Końcówka sierpnia to kolejne towarzyskie potyczki i turnieje. Tym razem Stal rozegrała dwumecz z zespołem Motosport Neubrandenburg (NRD), zwyciężając w Gorzowie 46:31 i pokonując zespół niemiecki na jego torze 40:38. Natomiast 31 sierpnia po raz drugi gorzowski zawodnik wystąpił w finale Drużynowych MŚ. Andrzej Pogorzelski w Wiedniu zajął jednak z reprezentacją Polski dopiero 4. miejsce.

Niemiłe niespodzianki sprawili swoim kibicom żużlowcy gorzowscy w kolejnych rundach spotkań. Najpierw ulegli przeciętnemu zespołowi Wybrzeża 38:40, a w pięć dni po tym meczu, znów na własnym torze, Stali Rzeszów, aż 24:53.

I wreszcie, kiedy wydawało się, że Stal zajmie pozycję "czerwonej latarni" po sezonie 1963, nastąpiły dwa niecodzienne wydarzenia. Najpierw GKS Wybrzeże Gdańsk samowolnie, bez zgody GKŻ, przełożył mecz z gorzowianami, co spowodowało walkower dla Stali (65:13), natomiast 29 września stalowcy wygrali mecz, który był "już nie do wygrania".

Oto bowiem przed ostatnim biegiem pojedynku Stal Gorzów - Polonia Bydgoszcz na tablicy wyników widniał rezultat remisowy 36:36. Jednak to zawodnicy gości, Rajmund Świtała i Janusz Suchecki byli zdecydowanymi faworytami 13. gonitwy, gdyż ich rywalami byli zawodnicy "drugiej linii" Stali: Padewski i Flizikowski. A jednak zupełnie nieoczekiwanie, skazani na porażkę gorzowianie wygrali ten bieg podwójnie, dzięki czemu gospodarze odnieśli zwycięstwo w meczu.

Ostatecznie tą wygraną Stal zapewniła sobie 6. m-ce w tabeli ligowej sezonu 1963, zaś bydgoszczanie spadli na ostatnie, 8. miejsce.

I liga
1. Górnik Rybnik (m) 14 26 +216
2. Stal Rzeszów 14 22 +253
3. Sparta Wrocław 14 12 - 15
4. Unia Leszno 14 12 - 78
5. Wybrzeże Gdańsk 14 12 -140
6. Stal Gorzów 14 10 - 45
7. Śląsk Świętochłowice (b) 14 10 -146
8. Polonia Bydgoszcz 14 8 - 45

Kolejność spotkań:

07.04. 1 D Śląsk Świętochłowice 46:32
21.04. 2 D Sparta Wrocław 43:35
28.04. 3 W Unia Leszno 38:40
05.05. 4 D Górnik Rybnik 35:40
09.06. 7 W Polonia Bydgoszcz 38:40
30.06. 8 W Śląsk Świętochłowice 37:41
14.07. 10 D* Unia Leszno 40:37
11.08. 5 W Stal Rzeszów 20.5:52.5
18.08. 11 W Górnik Rybnik 24:53
10.09. 6 D Wybrzeże Gdańsk 38:40
15.09. 12 D Stal Rzeszów 24:53
22.09. 13 W Wybrzeże Gdańsk 65:13
29.09. 14 D Polonia Bydgoszcz 41:37
10.11. 9 W Sparta Wrocław 30:45
* Mecz rozegrano w Gnieźnie.

Dużym wydarzeniem był rozegrany 11 października w Gorzowie trójmecz międzynarodowy. Zespół polski w składzie: gorzowianie: Pogorzelski, Migoś, Rogal, plus rybniczanin Tkocz, pokonał mocnych w owym czasie żużlowców radzieckich, z Plechanowem i Kurylenką, oraz Czechosłowaków, z Tomickiem, Kasperem i Svabem.

Z sukcesów indywidualnych warte odnotowania jest zwycięstwo Pogorzelskiego w rozegranym ... w Olsztynie Memoriale Zbigniewa Raniszewskiego.

1964

Do trzeciego swojego sezonu w I lidze Stal przystępowała z dużymi nadziejami. Zespół zapłacił już w latach 1962-63 przysłowiowe "frycowe", a zawodnicy nabrali niezbędnego doświadczenia. Ostatni mecz poprzedniego sezonu z Polonią udowodnił, że w gorzowianach drzemie duży potencjał, stąd zadanie postawione przed stalowcami brzmiało: awansować przynajmniej na 5. miejsce w końcowej tabeli. Jak się okazało na koniec, wynik przeszedł najśmielsze oczekiwania.

Rozgrywki ligowe Stal rozpoczęła znakomicie. 5 kwietnia pokonała na wyjeździe Śląsk Świętochłowice 40.5:37.5, w czym pomógł nieco upadek zawodnika gospodarzy, Fołtyna, w ostatnim biegu. Trzeba jednak oddać gorzowianom, że pojechali w tym meczu ambitnie i wyjątkowo skutecznie, jak na zespół, który z powodu fatalnej aury nie mógł przeprowadzić przed sezonem treningów.

Tydzień po wygranej w Świętochłowicach Stal odprawiła "z kwitkiem" wrocławską Spartę, gromiąc ją w stosunku 51:27. Wysoką dyspozycję zasygnalizowali Pogorzelski (komplet 12 pkt.), Padewski (10), Migoś (9) i Rogal (8). Gdyby nie defekt Rogala i wypadek Migosia w ostatnim biegu, wynik byłby jeszcze wyższy.

Kolejne kilka tygodni upłynęło na różnych eliminacjach. Wyjątkowo szybko zakończono rozgrywki o Puchar PZMot. (ostatecznie Stal zajęła 3. miejsce w grupie zespołów walczących o lokaty 5.-8.), ponadto zawodnicy gorzowscy wzięli udział w eliminacjach IMŚ. 1 maja w ćwierćfinale kontynentalnym w Neubrandenburgu (NRD) na podium stanęło dwóch stalowców - zwyciężył Pogorzelski, zaś Migoś był trzeci. W kolejnej rundzie eliminacji Pogorzelski zajął znów wysoką, drugą lokatę, odpadł dopiero w finale kontynentalnym w Slanach (CSRS), plasując się na 11. miejscu.

20 maja żużlowcy wrócili na ligowe tory. Tego dnia gorzowianie wygrali w Gdańsku 41:37. Gospodarzom, prowadzonym do boju przez Kaisera i Podleckiego, Stal przeciwstawiła niezwykle równy skład: Migoś zdobył 9 pkt., Pogorzelski i Rogal - po 8, Padewski - 7, Flizikowski - 5, Bartoszkiewicz - 3 i Jurasz - 1.

W kolejnym spotkaniu Stal potwierdziła wysoką dyspozycję, remisując 39:39 na trudnym torze Polonii Bydgoszcz. Ponownie błyszczeli Pogorzelski - 11 pkt. i Migoś - 10, wspierani przez pozostałych kolegów z drużyny.

Dopiero 14 czerwca żółto-błękitni ponieśli pierwszą porażkę. Oto do Gorzowa na mecz "na szczycie" przyjechał "dream-team" z Rybnika. Jeszcze tym razem górnicy byli lepsi, wygrywając pewnie 46.5:31.5. Świetnie co prawda jeździł w zespole Stali Migoś, ale zawiódł Pogorzelski nie wygrywając żadnego biegu. Mocno rozczarował Padewski, ponadto pechowo startował Rogal. To spowodowało, że zespół z Woryną, Majem, Tkoczem, Wyglendą, Norkiem, Peszke i Motyką w składzie nie miał najmniejszych problemów z odniesieniem zwycięstwa. Potem przyszła "planowa" porażka w Rzeszowie, gdzie tradycyjnie gorzowianom nie szło, ale kolejne spotkania zakończyły się pewnymi wygranymi drużyny Stali (57:20 z Unią, 47:31 ze Śląskiem, 48:29 z Wybrzeżem, 42:36 z Polonią), i oto dość nieoczekiwanie, dzięki porażkom Górnika, otworzyła się nawet szansa na mistrzostwo Polski (!).

Jednak 6 września rybniczanie pokazali, że to im należy się "złoto", gromiąc Stal 55:23. W osłabionym brakiem Rogala zespole jedynie Pogorzelski nawiązał walkę, zdobywając 11 "oczek", zawiedli za to Padewski i Migoś.

Tydzień po laniu w Rybniku Stal pokonała pewnie imienniczkę z Rzeszową (47:31), natomiast po wygranej w Lesznie (42:35) cały Gorzów mógł już świętować największy jak do tej pory sukces - drużynowe wicemistrzostwo Polski. 30 września, na zakończenie udanego sezonu, Stal zanotowała kolejne zwycięstwo, pokonując tym razem na trudnym torze we Wrocławiu 44:34 tamtejszą Spartę.

I liga
1. Górnik Rybnik (m) 14 22 +283
2. Stal Gorzów 14 21 + 82
3. Polonia Bydgoszcz 14 17 - 33
4. Stal Rzeszów 14 16 +148
5. Wybrzeże Gdańsk 14 12 - 13
6. Sparta Wrocław 14 12 - 91
7. Śląsk Świętochłowice 14 10 - 77
8. Unia Leszno 14 2 -299

Kolejność spotkań:

05.04. 1 W Śląsk Świętochłowice 40.5:37.5
12.04. 2 D Sparta Wrocław 51:27
20.05. 3 W Wybrzeże Gdańsk 41:37
31.05. 4 W Polonia Bydgoszcz 39:39
14.06. 5 D Górnik Rybnik 31.5:46.5
05.07. 6 W Stal Rzeszów 32:46
12.07. 7 D Unia Leszno 57:20
19.07. 8 D Śląsk Świętochłowice 47:31
16.08. 10 D Wybrzeże Gdańsk 48:28
30.08. 11 D Polonia Bydgoszcz 42:36
06.09. 12 W Górnik Rybnik 23:55
13.09. 13 D Stal Rzeszów 47:31
20.09. 14 W Unia Leszno 42:35
30.09. 9 W Sparta Wrocław 44:33

Zespół gorzowski startował w 1964 roku w następującym składzie:
BARTOSZKIEWICZ Jerzy ( 1931 ) 13 31 0.80
FLIZIKOWSKI Jerzy ( 1933 ) 14 50 1.28
JURASZ Wojciech ( 1938 ) 13 17 0.49
MIGOŚ Edmund ( 1937 ) 14 126 2.38
NOWAK Czesław ( 1944 ) 1 1 0.33
OLEJNICZAK Feliks 2 1 0.33
PADEWSKI Jerzy ( 1938 ) 14 109.5 1.99
PILARCZYK Edward ( 1935 ) -
PILARCZYK Marian ( 1937 ) -
POGORZELSKI Andrzej ( 1939 ) 14 136 2.57
ROGAL Bronisław ( 1937 ) 13 113.5 2.35

Sezon 1964 obfitował także w wiele sukcesów indywidualnych zawodników Stali. Pogorzelski wystąpił 23 sierpnia w finale DMŚ w Abensbergu (RFN), zajmując z reprezentacją Polski 4. miejsce. Ten sam zawodnik wywalczył także w Rybniku brąz IMP, a w klasyfikacji końcowej "Złotego Kasku" zajął drugą lokatę. Ponadto do czołówki polskich żużlowców wskoczył także Migoś, zajmując 14. miejsce w finale IMP, oraz 9. w klasyfikacji ZK.

Z imprez pozaligowych rozegranych na gorzowskim stadionie do najważniejszych należały: "Złoty Kask" (2 lipca) i testmecz Polska - ZSRR (11 października).

W ZK zwyciężył Maj (Górnik Rybnik), przed Migosiem i Pogorzelskim, nieźle pojechali także pozostali stalowcy - Rogal był 6., Padewski - 9., a Flizikowski - 14.

Z kolei w spotkaniu z ZSRR, zawodnicy gorzowscy (Rogal, Migoś, Padewski i Pogorzelski) wzmocnieni Żytą, Tkoczem i Wyglendą wygrali 53:42. Gwiazdą meczu był Wiktor Trofimow, który zdobył komplet 15 pkt., bijąc przy okazji rekord toru (76.5 sek.). Nowy rekord nie przetrwał jednak długo - już tydzień później podczas towarzyskiego pojedynku Stali ze Zgrzeblarkami Pogorzelski "wykręcił" 76.4 sek.
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-09-01, 09:56   

Teraz zaczną się trochę dłuższe teksty. Zapomniałem dodać, że wszelkie prawa zastrzeżone :)

Z Delijewskiego korzystałem tylko do rozdziałów 1945-59.
KS Unia to rzeczywiście późniejszy Stilon, ale wcześniej był to Jedwabnik/Włókniarz (zmiany nazw na rozkaz komuchów).
Natomiast tu jest mowa o KM Unia, filii powstałego przed wojną KM Unia Poznań.

Była jeszcze w Gorzowie jedna Unia (ok. 1955 r. :)) przy Zakładach Biowet. W starych gazetach można znaleźć o tym wzmiankę w wynikach mistrzostw Gorzowa w ... szermierce (1. Unia Biowet, 2. Stal, 3. Zryw :) :)).


Odcinek 5

1965

Jesienne i zimowe dni 1964/65 roku posłużyły kierownictwu klubu do szczegółowego przeanalizowania minionego sezonu żużlowego. "Był owocny - twierdzono. - Ale jeśli drużyna chce udokumentować swoje aspiracje do odgrywania czołowej roli w kraju - musi sięgnąć po nowe, jeszcze wartościowsze sukcesy".

Zespół wicemistrza Polski rozgrywki ligowe rozpoczął dość nieoczekiwanie od falstartu, jakim był zaledwie remis 39:39 ze Spartą. Przyzwyczajeni do samych zwycięstw na własnym obiekcie kibice Stali długo musieli oglądać "męki" gorzowskich żużlowców, gdyż dopiero podwójne zwycięstwo Migosia i Rogala w 12. biegu pozwoliło wyrównać stan pojedynku na 36:36. W ostatniej gonitwie niepokonany w tym dniu Pogorzelski "uratował" remis w meczu.

11 kwietnia Stal pojechała do Zielonej Góry na pierwsze od 3 lat lubuskie derby. Blisko 7 tys. widzów oglądało jednostronny pojedynek. Goście byli doskonale przygotowani, wygrywając aż 55:23 (Pogorzelski 12 pkt., Rogal 11, Migoś 10, Padewski 10). Potwierdziło się zatem po raz kolejny, że tor zielonogórski wybitnie "leży" stalowcom.

Kolejne spotkanie zakończyło się pogromem Śląska Świętochłowice (50:28). Natomiast 25 kwietnia do Gorzowa zjechała mocna ekipa Stali Rzeszów.

Spotkanie było bardzo emocjonujące, gdyż spotkały się dwie świetne drużyny, od których lepszy w owym czasie był tylko ROW Rybnik. Najciekawszymi biegami były pojedynki gorzowskich liderów, zwłaszcza Pogorzelskiego, z Florianem Kapałą. "Puzon" wygrywając dwukrotnie z byłym mistrzem Polski udowodnił, że u progu sezonu znajduje się w rewelacyjnej dyspozycji (zdobył też kolejny komplet 12 pkt.). Niewiele ustępowali mu koledzy z zespołu: Padewski 11, Migoś 10. Gorzowska drużyna pokonała zatem dotychczasowego lidera 46:31, awansując jednocześnie na 2. miejsce w tabeli (rzeszowianie spadli na 3., a prowadzenie objął ROW).

2 maja na gorzowskim torze odbył się turniej o Puchar PZMot. Po raz pierwszy Stal Gorzów uczestniczyła w grupie walczącej o główne trofeum (o miejsca 1.-4.). Lepsi byli rybniczanie - 34 pkt. Stal mimo wystawienia najmocniejszego składu - Migoś, Rogal, Pogorzelski, Padewski - zgromadziła o 5 "oczek" mniej.

Tydzień później drogę, jak się później okazało, aż do finału Indywidualnych Mistrzostw Świata, rozpoczął w Ljubljanie (Jugosławia) Andrzej Pogorzelski, zajmując w ćwierćfinale kontynentalnym 5. miejsce.

16 maja odbyła się 5. kolejka ligowa. Stal miała duże problemy z odniesieniem wygranej z Wybrzeżem, i to na własnym torze (41:36). Tym razem zespół gorzowski wystąpił bez Rogala (kontuzja na przedmeczowym treningu), na szczęście niezawodni Pogorzelski i Padewski wygrywając 5:1 w 12. gonitwie przechylili szalę zwycięstwa na korzyść Stali. Komplet punktów wywalczył tym razem Migoś.

Trzy dni później w Gorzowie odbyło się zgrupowanie treningowe kadry narodowej. Rozegrano bardzo ciekawy pojedynek: "Polska Południowa - Polska Północna" (41:36). Punkty dla obu zespołów zdobyli: Polska Południowa - Padewski 9, Pogorzelski 9, Migoś 8, Jaroszewicz (Sparta) 6, Norek (ROW) 4, Peszke (ROW) 4, Skowron (Kolejarz) 1; Polska Północna: Połukard (Polonia) 9, Kaiser (Wybrzeże) 7, W. Waloszek (Śląsk) 6, Tkocz (ROW) 4, Żyto (Wybrzeże) 4, Friedek (Polonia) 3, Kępa (Stal Rz.) 3.

W kolejnych tygodniach rozgrywano głównie eliminacje IMŚ (Pogorzelski zajął najpierw 8. lokatę w półfinale kontynentalnym we Lwowie, a następnie wysokie 3. miejsce w finale kontynentalnym we Wrocławiu), odbyła się też w międzyczasie jedna z rund DMP. Stal pokonała bydgoską Polonię 45:33, a klasą dla siebie byli w tym meczu Migoś i Pogorzelski (po 12 pkt.).

20 czerwca na gorzowskim torze rozegrano silnie obsadzony (czołowi zawodnicy Polski, Związku Radzieckiego i Czechosłowacji) turniej indywidualny z okazji 20-lecia Zakładów Mechanicznych. W zawodach niepodzielnie na torze panował Igor Plechanow. Nie mógł mu zagrozić nawet Pogorzelski. Rosjanin jeśli nie na starcie, to już na pierwszym łuku szybko odjeżdżał rywalom. Miejsca w czołówce turnieju zajęli: Igor Plechanow - 15, Andrzej Pogorzelski - 12, Jurij Czekranow - 10.5, Edmund Migoś - 10, Pavel Mares - 10 i Antonin Kasper - 10.

Sześć dni później na gorzowskim torze miały miejsce jeszcze większe emocje. Oto Stal Gorzów pokonała po raz pierwszy w historii "wielki" ROW Rybnik 40:38. Rekordowo duża liczba widzów obejrzała znakomity pojedynek, w którym lepszym finiszem popisali się miejscowi. Rozpoczęło się od dwóch remisów. Najpierw Migoś pokonał Worynę i Peszkego, a czwarty był Bartoszkiewicz. Potem Tkocz przyjechał przed Padewskim i Juraszem. Po zwycięstwie Wyglendy nad Pogorzelskim, ROW objął prowadzenie 10:8. Po piątym biegu, wygranym ponownie przez Wyglendę, było jeszcze 16:14 dla gości. W tym momencie nastąpiła dobra passa Stali. Najpierw Migoś i Bartoszkiewicz pokonali Tkocza i Motykę. W 7. gonitwie na ostatnim wirażu Pogorzelski wyprzedził Worynę, a że trzeci przyjechał Władysław Opala, Stal wyszła na prowadzenie 22:20. Kolejne dwa wyścigi zakończyły się remisami. W dziesiątym biegu Stal przybliżyła się do zwycięstwa, gdyż Pogorzelski pokonał Tkocza, a Pilarczyk - Motykę. Po jedenastej gonitwie nastąpił szał na trybunach. Silna para ROW-u: Woryna-Peszke uległa Padewskiemu i Juraszowi 2:4. Było już 36:30, i Stali do zwycięstwa brakowało remisu w przedostatnim biegu. Goście jednak mieli jeszcze w zanadrzu możliwość skorzystania z rezerwy taktycznej. Para Wyglenda-Tkocz miała za zadanie wygrać 5:1, jednak tak się nie stało, gdyż start wygrał Migoś, i już do końca odpierał ataki utytułowanych "górników". W ostatnim biegu Wyglendzie i Worynie pozostało tylko zmniejszyć rozmiary porażki. Była to jedyna w 1965 roku porażka ROW-u.

Punkty w tym spotkaniu zdobywali: Migoś 10, Padewski 9, Pogorzelski 9, Bartoszkiewicz 6, Jurasz 3, Pilarczyk 2 i Opala 1 - dla Stali, oraz Wyglenda 14, Tkocz 11, Woryna 8, Peszke 3, Gryt 1, Norek 1 i Motyka 0 - dla ROW-u. W rewanżu jednak rybniczanie byli mniej gościnni. Stal wyjechała ze Śląska z porażką 27:50.

W międzyczasie życiowy sukces odniósł Pogorzelski. W finale europejskim w Slanach zajął wysokie 4. miejsce, kwalifikując się bez problemu do szesnastki najlepszych żużlowców na świecie.

7 lipca po raz kolejny na gorzowskim torze rządził Pogorzelski. Wygrał on z kompletem "oczek" turniej o "Złoty Kask", przed Woryną - 14 pkt. i Majem - 12. Ponadto czwarty był Migoś, dziewiąty - Padewski, piętnasty - Bartoszkiewicz, a szesnasty - Pilarczyk.

W następnych tygodniach żużlowcy powrócili do ligowej "młócki". Stal najpierw wygrała w Bydgoszczy 42:35 (pierwsze w historii zwycięstwo gorzowian na torze Polonii), potem jednak uległa wysoko w Gdańsku Wybrzeżu 26:49 (jadąc jednak bez startującego w DMŚ Pogorzelskiego, ale za to z debiutującym tuż po zdaniu licencji Edwardem Jancarzem) i minimalnie w Rzeszowie swojej imienniczce 38:40. To ostatnie spotkanie było nie mniej emocjonujące, niż chociażby mecz Stali z ROW-em. Pogorzelski dwoił się i troił (14 pkt.), ale tym razem słabiej pojechali pozostali liderzy (Migoś 6, Rogal 6, Padewski 3), stąd dwa punkty pozostały nad Wisłokiem.

5 września polski żużel miał swój wielki dzień. Polska na torze w Kempten (RFN) zdobyła Drużynowe Mistrzostwo Świata. Jednym z głównych autorów sukcesu był A. Pogorzelski, który zdobył 11 pkt., przegrywając jedynie ze Szwedem Bjoernem Knutssonem. W czasie gdy Pogorzelski zdobywał złoto DMŚ, stalowcy w składzie: Padewski, Migoś, Rogal, Pilarczyk, Jurasz, sprawili gorzowskim kibicom miłą niespodziankę, pokonując w ostatnim - przeniesionym z Rzeszowa - turnieju o Puchar PZMot. ROW Rybnik (Tkocz, Maj, Peszke, Norek), Stal Rzeszów i Polonię Bydgoszcz. Ostatecznie gorzowianie zajęli w tych rozgrywkach, będących niejako rewanżem za ligę, drugą lokatę.

Już do końca sezonu na gorzowian czekały same miłe chwile. Andrzej Pogorzelski znajdował się bowiem w znakomitej formie. Najpierw, 12 września w Rybniku wywalczył drugi swój "brąz" w IMP (9. był Padewski, a 15. Migoś), a 18 września zajął znakomite 9. miejsce w finale IMŚ na legendarnym torze stadionu "Wembley" w Londynie. Ponadto "Puzon" zdobył jeszcze 2. m-ce w "Złotym Kasku".

Dzień po finale IMŚ Stal, jadąca bez wracającego z Wielkiej Brytanii Pogorzelskiego, rozgromiła Zgrzeblarki Zielona Góra 53:25 (Migoś 12, Padewski 12, Rogal 11, Pilarczyk 8 pkt.). Natomiast w 14. kolejce stalowcy przegrali, jadąc na przysłowiowym "luzie", we Wrocławiu. Porażka ta nie przeszkodziła gorzowianom zdobyć drugiego tytułu wicemistrza Polski, gdyż w ostatnim spotkaniu pokonali oni pewnie Śląsk Świętochłowice.

I liga
1. ROW Rybnik (m) 14 26 +267
2. Stal Gorzów 14 19 + 88
3. Wybrzeże Gdańsk 14 17 + 71
4. Stal Rzeszów 14 16 + 17
5. Sparta Wrocław 14 14 + 10
6. Śląsk Świętochłowice 14 10 - 81
7. Polonia Bydgoszcz 14 6 - 90
8. Zgrzeblarki Zielona Góra (b) 14 4 -282

Kolejność spotkań:

04.04. 1 D Sparta Wrocław 39:39
11.04. 2 W Zgrzeblarki Zielona Góra 55:23
19.04. 3 D Śląsk Świętochłowice 50:28
25.04. 4 D Stal Rzeszów 46:31
16.05. 5 D Wybrzeże Gdańsk 41:36
06.06. 6 D Polonia Bydgoszcz 45:33
26.06. 8 D ROW Rybnik 40:38
27.06. 7 W ROW Rybnik 27:50
08.08. 9 W Polonia Bydgoszcz 42:35
22.08. 10 W Wybrzeże Gdańsk 26:49
29.08. 11 W Stal Rzeszów 38:40
19.09. 13 D Zgrzeblarki Zielona Góra 53:25
26.09. 14 W Sparta Wrocław 35:43
28.09. 12 W* Śląsk Świętochłowice 49:28
* Mecz rozegrano w Gorzowie.

Kadra Stali w 1965 roku wyglądała następująco:
BARTOSZKIEWICZ Jerzy ( 1931 ) 13 35 0.86
FLIZIKOWSKI Jerzy ( 1933 ) 3 6 1.00
JANCARZ Edward ( 1946 ) 1 1 1.00
JURASZ Wojciech ( 1938 ) 12 31 0.90
MIGOŚ Edmund ( 1937 ) 14 129 2.28
NOWAK Czesław ( 1944 ) -
OLEJNICZAK Feliks 1 1 0.50
OPALA Władysław ( 1941 ) 4 7 0.64
PADEWSKI Jerzy ( 1938 ) 13 106 2.35
PILARCZYK Marian ( 1937 ) 14 54 1.12
POGORZELSKI Andrzej ( 1939 ) 12 127 2.70
ROGAL Bronisław ( 1937 ) 11 89 2.09

Na zakończenie sezonu w Gorzowie odbyły się jeszcze dwie ciekawe imprezy. Najpierw 14 października gościli na torze Stali zawodnicy z Wielkiej Brytanii, zespół Edinburgh Monarchs. Lepsi w meczu byli gorzowianie, zwyciężając 44:34 (Migoś 12 pkt., Pogorzelski 10, Rogal 7, Jurasz 6, Bartoszkiewicz 4, Opala 3, Pilarczyk 2 - Hunter 10, Persson 8, Templeton 8, Erskine 4, Storer 2, Penniket 1, Wilson 1).

31 października odbył się natomiast turniej par o "Puchar I Sekretarza Komitetu Miejskiego i Powiatowego PZPR". Najlepsza okazała się para Stali: Pogorzelski-Migoś, przed duetami ROW-u: Woryna-Norek, i Tkocz-Maj.

1966

Do kolejnego sezonu ligowego żużlowcy Stali przystąpili z solidnym postanowieniem wywalczenia tytułu mistrza Polski. Tym bardziej, że do rutynowanych zawodników dołączyli w ostatnim czasie następni utalentowani młodzieżowcy, Jancarz i Opala. Młodzież z właściwą swojemu wiekowi brawurą starała się szybko dorównać "starym mistrzom", toteż Stal Gorzów była z sezonu na sezon coraz silniejsza, w przeciwieństwie np. do niedawnych ligowych mocarzy - Stali Rzeszów, czy Unii Leszno, gdzie nie dokonywała się ta swoista "zmiana warty".

Stal rozpoczęła sezon od mocnego uderzenia, gromiąc zielonogórskie Zgrzeblarki 55:23. Pogorzelski zdobył komplet 12 pkt., Rogal - 11, Migoś i Padewski - po 10. Jedynie w 10. biegu, w którym Zenon Nowak rozdzielił Rogala i Jurasza, doszło do ciekawej walki. Poza tym w jednym zaledwie wyścigu zanotowano remis 3:3, a pozostałe zakończyły się wygranymi 4:2 i 5:1 (czterokrotnie). Tak więc gorzowianie urządzili sobie w tym meczu ostrzejszy trening.

W drugiej kolejce spotkań żużlowcy Stali sprawili duży zawód. Niewielu liczyło na wygraną w Rybniku, jednak mało kto spodziewał się porażki w stosunku 27:51. Tylko Andrzej Pogorzelski, zdobywca 11 "oczek", stanął na wysokości zadania. W następnych rundach spotkań stalowcy nie rozczarowywali już kibiców. 24 kwietnia po ciężkiej walce odnieśli zwycięstwo w Bydgoszczy (41:37 - Migoś 12 pkt., Pogorzelski 9, Padewski 7, Opala i Rogal - po 5), 1 maja zdeklasowali Śląsk Świętochłowice zwyciężając 52:26, a 15 maja pokonali Wybrzeże Gdańsk 43:35.

5 czerwca nie rozegrano meczu Stal - Sparta. W to miejsce odbył się turniej indywidualny, w którym "bardzo dobrze zaprezentował się młody zawodnik Stali E. Jancarz imponując dobrym opanowaniem maszyny i brawurową jazdą". Gorzowianin zajął 6. lokatę, zostawiając za plecami dużo bardziej doświadczonych zawodników - Mendykę, Antosa i Jurasza.

W maju i czerwcu dwójka stalowców - Pogorzelski i Migoś - startowała w eliminacjach IMŚ. Obaj zawodnicy nie mieli większych problemów z przebrnięciem trzech pierwszych rund. Udanie startował zwłaszcza ten pierwszy, zwyciężając w półfinale kontynentalnym w Rybniku, i finale kontynentalnym w Slanach.

W 7. rundzie DMP, gorzowianie ulegli na wyjeździe Stali Rzeszów 29:49. Także i tym razem specyficzny rzeszowski tor "nie leżał" Pogorzelskiemu i spółce.

Z kolei w rozegranym 16 czerwca Pucharze PZMot. stalowcy pojechali rewelacyjnie, pokonując pewnie na własnym torze wszystkie zespoły, a szczególnie dużą wymowę miało zwycięstwo nad ROW-em (Pogorzelski zdobył 11 pkt., Migoś 10, Padewski 10, Rogal 9; w drużynie rybnickiej: Woryna 11, Wyglenda 10, Tkocz 7, Maj 5, Norek 2).

21 czerwca Stal pojechała na spotkanie ligowe do Zielonej Góry. Po raz kolejny Zgrzeblarki zostały znokautowane. Gorzowianie wygrali 54:24 i nie pozwolili gospodarzom nawet na wygranie biegu.

Po dwutygodniowej przerwie, żużlowcy wrócili do rozgrywek o DMP. Szlagierem 9. rundy było spotkanie: Stal Gorzów - ROW Rybnik. Zespół gorzowski pałał chęcią rewanżu za klęskę poniesioną w kwietniu, jednak tym razem goście byli minimalnie lepsi (37:41). Rezultat spotkania rozstrzygnął się w 13. biegu, w którym duet Pogorzelski-Migoś przegrał z rybniczanami 1:5. W całym meczu właśnie ci dwaj zawodnicy gorzowscy pojechali nieco słabiej niż zwykle, zdobywając odpowiednio 6 i 7 pkt., stąd mimo dobrej jazdy Padewskiego i Rogala goście mogli się cieszyć z dwóch ligowych punktów, i praktycznie tytułu mistrza Polski. Tydzień po tej porażce, Stal straciła punkt we Wrocławiu (39:39). W meczu tym zawiódł z kolei Padewski, a doskonale, jak za dawnych czasów, jeździł Bronisław Rogal (11 pkt.). W tym momencie Stal zajmowała 3. miejsce w ligowej tabeli (11 pkt. i mecz zaległy), ROW Rybnik miał 16 pkt., prowadziła Stal Rzeszów z dorobkiem 17 "oczek".

Wrzesień stał pod znakiem międzynarodowych występów żużlowców z Gorzowa. Najpierw w finale europejskim IMŚ na torze Wembley kolejny awans do światowej elity wywalczył Pogorzelski (blisko awansu był także Migoś). Potem, 11 września, 65 tysięcy widzów, zgromadzonych na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu, oklaskiwało kolejny wielki sukces polskiej reprezentacji. Biało-czerwoni zdobyli po raz trzeci tytuł najlepszej drużyny na świecie, a w zespole narodowym wystartowała dwójka stalowców - Pogorzelski i rezerwowy Migoś. Z kolei 23 września, w finale IMŚ na Stadionie Ullevi w Goeteborgu (Szwecja) Andrzej Pogorzelski zajął 12. miejsce.

Wcześniej "Puzon" osiągnął kolejny wielki sukces, zdobywając jako pierwszy gorzowianin, cenny, bo wywalczony w cyklu turniejów, "Złoty Kask".

Jeśli chodzi o końcówkę DMP A.D. 1966, to od momentu remisu we Wrocławiu stalowcy nie ponieśli już żadnych strat w lidze, pokonując kolejno: Polonię Bydgoszcz 58:20, Spartę Wrocław 53:25, Śląsk w Świętochłowicach 53:22, Wybrzeże w Gdańsku 42:31, i na koniec sezonu, 25 września - w meczu decydującym o tytule wicemistrza Polski - Stal Rzeszów aż 53:25 (druzgocące zwycięstwo mimo braku Pogorzelskiego).

Ten ostatni mecz pokazał, że sukcesy Stali nie były dziełem przypadku. Gorzowianie konsekwentnie stawiając na młodzież dochowali się już godnych następców ówczesnych gwiazd (np. w meczu z Rzeszowem - Opala 9 punktów, Jancarz - 6 punktów).

I liga
1. ROW Rybnik (m) 14 24 +233
2. Stal Gorzów 14 21 +188
3. Stal Rzeszów 14 17 + 50
4. Wybrzeże Gdańsk 14 16 + 22
5. Sparta Wrocław 14 15 - 43
6. Polonia Bydgoszcz 14 13 - 28
7. Śląsk Świętochłowice 14 6 -133
8. Zgrzeblarki Zielona Góra 14 0 -289

Kolejność spotkań:

04.04. 1 D Zgrzeblarki Zielona Góra 55:23
10.04. 2 W ROW Rybnik 27:51
24.04. 4 W Polonia Bydgoszcz 41:37
01.05. 5 D Śląsk Świętochłowice 52:26
15.05. 6 D Wybrzeże Gdańsk 43:35
12.06. 7 W Stal Rzeszów 29:49
21.06. 8 W Zgrzeblarki Zielona Góra 54:24
03.07. 9 D ROW Rybnik 37:41
10.07. 10 W Sparta Wrocław 39:39
17.07. 11 D Polonia Bydgoszcz 58:20
14.08. 3 D Sparta Wrocław 53:25
21.08. 12 W Śląsk Świętochłowice 53:22
18.09. 13 W Wybrzeże Gdańsk 42:31
25.09. 14 D Stal Rzeszów 53:25

Skład Stali w 1966 roku:
BARTOSZKIEWICZ Jerzy ( 1931 ) 1 1 0.50
DZIATKOWIAK Ryszard ( 1947 ) -
JANCARZ Edward ( 1946 ) 6 23 1.35
JURASZ Wojciech ( 1938 ) 9 22 1.00
MIGOŚ Edmund ( 1937 ) 14 135 2.41
NOWAK Czesław ( 1944 ) -
OPALA Władysław ( 1941 ) 13 46 1.18
PADEWSKI Jerzy ( 1938 ) 14 111 2.09
PILARCZYK Marian ( 1937 ) 14 43 0.94
POGORZELSKI Andrzej ( 1939 ) 13 137 2.63
ROGAL Bronisław ( 1937 ) 14 118 2.23

Inne osiągnięcia na torach krajowych w 1966 r. to między innymi: trzeci brązowy medal IMP zdobyty przez Pogorzelskiego, i 2. miejsce w Pucharze PZMot., które wywalczyła drużyna Stali.

Sezon 1966 był niezwykle bogaty, jeśli chodzi o imprezy pozaligowe rozegrane w Gorzowie. Z turniejów o nagrody PZMot. odbyły się: 28 sierpnia półfinał IMP (wygrał Andrzej Wyglenda z Rybnika), a 16 września "Złoty Kask" (pierwszy był Pogorzelski, drugi - Padewski). 3 maja rozegrano z kolei turniej par o "Puchar 1000-lecia", zakończony zwycięstwem duetu Padewski-Rogal.

Wielkim wydarzeniem były testmecze Polska - Wielka Brytania (74:34, w zespole gości wystąpili m. in. Barry Briggs, Ivan Mauger i bracia Boocock), oraz Polska - Szwecja (61:47). Nawiązano także kolejne kontakty międzynarodowe, rozgrywając mecz towarzyski z zespołem Ustredni Automotoklub (CSRS), zakończony wygraną Stali 43:35, oraz turniej indywidualny z udziałem żużlowców z Neubrandenburga.

Bogaty w imprezy krajowe i międzynarodowe sezon zakończyły: turniej par o "Puchar I Sekretarza Komitetu Miejskiego i Powiatowego PZPR J. Telca" (zwyciężyli Pogorzelski i Migoś), oraz mecz "Polska A - Polska B".

1967

Do sezonu 1967 gorzowski zespół przystępował w nieco zmienionym składzie. Do Polonii Piła przeniósł się bowiem Jerzy Bartoszkiewicz, natomiast z powodu kontuzji karierę musiał zakończyć Władysław Opala. Koniecznością stało się zatem szersze niż do tej pory stawianie na młodych wychowanków klubu: Czesława Nowaka, Jerzego Klentaka i Zbigniewa Śmielaka. Ponadto zimą kontuzję odniesioną w październiku 1966 roku leczył także Padewski, toteż z pewnym niepokojem oczekiwano początku rozgrywek.

Pierwsze wyniki żółto-błękitnych były rzeczywiście nie najlepsze. 2 kwietnia w obecności 15 tys. widzów, zgromadzonych na stadionie Unii Tarnów, stalowcy ulegli gospodarzom 32:46. Migoś, Pogorzelski i Rogal zdobyli 27 pkt., pozostała czwórka zawodników - zaledwie 5. Była to największa sensacja pierwszej serii spotkań.

Następne trzy kolejki również nie przyniosły Stali żadnych punktów (34:43 z rybnickim ROW-em, 38.5:39.5 w Częstochowie, 38:40 w Rzeszowie). W prasie lokalnej ukazały się alarmujące tytuły, bowiem gorzowianie objęli pozycję "czerwonej latarni" w tabeli, a na dodatek dało się zauważyć, że zawodnicy Stali dysponowali zdecydowanie gorszym od rywali sprzętem. Ponadto ostrożnie jeździł w tych pierwszych spotkaniach rekonwalescent Padewski, stąd ciężar walki spadł na barki Pogorzelskiego, Migosia i Rogala.

Po trzeciej serii spotkań w tabeli zapanował duży bałagan. GKŻ zmieniła terminarz rund ligowych, nakazując rozegranie zamiast 4. i 5. kolejki - kolejek nr 11. i 10. Potem jeszcze niezbyt łaskawa aura powodowała dalsze przekładanie meczów, stąd ciężko było na bieżąco oceniać siłę poszczególnych zespołów.

Dopiero 4 czerwca Stal odniosła pierwsze zwycięstwo, pokonując Włókniarza Częstochowa 55:23. Wysoka wygrana była wynikiem (wreszcie) bez zarzutu przygotowanego sprzętu. Świetnie pojechali Rogal, Pogorzelski i Padewski - po 11 pkt., niewiele ustępował im Migoś - 10 pkt., podobali się także Jurasz i Ryszard Dziatkowiak - po 5 "oczek".

Ciężką przeprawę mieli gorzowianie 19 czerwca w spotkaniu z Unią Tarnów (41:37). Drużyna Stali wystąpiła bowiem bez kontuzjowanego Jancarza i chorego Migosia. Natomiast zespół beniaminka z Pytką, Chorabikiem, Curyłą, Flegelem, Tanasiem stawiał niezwykle zacięty opór. Na szczęście w tym dniu klasą dla siebie był Padewski (komplet 12 pkt.), który w trudnej sytuacji zespołu potrafił zdobyć się na ambitną i skuteczną jazdę. Swoje zrobili Pogorzelski (11) i Rogal (10). Z młodych zawodników podobał się po raz kolejny Dziatkowiak, który wygrał jeden bieg, oraz ambitny Nowak, mimo iż nie zdobył punktów.

Potem nastąpiła dość długa przerwa w rozgrywkach spowodowana wojażami reprezentacji Polski po Wielkiej Brytanii. Dopiero 30 lipca rozegrano kolejną, ... 13. rundę DMP. Po niezwykle zaciętym spotkaniu Stal wygrała w Bydgoszczy 42:35 i w końcu opuściła ostatnie miejsce w tabeli. Rewelacyjnie pojechali Pogorzelski (12 pkt.) i Padewski (10). Pozostali zawodnicy również spełnili swoje zadanie: Migoś (7), Dziatkowiak i Rogal (po 4), Jancarz (3), Jurasz (2).

W ciągu następnego tygodnia Stal rozegrała dwa kolejne spotkania. Najpierw, 4 sierpnia pokonała w zaległym meczu ... 4. kolejki Stal Rzeszów 43:33, a dwa dni później uległa na wyjeździe Wybrzeżu 37:39. Spotkanie w Gdańsku było niecodziennym widowiskiem, gdyż do meczu goście przystąpili w ledwie 5-osobowym składzie (Padewski, Migoś, Jancarz, Rogal, Jurasz), bez kontuzjowanych w pojedynku z rzeszowianami Dziatkowiaka i Pogorzelskiego. W pewnym momencie Stal prowadziła nawet 5 punktami, dopiero w przedostatniej gonitwie na skutek walkoweru gorzowian (brak szóstego zawodnika) gospodarze wyszli na prowadzenie, które następnie utrzymali w ostatnim biegu.

W sierpniu odbyła się jeszcze jedna runda DMP. Po kolejnym z serii zaciętych spotkań Stal Gorzów wzbogaciła się o dwa cenne punkty, pokonując Spartę Wrocław 42:36. Niemal przez cały mecz utrzymywało się minimalne prowadzenie wrocławian, lub remis. Dopiero biegi 10. (5:1 Jancarza i Rogala z Jaroszewiczem i Antosem) i 11. (4:2 Padewskiego i Jurasza z Trzeszkowskim i Słaboniem) przechyliły szalę zwycięstwa na korzyść Stali. Podobnie przebiegał mecz z Polonią Bydgoszcz (40:36). Stal odniosła kolejne, z wielkim trudem wywalczone, zwycięstwo. Przyczyną takiego, a nie innego rezultatu, była jak zwykle seria defektów, której "ofiarami" padli Migoś, Dziatkowiak i Padewski.

Następne dwa mecze Stal zakończyła przegranymi, 23:55 w Rybniku i 30:47 we Wrocławiu (to drugie spotkanie decydowało o brązowym medalu DMP). Nie mogło się jednak udać pokonanie wrocławian, skoro aż 4 defekty zanotowali liderzy: Padewski, Pogorzelski i Migoś. Ostatecznie Stal Gorzów zakończyła rozgrywki ligowe na czwartej pozycji. Strat poniesionych na początku sezonu nie udało się odrobić.

I liga
1. ROW Rybnik (m) 14 25 +248
2. Wybrzeże Gdańsk 14 17 + 22
3. Sparta Wrocław 14 16 + 45
4. Stal Gorzów 14 14 + 14
5. Stal Rzeszów 14 14 - 11
6. Włókniarz Częstochowa (b) 14 10 -143
7. Polonia Bydgoszcz 14 8 - 73
8. Unia Tarnów (b) 14 8 -102

Kolejność spotkań:

02.04. 1 W Unia Tarnów 32:46
16.04. 2 D ROW Rybnik 34:43
24.04. 3 W Włókniarz Częstochowa 38.5:39.5
28.05. 11 W Stal Rzeszów 38:40
04.06. 10 D Włókniarz Częstochowa 55:23
19.06. 8 D Unia Tarnów 41:37
30.07. 13 W Polonia Bydgoszcz 42:35
04.08. 4 D Stal Rzeszów 43:33
06.08. 7 W Wybrzeże Gdańsk 37:39
13.08. 12 D Sparta Wrocław 42:36
06.09. 6 D Polonia Bydgoszcz 40:36
20.09. 9 W ROW Rybnik 23:55
22.09. 5 W Sparta Wrocław 30:47
24.09. 14 D Wybrzeże Gdańsk 51:23

Kadrę Stali w sezonie 1967 tworzyli:
DZIATKOWIAK Ryszard ( 1947 ) 1? 20 0.72
JANCARZ Edward ( 1946 ) ? 37 1.76
JURASZ Wojciech ( 1938 ) 1? 45 0.98
KLENTAK Jerzy ( 1948 ) 2 4 1.33
MIGOŚ Edmund ( 1937 ) 13 110.5 2.20
NOWAK Czesław ( 1944 ) ? 4 0.57
PADEWSKI Jerzy ( 1938 ) 13 112 2.64
PILARCZYK Marian ( 1937 ) -
PIOTROWSKI Stanisław ( 1943 ) -
POGORZELSKI Andrzej ( 1939 ) 13 110 2.45
ROGAL Bronisław ( 1937 ) 14 88 1.63
ŚMIELAK Zbigniew ( 1944 ) ? 0 0.00

Migoś i Pogorzelski wystartowali ponownie w eliminacjach IMŚ. Do wielkiego finału na Wembley dotarł po raz trzeci z rzędu Pogorzelski, zajmując 9. miejsce. Gorzowianin zdobył także wraz z reprezentacją Polski, na torze w Malmoe (Szwecja) srebrny medal DMŚ.

Z osiągnięć w imprezach krajowych na czoło wysuwa się zdobycie przez utalentowanego Jancarza "Srebrnego Kasku", druga lokata Stali w Pucharze PZMot., oraz 4. i 5. miejsca Pogorzelskiego (w "Złotym Kasku" i IMP).

Z powodu problemów z deszczową aurą nie odbył się tym razem w Gorzowie turniej ZK. Rozegrano go dopiero na koniec sezonu, i to w Ostrowie.

W październiku odbył się kolejny ciekawy testmecz (Polska - ZSRR 40:25). 15 tys. widzów obserwowało emocjonujące zawody, w których prym wiedli zawodnicy gorzowskiej Stali - Padewski, Pogorzelski i Migoś, oraz Plechanow, Trofimow i Szajnurow. Wydarzeniem były zwłaszcza pojedynki Igora Plechanowa z gorzowianami. "2:1" wygrali miejscowi, gdyż były wicemistrz świata uległ zarówno Padewskiemu, jak i Migosiowi.

1968

Do rozgrywek sezonu 1968 stalowcy przystępowali z zadaniem zmazania "plamy", jaką było niewątpliwie czwarte miejsce w lidze. Powszechnie liczono, że zespół gorzowski, nie uważany za faworyta, zaatakuje rybniczan, i wywalczy upragniony tytuł. KS Stal był już w 1968 roku kierowany przez nowego prezesa, a był nim Aleksander Dzilne.

W pierwszej kolejce spotkań, rozegranej wyjątkowo wcześnie, bo jeszcze w marcu, gorzowski zespół zaprezentował się obiecująco. Stal wygrała z Polonią Bydgoszcz 43:34, a klasą dla siebie był jak zwykle Pogorzelski (komplet 12 pkt.). Bardzo korzystne wrażenie sprawił również Jancarz, który dwukrotnie pokonał Gluecklicha. Podobali się także Migoś i odczuwający skutki urazów Padewski. Radość ze zwycięstwa zmąciła jednak poważna kontuzja - obojczyk złamał Marian Pilarczyk.

Zespół Stali, wyrównany jak nigdy dotąd, odniósł 7 kwietnia drugie zwycięstwo, pokonując na wyjeździe Włókniarza Częstochowa 43:35. Znów jednak stalowcy mieli pecha - w 2. wyścigu poważnej kontuzji doznał Stanisław Piotrowski, którego ze złamanym obojczykiem i podejrzeniem wstrząśnienia mózgu odwieziono do szpitala.

21 kwietnia cały Gorzów zelektryzowało spotkanie Stal - ROW. 10 tys. widzów było świadkami znakomitego widowiska. Oto bowiem z ogromnym impetem przystąpili do walki żużlowcy z Rybnika, wygrywając 3 pierwsze wyścigi po 4:2. Czwarty bieg gospodarze wygrali podwójnie, a po 6 gonitwach był już remis 18:18. Po siódmym biegu, który wygrał Pogorzelski przed Tkoczem i Nowakiem, Stal wyszła na prowadzenie. Po 11 gonitwach ponownie był remis, 33:33. Do 12. biegu wystartowali: Pogorzelski i Dziatkowiak ze strony Stali, oraz Woryna i Norek z ROW-u. Po chwili wyścig powtórzono bez wykluczonego Dziatkowiaka. W powtórce wywrotkę miał z kolei Norek. A że bieg wygrał Pogorzelski, stąd przed decydującym pojedynkiem prowadzili gospodarze 36:35. Ostatni, dramatyczny wyścig wygrał Wyglenda, ale na dwóch kolejnych miejscach przyjechali gorzowianie - Jancarz i Padewski. Ostatecznie Stal mogła się cieszyć z minimalnego (39:38) zwycięstwa nad mistrzem Polski. Punkty w tym meczu zdobywali: Pogorzelski 11, Jancarz 8, Migoś 8, Padewski 5, Dziatkowiak 3, Jurasz 3, Nowak 1 (dla Stali) oraz Wyglenda 12, Woryna 8, Maj 6, Norek 3, Peszke 3, Tkocz 3, Gryt 2, Zawadzki 1 (dla ROW-u).

28 kwietnia krocząca od zwycięstwa do zwycięstwa Stal "potknęła się" jednak we Wrocławiu (38:39). Jak się jednak później okazało, Sparta była w tym sezonie znakomicie dysponowaną drużyną.

5 maja w eliminacjach IMŚ zadebiutował młodziutki, 22-letni Edward Jancarz (drugim zawodnikiem Stali uczestniczącym w tych rozgrywkach był Jerzy Padewski). Startujący niejako z doskoku, w miejsce jednego ze starszych zawodników, w dalekim jugosłowiańskim Svetozarevie zajął 4. lokatę.

12 maja stalowcy pojechali na mecz ligowy do Gdańska. Spotkanie toczyło się przy ciągłej przewadze gospodarzy. Po ośmiu wyścigach gorzowianie przegrywali już 20:28, a remis w meczu uratowali dopiero w ostatnim biegu, kiedy to zwyciężył Migoś, a Pogorzelski na ostatnich metrach wyprzedził Jana Tkocza. Nie był to jednak zbyt udany występ Stali - dla przykładu Padewski i Pogorzelski zdobyli tylko po 8 "oczek", a Jancarz i Migoś - po 7.

W 6. rundzie spotkań Stal Gorzów wysoko (55:21) pokonała swą imienniczkę z Rzeszowa. Migoś i Pogorzelski byli tym razem niepokonani. Pozostali zawodnicy gospodarzy również nie zawiedli.

2 czerwca Stal pojechała na ciężki wyjazd do Tarnowa. Dużym wysiłkiem gorzowianie wywalczyli jednak dwa punkty, wygrywając 42:35. Żużlowcy Unii, dowodzeni przez Pytkę i Tanasia walczyli bardzo dzielnie, ale Migoś, Padewski, Jancarz, Pogorzelski, Rogal, Dziatkowiak i Jurasz stanowili tego dnia bardziej zgrany i skuteczny kolektyw.

Kolejne dwa spotkania, z Unią i Wybrzeżem, Stal spokojnie wygrała, a że na dodatek 22 lipca pokonała na własnym torze w eliminacji Pucharu PZMot. między innymi ROW Rybnik, wydawało się, że tylko gorzowski zespół może zdobyć złoto DMP.

4 sierpnia doszło w Rybniku do meczu na szczycie. W tym momencie Stal prowadziła w tabeli, mając 2 pkt. przewagi nad zespołem ROW-u. Gorzowianie nawiązali walkę, ale jeszcze tym razem nie dali rady Ślązakom, przegrywając 34:44.

Tydzień później miał miejsce kolejny pojedynek zespołów z czołówki. Stal pewnie pokonała Spartę 47:31. Bohaterem spotkania był znajdujący się w znakomitej formie Edward Jancarz, świeżo upieczony finalista europejskiej (ostatniej) eliminacji IMŚ. Z kolei w zespole wrocławskim nerwowo i nieskutecznie jeździł Konstanty Pociejkowicz. Zresztą stawka spotkania spowodowała, że zanotowano aż 7 upadków w tym, ważnym dla rozdziału miejsc na podium DMP, pojedynku.

1 września Stal po ciężkim boju wygrała w Bydgoszczy 40:34. Świetnie punktowali: Pogorzelski (12), Migoś (11) i Padewski (9). Ten ostatni znajdował się wręcz w życiowej formie. Mistrzostwo Polski było już na wyciągnięcie ręki - na 2 kolejki przed końcem ligi Stal miała 19 pkt., Sparta - 18, a ROW, po sensacyjnej przegranej w Częstochowie - 17.

6 września na stadionie w Goeteborgu doszło do wielkiej sensacji. Gorzowianin Edward Jancarz, debiutujący nie tylko w finale, ale i w ogóle w rozgrywkach o IMŚ, zdobył po barażowym wyścigu z Rosjaninem Giennadijem Kurylenką, brązowy medal. Był to drugi "krążek" w historii IMŚ dla Polski. Nazajutrz gazety oznajmiły: "pojawił się talent, jakiego w tym sporcie nie było od dawna".

Rozegrany 15 września w Rybniku finał Indywidualnych MP stał pod znakiem frontalnego ataku stalowców. Na 16 uczestniczących w imprezie żużlowców, gorzowian było aż czterech, z czego dwóch stanęło "na pudle" - Migoś był drugi, a Jancarz trzeci, ponadto Pogorzelski był czwarty, a Padewski - dziesiąty.

21 września rozegrano na słynnym torze Wembley finał DMŚ. Polska zajęła "dopiero" trzecie miejsce, zdobywając 19 pkt. Jedynymi zawodnikami, którzy mogli czuć się usatysfakcjonowani ze swojego występu, byli gorzowianie - Migoś (8 "oczek") i Jancarz (6).

Pięć dni później w Rzeszowie rozstrzygały się losy tytułu mistrza Polski. Stal Gorzów niestety zaprzepaściła wielką szansę na "złoto", przegrywając 37:41. Migoś i Padewski zdobyli po 8 pkt., Jancarz - 7, Pogorzelski i Rogal - po 6, Pilarczyk 2. To było za mało, by wygrać z ekipą, w której "dzień konia" mieli Jan Malinowski (11 pkt.) i Jan Kolber (10).

Ostatni mecz już o niczym nie rozstrzygał. Stal miała zapewniony tytuł wicemistrza Polski, toteż wydawało się, że w pojedynku z Włókniarzem Częstochowa stalowcy pojadą na luzie i pewnie pokonają "Lwy". Tak się jednak nie stało. Doszło w tym spotkaniu do kompromitującej porażki (38:39) z zespołem walczącym o utrzymanie, a wyraz frustracji dali po meczu kibice gorzowscy, obrzucając po raz pierwszy w historii swoich zawodników kamieniami ...

I liga
1. ROW Rybnik (m) 14 21 +203
2. Stal Gorzów 14 19 +115
3. Sparta Wrocław 14 18 + 80
4. Stal Rzeszów 14 12 -144
5. Polonia Bydgoszcz 14 11 - 39
6. Unia Tarnów 14 10 - 53
7. Włókniarz Częstochowa 14 10 -124
8. Wybrzeże Gdańsk 14 9 - 38

Kolejność spotkań:

31.03. 1 D Polonia Bydgoszcz 43:34
07.04. 2 W Włókniarz Częstochowa 43:35
21.04. 3 D ROW Rybnik 39:38
28.04. 4 W Sparta Wrocław 38:39
12.05. 5 W Wybrzeże Gdańsk 39:39
19.05. 6 D Stal Rzeszów 55:21
02.06. 7 W Unia Tarnów 42:35
09.06. 8 D Unia Tarnów 54:23
30.06. 10 D Wybrzeże Gdańsk 47:28
04.08. 12 W ROW Rybnik 34:44
11.08. 11 D Sparta Wrocław 47:31
01.09. 14 W Polonia Bydgoszcz 40:34
26.09. 9 W Stal Rzeszów 37:41
29.09. 13 D Włókniarz Częstochowa 38:39

Kadra Stali w sezonie 1968 była, w porównaniu z poprzednim sezonem, nie zmieniona:
DZIATKOWIAK Ryszard ( 1947 ) 1? 26 0.83
JANCARZ Edward ( 1946 ) 14 116 2.23
JURASZ Wojciech ( 1938 ) 1? 37 1.06
KLENTAK Jerzy ( 1948 ) ? 1 0.25
MIGOŚ Edmund ( 1937 ) 14 123 2.28
NOWAK Czesław ( 1944 ) ? 1 0.33
PADEWSKI Jerzy ( 1938 ) 14 104 2.10
PILARCZYK Marian ( 1937 ) ? 13 1.00
PIOTROWSKI Stanisław ( 1943 ) 2 1 0.50
POGORZELSKI Andrzej ( 1939 ) 14 136 2.60
ROGAL Bronisław ( 1937 ) 5 25 1.56
ŚMIELAK Zbigniew ( 1944 ) ? 2 0.50

Na arenach krajowych, poza DMP i IMP, stalowcy pokazali się także w innych rozgrywkach i turniejach. Zespół gorzowski "tradycyjnie" zajął 2. lokatę w Pucharze PZMot., Ryszard Dziatkowiak był trzeci w "Srebrnym Kasku", a Jancarz zwyciężył w Memoriale Bronisława Idzikowskiego w Częstochowie. Ponadto zawodnicy Stali zwyciężyli pod koniec sezonu, w rozgrywanych po raz pierwszy (w Lublinie), Mistrzostwach Federacji "Stal". Drużynowo gorzowianie zajęli 1. miejsce, a indywidualnie - Migoś - 1., Jancarz - 2. i Pogorzelski - 3.

Z imprez mistrzowskich, rozegrano w tym roku w Gorzowie zawody o "Srebrny" i "Złoty Kask". Wielkim wydarzeniem był pojedynek Polska - ZSRR (39:39), rozgrywany w ramach tzw. "Ligi Światowej". W meczu, rozgrywanym przy świetle elektrycznym, dzielił i rządził Edmund Migoś (12 pkt.), ponadto punktowali: Wyglenda (8), Jancarz (7), Padewski (4), Pogorzelski (4), Maj (2) i Tkocz (2). W zespole radzieckim punkty zdobyli: Kononowicz (10), Pietrowski (7), Czekranow (6), Trofimow (6), Kurylenko (5), Klementiew (4) i Kadyrow (1).

1969

Cztery tytuły I wicemistrza Polski, zdobyte przez gorzowską Stal w latach 1964-68, cieszyły kibiców nadwarciańskiego grodu, ale i też zaczęły ... nudzić. Wszyscy z utęsknieniem oczekiwali złotego medalu. Każde krajowe rozgrywki są ważne, lecz mistrzostwo wywalczone w ekstraklasie jest najważniejsze i doskonale o tym wiedzieli żużlowcy Stali, którzy bardzo pragnęli przełamać sześcioletnią hegemonię zawodników ROW-u Rybnik.

Do sezonu stalowcy przygotowywali się bardzo dokładnie. Mając już doświadczoną ekipę, nie chcieli popełnić żadnego, nawet najmniejszego błędu, mogącego zniweczyć wytyczony cel. A jednak, początek sezonu nie był taki, o jakim marzono. W pierwszym spotkaniu gorzowianie "tylko" zremisowali na wyjeździe ze Śląskiem Świętochłowice 37:37, co uznano za niespodziankę, bowiem zespół Pawła Waloszka był beniaminkiem ekstraklasy. Dopiero w trakcie rozgrywek okazało się, że świętochłowiczanie byli sprawcami największej sensacji, zajmując ostatecznie drugie miejsce w końcowej tabeli. Dlatego też wynik remisowy był dla zawodników Stali dobrym rezultatem, tym bardziej, że jeszcze przed ostatnim biegiem przegrywali oni 34:37. Do decydującego pojedynku wyjechali wtedy: Jancarz i Migoś ze strony Stali, oraz Mucha i Jarmuła ze strony Śląska. W pierwszej fazie biegu wywrotki mieli Mucha i Migoś. Na drugim okrążeniu prowadzącego Jancarza zaatakował Jarmuła i po krótkiej walce go minął, ale stracił panowanie nad motocyklem i spowodował kolejny karambol. Jadący z tyłu Jancarz również przewrócił się. Gorzowianin jednak natychmiast poderwał się do walki i jako jedyny ukończył bieg. Szczęśliwa wygrana 3:0 w decydującym pojedynku, pozwoliła gościom na zdobycie jednego punktu meczowego.

W drugiej kolejce gorzowianie pokonali Stal Rzeszów 58:18, ale w następnej ulegli wysoko rybniczanom (28:50) i mając zaledwie 3 pkt., plasowali się w środku tabeli. W kolejnych spotkaniach było już znacznie lepiej, świetną formę zaczęli bowiem prezentować Jancarz, Pogorzelski, Padewski i Migoś, a cenne "oczka" dorzucali zawodnicy drugiej linii - Dziatkowiak, Jurasz, Pilarczyk i Rogal.

W czterech kolejnych spotkaniach, jadąc na dodatek bez kontuzjowanego Migosia, Stal odniosła 3 zwycięstwa, pokonując Wybrzeże 44:33, Spartę 48:30 i Włókniarza 58:20. Jedynie w Bydgoszczy (36:42) gorzowscy żużlowcy musieli przełknąć gorycz porażki.

Kolejne kilka tygodni upłynęło na innych mistrzowskich rozgrywkach, m. in. zawodnicy Stali - Jancarz i Pogorzelski - uczestniczyli w IMŚ, a Dziatkowiak w "Srebrnym Kasku".

Gorzowscy żużlowcy świetnie zaprezentowali się 6 lipca, w rozegranym na własnym torze Pucharze PZMot. Stal z dorobkiem 42 pkt. (Jancarz 12, Pogorzelski 11, Migoś 8, Padewski 6, Dziatkowiak 5) zdeklasowała wszystkich rywali: ROW Rybnik (29 pkt.), Spartę Wrocław (17) i Stal Rzeszów (8).

20 lipca żużlowcy wrócili na ligowe tory. Stal rozpoczęła rundę rewanżową od mocnego uderzenia, wygrywając we Wrocławiu 45:33, oraz gromiąc Polonię 52:26.

Jednak w kolejnym meczu, gorzowianie nieoczekiwanie stracili punkt w Częstochowie, remisując 39:39. Po drużynie rybnickiej, Stal była drugą drużyną z czołówki, która nie wygrała pod Jasną Górą. W tym momencie najbardziej korzystał na tym Śląsk Świętochłowice, który miał na 4 kolejki przed końcem ligi 17 pkt. Stal i ROW posiadały po 14 pkt., z tym że gorzowian czekały jeszcze mecze na własnym torze zarówno ze Śląskiem jak i ROW-em, zatem szansa na mistrzostwo wciąż jeszcze istniała.

24 sierpnia w zachodnioniemieckim mieście Olching odbył się finał europejski IMŚ. Po dramatycznych zawodach - jeżdżono na torze posypanym niebezpiecznymi i żrącymi chemikaliami - awans do grona najlepszych żużlowców świata wywalczyli Jancarz (zajął 2. m-ce) i Pogorzelski (4.).

31 sierpnia w Gorzowie odbył się ligowy hit. Oto Stal podejmowała ROW Rybnik. Stawka meczu sparaliżowała na początku gorzowian, którzy nie tylko nie mogli uzyskać przewagi, ale nawet w pewnym momencie przegrywali. Po 9. biegu był jeszcze remis 27:27. Dopiero od 10. gonitwy, wygranej szczęśliwie 5:0 (upadek Woryny, wykluczenie Gryta) prowadzenie objęli stalowcy i nie oddali go już do końca zawodów, wygrywając 43:34. Punkty w tym spotkaniu zdobyli: Padewski 11, Jancarz 10, Migoś 8, Pogorzelski 8, Dziatkowiak 3, Jurasz 2, Pilarczyk 1 (Stal) oraz S. Tkocz 11, Wyglenda 9, Gryt 6, Woryna 5, A. Tkocz 2, Fojcik 1 (ROW).

Wrzesień 1969 roku to czas, w którym rozegrano najważniejsze imprezy światowe. Najpierw, na torze Wembley, wysokie 6. i 9. miejsca w finale IMŚ na tym trudnym dla Polaków torze wywalczyli odpowiednio Jancarz i Pogorzelski, później, 21 września, w Rybniku, ci sami żużlowcy wspólnie z Wyglendą, S. Tkoczem i Gluecklichem, zdobyli kolejne dla Polski złoto DMŚ.

Rekordowe zainteresowanie towarzyszyło rozegranemu 28 września meczowi "na szczycie" polskiej ekstraklasy Stal Gorzów - Śląsk Świętochłowice. Stawką był praktycznie tytuł mistrza Polski (Stal musiała jeszcze wygrać jedno z zaległych spotkań). Mecz rozpoczął się pechowo dla Stali, w 1. biegu wywrócił się Padewski, w 2. - defekt motocykla wyeliminował Jurasza, zaś w 3. za zerwanie taśmy sędzia wykluczył Jancarza. W tym momencie na trybunach zapanowała duża nerwowość - Śląsk prowadził już 12:6. Od tej chwili miejscowi zmobilizowali się, w biegu 4. Pogorzelski i Dziatkowiak pokonali 5:1 W. Waloszka i Jeziorowskiego, w następnym Brabański i Jarmuła upadli, i po raz pierwszy Stal objęła prowadzenie (16:13). Po biegu siódmym (5:1 Jancarza i Pilarczyka z Jeziorowskim i P. Waloszkiem) było już 24:17. Kolejne biegi to stopniowe powiększanie przewagi. W ostatnim wyścigu, w którym spotkali się liderzy obu drużyn, Migoś i Jancarz podwójnie pokonali P. Waloszka i Brabańskiego. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 45:31. Punkty dla Stali zdobyli: Migoś 9, Padewski 8, Jancarz 8, Pogorzelski 7, Jurasz 5, Dziatkowiak 5, Pilarczyk 3. W zespole Śląska "swoje zrobił" jedynie Mucha - 11, nierówno jeździli P. Waloszek - 7 i Jarmuła - 6. Zawiedli pozostali: Jeziorowski 2, Brabański 2, W. Waloszek 2 i Fołtyn 1.

Do zdobycia mistrzostwa Polski Stali potrzebne było jeszcze jedno zwycięstwo. Udało się je wywalczyć już w pierwszym z zaległych spotkań, 1 października, na torze w Gdańsku. Mecz był niezwykle dramatyczny, gdyż od początku prowadziła Stal, ale po 10. biegu gdańszczanie doprowadzili do remisu 30:30. W tym momencie mocniej zabiły serca kibiców gości, ale jak się okazało później, niepotrzebnie. W trzech ostatnich gonitwach, w których jechali Pogorzelski i Jancarz, gorzowianie trzykrotnie wygrali (5:1 i dwa razy 4:2) i sympatycy żużla z Gorzowa, których do Gdańska przyjechało około tysiąca, mogli odśpiewać "Sto lat". Punkty dla zespołu Stali zdobyli: Jancarz 12, Pogorzelski 10, Dziatkowiak i Migoś po 6, Padewski 5, Jurasz 3 i Pilarczyk 1. Wśród gospodarzy najlepsi byli: Podlecki - 10, Żyto - 6 i Berliński - 5.

Cztery dni później Stal Gorzów srogo zrewanżowała się rzeszowianom za porażkę z 1968 roku, która kosztowała gorzowian utratę pewnego niemal tytułu. Tym razem wynik meczu brzmiał: 25:52 dla Gorzowa.

I liga
1. Stal Gorzów 14 22 +175
2. Śląsk Świętochłowice (b) 14 19 +131
3. ROW Rybnik (m) 14 18 + 91
4. Polonia Bydgoszcz 14 15 + 34
5. Sparta Wrocław 14 14 - 35
6. Wybrzeże Gdańsk 14 9 - 73
7. Włókniarz Częstochowa 14 9 -102
8. Stal Rzeszów 14 6 -221

Kolejność spotkań:

13.04. 1 W Śląsk Świętochłowice 37:37
20.04. 2 D Stal Rzeszów 58:18
27.04. 3 W ROW Rybnik 28:50
01.05. 4 D Wybrzeże Gdańsk 44:33
18.05. 5 D Sparta Wrocław 48:30
25.05. 6 W Polonia Bydgoszcz 36:42
15.06. 7 D Włókniarz Częstochowa 58:20
20.07. 10 W Sparta Wrocław 45:33
22.07. 9 D Polonia Bydgoszcz 52:26
10.08. 8 W Włókniarz Częstochowa 39:39
31.08. 12 D ROW Rybnik 43:34
28.09. 14 D Śląsk Świętochłowice 45:31
01.10. 11 W Wybrzeże Gdańsk 43:35
05.10. 13 W Stal Rzeszów 52:25

Skład zespołu, który wywalczył Drużynowe Mistrzostwo Polski w 1969 roku:
DZIATKOWIAK Ryszard ( 1947 ) 1? 73 1.52
GIŻYCKI Kazimierz ( 1947 ) ? 0 0.00
JANCARZ Edward ( 1946 ) 14 146 2.61
JURASZ Wojciech ( 1938 ) 14 47 1.00
MIGOŚ Edmund ( 1937 ) 11 90 2.23
PADEWSKI Jerzy ( 1938 ) 14 110 2.16
PILARCZYK Marian ( 1937 ) 1? 20 0.85
POGORZELSKI Andrzej ( 1939 ) 13 121 2.46
ROGAL Bronisław ( 1937 ) 6 21 1.38
JÓŹWIAK Roman ( 1953 )* -
LEBIODA Jan ( 1950 )* -
NOWAK Bogusław ( 1952 )* -
RACZYŃSKI Ryszard ( 1948 )* -
* Czterej ostatni zawodnicy zdali licencję podczas meczu ze Śląskiem.

9 października odbyło się w Gorzowie wielkie święto żużlowe. Rozegrano bowiem mecz pomiędzy nowo kreowanym mistrzem Polski, a mistrzem Wielkiej Brytanii, Poole Pirates. Blisko 17 tys. widzów, którzy w nadkomplecie stawili się na trybunach, oglądało przy świetle elektrycznym wspaniałe pojedynki gorzowian z zawodnikami z Wysp Brytyjskich. Zdecydowanie lepsza była Stal, zwyciężając 48:30 (Padewski 11, Migoś 10, Jancarz 9, Pogorzelski 9, Jurasz 4, Dziatkowiak 3, Pilarczyk 2 - Mudge 9, Guasco 6, Cribb 4, Shuter 4, Fossengen 3, Smith 3, Laessing 1). Niestety, po zakończeniu ostatniego swojego biegu, przykrej kontuzji wybicia barku doznał E. Jancarz.

Kontuzja gorzowianina uniemożliwiła mu start w finale IMP, gdzie był głównym faworytem do złotego medalu. Trójka pozostałych startujących w Rybniku stalowców pojechała "średnio": Pogorzelski był siódmy, Padewski - dwunasty, a Migoś - czternasty.

Odniesiona przez Jancarza kontuzja nie miała wpływu na wynik gorzowianina w "Złotym Kasku". Do klasyfikacji końcowej nie zaliczano dwóch najgorszych wyników każdego zawodnika, stąd dzięki znakomitej jeździe w ZK przez cały sezon, żużlowiec Stali wywalczył po raz pierwszy w karierze to cenne trofeum. Na dodatek tuż za Jancarzem w klasyfikacji znalazł się Pogorzelski.

Tradycyjnie na drugim miejscu ukończyła Stal Gorzów rozgrywki o Puchar PZMot., tym razem zdobywając zaledwie o 6 małych punkcików mniej od ROW-u. Ponadto Ryszard Dziatkowiak zajął 4. miejsce w finale Młodzieżowych IMP, oraz 3. lokatę w klasyfikacji końcowej "Srebrnego Kasku".

Tydzień po meczu z "Piratami" z Poole odbyło się kolejne międzypaństwowe spotkanie żużlowe. W testmeczu Polska - ZSRR po raz pierwszy w Gorzowie lepsi byli zawodnicy radzieccy (38:40), na co wpływ miały zapewne odniesione wcześniej przez Migosia i Padewskiego kontuzje, a także świetna jazda Walerego Klementiewa. W meczu tym zadebiutował, po zdaniu licencji żużlowej, jeden z czołowych w latach 70-/80-tych zawodników Stali, Bogusław Nowak.

Na gorzowskim torze jeżdżono jeszcze późną jesienią. 8 i 9 listopada odbyły się turnieje o Puchar Ministra Przemysłu Maszynowego i Zarządu Głównego Związku Zawodowego Metalowców, czyli Mistrzostwa Federacji "Stal". Także i tutaj stalowcy nie mieli sobie równych, dorzucając do kolekcji kolejne trofea. Najpierw zespół w składzie: Pogorzelski, Jurasz, Migoś, Dziatkowiak, Nowak pewnie pokonał Zgrzeblarki Zielona Góra, Stal Toruń, Motor Lublin i Stal Rzeszów, a następnego dnia w turnieju indywidualnym na podium stanęli: Migoś, Jurasz i Pogorzelski.

Listę osiągnięć 1969 roku zamyka zdobycie przez E. Migosia w dwudniowym turnieju na torach Grudziądza i Torunia "Srebrnej Ostrogi Ilustrowanego Kuriera Pomorskiego".
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-09-01, 17:23   

Odcinek 7

1970

Rok 1970 mistrzowie kraju rozpoczęli w niezbyt optymistycznych nastrojach. W nie najlepszej dyspozycji znajdowali się bowiem: Jerzy Padewski, leczący poważną kontuzję, a także Edward Jancarz, mający nadal problemy z barkiem.

Nowy sezon gorzowianie zainaugurowali nietypowo, bo od złożenia rewizyty zespołowi Poole Pirates. Ekipa Stali - Migoś, Pogorzelski, Jancarz, Dziatkowiak i Jurasz - wzmocniona żużlowcami ROW-u (Wyglendą, Woryną i Grytem) także na Wyspach pokonała popularnych "Piratów" 47:31, co zostało odnotowane jako spora sensacja. Stalowcy "przy okazji" rozegrali jeszcze cztery dalsze mecze, z King's Lynn Knights (37:41), Exeter Falcons (41:37), Wolverhampton Wolves (32:46) i Halifax Elephants (40:38). Wyniki uzyskane przez Polaków przeszły najśmielsze oczekiwania, gdyż był to w historii kontaktów polsko-brytyjskich najlepszy dotychczasowy rezultat. Po powrocie do kraju okazało się, że gorzowianie nie dysponują tak mocnym składem, jak by się mogło wydawać. Co prawda początek ligowej karuzeli był udany (41:36 z Kolejarzem Opole i 40:38 z Wybrzeżem Gdańsk), ale z upływem czasu było jednak gorzej.

Żużlowcy Stali coraz częściej ponosili porażki, zwłaszcza na wyjazdach (29:49 ze Śląskiem, 31:46 z Polonią, 37:40 ze Spartą), na szczęście na własnym torze "ciułali" punkty, stąd nie zbliżali się do końcowych miejsc w ligowej tabeli. Duży wpływ miały na to zdarzenia losowe - Jancarz przez cały czas myślał o leczeniu kontuzji (często zaliczał tylko po dwa udane wyścigi w meczu, a w innych statystował), Padewski długo nie mógł dojść do siebie, natomiast kolejni zawodnicy - Jurasz i Dziatkowiak - również ulegli kontuzjom i wyraźnie spuścili z tonu. Jakby mało było tych nieszczęść, przez pewien czas nie mógł występować zawieszony przez centralę Pogorzelski i z konieczności zaczęto stawiać na młodzież, która jeszcze uczyła się żużlowego rzemiosła.

21 czerwca stalowcy sprawili miłą niespodziankę, pokonując wicelidera tabeli, Śląsk Świętochłowice 41:37. Wreszcie gorzowianie pojechali niemal w optymalnym składzie: Jancarz zdobył 11 pkt., Pogorzelski 8, Dziatkowiak 6, Padewski 6, Migoś 5, nie zawiedli też młodziutcy wychowankowie klubu - Zenon Plech wywalczył 3 pkt., a Bogusław Nowak - 2.

Kolejne spotkania Stal rozgrywała na wyjazdach, jednak zarówno z Gdańska, Rybnika, jak i Opola gorzowianie wrócili "na tarczy". Pechowo zakończył się zwłaszcza ten ostatni mecz (31:46), w którym doskonale dysponowany Jancarz z winy jednego z zawodników gospodarzy doznał kontuzji. Znów bardzo ładnie pojechali młodzi stalowcy - 18-letni Nowak zdobył 7 pkt., a 17-letni Plech - 5.

19 lipca doszło w Gorzowie do wielkiej sensacji. Stal pokonała liderujący w tabeli, i pewnie zmierzający po tytuł DMP zespół z Rybnika 43:34. Kolejny raz duże brawa zebrali: Nowak (7 "oczek"), Dziatkowiak (7) i Plech (6), wyrastający na zawodników dużego formatu.

Końcówka rozgrywek była dla gorzowian podobnie udana, jak ich początek. Stal wygrała między innymi w Lesznie 41:36 (rewelacyjny występ Nowaka - 11 pkt.), i u siebie ze Spartą 43:34.

Po zakończeniu meczu z zespołem z Wrocławia, okazało się, że tylko jednego punktu ligowego zabrakło Stali do zdobycia brązowego medalu DMP. Piąte miejsce w lidze, zważywszy na sytuację kadrową, było jednak i tak dużym sukcesem.

I liga
1. ROW Rybnik 14 24 +186
2. Śląsk Świętochłowice 14 21 +184
3. Kolejarz Opole (b) 14 15 + 41
4. Polonia Bydgoszcz 14 15 + 10
5. Stal Gorzów (m) 14 15 - 12
6. Sparta Wrocław 14 10 - 90
7. Wybrzeże Gdańsk 14 10 -102
8. Unia Leszno (b) 14 2 -217


Kolejność spotkań:
26.04. 4 D Kolejarz Opole 41:36
10.05. 7 D Wybrzeże Gdańsk 40:38
17.05. 5 W Śląsk Świętochłowice 29:49
31.05. 6 W Polonia Bydgoszcz 31:46
07.06. 9 D Polonia Bydgoszcz 39:39
11.06. 2 D Unia Leszno 52:26
13.06. 1 W Sparta Wrocław 37:40
21.06. 10 D Śląsk Świętochłowice 41:37
28.06. 8 W Wybrzeże Gdańsk 38:40
05.07. 3 W ROW Rybnik 31:47
12.07. 11 W Kolejarz Opole 31:46
19.07. 12 D ROW Rybnik 43:34
16.08. 13 W Unia Leszno 41:36
23.08. 14 D Sparta Wrocław 43:34

Kadrę Stali w 1970 roku tworzyli następujący zawodnicy:
DZIATKOWIAK Ryszard ( 1947 ) 1? 66 1.50
GIŻYCKI Kazimierz ( 1947 ) -
JANCARZ Edward ( 1946 ) 11 86 2.46
JÓŹWIAK Roman ( 1953 ) ? 1 0.20
JURASZ Wojciech ( 1938 ) 1? 34 1.00
LEBIODA Jan ( 1950 ) -
MIGOŚ Edmund ( 1937 ) 13 118 2.03
NOWAK Bogusław ( 1952 ) 13 49 1.36
PADEWSKI Jerzy ( 1938 ) ? 58 2.00
PILARCZYK Marian ( 1937 ) 7 15 0.94
POGORZELSKI Andrzej ( 1939 ) 8 78 2.30
RACZYŃSKI Ryszard ( 1948 ) ? 1 0.33
PLECH Zenon ( 1953 )* 9 31 0.91
* W 1970 r. licencję uzyskał przyszły 5-krotny indywidualny mistrz Polski.

Mimo niepowodzeń w lidze, rok 1970 był też historyczny. Stało się tak za sprawą Edmunda Migosia, który w ostatnią niedzielę września wywalczył pierwszy w dziejach Stali tytuł Indywidualnego Mistrza Polski. Dla popularnego "Sapera" był to w ogóle bardzo udany sezon. Obok "złota" w IMP, stał on się także posiadaczem brązowego "krążka" w DMŚ, który polska ekipa wywalczyła na Wembley. Ponadto Migoś wystąpił w finale IMŚ we Wrocławiu, zdobywając jako zawodnik rezerwowy 4 punkty.

Wielkim sukcesem odmłodzonej ekipy Stali było zdobycie po 7-letniej dominacji ROW-u, Pucharu PZMot. Stal Gorzów przed ostatnim turniejem, miała 24 pkt. straty do rybniczan, jednak w zawodach rozegranych 30 sierpnia w Gorzowie Nowak, Padewski, Dziatkowiak i Plech wywalczyli aż 45 pkt. na 48 możliwych, a że ROW zdobył ich tylko 20, toteż gorzowski klub wzbogacił się o kolejne trofeum.

Ponadto Plech zajął czwarte, a Nowak - szóste miejsce w rozegranym w Zielonej Górze finale MIMP, natomiast Migoś wywalczył dziesiątą lokatę w "Złotym Kasku".

17 października w trzecich z kolei Mistrzostwach Federacji "Stal" w Zielonej Górze tradycyjnie gorzowski zespół zwyciężył wszystkich rywali, z kolei dzień później drugie miejsce w turnieju indywidualnym zajął Padewski.

Sezon 1970 w Gorzowie zakończył mecz towarzyski Polska - CAMK Moskwa, zakończony wysoką wygraną (50:26) biało-czerwonych, startujących w składzie: Padewski, Woryna, Plech, Wyglenda, Dziatkowiak, Gryt, Nowak.

1971

Poprzedni sezon pokazał, iż prawidłowa praca z młodzieżą była najlepszym gwarantem stabilizacji drużyny w rozgrywkach ligowych. Po krótkim treningu, do zespołu coraz pewniej wchodzili juniorzy i to z widocznym skutkiem. Dlatego też działacze, trenerzy, a szczególnie kibice, liczyli na powtórzenie wyniku sprzed dwóch lat i ponowne wywalczenie tytułu drużynowego Mistrza Polski. Nikt nawet nie dopuszczał myśli, iż ktokolwiek byłby w stanie przeszkodzić gorzowianom w zrealizowaniu tego zamierzenia. Zestawienie Stali wydawało się nawet silniejsze, niż te z 1969 roku - rolę liderów mieli pełnić Jancarz, Migoś, Pogorzelski, Padewski, a skład mieli uzupełniać coraz więcej potrafiący Dziatkowiak, Plech i Nowak. Był jeszcze rutynowany Jurasz, a w kolejce do licencji stało kilku kolejnych utalentowanych żużlowców, stąd odejście (wespół z Ryszardem Raczyńskim) do Gniezna zasłużonego dla Gorzowa Mariana Pilarczyka nie miało większego znaczenia.

Nawet minimalna porażka w 1. kolejce spotkań w Rybniku (35:43) nie zweryfikowała planów. Wręcz przeciwnie, styl, w jakim przegrali stalowcy nakazywał rzeczywiście upatrywać w nich głównego kandydata do mistrzowskiej korony. Wszak zdawano sobie sprawę, że zawodnicy ROW-u są najlepsi na swoim obiekcie.

Niestety, kilka dni po tym meczu, odbył się na torze w Gorzowie feralny w skutkach trening, w czasie którego doszło do kolizji Edmunda Migosia z młodziutkim Zenonem Plechem. Dla weterana gorzowskiego zespołu ten trening okazał się ostatnim występem na torze. Skomplikowany uraz nogi wykluczył go bowiem na zawsze z grona żużlowców. Jakby mało było tych nieszczęść, dwa tygodnie później, podczas meczu Polska - Anglia, złamania szczęki doznał Andrzej Pogorzelski. W tej sytuacji kandydat numer jeden do mistrzostwa, nagle stał się jednym z kandydatów ... do spadku. Tak w każdym razie myśleli rywale Stali.

Jednak po kontuzji Migosia oraz Pogorzelskiego nieoczekiwanie w drużynie zwolniły się miejsca dla młodych zawodników. A ci, nie mając żadnych kompleksów, skorzystali z okazji, i podjęli walkę z najlepszymi. Jak się później okazało, gorzowskie "żółtodzioby" świetnie zastąpiły swych bardziej utytułowanych kolegów, a także nauczycieli, bowiem to właśnie Pogorzelski i Migoś w dużej mierze przyczynili się do wyszkolenia następców.

Mimo początkowych przeciwności losu, Stal jako pierwszy zespół w lidze wygrała mecz wyjazdowy (w Gdańsku, 47:31 - 11 pkt. Dziatkowiaka, 10 Jancarza, 9 Pogorzelskiego) i została po 4 kolejkach samodzielnym liderem z 8 punktami na koncie. Szybko jednak, po porażce 10 czerwca w Bydgoszczy, gorzowian wyprzedził ROW, ale po kolejnej porażce Ślązaków we Wrocławiu ze Spartą, na fotel lidera znów wróciła Stal.

W międzyczasie odbyły się na torze w Gorzowie niezwykle ciekawe imprezy. Najpierw, 25 maja, doszło do testmeczu Polska - Wielka Brytania (70:38). W reprezentacji Polski błyszczeli m. in. Jancarz i Padewski, a także dość nieoczekiwanie, zielonogórzanin Zbigniew Marcinkowski, który czasem 72.4 sek. ustanowił nowy rekord toru. Z kolei 6 czerwca po raz pierwszy Gorzów dostąpił zaszczytu organizowania imprezy rangi mistrzowskiej pod egidą FIM - był to półfinał kontynentalny Indywidualnych MŚ. Zwycięstwo w zawodach odniósł niedawny rywal Jancarza w walce o brązowy medal IMŚ, Giennadij Kurylenko (ZSRR), przed Jerzym Szczakielem, i Władimirem Gordiejewem (ZSRR). Pozostali Polacy jeździli w kratkę - Mucha i Waloszek awansowali do finału kontynentalnego, natomiast Wyglenda, Woryna i Trzeszkowski znaleźli się za burtą IMŚ.

W czerwcu nastąpił powrót do ligowej "młócki" - Stal w tym czasie, obok porażki w Bydgoszczy (debiut ligowy Mieczysława Woźniaka), zanotowała dwa zwycięstwa - 46:32 ze Śląskiem (debiut Ryszarda Fabiszewskiego) i 45:33 w Tarnowie. Dzięki tym wygranym, po rozegraniu pierwszej "połówki" sezonu, gorzowianie usadowili się na fotelu lidera, mając na koncie 10 "oczek".

4 lipca nastąpiło rozpoczęcie rundy rewanżowej. W tym dniu gorzowianie pewnie pokonali Unię Tarnów 51:26 (kolejny komplet 12 pkt. Jancarza), niestety dwa tygodnie później doszło do porażki gorzowskiego zespołu, bowiem tym razem Śląsk Świętochłowice był odrobinę lepszy (40:36).

22 lipca, korzystając z przerwy ligowej, Stal rozegrała sparring z zespołem Zgrzeblarek Zielona Góra. Wydarzeniem dnia był kolejny rekord toru - Ryszard Dziatkowiak "wykręcił" 72.3 sek.

1 sierpnia doszło do meczu na szczycie Stal Gorzów - Polonia Bydgoszcz. Gospodarze przeciwstawili liderowi gości, znajdującemu się w znakomitej formie, Henrykowi Gluecklichowi, bardzo wyrównany skład, ze zdolnymi, i nieźle punktującymi juniorami, a że obok Gluecklicha pozostali zawodnicy Polonii nie prezentowali się zbyt dobrze, stąd stalowcy pewnie pokonali mocnych w tym sezonie bydgoszczan 43:34. Nowak zdobył 9 pkt., Dziatkowiak, Jancarz i Padewski po 8, Fabiszewski i Plech po 3, a Roman Jóźwiak i Woźniak po 2. Dla gości punktowali: Gluecklich 13, Koselski 6, Kasa i Zaranek po 5, Bildziukiewicz 4 i Brzeziński 1. Po tym spotkaniu stalowcy wrócili na 1. miejsce w tabeli, ale znów tylko na tydzień, gdyż Stal przegrała we Wrocławiu 32:45, a Polonia wywiozła bezcenne dwa "oczka" z Gdańska.

Przed 13. serią spotkań szansę na tytuł DMP miały jeszcze 3 zespoły - Polonia, Stal i ROW. Wygrana w przedostatniej kolejce ROW-u z Polonią była wynikiem niezwykle korzystnym dla Stali, jednak gorzowianie szansy nie wykorzystali. Z Opola mogli wywieźć punkt na wagę tytułu, gdyż w ostatnim biegu, przy stanie 37:33 dla Kolejarza Jancarz z Padewskim jechali na 5:1, ale śmiały atak Jerzego Szczakiela sprawił, że bieg zakończył się remisem, a cały mecz wygraną opolan 40:36.

Stąd ostatni mecz na gorzowskim torze, 28 września, decydował tylko i wyłącznie o srebrnym medalu DMP. Stal pewnie wygrała z ROW-em 45:33 (Jancarz 12 pkt., Plech 9, Nowak 7) i ostatecznie zasłużenie zajęła drugie miejsce w końcowej tabeli. Jednak niedosyt pozostał - "złoto" było tak blisko.

I liga
1. Polonia Bydgoszcz 14 19 + 43
2. Stal Gorzów 14 18 + 87
3. ROW Rybnik (m) 14 16 +124
4. Śląsk Świętochłowice 14 15 + 13
5. Kolejarz Opole 14 14 + 41
6. Sparta Wrocław 14 14 + 29
7. Wybrzeże Gdańsk 14 10 -123
8. Unia Tarnów (b) 14 6 -214

Kolejność spotkań:

04.04. 1 W ROW Rybnik 35:43
25.04. 2 D Kolejarz Opole 47:31
01.05. 3 W Wybrzeże Gdańsk 47:31
03.05. 4 D Sparta Wrocław 48:30
10.06. 5 W Polonia Bydgoszcz 32:46
13.06. 6 D Śląsk Świętochłowice 46:32
20.06. 7 W Unia Tarnów 45:33
04.07. 8 D Unia Tarnów 51:26
18.07. 9 W Śląsk Świętochłowice 36:40
01.08. 10 D Polonia Bydgoszcz 43:34
08.08. 11 W Sparta Wrocław 32:45
29.08. 12 D Wybrzeże Gdańsk 44:34
03.09. 13 W Kolejarz Opole 36:40
28.09. 14 D ROW Rybnik 45:33

Kadra Stali w sezonie 1971 wyglądała następująco:
DZIATKOWIAK Ryszard ( 1947 ) 14 97 1.89
JANCARZ Edward ( 1946 ) 14 151 2.65
JÓŹWIAK Roman ( 1953 ) ? 5 0.45
JURASZ Wojciech ( 1938 ) ? 21 1.33
MIGOŚ Edmund ( 1937 ) 1 5 1.25
NOWAK Bogusław ( 1952 ) 14 57 1.30
PADEWSKI Jerzy ( 1938 ) 13 96 2.04
PLECH Zenon ( 1953 ) 1? 75 2.00
POGORZELSKI Andrzej ( 1939 ) 6 45 2.64
FABISZEWSKI Ryszard ( 1952 )* 9 24 0.89
WOŹNIAK Mieczysław ( 1952 )* ? 11 0.60
REMBAS Jerzy ( 1956 )* -
SADOWSKI Leszek * -
* W trakcie sezonu do kadry dołączyli czterej ostatni zawodnicy.

Jedynym ważniejszym sukcesem na międzynarodowych arenach był w tym sezonie brązowy medal Jancarza w DMŚ, zdobyty wraz z reprezentacją Polski we Wrocławiu, 26 września.

Na krajowym "podwórku" zespół Stali zajął piąte miejsce w Pucharze PZMot., i tradycyjnie pierwsze, w Mistrzostwach Federacji "Stal" (dodatkowo indywidualnie zwyciężył Jancarz). W finale IMP rozegranym w Rybniku Jancarz był siódmy, a Pogorzelski piętnasty. W finale MIMP wystartowała także dwójka gorzowian: Plech (5.) i Nowak (12.). Ten pierwszy odniósł z kolei spory sukces, zdobywając ex-aequo z dwoma innymi zawodnikami, "Srebrny Kask".

Sezon w Gorzowie zakończyły dwie kolejne ciekawe imprezy. Najpierw, 9 października, odbył się testmecz reprezentacji młodzieżowych Polska - Szwecja, w którym 64:44 triumfowali gospodarze (Jancarz 17 pkt., Fabiszewski 11 pkt. - wśród gości Bernt Persson 16 pkt., Bo Wirebrand 12 pkt.). Natomiast 31 października rozegrano, z udziałem krajowej czołówki, "Wielki Indywidualny Turniej Żużlowy o Puchar Miasta Gorzowa". Triumfował Jancarz przed Zdzisławem Dobruckim (Unia Leszno) i Zbigniewem Filipiakiem (Zgrzeblarki Zielona Góra).

1972

W nowy sezon stalowcy (kierowani już przez nowego prezesa klubu - Witolda Głowanię) weszli przekonani o swojej wyższości nad krajowymi rywalami. Mieli grupę znakomitych zawodników i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że tylko oni są w stanie wywalczyć tytuł najlepszej drużyny w Polsce. O tym, jak byli tego pewni świadczyć może fakt, iż postanowiono udzielić zezwolenia na zmianę barw klubowych Jerzemu Padewskiemu. Ten zasłużony i zarazem nie młody już żużlowiec przeszedł - jak się okazało tylko na jeden sezon - do gnieźnieńskiego Startu. W jego miejsce wszedł przebojem szesnastoletni Jerzy Rembas, chyba największy i zarazem nie do końca wykorzystany talent polskiego żużla lat 70-tych.

Gorzowianie zainaugurowali rozgrywki znakomicie, odnosząc zwycięstwo nad Śląskiem Świętochłowice (40:37). Choć trzeba też przyznać, że wygrana na Śląsku nie przyszła stalowcom łatwo, gdyż przed ostatnim biegiem to gospodarze wygrywali 36:35. Jednak trzynasta gonitwa zakończyła się rezultatem 5:1 dla Stali. Wyborną formę (12 pkt.) zademonstrował E. Jancarz. Ponadto Dziatkowiak zdobył 8 pkt., Pogorzelski - 8, Nowak - 5, Jurasz - 3, Plech - 3, a Fabiszewski - 1.

W trzeciej serii dość nieoczekiwanie stalowcom powinęła się noga, bowiem przegrali oni wyjazdowy pojedynek ze Zgrzeblarkami Zielona Góra 38:39. Porażka zepchnęła gorzowian z pozycji lidera tabeli, na którą już w tym roku nie powrócili. Od tego momentu Stal zaczęła jeździć "w kratkę" i w efekcie coraz częściej zawodziła swoich sympatyków.

14 maja Stal, jadąca bez kontuzjowanych Plecha i Jancarza, uległa bardzo wysoko (21:57) zespołowi z Rybnika. Niecały miesiąc później, już w pełnym składzie, gorzowianie przegrali we Wrocławiu ze Spartą, i w tym momencie praktycznie było już jasne, że marzenia o tytule trzeba będzie odłożyć na następny sezon.

Zastanawiano się tylko, czy obrońcy srebrnego medalu zdołają powtórzyć wynik z poprzedniego roku, lub przynajmniej stanąć na podium. Już drugi pojedynek rundy rewanżowej, w Opolu (porażka 31.5:46.5) mocno skomplikował sytuację gorzowian. Potem doszły także przegrane w Bydgoszczy i Częstochowie. Jednak na własnym torze Stal w dalszym ciągu pozostawała niepokonana. 6 sierpnia zawodnicy z Gorzowa wygrali, przy komplecie publiczności i po emocjonującej, momentami wyśmienitej sportowej uczcie, z prawie pewnymi już swego przyszłymi mistrzami - ROW-em Rybnik 39:37, zachowując tym samym szanse na srebrny medal DMP. Punkty w tym meczu zdobyli: Jancarz 10, Plech 9, Fabiszewski 7, Dziatkowiak 4, Woźniak 4, Pogorzelski 3, Nowak 2 - Gryt 10, Tkocz 9, Wyglenda 7, Woryna 7, Wilim 2, Pyszny 2.

Dzięki korzystnym wynikom innych spotkań, przed ostatnią kolejką gorzowianie stanęli przed wielką szansą zdobycia medalowego miejsca w DMP. "Wystarczyło" tylko wygrać u siebie ze Śląskiem Świętochłowice. Jednak to drużyna gości po drugim wyścigu objęła prowadzenie, które utrzymała aż do dwunastego biegu. Gorzowianie wygrali przedostatnią gonitwę 4:2 i kiedy zdawało się, że opanowali już sytuację i wygrają mecz, Waloszek i Mucha pokonali 4:2 Fabiszewskiego i Woźniaka. W ten sposób nieoczekiwanie Śląsk okazał się lepszy o 1 punkt, a stalowcy wylądowali ostatecznie dopiero na piątym miejscu w lidze.

I liga
1. ROW Rybnik 14 23 +241
2. Polonia Bydgoszcz (m) 14 16 + 31
3. Śląsk Świętochłowice 14 16 + 4
4. Włókniarz Częstochowa (b) 14 15 - 54
5. Stal Gorzów 14 14 + 15
6. Kolejarz Opole 14 11 - 21
7. Zgrzeblarki Zielona Góra (b) 14 9 - 60
8. Sparta Wrocław 14 8 -156

Kolejność spotkań:

02.04. 1 W Śląsk Świętochłowice 40:37
09.04. 2 D Włókniarz Częstochowa 45:33
30.04. 3 W Zgrzeblarki Zielona Góra 38:39
01.05. 4 D Polonia Bydgoszcz 43:34
14.05. 5 W ROW Rybnik 21:57
11.06. 7 W Sparta Wrocław 36:42
18.06. 8 D Sparta Wrocław 52:26
31.07. 9 W Kolejarz Opole 31.5:46.5
06.08. 10 D ROW Rybnik 39:37
13.08. 11 W Polonia Bydgoszcz 31:47
20.08. 12 D Zgrzeblarki Zielona Góra 44:33
27.08. 13 W Włókniarz Częstochowa 38:40
30.08. 6 D Kolejarz Opole 53:24
10.09. 14 D Śląsk Świętochłowice 38:39

Skład Stali w sezonie 1972:
DZIATKOWIAK Ryszard ( 1947 ) 1? 73 1.76
FABISZEWSKI Ryszard ( 1952 ) 13 54.5 1.36
JANCARZ Edward ( 1946 ) 13 128 2.67
JÓŹWIAK Roman ( 1953 ) ? 2 0.38
JURASZ Wojciech ( 1938 ) ? 19 0.80
NOWAK Bogusław ( 1952 ) 12 45 1.22
PLECH Zenon ( 1953 ) 11 107 2.74
POGORZELSKI Andrzej ( 1939 ) 14 86 1.89
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 4 7 0.78
SADOWSKI Leszek ? 2 1.00
WOŹNIAK Mieczysław ( 1952 ) 1? 26 0.86
ĆWIKŁA Mirosław ( 1954 )* -
PUK Jan ( 1955 )* -
TARASIEWICZ Janusz ( 1955 )* -
* W 1972 r. do kadry dołączyli trzej nowi zawodnicy z licencjami.

Nie obyło się bez dramatu, który rzucił cień na cały sezon. Kilka dni przed finałem IMP, który odbył się w Bydgoszczy, na stadionie Stali przeprowadzono trening. Na starcie jednego z biegów stanęli: Jancarz, Pogorzelski i Dziatkowiak. Ze startu najlepiej wyszedł Pogorzelski, który miał za plecami Jancarza i Dziatkowiaka. W pewnym momencie Jancarz nie opanował maszyny i z całym impetem wpadł w bandę. Jadący za nim Dziatkowiak również upadł na tor i w konsekwencji doznał złamania dwóch kręgów szyjnych oraz kości śródręcza. Młody gorzowski zawodnik zmuszony został do przedwczesnego zakończenia kariery. Także "Eddy" doznał poważnych urazów i długo wydawało się, że również nie powróci na tor.

W innych imprezach krajowych zawodnicy Stali pokazali się z dobrej strony i w części zrehabilitowali się za niepowodzenia ligowe. Plech (korzystając z defektu Gluecklicha) wywalczył tytuł Indywidualnego MP. W finale MIMP Nowak był czwarty, a Fabiszewski - dziewiąty. Ponadto Jancarz wywalczył Złoty Kask (Plech był czwarty w końcowej klasyfikacji), z kolei w Srebrnym Kasku Nowak zajął czwartą, a Fabiszewski siódmą lokatę.

W Pucharze PZMot. Stal po roku przerwy startowała w grupie zespołów walczących o główne trofeum, zajmując ze 113 punktami 2. miejsce (ROW Rybnik zgromadził 115 pkt.). Ponadto po raz czwarty z rzędu zespół gorzowski - występując w składzie Fabiszewski, Pogorzelski, Nowak, Woźniak, Rembas - zwyciężył w rozgrywanych, tym razem w Toruniu, Mistrzostwach Federacji "Stal".

Zenon Plech, oprócz tytułu IMP, zdobył także na torze w Olching z reprezentacją Polski brązowy medal DMŚ. 19-letni zawodnik Stali na zakończenie sezonu wygrał ponadto jeszcze w Lesznie dwa prestiżowe turnieje: "Memoriał Alfreda Smoczyka" i "Puchar Przechodni Miasta Leszna".

Po raz drugi Gorzów gościł uczestników IMŚ. Tym razem, 21 maja w jednym z ćwierćfinałów kontynentalnych (II eliminacji) na torze przy ul. Śląskiej ścigali się zawodnicy z Polski, ZSRR, Czechosłowacji, Bułgarii i Austrii. Zwyciężył nie kto inny jak Edward Jancarz, przed Zenonem Plechem. Najniższe miejsce na podium zajął Walery Gordiejew (ZSRR), a tuż za nim uplasował się Ryszard Dziatkowiak.

Tym razem jednak przygoda stalowców z IMŚ nie potrwała zbyt długo. Dziatkowiak dotarł do III eliminacji w Pradze, a Plech i Jancarz dość nieoczekiwanie odpadli w finale kontynentalnym, rozegranym na trudnym torze w Czerkiesku (ZSRR).

15 czerwca odbył się turniej jubileuszowy z okazji 25-lecia KS Stal. W zawodach z udziałem krajowej czołówki znów zwyciężył Jancarz przed ... Plechem, a trzeci był Antoni Fojcik (ROW Rybnik).

Sezon żużlowy w Gorzowie zakończyły jak zwykle międzynarodowe testmecze. W pierwszym z nich, 8 października, reprezentacja Polski, będąca niemal reprezentacją KS Stal, pokonała ZSRR 55:53 (Gluecklich 18, Plech 18, Padewski 6, Nowak 5, Kasa 4, Rembas 2, Fabiszewski 1, Woźniak 1 - Chłynowski 12, Galiautdinow 11, Kuźmin 11, Zapleczny 9, Trofimow 6, Gusiew 2, Mazanow 2), w drugim to goście ze Szwecji okazali się lepsi, zwyciężając 44:33 (Gluecklich 9, Rembas 8, Marcinkowski 6, Fabiszewski 4, Nowak 3, Plech 3 - Michanek 9, B. Jansson 8, Persson 8, T. Jansson 7, Simensen 7, Lofqvist 3, Johansson 2).

1973

Po wywalczeniu tytułu DMP w 1969 roku, przez kolejne trzy sezony stalowcy przymierzali się do ponownego triumfu na krajowym "podwórku", ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. Cała rzecz rozbijała się głównie o kontuzje, a także "zmianę warty", jaka nastąpiła na początku lat 70-tych. Do sezonu 1973 gorzowska Stal przystąpiła ponadto już bez swojego wieloletniego kapitana, Andrzeja Pogorzelskiego, który w niezbyt dobrej atmosferze opuścił Gorzów i przeniósł się do rodzinnego Leszna, gdzie w miejscowej Unii pełnił rolę jeżdżącego trenera.

Z powodu kontuzji Ryszarda Dziatkowiaka, który nie wrócił już do pełnej dyspozycji i zakończył karierę, gorzowianie ściągnęli z powrotem z Gniezna Jerzego Padewskiego, któremu zakończył się okres wypożyczenia (z kolei do Startu przeszedł tym razem młody Jan Puk).

"Teraz, albo nigdy" - mówiono w Gorzowie. Głównym celem było zdobycie w rozgrywkach ligowych złotego medalu. Liczono przede wszystkim na zdrowiejącego po kontuzji Jancarza i nabierającą doświadczenia młodzież. Pod tym względem było na kogo stawiać: Nowak, Fabiszewski i Woźniak mieli zaledwie po 21 lat, Plech - 20, a Rembas - 17.

Przygotowania do sezonu zakończyły starty w kilku nieźle obsadzonych imprezach. 25 marca rozegrano w Gorzowie, z udziałem zawodników Falubazu Zielona Góra, towarzyski turniej par, w którym świetną dyspozycję zasygnalizowali Plech, a także Nowak i Fabiszewski. 1 kwietnia w Zielonej Górze, w turnieju o Puchar PZMot. (w tym roku gorzowianie walczyli tylko o miejsce 5.) znów Plech, Nowak i Fabiszewski potwierdzili wysoką formę. Powoli do wysokiej dyspozycji wracał również Jancarz, zajmując 5 kwietnia w "gorzowskim" finale Złotego Kasku wysokie, ósme miejsce (zwyciężył ponownie Plech). "Super-Zenon" pobił ponadto rekord gorzowskiego toru, osiągając czas 71.6 sek. Rzadko się zdarza, by jeden zawodnik miał "patent" w ciągu jednego roku do bicia rekordów. Podczas meczu ligowego Stal - Polonia Plech "wykręcił" bowiem 71.3, a w pojedynku Stal - Falubaz - 70.7 sek.

Pierwsze spotkanie ligowe w Rybniku gorzowianie co prawda przegrali (30:47 - Plech 11 pkt., Fabiszewski 9, Nowak 9, Jancarz 1), ale potem, od drugiej kolejki, nie było już siły na nadwarciański team. 15 i 29 kwietnia było jeszcze na torze w Gorzowie trochę emocji (odpowiednio 43:35 z Polonią i 41:36 ze Śląskiem), ale w kolejnych rundach "gorzowski ekspres" wprost demolował rywali, tak u siebie, jak i na wyjeździe. Wszystkie pisma sportowe zachwycały się jazdą gorzowian, i jeżeli pisano o zespole Jancarza i Plecha, to tylko w samych superlatywach. Nie brakowało tytułów podkreślających najwyższy poziom sportowy prezentowany przez Stal.

Przykładowo 22 kwietnia Stal pokonała w Lesznie tamtejszą Unię aż 47:31 (Plech 12, Jancarz 10, Nowak 9, Fabiszewski 9), 27 maja w Opolu Kolejarza 45:33 (Plech 12, Jancarz 11, Fabiszewski 8, Nowak 7), 21 czerwca w Częstochowie Włókniarza 41.5:36.5 (Jancarz 11.5, Plech 11, Fabiszewski 8, Padewski 7), 24 lipca w Zielonej Górze Falubaz 42:35 (Plech 12, Woźniak 8, Nowak 7, Rembas 6), a 12 sierpnia w Świętochłowicach Śląsk 42:36 (Woźniak 10, Jancarz 10, Nowak 6).

29 kwietnia, po wygranej na własnym torze ze Śląskiem, stalowcy objęli przodownictwo w tabeli, po to, by nie oddać go do końca rozgrywek. Już 12 sierpnia, na trzy kolejki przed końcem ligi gorzowianie zapewnili sobie drugi w historii klubu tytuł DMP. Dwa tygodnie później, po 11 (!) zwycięstwach z rzędu żużlowcy z Gorzowa doznali sensacyjnej porażki z walczącą o utrzymanie Polonią Bydgoszcz, i to w dość wysokim stosunku punktowym (aż 30:47 - tylko 7 pkt. Plecha, 5 Jancarza). Ostatecznie z 2 przegranymi i 12 wygranymi spotkaniami pewnie wyprzedzili w tabeli ligowej, aż o 8 "oczek", dwóch pozostałych medalistów DMP - Śląsk Świętochłowice i Falubaz Zielona Góra. To był nokaut - mówiono w kraju ...

I liga
1. Stal Gorzów 14 24 +136
2. Śląsk Świętochłowice 14 16 +147
3. Falubaz Zielona Góra 14 16 - 86
4. ROW Rybnik (m) 14 15 +110
5. Unia Leszno (b) 14 13 - 37
6. Włókniarz Częstochowa 14 11 - 47
7. Polonia Bydgoszcz 14 9 - 64
8. Kolejarz Opole 14 8 -159

Kolejność spotkań:

08.04. 1 W ROW Rybnik 30:47
15.04. 2 D Polonia Bydgoszcz 43:35
22.04. 3 W Unia Leszno 47:31
29.04. 4 D Śląsk Świętochłowice 41:36
27.05. 5 W Kolejarz Opole 45:33
03.06. 6 D Falubaz Zielona Góra 54:23
21.06. 7 W Włókniarz Częstochowa 41.5:36.5
22.07. 8 D Włókniarz Częstochowa 47:31
24.07. 9 W Falubaz Zielona Góra 42:35
29.07. 10 D Kolejarz Opole 59:19
12.08. 11 W Śląsk Świętochłowice 42:36
19.08. 12 D Unia Leszno 48:28
26.08. 13 W Polonia Bydgoszcz 30:47
23.09. 14 D ROW Rybnik 42:36

Skład Mistrza Polski A.D. 1973 stanowili:
ĆWIKŁA Mirosław ( 1954 ) ? 0 0.00
FABISZEWSKI Ryszard ( 1952 ) 14 89 1.96
JANCARZ Edward ( 1946 ) 14 118.5 2.50
JÓŹWIAK Roman ( 1953 ) ? 8 0.43
NOWAK Bogusław ( 1952 ) 13 97 1.96
PADEWSKI Jerzy ( 1938 ) 9 50 1.61
PLECH Zenon ( 1953 ) 14 149 2.87
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 11 42 1.31
TARASIEWICZ Janusz ( 1955 ) 3 4 1.00
WOŹNIAK Mieczysław ( 1952 ) 14 54 1.02
TOWALSKI Marek ( 1956 )* 1 0 0.00
WASILEWSKI Stanisław * 1 0 0.00
MIELCZAREK Andrzej ( 1955 )* -
RZEWIŃSKI Bolesław ( 1954 )* -
* Zawodnicy, którzy w trakcie sezonu zdali licencje.

Sukces drużynowy nie był jedynym na torach krajowych. W nieoficjalnych mistrzostwach Polski par klubowych stalowcy (Jancarz, Plech, Nowak) także pewnie zwyciężyli. W "Złotym Kasku" najlepszy okazał się Plech, wyprzedzając swojego kolegę klubowego, Jancarza. W klasyfikacji zawodników I ligi triumf odniósł oczywiście gorzowianin - Zenon Plech - który w 64 wyścigach osiągnął fenomenalną średnią biegową 2.87 punkta/bieg.

Wydawało się, że finał Indywidualnych MP, który został rozegrany 30 września w Rybniku, będzie przebiegał pod dyktando żużlowców Stali. Tak się jednak nie stało i triumf w tej imprezie przypadł gospodarzom. Po raz czwarty w karierze mistrzostwo wywalczył Wyglenda, wyprzedzając swojego kolegę z ROW-u - Gryta. Gorzowian startowało aż czterech - Plech (główny faworyt), Jancarz (także kandydat do medali), Nowak i Fabiszewski. I właśnie ten, na którego najmniej stawiano, obronił honor stalowców. Mowa o Bogusławie Nowaku, bo to on stanął na najniższym stopniu podium IMP (Jancarz był czwarty, Plech - dziewiąty, a Fabiszewski - piętnasty).

Poza tym Stal Gorzów zajęła piąte miejsce (pierwsze w grupie 2) w Pucharze PZMot., a w klasyfikacji końcowej "Srebrnego Kasku" Nowak i Woźniak uplasowali się odpowiednio na pozycjach drugiej oraz piątej. W finale Młodzieżowych IMP wystartowali natomiast Rembas (5. lokata) i Woźniak (10. miejsce).

Największe sukcesy święcił jednak bezapelacyjnie w sezonie 1973 Zenon Plech. Na arenie międzynarodowej wywalczył on dwa brązowe medale MŚ: 8 czerwca w szwedzkim Boras w Mistrzostwach Świata Par (wraz ze Zbigniewem Marcinkowskim) i 2 września, w historycznym, bo jedynym "złotym" - zwycięstwo Jerzego Szczakiela - dla Polski finale IMŚ. Gorzowianin miał szansę nawet na złoto, ale w jednym z wyścigów został podcięty przez Rosjanina Chłynowskiego. Sędzia przyznał Plechowi dwa punkty (w powtórce miałby szansę na trzy), i żużlowiec Stali ukończył zawody z dorobkiem 12 pkt., podczas gdy "barażujący się" o złoto IMŚ Szczakiel i Mauger zgromadzili 13 "oczek". Drugi z gorzowian, Edward Jancarz, jechał po pierwszych, mniej udanych biegach, przede wszystkim "dla kolegów" z reprezentacji. Ostatecznie uzyskał z 6 pkt. 10. miejsce.

Niecałe dwa tygodnie później na torze Wembley w Londynie odbył się kolejny finał światowy - Drużynowe MŚ. Tym razem Polacy zaliczyli absolutną klęskę, zajmując 4. miejsce z zaledwie 8 punktami, z czego Plech zdobył 5, a Jancarz - 2.

Na gorzowskim torze tradycyjnie ścigano się w testmeczach międzynarodowych. Wielkim wydarzeniem było spotkanie Polska - Wielka Brytania (17 czerwca), zakończone wynikiem 75:33 (!). Plech wywalczył 18 pkt., Jancarz - 14, przyszły IMŚ - Szczakiel - 14, Cieślak - 12, Waloszek - 11, Żyto - 4, a Marcinkowski - 2. W zespole brytyjskim jeździli tak znakomici zawodnicy, jak Ivan Mauger (9 pkt.), Terry Betts (8), Jim McMillan (8), John Louis (4), John Boulger (3), Ray Wilson (1).

14 października spotkały się z kolei młodzieżowe (U-21) zespoły Polski i Szwecji. Zdecydowanie lepsi (72:35) byli Polacy, tj. KS Stal Gorzów: Plech 18, Rembas 15, Nowak 12, Fabiszewski 11, Woźniak 11, Janusz Tarasiewicz 3, Jóźwiak 2 - H. Johansson 8, Nilsson 6, Lind 6, Holmqvist 5, P. Johansson 5, L. Johansson 3, Errel 2. Poza tym, 20 maja, w Gorzowie rozegrano też jeden z wielu w tym sezonie meczów towarzyskich z udziałem tzw. "Kadry Polski". Zaplecze reprezentacji (A. Tkocz, Dobrucki, Kowalski, Trzeszkowski, Szczakiel, B. Jąder, Wyglenda) uległo Stali Gorzów (Jancarz, Plech, Fabiszewski, Nowak, Rembas, Woźniak) 40:67.

1974

W kolejny sezon gorzowianie wchodzili pełni optymizmu. Byli zdecydowanymi faworytami wszelkich rozgrywek krajowych, i jedynym pytaniem było, czy stać ich będzie na wywalczenie wszystkich laurów w polskim żużlu. O tym, że złote medale w zawodach seniorskich zarezerwowane są dla Gorzowa, wiedzieli wszyscy. Zastanawiano się tylko, czy juniorzy Stali z rewelacyjnie poczynającym sobie Jerzym Rembasem na czele, zdołają zdobyć tytuły w imprezach młodzieżowych.

Kiedy stalowcy intensywnie przygotowywali się do rozgrywek, dwaj najlepsi zawodnicy tego klubu - Edward Jancarz i Zenon Plech przebywali dwa miesiące na Antypodach i w Stanach Zjednoczonych, gdzie brali udział w cyklu turniejów zorganizowanych przez Ivana Maugera i Barry'ego Briggsa. Jeździli tam z różnym skutkiem, ale najważniejsze było to, że po raz pierwszy polscy żużlowcy przetarli szlaki australijsko-nowozelandzko-amerykańskie. Występy Jancarza i Plecha odbijały się szerokim echem w kraju. Z każdym dniem, przybliżającym inaugurację ligi, rosły więc akcje Stali, tym bardziej, że w kadrze narodowej na 1974 rok znalazło się aż czterech zawodników z Gorzowa.

Przed rozpoczęciem rozgrywek ligowych żużlowcy Stali jeździli m. in. w rozegranym 24 marca w Gorzowie ... "Pucharze Zarządu Powiatowego Związku Młodzieży Socjalistycznej" (zwyciężył Plech, przed Nowakiem i Rembasem), a także w kolejnych, zaległych Mistrzostwach Federacji "Stal". Na torze w Grudziądzu, 30 marca, zespół gorzowski startujący w składzie: Woźniak, Jancarz, Plech, Rembas, Nowak, zajął bezapelacyjnie 1. miejsce. Dzień później, w turnieju indywidualnym w Toruniu, zwyciężył z kolei Edward Jancarz.

Początek sezonu ligowego był dla Stali bardzo pomyślny. Co prawda po wygranej 51:27 z Unią Leszno, gorzowianie nieoczekiwanie ulegli 36:42 w Bydgoszczy miejscowej Polonii, ale startowali tam bez kontuzjowanego Jancarza, a ponadto w bardzo ważnym wyścigu defekt motocykla na prowadzeniu zanotował Plech. Dlatego utrata tych punktów wcale nie zmartwiła kibiców, gdyż nie wynikła ona ze spadku formy, lecz sportowego pecha. Była to zresztą jedyna porażka stalowców w pierwszej rundzie. Zawodnicy Stali pokonali bowiem kolejno: 21 kwietnia ROW Rybnik 45:33, 28 kwietnia Falubaz Zielona Góra 51:27, 1 maja Śląsk Świętochłowice aż 62:15, 5 maja w Częstochowie Włókniarza 44:34 (Jancarz 9 pkt., Nowak 9, Plech 8, Fabiszewski 6, Rembas 6, Woźniak 6), 12 maja w Zielonej Górze Falubaz 53:25, 12 czerwca Spartę Wrocław 39:38, a 16 czerwca w rewanżu wrocławian 42:35.

Po wygranej w Częstochowie gorzowianie zaczęli zbierać już nawet gratulacje za obronę mistrzowskiej korony. W pojedynku z najgroźniejszym rywalem do złota DMP stalowcy od początku nadawali ton rywalizacji. Prowadzili 23:13, ale potem już tylko 34:32. Wtedy to nastąpiły dwa nokauty: Fabiszewski i Jancarz pokonali parę Jarmuła-Cieślak, a Nowak i Plech - duet Jurczyński-Urbaniec.

W międzyczasie żużlowcy Stali startowali w rozgrywkach mistrzowskich. W IMŚ uczestniczyła czwórka: Plech, Jancarz, Fabiszewski i Nowak. Dwaj pierwsi przeszli bez większych problemów eliminacje kontynentalne, dwaj kolejni, debiutujący w tych rozgrywkach odpadli w II lub III eliminacji. W MŚP duet Jancarz-Plech w dalekim jugosłowiańskim Prelogu zajmując 1. miejsce zakwalifikował się do finału światowego, jednak w decydującej rozgrywce na torze Belle Vue w angielskim Manchesterze, 13 lipca, uplasował się "dopiero" na 5. m-cu (Plech 12 pkt., Jancarz 6).

28 lipca okazało się, że gratulacje za obronę tytułu były przedwczesne, albowiem tego dnia stalowcy przegrali w Chorzowie 35:43 z mającym na koncie 1 pkt. Śląskiem Świętochłowice. Od tej pory rozpoczął się koszmar Stali, która przegrała także dwa najbliższe ligowe spotkania.

Porażka ze Śląskiem wprowadziła dużą nerwowość, jednak powszechnie liczono, że sprawa tytułu rozstrzygnie się w bezpośredniej konfrontacji z Włókniarzem. Mecz ten odbył się już w jedenastej kolejce i do dziś jest wspominany przez starszych kibiców jako prawdziwy horror. Początek spotkania był korzystny dla gości, którzy objęli prowadzenie 13:11. Potem, mimo trzech zwycięstw indywidualnych gospodarzy, nastąpiła seria pięciu remisów, i po 9. wyścigu na tablicy wyników widniał rezultat 28:26 dla Włókniarza. Dalszy układ biegów był korzystny dla faworytów, ale oto niespodziewanie gwałtowna burza, która zerwała się nad Gorzowem, spowodowała całkowite zalanie toru. Skorzystali na tym żużlowcy z Częstochowy, wyjeżdżając ze stadionu przy ul. Śląskiej z dwoma ligowymi "oczkami". Punkty w tym niedokończonym meczu zdobyli: Jancarz 8, Plech 6, Rembas 5, Fabiszewski 4, Woźniak 2, Padewski 1 (dla Stali) - Jurczyński 7, Urbaniec 6, Cieślak 5, Jarmuła 5, Kowalczyk 2, Nabiałek 2, Goszczyński 1 (dla Włókniarza).

Porażka tak złamała gorzowian, że w następnej kolejce nie potrafili oni wywieźć z Rybnika bezcennych dla siebie punktów, ulegając "górnikom" 36:42. I tak oto, mistrzostwo Polski dość nieoczekiwanie trafiło pod Jasną Górę, natomiast faworyci z Gorzowa musieli zadowolić się sukcesami w innych imprezach.

I liga
1. Włókniarz Częstochowa 14 21 +125
2. Stal Gorzów (m) 14 20 +161
3. ROW Rybnik 14 18 + 25
4. Sparta Wrocław (b) 14 14 - 16
5. Polonia Bydgoszcz 14 13 + 60
6. Unia Leszno 14 11 - 64
7. Falubaz Zielona Góra 14 8 -188
8. Śląsk Świętochłowice 14 7 -103

Kolejność spotkań:

07.04. 1 D Unia Leszno 51:27
14.04. 2 W Polonia Bydgoszcz 36:42
21.04. 3 D ROW Rybnik 45:33
28.04. 9 D Falubaz Zielona Góra 51:27
01.05. 5 D Śląsk Świętochłowice 62:15
05.05. 4 W Włókniarz Częstochowa 44:34
12.05. 6 W Falubaz Zielona Góra 53:25
12.06. 7 D Sparta Wrocław 39:38
16.06. 8 W Sparta Wrocław 42:35
28.07. 10 W* Śląsk Świętochłowice 35:43
04.08. 11 D Włókniarz Częstochowa 26:28
11.08. 12 W ROW Rybnik 36:42
18.08. 13 D Polonia Bydgoszcz 48:30
22.09. 14 W Unia Leszno 45:33
* Mecz rozegrano w Chorzowie.

Skład Stali Gorzów w sezonie 1974 wyglądał następująco:
ĆWIKŁA Mirosław ( 1954 ) ? 0 0.00
FABISZEWSKI Ryszard ( 1952 ) 14 75 1.53
JANCARZ Edward ( 1946 ) 12 110 2.30
JÓŹWIAK Roman ( 1953 ) ? 0 0.00
MIELCZAREK Andrzej ( 1955 ) -
NOWAK Bogusław ( 1952 ) ? 76 2.23
PADEWSKI Jerzy ( 1938 ) 1? 39 1.31
PLECH Zenon ( 1953 ) 14 151 2.79
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 14 90 1.73
RZEWIŃSKI Bolesław ( 1954 ) ? 1 0.17
TARASIEWICZ Janusz ( 1955 ) ? 8 0.86
TOWALSKI Marek ( 1956 ) ? 5 ?.??
WOŹNIAK Mieczysław ( 1952 ) 1? 58 1.32
CHOMSKI Stanisław ( 1957 )* -
SWADOWSKI August ( 1956 )* -
* Zawodnicy, którzy w trakcie sezonu zdali licencje.

Najbardziej obfity w osiągnięcia był wrzesień 1974 roku. 6 września, w finale IMŚ w Goeteborgu (Szwecja) wystąpili: Plech (8. miejsce) i Jancarz (rezerwowy). Dziewięć dni później, w finale DMŚ w Chorzowie Plech, wraz z reprezentacją Polski, zdobył brązowy medal. 19 września, Plech wywalczył ponadto Złoty Kask (Jancarz był 3., Nowak 6., Fabiszewski 10.), a Jerzy Rembas zajął 2. miejsce w Srebrnym Kasku.

Pod koniec miesiąca, w ciągu jednego dnia, skarbiec Stali wzbogacił się aż o 4 medale MP. W rozegranym w Gorzowie finale Indywidualnych MP zdecydowanie (komplet pkt. i rekord toru 69.1 sek.) zwyciężył Plech, przed Jancarzem i wrocławianinem Piotrem Bruzdą, natomiast na drugim końcu Polski, w Tarnowie, w finale Młodzieżowych IMP po złoto sięgnął Rembas, a po brąz Fabiszewski.

W październiku dorobek Stali powiększył się o srebrny medal w pierwszych oficjalnych Mistrzostwach Polski Par Klubowych (Jancarz - 14 pkt., Plech - 11 pkt.). Dodatkowo Zenon Plech zwyciężył w rozegranym w Toruniu Memoriale Mariana Rosego.

Sezon w Gorzowie zakończył tradycyjnie testmecz (Polska - ZSRR 64:44), rozegrany 1 października. Zespół polski reprezentowali: Plech (18 pkt.), Jancarz (14), Kostka (12), Rembas (8), Bruzda (7), Fabiszewski (3), Filipiak (2), w drużynie radzieckiej punktowali: Trofimow (11), Iwanow (8), Kałmykow (8), Kuźmin (6), Pawłow (6), Korniew (5).

Za ciekawostkę należy uznać fakt, że na torze w Gorzowie jeden ze swoich ligowych meczów (z uwagi na remont stadionu) rozegrał zespół Falubazu Zielona Góra, remisując z Unią Leszno 38:38.
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-09-01, 17:24   

Odcinek 7

1975

To czego nie udało się żużlowcom Stali zdobyć do końca 1974 roku, udało się w kolejnym sezonie. Ale zanim doszło do wielkich sukcesów, Edward Jancarz i Zenon Plech wraz z kilkoma innymi żużlowcami, spędzili okres przygotowań na australijskich i nowozelandzkich torach. Biało-czerwoni rozegrali tam dwanaście spotkań towarzyskich (z tego cztery mecze z reprezentacją Nowej Zelandii i sześć z Australią) oraz uczestniczyli w jednym turnieju par. Tylko dwa pojedynki rozstrzygnęli na swoją korzyść, choć w kilku przypadkach przegrali minimalnie. W turnieju par, rozegranym w Christchurch, Jancarz z Plechem potwierdzili swą wysoką klasę i zajęli drugą lokatę, ulegając jedynie Anglikom Johnowi Louisowi i Johnowi Davisowi. Z kolei w testmeczach, duet gorzowski zdobywał z reguły najwięcej punktów w polskim zespole.

Po powrocie do kraju, niemal z marszu wszyscy uczestnicy wyprawy na Antypody przystąpili do sezonu. Stalowcy marzyli o odzyskaniu tytułu najlepszej drużyny w kraju i czynili wszystko, by nie popełnić najmniejszego błędu w przygotowaniach. Zanim doszło do pierwszego meczu ligowego (inaugurację zaplanowano na 20 kwietnia), gorzowscy żużlowcy, korzystając ze sprzyjającej aury, intensywnie przygotowywali się do rozgrywek, trenując i rozgrywając różne mecze towarzyskie.

Już 16 marca odbył się sparring Stal - Falubaz (49:28), w którym świetną dyspozycję zasygnalizowali: Rembas (komplet punktów), Fabiszewski, Padewski i Woźniak. Sześć dni później na gorzowskim torze rozegrano zaległe zawody o Mistrzostwo Federacji "Stal" (zdecydowana wygrana gospodarzy startujących w składzie: Rembas, Fabiszewski, Woźniak, Padewski, Bolesław Rzewiński), natomiast 25 marca do Gorzowa przyjechali zawodnicy MC Guestrow (NRD), ulegając w towarzyskim spotkaniu miejscowym 31:47. Przed pierwszym meczem ligowym zawodnicy Stali startowali jeszcze m. in. w eliminacjach Złotego i Srebrnego Kasku, Młodzieżowym Pucharze PZMot., a także rozegrali rewanżowe spotkanie towarzyskie z Falubazem.

Premierowe spotkania wskazywały, że rzeczywiście cel w postaci tytułu DMP zostanie bez problemu osiągnięty. W inauguracyjnej konfrontacji, Stal pokonała (choć nie bez problemów - 39:38) po zaciętym spotkaniu w Gdańsku tamtejsze Wybrzeże, a potem zainkasowała punkty po wygranej z Włókniarzem 40:38 (gościom udało się zmniejszyć rozmiary porażki po podwójnym zwycięstwie w ostatnim wyścigu, w którym niepokonanego Plecha zastąpił ... Rzewiński). Nieoczekiwanie jednak w trzeciej kolejce żółto-błękitni ulegli na wyjeździe Kolejarzowi Opole 38:40 (w ostatnim biegu Plech zrobił świecę, a Rembas nie sprostał Szczakielowi i Witelusowi, i pewna wygrana wymknęła się z rąk) i w szeregach drużyny zapanowała nerwowość.

Następne, pewne zwycięstwo - 55:23 z Unią Leszno - uspokoiło żużlowców, działaczy i kibiców. Rozpoczął się marsz nie tylko po DMP, ale także po kilka innych laurów.

25 maja Stal zdeklasowała w Bydgoszczy Polonię, zwyciężając 50:28 (11 pkt. Plecha, 9 Rembasa, 8 Nowaka, po 7 Fabiszewskiego i Jancarza, 5 Woźniaka, 3 Padewskiego), potem pokonała ROW Rybnik 49:28, przegrała we Wrocławiu 36:42, by następnie wygrać w Rybniku 42:36, ponownie z Polonią 49:29, w Lesznie 41:37, oraz na własnym torze ze Spartą 49:28 i z Kolejarzem 54:23 (po 10 pkt. Rembasa, Plecha, Jancarza i Nowaka). Dopiero 11 września, gdy stalowcy byli już pewni mistrzostwa, doszło do porażki (nie jechali Plech i Jancarz) w Częstochowie. Ostatecznie - w dosyć imponującym stylu - gorzowianie wywalczyli swój trzeci złoty medal DMP, odnosząc 11 zwycięstw i zdobywając 22 punkty. Wyprzedzili drugi w tabeli Włókniarz o 6 "oczek", i trzecią Unię Leszno o 8 punktów. Tym razem ojcem triumfu był Jancarz, który zwyciężył w klasyfikacji najskuteczniejszych jeźdźców ekstraklasy, uzyskując średnią 2.72 punkta/bieg.

I liga
1. Stal Gorzów 14 22 +145
2. Włókniarz Częstochowa (m) 14 16 + 55
3. Unia Leszno 14 14 - 5
4. Kolejarz Opole (b) 14 14 - 91
5. Sparta Wrocław 14 13 + 5
6. ROW Rybnik 14 12 + 1
7. Polonia Bydgoszcz 14 11 - 11
8. Wybrzeże Gdańsk (b) 14 10 - 99

Kolejność spotkań:

20.04. 1 W Wybrzeże Gdańsk 39:38
27.04. 2 D Włókniarz Częstochowa 40:38
01.05. 3 W Kolejarz Opole 38:40
04.05. 4 D Unia Leszno 55:23
25.05. 5 W Polonia Bydgoszcz 50:28
05.07. 6 D ROW Rybnik 49:28
22.07. 7 W Sparta Wrocław 36:42
27.07. 9 W ROW Rybnik 42:36
03.08. 10 D Polonia Bydgoszcz 49:29
10.08. 11 W Unia Leszno 41:37
14.08. 8 D Sparta Wrocław 49:28
17.08. 12 D Kolejarz Opole 54:23
11.09. 13 W Włókniarz Częstochowa 28:49
14.09. 14 D Wybrzeże Gdańsk 46:32

Mistrz Polski na rok 1975 jeździł w składzie:
CHOMSKI Stanisław ( 1957 ) 2 2 0.40
ĆWIKŁA Mirosław ( 1954 ) ? 2 0.75
FABISZEWSKI Ryszard ( 1952 ) 14 79 1.81
JANCARZ Edward ( 1946 ) 13 129 2.72
MIELCZAREK Andrzej ( 1955 ) ? 1 0.33
NOWAK Bogusław ( 1952 ) 14 88 1.80
PADEWSKI Jerzy ( 1938 ) 13 30 1.23
PLECH Zenon ( 1953 ) 13 126 2.66
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 14 120 2.47
RZEWIŃSKI Bolesław ( 1954 ) ? 6 1.16
SWADOWSKI August ( 1956 ) ? 0 0.00
TOWALSKI Marek ( 1956 ) -
WOŹNIAK Mieczysław ( 1952 ) 1? 33 1.25

O tym, że Gorzów był w 1975 roku stolicą polskiego żużla, można się było przekonać w trakcie eliminacji IMP. Do rozgrywek tych zgłosiło się siedmiu gorzowskich żużlowców i wszyscy awansowali do ... finału. W historii Indywidualnych MP był to jedyny taki przypadek, który zapewne nigdy nie zostanie powtórzony.

Na częstochowskim torze bezapelacyjny sukces święcił Edward Jancarz, zdobywając wreszcie tytuł najlepszego zawodnika w kraju. Ponadto Padewski był 7., Plech - 9., Nowak - 12., Rembas - 14., Fabiszewski - 15., a Woźniak - 16.

Kilka dni przed finałem IMP rozegrano w Lesznie finał Mistrzostw Polski Par. Para gorzowska - Jerzy Rembas, Bogusław Nowak - dokonała rzadko spotykanego wyczynu, zdobywając złoto z dorobkiem 30 (!) punktów na 30 możliwych do zdobycia.

Do sukcesów w DMP, IMP, MPPK stalowcy dołożyli jeszcze jedno ważne osiągnięcie - zdobycie Złotego Kasku przez E. Jancarza. O dominacji gorzowian świadczy też fakt, że Plech zajął 2. miejsce, Nowak - 3., a Rembas - 4.

Listę krajowych sukcesów Stali w 1975 r. uzupełniają ponadto: 2. miejsce Ryszarda Fabiszewskiego w SK, kolejne Mistrzostwo Federacji "Stal" (Nowak, Rembas, Jancarz, Fabiszewski) zdobyte w Lublinie, i triumf indywidualny Jancarza w tej cyklicznej imprezie (w Rzeszowie), wygrana Rembasa w Memoriale Alfreda Smoczyka, oraz wywalczenie przez Fabiszewskiego "Pucharu Przechodniego Miasta Leszna".

Edward Jancarz wraz ze "spartaninem" Bruzdą zdobył na torze Stadionu Olimpijskiego we Wrocławiu srebrny medal MŚP, a także zajął 12. lokatę w finale IMŚ na Wembley (Plech był 14.). Obaj najlepsi gorzowscy zawodnicy, wespół z Rembasem, wystartowali także w kolejnym finale "drużynówki" w Norden (RFN), ale zajęli tam dopiero 4. miejsce.

Ponownie na gorzowskim torze odbyły się towarzyskie testmecze. Najpierw, 8 czerwca, Polska uległa Anglii 50:58 (Plech 12, Rembas 11, Fabiszewski 8, Gluecklich 8, Jancarz 6, Woźniak 3, Koselski 2 - Jessup 15, Wyer 13, Simmons 13, Wilson 5, McMillan 5, Louis 3, Price 3, Thomas 1), a na zakończenie sezonu, 2 października pokonała ZSRR 54:24 (Rembas 12, Jancarz 10, Proch 9, Woźniak 6, Nowak 6, Filipiak 4, Fabiszewski 4, Marcinkowski 3 - Rachimow 7, Paznikow 5, Kuźmin 4, Kuźniecow 4, Smirnow 3, P. Chłynowski 1).

1976

Po raz trzeci z rzędu dwaj najlepsi gorzowscy żużlowcy - Edward Jancarz i Zenon Plech - nie mieli przerwy zimowej. Obaj wyjechali z Polski, aby wraz z innymi asami światowego speedwaya nadal startować. Pierwszy "tradycyjnie" poleciał na Antypody, drugi natomiast otrzymał zaproszenie na starty w lidze angielskiej. Pierwsze "galopy" w wykonaniu Plecha (już w październiku 1975 r.) musiały się spodobać promotorowi drużyny Hackney - Lenowi Silverowi, albowiem gorzowianin otrzymał propozycję reprezentowania barw "Jastrzębi" w całym sezonie 1976. Działacze Stali początkowo stawiali opory, lecz za namową GKSŻ i po otrzymaniu sprzętu od Anglików ostatecznie wyrazili zgodę, tym bardziej, że Wyspiarze zgodzili się na zwalnianie Plecha na mecze w lidze polskiej. Ponadto chęć zasilenia barw Stali wyraził Bolesław Proch, jednak jego macierzysty klub, Falubaz Zielona Góra, temu się sprzeciwił i Proch musiał odbyć karencję. Na szczęście wykorzystał ten czas z pożytkiem dla siebie i przez cały rok startował w lidze brytyjskiej, w drużynie Reading.

Plan wyznaczony na ten sezon mógł być tylko jeden - powtórzyć osiągnięcia z poprzedniego roku. W pierwszym pojedynku ligowym, gorzowianie podejmowali na swoim torze wicemistrzów z 1975 r. i mistrzów z 1974 r., zespół Włókniarza Częstochowa. Nadkomplet (13 tys.) widzów był świadkiem dramatycznego i widowiskowego pojedynku, w trakcie którego zanotowano aż ... czternaście upadków. Dziewięć razy leżeli goście, pięć - gospodarze. Pięć wyścigów ukończyło tylko po dwóch zawodników. Stalowcy, startujący bez Zenona Plecha, początkowo przegrywali, ale od siódmego biegu zaczęli dyktować warunki i ostatecznie pokonali częstochowian 52:39. W meczu tym punktowali: Jancarz 12, Nowak 12, Fabiszewski 7, Rembas 6, Woźniak 6, Mirosław Ćwikła 4, Stanisław Chomski 3, Rzewiński 2 - Jurczyński 13, Cieślak 11, Jarmuła 7, Goszczyński 4, Kowalczyk 2, Tomaszewski 2.

Jak pokazał czas, Zenon Plech tylko dwukrotnie stawił się w kraju, aby wzmocnić swój zespół. Stalowcy jednak dysponowali na tyle silnym teamem, że nie było potrzeby do częstszego korzystania z usług jednego z liderów drużyny. Po pierwszym zwycięstwie, także następne spotkania zawodnicy z Gorzowa pewnie wygrywali, choć nie obyło się bez wpadek (np. 37:59 we Wrocławiu w trzeciej kolejce).

24 maja, po wygranej 51:45 w Zielonej Górze (komplety 15 punktów zdobyli Jancarz i Rembas, ponadto 10 - Nowak, 6 - Woźniak, 3 - Fabiszewski, 2 - Ćwikła) gorzowianie powrócili na fotel lidera. Z kolei 30 maja, w Toruniu Stal doznała sensacyjnej porażki 47:48. Gospodarze prowadzili 17:6, potem za sprawą fenomenalnie jadącego Jancarza (6 zwycięstw biegowych) już tylko 36:35. Do końca meczu jechano już remisowo, a jednopunktowe zwycięstwo gospodarzom uratował desperacką szarżą Kazimierz Araszewicz. Na ostatnim łuku 16. biegu wyprzedził on w ten sposób Mieczysława Woźniaka.

Potem nastąpiła przerwa w rozgrywkach, przeznaczona na różne eliminacje, w tym IMP, MIMP, MŚP. 17 czerwca w szwedzkiej Eskilstunie, w finale Mistrzostw Świata Par, "gorzowski" duet startujący w reprezentacji Polski - Jancarz i Plech - zajął jednak dopiero 7. miejsce. Był to najsłabszy występ Polaków w tej konkurencji w latach 70-tych, licząc turnieje finałowe.

20 czerwca żużlowcy wrócili na ligowe tory. Stal ruszyła mocno "z kopyta", gromiąc w Gdańsku Wybrzeże 60:36 (Jancarz 15, Nowak 14, Rembas 14, Woźniak 12), a następnie pokonując na własnym torze ROW Rybnik 59:36 (Jancarz znów 15, Rembas 14) i w Opolu Kolejarza 54:42 (Plech 15, Jancarz 13). Dopiero 18 lipca stalowcy ulegli w meczu "na szczycie" 46:50 Włókniarzowi Częstochowa.

W spotkaniu pod Jasną Górą zabrakło po raz kolejny Plecha, stąd miejscowi mieli ułatwione zadanie. Prowadzili od początku do końca (20:10, 32:22, 38:28), dopiero w końcówce stalowcy nieco "podgonili" wynik. Gospodarze dysponowali jednak zdecydowanie bardziej wyrównanym składem (Jurczyński 10, Goszczyński 9, Kowalczyk 9, Jarmuła 8, Urbaniec 8, Nabiałek 5, Tomaszewski 1), w Stali natomiast zawiedli niektórzy z liderów (Rembas 13, Jancarz 11, Fabiszewski 7, Nowak 7, Woźniak 6, Chomski 1, Padewski 1).

Cztery dni później, w święto 22 lipca, odbył się w Gorzowie finał IMP. Zakończył się on dość sensacyjnie, gdyż żaden z trzech startujących przed własną publicznością stalowców ... nie wygrał. Nie brakowało zresztą przed finałem opinii, że całe podium zajmą żużlowcy gorzowscy. Faworytami byli zwłaszcza Jancarz i Rembas. I rzeczywiście, rozpoczęli oni zawody w znakomitym stylu, choć Jancarz raz przegrał z Jerzym Szczakielem. Po trzech seriach startów Rembas miał 9 pkt., Jancarz i leszczynianin Zdzisław Dobrucki - po 8. I oto w czternastej gonitwie doszło do bezpośredniej konfrontacji pretendentów do mistrzowskiego tytułu. Po starcie na pierwsze miejsce wysunął się Jancarz, Rembas był tuż za nim, trzeci jechał zgodnie z przewidywaniami Dobrucki. Jadący z tyłu Wojciech Kaczmarek miał upadek i przestał się liczyć. Po pierwszym okrążeniu nieoczekiwanie prowadzący Jancarz zjechał z toru. Jak się później okazało, "nawaliła" mu dźwigienka od zaworu. W tym momencie mistrzem Polski mógł się czuć już Rembas, lecz na drugim okrążeniu ... spadł mu łańcuch. Ostatecznie Zdzisław Dobrucki jako jedyny ukończył wyścig, a po wygraniu ostatniego swojego biegu, został mistrzem Polski. Rembas zdobył srebrny medal, a Jancarz brązowy.

Tymczasem w rozgrywkach ligowych nieco chyba przemęczonym startami zawodnikom Stali zaczęło iść nieco słabiej (56:40 z Unią Leszno, "tylko" 48:48 u siebie ze Spartą, "zaledwie" 50:46 w Bydgoszczy z Polonią), jednak skład gorzowskiego zespołu był na tyle silny, iż niemożliwością byłoby, gdyby oddał na finiszu tytuł DMP. Choć w meczu w Bydgoszczy rzeczywiście powiało sensacją, gdyż po 12 biegach gospodarze prowadzili już 40:32. Jednak nokautująca końcówka gorzowian (biegi nr 13., 15. i 16. wygrane po 5:1) dała kolejne dwa punkty ligowe Stali. Postacią numer jeden w tym meczu - 18 pkt. - był jak zwykle Edward Jancarz.

Po meczu nad Brdą, Stal jeszcze mocniej się zmobilizowała, gdyż do końca rozgrywek, korzystając ze sprzyjającego terminarza, nie przegrała już żadnego spotkania. Najpierw pokonała Falubaz Zielona Góra 59:37, następnie Wybrzeże Gdańsk 54:42, w Rybniku ROW 60:36, oraz w dwóch ostatnich pojedynkach przy Śląskiej, Stal Toruń 70:26 i Kolejarza Opole 64:32. Ostatecznie gorzowianie zdobyli 29 pkt., tracąc zaledwie 7 "oczek", i wyprzedzając żużlowców z Częstochowy o 4 punkty.

I liga
1. Stal Gorzów (m) 18 29 +231
2. Włókniarz Częstochowa 18 25 +207
3. Unia Leszno 18 17 - 1
4. Kolejarz Opole 18 17 - 29
5. Polonia Bydgoszcz 18 16 + 59
6. Sparta Wrocław 18 16 + 38
7. ROW Rybnik 18 16 -104
8. Stal Toruń (b) 18 16 -143
9. Wybrzeże Gdańsk 18 14 - 70
10. Falubaz Zielona Góra (b) 18 14 -188

Kolejność spotkań:

04.04. 1 D Włókniarz Częstochowa 52:39
12.04. 2 D Unia Leszno 52:44
09.05. 3 W Sparta Wrocław 37:59
16.05. 4 D Polonia Bydgoszcz 57:39
24.05. 5 W Falubaz Zielona Góra 51:45
30.05. 6 W Stal Toruń 47:48
20.06. 7 W Wybrzeże Gdańsk 60:36
27.06. 8 D ROW Rybnik 59:36
11.07. 9 W Kolejarz Opole 54:42
18.07. 10 W Włókniarz Częstochowa 46:50
25.07. 11 W Unia Leszno 56:40
01.08. 12 D Sparta Wrocław 48:48
08.08. 13 W Polonia Bydgoszcz 50:46
12.09. 14 D Falubaz Zielona Góra 59:37
30.09. 16 D Wybrzeże Gdańsk 54:42
02.10. 17 W ROW Rybnik 60:36
07.10. 15 D Stal Toruń 70:26
10.10. 18 D Kolejarz Opole 64:32

Kadrę Stali Gorzów w roku 1976 stanowili:
CHOMSKI Stanisław ( 1957 ) ? 8 0.50
ĆWIKŁA Mirosław ( 1954 ) ? 12 0.50
FABISZEWSKI Ryszard ( 1952 ) 1? 127 1.52
JANCARZ Edward ( 1946 ) 18 252 2.65
MIELCZAREK Andrzej ( 1955 ) ? 0 0.00
NOWAK Bogusław ( 1952 ) 1? 135 1.71
PADEWSKI Jerzy ( 1938 ) 1? 25 0.89
PLECH Zenon ( 1953 ) 2 25 2.77
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 18 206 2.27
RZEWIŃSKI Bolesław ( 1954 ) 1? 30 0.96
SWADOWSKI August ( 1956 ) -
TOWALSKI Marek ( 1956 ) ? 23 0.65
WOŹNIAK Mieczysław ( 1952 ) 18 133 1.55
SAWICZ Paweł ( 1957 )* ? 0 0.00
JAZIEWICZ Franciszek ( 1955 )* -
DUBIEC Ryszard ( 1959 )* -
HLIB Mirosław ( 1957 )* -
KANIA Mieczysław ( 1957 )* -
OKUPSKI Krzysztof ( 1960 )* -
* Zawodnicy, którzy w 1976 r. uzyskali licencje.

Sezon 1976 był także udany, jeśli chodzi o inne rozgrywki mistrzowskie, choć dla wielu pozostał spory niedosyt spowodowany "tylko" jednym tytułem Mistrza Polski w parach (Rembasa i Jancarza). W Złotym Kasku Jancarz był bowiem 2., Rembas 3., a Woźniak 8. W rozgrywanym od tego sezonu "Brązowym Kasku", Marek Towalski zajął 6. lokatę. Ponadto Plech zwyciężył w Memoriale Mariana Rosego, a Fabiszewski w prestiżowym "Łańcuchu Herbowym Miasta Ostrowa".

Tradycyjnie gorzowianie stanowili trzon reprezentacji Polski w finałach światowych. W IMŚ, rozgrywanych na torze w Chorzowie, Plech zajął najwyższe z polskich zawodników, 5. miejsce, z kolei Jancarz był 12., a Rembas - 14. (był to jedyny przypadek, gdzie w finale wystartowało aż trzech gorzowian). Natomiast w DMŚ, których areną był trudny londyński tor White City, reprezentacja Polski z Jancarzem (9 pkt.), Plechem (6), Rembasem (5) i częstochowianinem Markiem Cieślakiem, osiągnęła wielki sukces, zdobywając wicemistrzostwo świata. Sukces był tym cenniejszy, że nigdy wcześniej, i wielokrotnie także nigdy później, na Wyspach polscy zawodnicy nie jeździli tak skutecznie.

Drużyna Stali zakończyła sezon 16 października. W Mistrzostwach Federacji "Stal" organizowanych przez gorzowian, ale na torze w ... Pile, żółto-błękitni po raz kolejny, i to startując w mocno "rezerwowym" składzie (Marek Towalski, Woźniak, Fabiszewski, Rzewiński), pokonali Motor Lublin, Stal Toruń, Stal Rzeszów i Falubaz Zielona Góra.

1977

Pod koniec 1976 r. Zenon Plech, jako jedyny z polskich żużlowców, wyleciał na Antypody, gdzie uczestniczył w serii turniejów pod nazwą World Champion Series. Ale zanim wsiadł do samolotu, w sekretariacie gorzowskiej Stali zostawił pismo z prośbą o umożliwienie mu zmiany barw klubowych. Działacze Stali absolutnie nie chcieli wyrazić zgody i czynili wszystko, żeby zawiesić niesfornego wychowanka, który swą decyzję motywował chęcią podjęcia nauki w szkole wyższej. Bardziej wtajemniczeni twierdzili, że podłoże konfliktu miało szerszy aspekt i dotyczyło sprawy wyjazdu do Anglii.

Z. Plech po raz trzeci otrzymał ofertę od menedżera zespołu Hackney, Lena Silvera, na starty w lidze brytyjskiej. Także Jancarz wybierał się na Wyspy, gdzie miał reprezentować barwy londyńskiego Wimbledonu. Kierownictwo Stali nie chciało puścić dwóch swoich najlepszych żużlowców, i tym samym Plech musiałby zrezygnować ze swoich planów. A on absolutnie nie dopuszczał myśli, iż miałby jeździć tylko w kraju, i stąd tak desperacki krok brązowego medalisty IMŚ z 1973 roku.

Pierwsze oznaki kompromisu między Stalą, Z. Plechem, i Wybrzeżem Gdańsk nastąpiły w kwietniu, gdy GKSŻ ustaliła, że do końca 1977 zawodnik będzie reprezentować Stal, a od 1978 Wybrzeże. Jednak zadziałały tzw. "siły wyższe" i ku zaskoczeniu gorzowian, na początku maja, "Super-Zenon" został powołany do odbycia zasadniczej służby wojskowej w ... Gdańsku. I tak jeden z najlepszych polskich żużlowców zmienił barwy klubowe.

W cieniu tej sprawy toczyła się druga, podobnego gatunku, dotycząca Bolesława Procha. Utalentowany wychowanek Falubazu, po rocznej karencji i spędzeniu tego czasu na startach w Anglii, został ostatecznie w połowie sezonu zatwierdzony do Stali Gorzów, która tym samym mogła uzupełnić lukę powstałą po odejściu Plecha.

Jednak z powodu kontuzji Proch nie mógł startować w kilku pierwszych spotkaniach. Dodatkowo długą zawodniczą karierę zakończył Jerzy Padewski. Stąd skład Stali nie był "na papierze" tak silny, jak dawniej. W pierwszych spotkaniach ciężar walki spadł zatem na barki Rembasa, Nowaka, Woźniaka i Fabiszewskiego. Jancarz miał dołączyć na trudniejsze mecze. Niestety, kolejni wychowankowie Stali: Chomski, Ćwikła, Franciszek Jaziewicz, Mieczysław Kania, Paweł Sawicz nie prezentowali już takiego poziomu jak ich koledzy z lat 1970-71. Od czasu do czasu niezłe występy notowali jedynie Ryszard Dubiec, Rzewiński i Krzysztof Okupski, natomiast zdecydowanie wśród młodych zawodników wybijał się Marek Towalski, który w 1977 r., po kilku już latach spędzonych na torach, awansował do czołówki polskich juniorów.

Przed rozpoczęciem rozgrywek, w ostatniej dekadzie marca, stalowcy szlifowali formę w Wielkiej Brytanii, gdzie wzmocnieni Markiem Cieślakiem z Częstochowy i Mariuszem Okoniewskiem z Leszna rozegrali kilka spotkań z tamtejszymi zespołami. Przegrali jednak wszystkie mecze: z King's Lynn 28:52, z Reading 31:47, z Leicester 19:59, z Hackney 22:56, i z Exeter 21:57. Nieźle spisywali się jedynie Jancarz, i momentami Rembas. Dla pozostałych zawodników angielskie tory stanowiły dużą zagadkę.

Podopieczni trenera Ryszarda Nieścieruka po powrocie do kraju dość nieoczekiwanie zaczęli przegrywać - "na dzień dobry" ponieśli klęskę w Bydgoszczy (26:70 !), potem co prawda pokonali ROW 54:42, ale w kolejnym spotkaniu, 19 kwietnia (bez Jancarza i Procha) nie mieli nic do powiedzenia, ulegając u siebie Unii Leszno aż 41:55. Spory niepokój wzbudziła ta porażka, pierwsza na własnym torze od sierpnia 1974 r., tym bardziej, że zawodzili od początku sezonu ci, na których pod nieobecność liderów najbardziej liczono: Fabiszewski, Woźniak i Towalski. Jedynie do jazdy Rembasa i Nowaka nie można było mieć żadnych zastrzeżeń.

Dwa dni po laniu urządzonym Stali przez leszczynian, gorzowianie polegli w Gdańsku, ulegając 47:49 Wybrzeżu, jadącemu na dodatek bez Zenona Plecha. Jeszcze po 14. biegu stalowcy prowadzili 44:40, ale właśnie wtedy Marynowski w parze ze Skrobiszem, i ponownie Marynowski w parze z Żytą przechylili szalę zwycięstwa na korzyść "Korsarzy".

Potem przyszła chwila "oddechu", bowiem pierwsza połowa maja przeznaczona została na różne eliminacje. Np. aż czterech stalowców - Jancarz, Rembas, Nowak, Woźniak - wystartowało w Indywidualnych MŚ. Przerwa ligowa dobrze podziałała na gorzowian, bo 15 maja wreszcie "zaskoczyli", gromiąc w Toruniu miejscową Stal aż 71:25 (Rembas zdobył 15 pkt., Fabiszewski 14, debiutujący Proch 13, Nowak 12, Woźniak 11). Tydzień później stalowcy z Gorzowa pokonali pewnie Spartę 64:32 (znów komplet Rembasa, 14 "oczek" Fabiszewskiego, 12 Nowaka, 11 Procha, 9 Woźniaka) i awansowali w tabeli, choć zaledwie na ... szóstą pozycję.

29 maja na gorzowskim torze odbył się półfinał kontynentalny IMŚ. W imprezie brylowali gorzowianie: 1. m-ce zajął Rembas, 2. - Nowak (3. - Jan Mucha ze Śląska Świętochłowice), z kolei dopiero 10. był Plech, którego każde pojawienie się na torze powodowało niesamowite gwizdy.

19 czerwca Stal Gorzów pojechała na mecz wyjazdowy z liderem z Opola. Zespół gorzowski (już w optymalnym składzie z Prochem i Jancarzem) w tym momencie gonił czołówkę, gdyż pokonał w zaległym spotkaniu Motor Lublin. Szanse na wygraną w tym meczu wydawały się być wyrównane, bowiem atut własnego toru równoważył brak w zespole "kolejarzy" Szczakiela. Od 2. gonitwy nieznaczne prowadzenie objęła Stal, i utrzymywała je do końca meczu. Po 5. biegu było 12:18, po 8. (defekt Rembasa i wykluczenie Jancarza) co prawda 23:22 dla opolan, ale po 10. - 27:30, a po 13. - 35:40. Wtedy to Siekierka i Stach pokonali podwójnie Procha i Woźniaka, i zrobiło się zaledwie 40:41. W przedostatniej gonitwie Fabiszewski i Nowak przegrali z Rabą, ale przyjechali przed Siekierką. Stal prowadziła nadal jednym punktem. W ostatnim biegu co prawda ostatni był Jancarz, ale że Siekierkę i Witelusa pokonał Rembas, toteż stalowcy ostatecznie wygrali 47:46. Punkty w tym meczu zdobyli: Raba 11, Witelus 10, Siekierka 9, Stach 7, Goerlitz 4, Hyla 3, Ciomber 3 (Kolejarz); Nowak 11, Fabiszewski 10, Proch 10, Rembas 7, Jancarz 5, Woźniak 3, Dubiec 1 (Stal).

W ostatnim pojedynku pierwszej rundy, gorzowianie pokonali na własnym torze Włókniarza aż 64:32. Dzięki temu na półmetku zajmowali ex-aequo 1. m-ce - Stal i Kolejarz miały w tym momencie po 12 pkt., a Włókniarz, Unia i ROW - po 10.

W tym momencie skończyły się emocje związane z walką o tytuł Mistrza Polski. Stal Gorzów w rundzie rewanżowej nie dała już żadnych szans rywalom, zwyciężając kolejno: Polonię Bydgoszcz 76:20, Stal Toruń 57:38, ROW w Rybniku 57:39, Wybrzeże Gdańsk 63:32, Motor w Lublinie 56:38, Spartę w Ostrowie 63:33, i Kolejarza Opole 70:26. Dopiero w końcówce, pewni mistrzostwa stalowcy nieco spasowali, powołując pod broń zawodników "drugiego rzutu", i przegrywając w Lesznie 40:54 i Częstochowie 47:49. Mimo tych porażek wyprzedzili w końcowej tabeli zarówno Unię, jak i Włókniarza, o 4 punkty.

I liga
1. Stal Gorzów (m) 18 26 +284
2. Unia Leszno 18 22 +180
3. Włókniarz Częstochowa 18 22 + 88
4. Polonia Bydgoszcz 18 20 +131
5. Kolejarz Opole 18 20 + 95
6. Wybrzeże Gdańsk 18 16 - 26
7. ROW Rybnik 18 16 -129
8. Stal Toruń 18 16 -152
9. Motor Lublin (b) 18 12 -243
10. Sparta Wrocław 18 10 -228

Kolejność spotkań:

03.04. 2 W Polonia Bydgoszcz 26:70
14.04. 3 D ROW Rybnik 54:42
19.04. 1 D Unia Leszno 41:55
21.04. 4 W Wybrzeże Gdańsk 47:49
15.05. 6 W Stal Toruń 71:25
22.05. 7 D Sparta Wrocław 64:32
02.06. 5 D Motor Lublin 58:37
19.06. 8 W Kolejarz Opole 47:46
03.07. 9 D Włókniarz Częstochowa 64:32
31.07. 11 D Polonia Bydgoszcz 76:20
03.08. 15 D Stal Toruń 57:38
14.08. 12 W ROW Rybnik 57:39
21.08. 13 D Wybrzeże Gdańsk 63:32
28.08. 14 W Motor Lublin 56:38
09.09. 16 W* Sparta Wrocław 63:33
24.09. 10 W Unia Leszno 40:54
25.09. 17 D Kolejarz Opole 70:26
09.10. 18 W Włókniarz Częstochowa 47:49
* Mecz rozegrano w Ostrowie.

Kadra Stali Gorzów w sezonie 1977:
CHOMSKI Stanisław ( 1957 ) 2 1 0.33
ĆWIKŁA Mirosław ( 1954 ) 6 2 0.14
DUBIEC Ryszard ( 1959 ) 13 16 0.51
FABISZEWSKI Ryszard ( 1952 ) 17 182 2.24
JANCARZ Edward ( 1946 ) 5 38 2.16
JAZIEWICZ Franciszek ( 1955 ) -
KANIA Mieczysław ( 1957 ) 1 0 0.00
MIELCZAREK Andrzej ( 1955 ) -
NOWAK Bogusław ( 1952 ) 18 229 2.51
OKUPSKI Krzysztof ( 1960 ) 3 4 0.62
PROCH Bolesław ( 1952 ) 11 110 2.33
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 18 235 2.63
RZEWIŃSKI Bolesław ( 1954 ) 6 11 0.63
SAWICZ Paweł ( 1957 ) -
SWADOWSKI August ( 1956 ) -
TOWALSKI Marek ( 1956 ) 15 58 1.18
WOŹNIAK Mieczysław ( 1952 ) 18 125 1.70

Tradycyjnie już w pozostałych imprezach mistrzowskich zawodnicy z Gorzowa spisywali się rewelacyjnie. Pierwszy w tym sezonie laur wywalczyli w MPPK Jerzy Rembas i Bogusław Nowak, którzy bez problemów, mimo defektu w jednym z biegów Rembasa, zdobyli tytuł na torze w Ostrowie.

Wielkim triumfem zakończył się finał IMP, rozegrany 22 lipca w Gorzowie. W decydującej batalii wzięło udział trzech żużlowców gospodarzy i wszyscy znaleźli się w czołowej czwórce zawodów. Jedynie rybniczanin Andrzej Tkocz potrafił nawiązać walkę i ostatecznie uplasował się na drugim miejscu. Faworyt, Jerzy Rembas, nie wytrzymał presji, i zdobywając 11 pkt. musiał się zadowolić czwartą lokatą. Mistrzostwo zdobył natomiast nieoczekiwanie B. Nowak, dla którego był to zresztą najlepszy sezon w karierze. Ponadto miłą niespodziankę sprawił etatowy "czarny koń" - M. Woźniak, który jeździł bez kompleksów i zasłużenie zdobył "brąz".

Bogusław Nowak chciał potwierdzić swój prymat w kraju zdobyciem Złotego Kasku, ale na przeszkodzie stanął mu ... Rembas, który gromadząc 52 pkt. zdobył to cenne trofeum. Popularny "Boguś" z 50 pkt. zajął 2. m-ce. Mistrz Polski A.D. 1977 błyszczał także w innych imprezach, zwyciężając m. in. w Memoriale Alfreda Smoczyka w Lesznie, i w Memoriale Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego w Częstochowie. Z kolei coraz lepiej w imprezach juniorskich poczynał sobie Marek Towalski, zajmując wysoką, 2. lokatę w finale "Brązowego Kasku". Towalski wystartował także, jako pierwszy gorzowianin, w organizowanych od tego roku Mistrzostwach Europy Juniorów. Inni gorzowscy młodzieżowcy nie odnieśli wielkich sukcesów. Sawicz był 13. w BK, zaś Rzewiński - 16. w SK.

W imprezach rangi MŚ znów było głośno o gorzowianach. Co prawda, do finału IMŚ dotarł z czwórki stalowców jedynie Jancarz, zajmując ostatecznie na stadionie Ullevi w Goeteborgu 13. miejsce, a w MŚP "Eddy" wraz z Markiem Cieślakiem odpadli w eliminacji we włoskim Lonigo i nie zakwalifikowali się do decydującej rozgrywki, ale za to finał Drużynowych MŚ rozegrany we Wrocławiu był wielkim triumfem gorzowian.

Finał, który zgromadził na trybunach ok. 50 tys. widzów, rozpoczął się dla biało-czerwonych fatalnie. Już w 1. wyścigu Cieślak przyjechał ostatni, w następnym Nowak zdołał wywalczyć tylko jeden punkt. Jednak od 3. gonitwy rozpoczęła się zwycięska passa gospodarzy. Najpierw po 3 punkty zainkasowali Jancarz i Rembas. W następnych dwóch biegach Cieślak oraz Nowak przyjechali na drugich pozycjach. W siódmej odsłonie kolejne 3 pkt. skasował Jancarz, w ósmym ponownie pierwszy był Rembas. Stadion szalał z radości, gdyż na półmetku Polacy prowadzili z dorobkiem 17 pkt., przed zdecydowanymi faworytami - Anglikami (16), Czechosłowacją (8) i Szwecją (7).

Niestety, druga część mistrzostw zaczęła się pechowo, gdyż Cieślak znów nie sprostał rywalom, i nie wzbogacił swojego dorobku punktowego. Później Jancarz i Nowak próbowali dotrzymać "koła" Wyspiarzom, ale kiedy Rembas w 12. biegu nie zdobył punktu, stało się jasne, że mistrzostwo trafi do rąk Anglików. Niemniej sukces Polaków został przyjęty bardzo entuzjastycznie, a najwięcej radości przeżyli kibice z Gorzowa, gdyż nazajutrz gazety napisały: "Stal Gorzów ... wicemistrzem świata". Na 25 pkt. zdobytych przez reprezentację Polski Jancarz wywalczył 10, Nowak 6, Rembas 6, Fabiszewski 1, a częstochowianin Cieślak dorzucił 2 "oczka".

E. Jancarz odniósł też duży sukces, zwyciężając na torze Wimbledonu w prestiżowym turnieju "Embassy Internationale", i pozostawiając w pokonanym polu takie tuzy speedwaya, jak: Larry Ross, Phil Crump, Dave Jessup, Billy Sanders, Gordon Kennett, John Davis, Jim McMillan, Chris Morton, Martin Ashby, Malcolm Simmons, Peter Collins, John Louis, John Boulger, Doug Wyer oraz Michael Lee.

Sezon żużlowy w Gorzowie zakończyły: rozegrany 27 września kolejny testmecz Polska - ZSRR (68:40), oraz zorganizowany 2 października, z okazji jubileuszu 30-lecia KS Stal, turniej indywidualny. Zwyciężył w nim gdańszczanin Andrzej Marynowski, przed bohaterem sezonu Bogusławem Nowakiem, i Mieczysławem Woźniakiem.

1978

Do swego siedemnastego sezonu pierwszoligowego, żużlowcy Stali przystępowali bez większych obciążeń, zdając sobie sprawę, że są zdecydowanymi faworytami drużynowych Mistrzostw Polski. Liczono także, iż w innych imprezach krajowych gorzowianie będą inkasować kolejne laury i powszechnie stawiano ich w roli faworytów we wszystkich kategoriach rozgrywek.

Obok bardzo mocnego składu osobowego, podopieczni trenera Nieścieruka dysponowali w owym czasie najlepszymi maszynami. Do dyspozycji żużlowców były motocykle firmy Weslake, oraz czterozaworowe Jawy. Ponadto klub gorzowski stał się prekursorem nowych metod treningowych w polskim speedwayu. Świetne przygotowanie zawodników w czasie przerwy zimowej (treningi na hali, pływalni, obozy narciarskie, treningi na batucie, testy wydolnościowe na miejscowej AWF) było jedną z głównych przyczyn sukcesów żółto-błękitnych.

Do rozgrywek zespół Stali przystępował z trzynastoma zawodnikami w kadrze. Kilku żużlowców nie rokujących nadziei (Sawicz, Kania, Andrzej Mielczarek, August Swadowski) zaprzestało jazdy, potem kadra jeszcze bardziej się uszczupliła, gdyż urazów doznali Chomski, Rzewiński i Nowak. Stąd też w trakcie sezonu musiano zweryfikować założenia mówiące, że tylko w niektórych meczach zespół wspomagać będą "Anglicy", tj. Jancarz (Wimbledon) i debiutujący na Wyspach Rembas (Leicester). Zamysł ten - mający uatrakcyjnić zwłaszcza spotkania na własnym torze - pokrzyżowała przede wszystkim pechowa kontuzja Bogusława Nowaka.

Ostatnim akordem przygotowań do sezonu było wspólne zgrupowanie treningowe z żużlowcami ze szwedzkiej Vetlandy. Na jego zakończenie, stalowcy pokonali 26 marca Motorsaellskap 59:36, z kolei trzy dni później odbył się turniej indywidualny, w którym zwyciężył z kompletem punktów Bogusław Nowak, przed Woźniakiem, Prochem i najlepszym ze Szwedów, Larsem Ake Anderssonem.

I oto gorzowianie, którzy mieli gromić rywali, zaczęli sezon nie najlepiej. Po odniesieniu zwycięstwa 71:36 nad Stalą Toruń (Nowak 15, Fabiszewski 14, Towalski 12, Proch 11, Rzewiński 7, Dubiec 6, Woźniak 6), w drugiej rundzie wysoko (45:62) ulegli na wyjeździe beniaminkowi, drużynie Falubazu Zielona Góra. Był to bardzo dramatyczny pojedynek i do dzisiaj stanowi najczarniejszą kartę w historii spotkań zielonogórsko-gorzowskich. Już w pierwszym wyścigu doszło do poważnego karambolu z udziałem Jancarza i Aleksandra Grygora. Zawodnik gospodarzy z poważnymi obrażeniami trafił do szpitala i już nigdy nie powrócił na tor. Natomiast kapitan Stali nie wystąpił do końca imprezy. W drugim biegu upadł Towalski, który "przy okazji" spowodował wypadek Jana Ratajczyka. Bardzo nerwowa atmosfera pojedynku trwała do ostatniej gonitwy, zważywszy na fakt, że w barwach gorzowskiej ekipy po raz pierwszy na torze w Zielonej Górze wystąpił niedawny idol miejscowych kibiców, Bolesław Proch. W 4. wyścigu on również upadł. W siódmej gonitwie leżeli Rembas i Woźniak, zaś w dziesiątej wywrotkę "zaliczył" Nowak.

Po meczu rozpoczął się drugi, bardziej dramatyczny pojedynek pomiędzy sympatykami obydwu zespołów. Walka toczona na kamienie, ławki, pręty przypominała dzisiejsze konfrontacje pseudokibiców piłkarskich. Większość samochodów i autokarów z gorzowskimi rejestracjami wracała do domu bez szyb i z uszkodzonymi karoseriami. Wiele osób zostało rannych. Kilka miesięcy później nastąpił "rewanż" w Gorzowie i właśnie dlatego "derby lubuskie" z 1978 r. zostawiły w pamięci ich uczestników bardzo smutny obraz.

Punkty w tym "gorącym" meczu zdobywali: Huszcza - 20, Filipiak - 14, Olszak - 9, J. Marcinkowski - 7, Grabowski - 6, Żeromski - 3, Swaczyna - 2, Ratajczyk - 1 - dla Falubazu; oraz Rembas - 10, Proch - 9, Nowak - 8, Fabiszewski - 7, Towalski - 6, Woźniak - 3, Rzewiński - 2 - dla Stali.

Jak się później okazało, porażka z Falubazem nie miała większego wpływu na dalszy przebieg rozgrywek ekstraklasy, w której liczyła się tylko jedna drużyna - Stal Gorzów. Obrońcy mistrzowskiego tytułu, po wygranej 61:47 z ROW-em Rybnik i porażce 39:69 w Częstochowie, dokonali nie lada wyczynu, odnosząc pod rząd aż 13 (!) zwycięstw: ze Śląskiem 69:39, w Gdańsku z Wybrzeżem 69:39 ("supermaks" Rembasa - 21 pkt.), z Kolejarzem 67:41, w Bydgoszczy z Polonią 61:47 (kilkakrotnie pobijany przez gorzowian rekord tamtejszego toru), w Toruniu z Apatorem 62:46, z Unią 57:50, z Falubazem 68:39, w Rybniku z ROW-em 55:53, z Włókniarzem 66:40, z Wybrzeżem 60:48, w Opolu z Kolejarzem 60:47, w ... Rudzie Śląskiej ze Śląskiem 58:50, i z Polonią 40:25.

Dopiero w ostatniej kolejce, mając już 8 pkt. przewagi nad częstochowskimi "Lwami", stalowcy pozwolili sobie na luksus porażki z walczącą o prestiż leszczyńską Unią. Do tego pojedynku kierownictwo drużyny wystawiło młodzież, która zresztą o mały włos nie sprawiła psikusa gospodarzom. Ostatecznie górą była Unia (60:48), ale to Gorzów mógł świętować mistrzostwo, po wygraniu 15 z 18 spotkań.

I liga
1. Stal Gorzów (m) 18 30 +218
2. Wybrzeże Gdańsk 18 23 + 48
3. Włókniarz Częstochowa 18 22 +182
4. Unia Leszno 18 20 +216
5. Polonia Bydgoszcz 18 18 + 18
6. ROW Rybnik 18 18 - 2
7. Falubaz Zielona Góra (b) 18 17 + 15
8. Apator Toruń 18 12 -209
9. Śląsk Świętochłowice (b) 18 10 -243
10. Kolejarz Opole 18 10 -243

Kolejność spotkań:

02.04. 1 D Apator Toruń 71:36
09.04. 2 W Falubaz Zielona Góra 45:62
16.04. 3 D ROW Rybnik 61:47
13.05. 4 W Włókniarz Częstochowa 39:69
14.05. 5 D Śląsk Świętochłowice 69:39
21.05. 6 W Wybrzeże Gdańsk 69:39
11.06. 7 D Kolejarz Opole 67:41
18.06. 8 W Polonia Bydgoszcz 61:47
11.07. 10 W Apator Toruń 62:46
13.07. 9 D Unia Leszno 57:50
23.07. 11 D Falubaz Zielona Góra 68:39
06.08. 12 W ROW Rybnik 55:53
13.08. 13 D Włókniarz Częstochowa 66:40
27.08. 15 D Wybrzeże Gdańsk 60:48
10.09. 16 W Kolejarz Opole 60:47
20.09. 14 W* Śląsk Świętochłowice 58:50
24.09. 17 D Polonia Bydgoszcz 40:25
01.10. 18 W Unia Leszno 48:60
* Mecz rozegrano w Rudzie Śląskiej.

Kadra Stali Gorzów w sezonie 1978:
CHOMSKI Stanisław ( 1957 ) -
DUBIEC Ryszard ( 1959 ) 18 48 0.91
FABISZEWSKI Ryszard ( 1952 ) 17 169 2.15
JANCARZ Edward ( 1946 ) 9 88 2.75
JAZIEWICZ Franciszek ( 1955 ) 9 4 0.42
NOWAK Bogusław ( 1952 ) 8 63 2.16
OKUPSKI Krzysztof ( 1960 ) 3 8 1.00
PROCH Bolesław ( 1952 ) 18 212 2.46
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 11 146 2.42
RZEWIŃSKI Bolesław ( 1954 ) 14 50 1.18
TOWALSKI Marek ( 1956 ) 18 130 1.69
WOŹNIAK Mieczysław ( 1952 ) 17 136 1.87
KISLINGER Grzegorz ( 1956 )* 3 1 0.20
MAZURKIEWICZ Arkadiusz ( 1956 )* 2 1 0.33
CZECHOWSKI Krzysztof ( 1961 )* -
DĄBROWSKI Benedykt ( 1961 )* -
MIGOŚ jr Edmund ( 1960 )* -
PAŃCZYSZYN Zdzisław ( 1960 )* -
RACIĘDA Stanisław ( 1959 )* -
SZEWCZYKOWSKI Piotr ( 1962 )* -
UFIR Józef ( 1960 )* -
* Zawodnicy, którzy zdali licencję w 1978 r.

W pozostałych imprezach krajowych już tak dobrze nie było. W finale IMP, rozegranym w Gorzowie, wystąpiło 3 stalowców. Niestety, nie było w tym gronie Jancarza i Rembasa, którzy w tym czasie startowali na Wyspach. Pod ich nieobecność wydawało się, że tytuł zdobędzie Fabiszewski, albo Proch. Ten drugi miał olbrzymią szansę na "złoto", bowiem wygrał cztery wyścigi, ale w 15. gonitwie urwał mu się hak przy motocyklu i ostatecznie musiał zadowolić się srebrnym medalem, gdyż o jedno "oczko" lepszy był Bernard Jąder z Unii Leszno. Dwójka pozostałych gorzowian zajęła miejsca: 5. - Woźniak, i 13. - Fabiszewski.

Także w finale Złotego Kasku popularny "Boley" musiał uznać wyższość jednego z rywali, a był nim gorzowianin startujący w Gdańsku, czyli Zenon Plech.

Kilka imprez mistrzowskich odbyło się w 1978 r. w Chorzowie. Na torze Stadionu Śląskiego duet Jancarz-Proch wywalczył 21 czerwca złoty medal w MPPK. Cztery dni później, ta sama para, już w finale światowym, zajęła 5. m-ce. Uznano to wtedy za niemiłą niespodziankę.

W Indywidualnych MŚ wystartowali: Proch, Nowak, Rembas i Fabiszewski. Blisko sensacji był Jerzy Rembas, gdyż na "od zawsze" nie leżącym Polakom torze Wembley omal nie zdobył medalu, przegrywając dopiero w wyścigu barażowym, i zajmując ostatecznie 5. m-ce. Nieco lepiej poszło stalowcom - Jancarzowi i Rembasowi - w finale DMŚ. Z zachodnioniemieckiego Landshut wrócili oni z brązowym medalem, dzięki zwycięstwu "Eddy'ego" w biegu barażowym z Czechosłowakiem Jiri Stanclem.

Tradycyjnie stalowcy uczestniczyli w Mistrzostwach Federacji "Stal". Tym razem, w zawodach organizowanych w Toruniu, w barwach gorzowskiego zespołu startował tzw. "drugi rzut" (Woźniak, Fabiszewski, Jaziewicz, Dubiec, Rzewiński), stąd skończyło się tylko na 4. m-cu w kategorii drużynowej, i 3. lokacie Towalskiego w turnieju indywidualnym.

Cały czas trwała też intensywna praca z młodzieżą. W 1978 r. licencje zdała rekordowa liczba 9 żużlowców, jednak jak się okazywało aż do 1982-83 r., tym razem w Gorzowie ilość nie szła w parze z jakością. Potwierdzeniem pewnej zapaści w szkoleniu była słabiutka postawa juniorów Stali w Młodzieżowych Drużynowych MP, w których zajęli oni ostatnie miejsce w grupie eliminacyjnej, ulegając Wybrzeżu Gdańsk, Stali Toruń, a nawet II-ligowej Grudziądzkiej Sekcji Żużlowej.

1979

Sezon 1978 nie przyniósł sympatykom gorzowskiego speedwaya nadmiaru radości, ale nikt chyba wówczas nie przypuszczał, iż następny okaże się jeszcze uboższy w sukcesy. Stalowcy nadal dysponowali bardzo silną drużyną, a jednak nie potrafili tego udowodnić w bezpośredniej konfrontacji z rywalami na torach całego kraju. Po raz pierwszy od 1971 r. Stal zakończyła sezon bez złotego medalu w jakiejkolwiek konkurencji mistrzostw Polski. Oczywiście, ilość wywalczonych laurów dla wielu klubów byłaby szczytem marzeń, ale nie dla przyzwyczajonych do zwycięstw gorzowian. Z drugiej strony nastąpiło już chyba w gorzowskim klubie "zmęczenie" ciągłym wygrywaniem, stąd rywale, zwłaszcza Unia Leszno, zwietrzyli w tym roku szansę na zdetronizowanie żółto-błękitnych.

Do rozgrywek ligowych stalowcy przystąpili niemal w niezmienionym składzie (jedynie Ćwikła i Jaziewicz przenieśli się do reaktywowanej po latach drużyny Ostrovii), z tą różnicą w porównaniu z rokiem poprzednim, że tym razem jedynym zawodnikiem startującym w lidze brytyjskiej był Edward Jancarz.

W pierwszym spotkaniu o DMP, gorzowianie pewnie pokonali na własnym torze Śląsk Świętochłowice 64:44. Potem nastąpiła krótka przerwa (bowiem mecz w Zielonej Górze został przełożony), jednak żużlowcy z Gorzowa nie próżnowali, gdyż w tym czasie gościli ponownie zespół z Vetlandy, zwyciężając 58:49 w towarzyskim pojedynku. Z kolei w turnieju indywidualnym najlepszy okazał się Rembas, przed Prochem, Fabiszewskim oraz Conny Samuelssonem.

W kolejnych spotkaniach ligowych stalowcy pewnie pokonywali swoich rywali, choć zwycięstwa przychodziły im coraz trudniej. 22 kwietnia omal nie doszło w Gorzowie do sensacji, gdyż osłabiony brakiem liderów - Kniazia i Żabiałowicza - Apator uległ gospodarzom zaledwie 51:56. W drużynie Stali "swoje zrobili" Fabiszewski (14 pkt.) i Rembas (13), ale pozostali jeździli nierówno, bądź pechowo. Nowak, Proch i Woźniak zdobyli po 7 "oczek", Okupski - 4, Towalski - 3, a Chomski - 1. To jednak wystarczyło na zespół ze Słowińskim, Makowskim, Ząbikiem, Miastkowskim, Plewińskim, Kończykowskim, Olkiewiczem i Woźnickim w składzie. Z kolei 28 kwietnia, w derbowym pojedynku w Zielonej Górze, stalowcy, jadący ze specjalnie przybyłym na ten mecz z Anglii Jancarzem, ulegli miejscowym żużlowcom 48:60.

Potem było już lepiej. Duet Jancarz-Rembas (obaj zdobyli po 15 pkt.) poprowadził Stal do wygranej 62:46 w Bydgoszczy, następnie podobny wynik padł w spotkaniu z Włókniarzem w Gorzowie, natomiast 27 maja z porażką 43:65 wyjechała z miasta nad Wartą Sparta Wrocław.

6 czerwca doszło do meczu "na szczycie" w Lesznie. Świetnie jadące w tym sezonie "Byki" miały dużą ochotę na prestiżowe zwycięstwo nad Stalą, ale ku rozpaczy leszczyńskich kibiców to gorzowianie pokazali mistrzowską klasę. Od ósmego wyścigu wygranego 5:1 przez Woźniaka i Jancarza objęli prowadzenie, którego nie oddali do końca spotkania, zwyciężając 56:52. Dla gospodarzy punktowali: Adamczak 11, Okoniewski 11, Turek 8, Jąder 7, Heliński 4, Jankowski 4, Piwosz 4, Sterna 2 i Buśkiewicz 1. W drużynie Stali brylował Jancarz - 18 pkt., Rembas zdobył 11 "oczek", Nowak 7, Proch 7, Woźniak 6, Towalski 5, a Okupski 2.

W następnych kolejkach stalowcy zanotowali porażkę w Gdańsku (43:64), oraz wygraną u siebie z ROW-em (58:48). Po pierwszej serii spotkań gorzowianie z 14 pkt. liderowali w tabeli, a za nimi plasowali się żużlowcy Unii, Włókniarza i Wybrzeża - 12 pkt. Jednak z uwagi na to, iż Stal miała w rundzie rewanżowej podejmować na własnym torze zarówno zespoły z Leszna, jak i Gdańska, wydawało się, że sprawa tytułu DMP jest już rozstrzygnięta.

Początek rewanżów był udany. Najpierw jednak, pod koniec czerwca gorzowianie (bez Jancarza, Nowaka i Rembasa) udali się z rewizytą do Szwecji, rozgrywając towarzyskie potyczki z Motorsaellskap Vetlanda (22:49) i reprezentacją Smalandii do lat 23 (37:71). Po powrocie do kraju pewnie pokonali na wyjeździe Śląsk aż 76:32 i na własnym obiekcie Falubaz 64:44. Jednak 4 sierpnia stracili cenne 2 "oczka" przegrywając pechowo mecz w Toruniu (51:57). Na to spotkanie o zaledwie 15 minut spóźnił się wracający z Anglii E. Jancarz. Gospodarze skrzętnie to wykorzystali, "zmuszając" sędziego do szybkiego rozpoczęcia meczu, by gorzowski lider nie wziął w nim udziału.

Potem zaczęły dziać się rzeczy dziwne. 12 sierpnia, na własnym torze, stalowcy zaledwie zremisowali 54:54 z Polonią Bydgoszcz. Tym razem w odniesieniu wygranej przeszkodził defekt Rembasa w ostatniej gonitwie. Zamiast 5:1 było 3:3, i z pewnego wydawałoby się zwycięstwa, zrobił się remis.

Słabą dyspozycję gorzowian potwierdził kolejny mecz przy Śląskiej, który zakończył się sukcesem młodej i ambitnej drużyny z Leszna (44:62). Już same rozmiary porażki udowodniły, że mistrz jest zmęczony ciągłym wygrywaniem. Faktem jest, że stalowcy mieli potwornego pecha w tym meczu (brak Rembasa, defekt Jancarza, wykluczenie Procha, defekt Dubca, wykluczenie Nowaka), jednak komplet publiczności przeżył i tak duże zaskoczenie. Tacy żużlowcy jak: Woźniak (10 pkt.), Jancarz (8), Proch (8), Fabiszewski (6), Nowak (6), Towalski (5) powinni bez problemu poradzić sobie z mało znanymi wówczas Okoniewskim, Helińskim, Piwoszem, Turkiem, Sterną czy Adamczakiem. Sam przebieg spotkania był też sporym szokiem dla widzów. Od początku prowadzili goście (26:16), potem miejscowi "podgonili" na 35:37, ale od tego momentu na torze istniała już tylko Unia, bowiem gonitwy 13.-18. kończyły się wynikami: 0:5, 0:5, 1:5, 1:5, 2:4 i 5:1.

Ostatnie trzy spotkania ligowe stalowcy już tylko "odjechali", remisując 54:54 ze Spartą, pokonując 64:38 Wybrzeże, i przegrywając 44:63 w Rybniku. Przed ostatnim z tych meczów nawet nie wierzyli, że uda im się wygrać na Śląsku, i że jednocześnie Unia nie wygra z Apatorem, stąd udali się na ten pojedynek bez Jancarza i Woźniaka.

I liga
1. Unia Leszno 18 26 +227
2. Stal Gorzów (m) 18 24 +115
3. Falubaz Zielona Góra 18 22 +201
4. Apator Toruń 18 22 +140
5. Wybrzeże Gdańsk 18 20 + 60
6. ROW Rybnik 18 18 + 46
7. Włókniarz Częstochowa 18 18 - 54
8. Polonia Bydgoszcz 18 17 + 43
9. Sparta Wrocław (b) 18 13 - 82
10. Śląsk Świętochłowice 18 0 -696

Kolejność spotkań:

11.04. 1 D Śląsk Świętochłowice 64:44
22.04. 3 D Apator Toruń 56:51
28.04. 2 W Falubaz Zielona Góra 48:60
29.04. 4 W Polonia Bydgoszcz 62:46
06.05. 5 D Włókniarz Częstochowa 62:46
27.05. 7 D Sparta Wrocław 65:43
06.06. 6 W Unia Leszno 56:52
17.06. 8 W Wybrzeże Gdańsk 43:64
24.06. 9 D ROW Rybnik 58:48
01.07. 10 W Śląsk Świętochłowice 76:32
15.07. 11 D Falubaz Zielona Góra 64:44
04.08. 12 W Apator Toruń 51:57
12.08. 13 D Polonia Bydgoszcz 54:54
19.08. 14 W Włókniarz Częstochowa 58:50
09.09. 15 D Unia Leszno 44:62
28.09. 16 W Sparta Wrocław 54:54
30.09. 17 D Wybrzeże Gdańsk 64:38
07.10. 18 W ROW Rybnik 44:63

Wicemistrzowie kraju na rok 1979 startowali w składzie:
CHOMSKI Stanisław ( 1957 ) 5 2 0.27
CZECHOWSKI Krzysztof ( 1961 ) -
DĄBROWSKI Benedykt ( 1961 ) -
DUBIEC Ryszard ( 1959 ) 10 21 0.75
FABISZEWSKI Ryszard ( 1952 ) 13 81 1.70
JANCARZ Edward ( 1946 ) 7 92 2.62
MAZURKIEWICZ Arkadiusz ( 1956 ) 7 11 0.70
MIGOŚ jr Edmund ( 1960 ) 1 1 1.00
NOWAK Bogusław ( 1952 ) 18 178 2.07
OKUPSKI Krzysztof ( 1960 ) 10 16 0.62
PAŃCZYSZYN Zdzisław ( 1960 ) -
PROCH Bolesław ( 1952 ) 18 167 2.02
RACIĘDA Stanisław ( 1959 ) 4 5 0.50
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 17 215 2.37
RZEWIŃSKI Bolesław ( 1954 ) -
SZEWCZYKOWSKI Piotr ( 1962 ) -
TOWALSKI Marek ( 1956 ) 18 123 1.67
UFIR Józef ( 1960 ) -
WOŹNIAK Mieczysław ( 1952 ) 17 111 1.59

Również w finale IMP kibice z Gorzowa mogli się cieszyć jedynie ze srebrnego medalu. Wywalczył go w bardzo dramatycznych okolicznościach Mieczysław Woźniak, potwierdzając tezę, że w sprzyjających warunkach torowych jest w stanie sprawić niespodziankę "zawsze i wszędzie".

W innej seniorskiej konkurencji - MPPK - duet gorzowian (Rembas, Nowak) po raz pierwszy nie stanął na podium, zajmując 4. miejsce. Także w Złotym Kasku stalowców nie było w czołowej trójce (szósty był Rembas). Jedynie w Młodzieżowych IMP i w Srebrnym Kasku plan został wykonany z nawiązką, gdyż drugie lokaty zajął Marek Towalski.

Z pozostałych osiągnięć warto wspomnieć jeszcze o indywidualnym Mistrzostwie Federacji "Stal", wywalczonym przez Towalskiego (drużynowo było dopiero 5. m-ce, ale wystartowali ... Zdzisław Pańczyszyn, Stanisław Racięda i Arkadiusz Mazurkiewicz), i 2. miejscu w Drużynowym Pucharze Polski, za leszczyńską Unią. Z kolei do finału Brązowego Kasku zakwalifikował się Okupski, choć nie odegrał tam żadnej roli.

Żużlowcy Stali odnieśli też kilka zwycięstw w turniejach indywidualnych. Nowak okazał się najlepszy w Memoriale Idzikowskiego i Czernego, Jancarz w Memoriale Tommy Janssona, a Towalski w "Pucharze 30-lecia PZAE EMA-Apator".

Na arenach międzynarodowych tym razem Gorzów reprezentował jedynie Edward Jancarz. Zdobył on (wraz z Plechem) w duńskim Vojens brązowy medal w MŚP, a także zajął w finale IMŚ w Chorzowie 9. miejsce. Natomiast w finale DMŚ po raz pierwszy od ... 1963 r. gorzowian zabrakło.

Jedynym testmeczem rozegranym w tym sezonie na torze w Gorzowie było spotkanie młodzieżowych reprezentacji Polski i Danii (44:64). W duńskim zespole jeździli m. in. Erik Gundersen, Finn Rune Jensen i Tommy Knudsen.
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-09-03, 14:07   

Teraz najlepsze (prawie) lata

Odcinek 8

1980

Po przegraniu z leszczyńską Unią tytułu w 1979 roku, wśród gorzowskich kibiców zapanował smutek. Ale z drugiej strony był przecież okres, iż nadmiar złotych medali zdobywanych przez żużlowców Stali zaczął ... zniechęcać ludzi do przychodzenia na stadion. Wielu z nich wprost mówiło, że nie ma sensu chodzić na mecze, kiedy z góry wiadomo było, że Stal rozgromi przeciwnika. Dlatego wydawało się, iż porażka z Unią przyniesie stalowcom sporo korzyści. Jednak tak mogli myśleć tylko sympatycy, którzy interesowali się wynikami, a nie wchodzili w "temat" głębiej. Utrata tytułu mistrzowskiego nie była wcale dziełem przypadku. Po prostu powoli kończyła się "złota drużyna", wszak każdy z zawodników był z każdym rokiem starszy. Natomiast zupełnie nie było widać młodzieży, gdyż niestety, w euforii zwycięstw zapomniano o podstawowym szkoleniu. I nawet jeśli pojawiały się talenty, to nie było gdzie ich oszlifować, ponieważ przez lata skład zespołu był zbyt "twardy" dla młodych, nieopierzonych juniorów.

Powszechnie liczono, że w 1980 r. gorzowianie (startujący niemal w tym samym składzie, jedynie bez Rzewińskiego, który odszedł do GKM-u Grudziądz) odzyskają prymat w kraju, ale już pierwsze mecze pokazały, że tak się nie stanie. Co prawda w pierwszej kolejce stalowcy pokonali w Zielonej Górze Falubaz aż 66:41 (Rembas 14, Proch 14, Jancarz 11, Towalski 10, Fabiszewski 9, Nowak 5, Okupski 2, Woźniak 1), demonstrując na mokrym po opadach deszczu torze tradycyjnie znakomite przygotowanie do sezonu, ale potem, w miarę upływu czasu, było już gorzej. Edward Jancarz wkrótce ponownie wyjechał na Wyspy i tylko jeszcze raz przyjechał do Polski pomóc kolegom. Z kolei coraz częściej zawodzili niedawni liderzy: Proch, Nowak, Woźniak i Fabiszewski, i ciężar walki spadł na barki Rembasa i Towalskiego. Już w 3. kolejce, 27 kwietnia, gorzowianie "polegli" 49:59 w Gdańsku (Towalski 13 pkt., Rembas 12, Proch 9, Fabiszewski 6, Nowak 4) przegrywając dwa ostatnie biegi po 1:5, a następnie w 5. rundzie spotkań, 50:58 w Rybniku (Towalski 16, Rembas 15, Proch 8, Nowak 6, Fabiszewski 3, Woźniak 0).

Potem nastały lepsze dni dla żużlowców Stali, którzy udanie prezentowali się w różnych eliminacjach (IMP, IMŚ, MŚP), i 22 czerwca E. Jancarz odniósł największy sukces w tym roku, zdobywając w Krsko (Jugosławia) srebrny medal Mistrzostw Świata Par (w parze z Plechem). Był to jeden z najbardziej udanych występów Polaków w imprezach rangi MŚ, gdyż rzadko biało-czerwoni zdobywali medale poza granicami kraju, a już bardzo rzadko były to "krążki" srebrne lub złote. Tym bardziej, że był to rok 1980, i z powodów głównie sprzętowych polski żużel coraz bardziej był w tyle za angielskim, duńskim, czy amerykańskim speedwayem.

Potem przyszły kolejne wygrane, w Toruniu (57:45), i we Wrocławiu ze słabiutką Spartą (70:38), aż w końcu na zakończenie pierwszej rundy rozgrywek stalowcy podejmowali w meczu na szczycie Unię Leszno. I właśnie od tego momentu nastąpił słabszy okres Stali. Gorzowianie po dramatycznym i nerwowym pojedynku - dwa wykluczenia za zgubienie osłony łańcucha Rembasa i Nowaka - ulegli gościom 52:56 (Towalski 12, Rembas 9, Nowak 8, Proch 8, Dubiec 6, Okupski 5, Fabiszewski 2, Woźniak 2 - Okoniewski 12, Jąder 11, Buśkiewicz 8, Heliński 8, Piwosz 7, Turek 7, Sterna 2, Brodala 1). Bardzo przyzwoicie tym razem pojechali gorzowscy młodzieżowcy (np. Dubiec wygrał dwa biegi juniorskie), cóż z tego, skoro zupełnie nieudany mecz zaliczyli kolejny raz Woźniak i Fabiszewski. Po tej przegranej gorzowianie mieli w tabeli już 4 pkt. straty do Leszna.

I tak było już do końca sezonu. Honor stalowców ratowali, nie tylko w DMP, Rembas i Towalski, oraz na arenach międzynarodowych Jancarz, a pozostali jeździli "w kratkę". 20 lipca Stal pokonała w rewanżowym meczu Falubaz 63:42, potem jednak przegrała w Bydgoszczy aż 41:67, w Gnieźnie 50:58, a 7 września po raz drugi w sezonie na własnym torze - z ROW-em Rybnik 52:56. Zresztą ten ostatni mecz przypominał trochę "pogrzeb" wielkiej Stali, bowiem mimo, iż był to pojedynek o praktycznie srebrny medal DMP, na stadionie zjawiła się tylko garstka najwierniejszych kibiców. Natomiast gorzowscy żużlowcy jeździli tak, jakby nie chcieli sprawić przykrości ... rywalom. Jedynie Rembas podszedł do swoich obowiązków poważnie i zdobył 18 punktów. Potem przyszła jeszcze porażka w Częstochowie ze słabiutkim Włókniarzem (53:55), a następnie po dwóch zwycięstwach na własnym torze, klęska w Lesznie (39:69). Ostatecznie Stal, po raz pierwszy od 1972 r., nie stanęła nawet na podium Drużynowych Mistrzostw Polski.

I liga
1. Unia Leszno (m) 18 32 +405
2. ROW Rybnik 18 24 +148
3. Start Gniezno (b) 18 22 +199
4. Stal Gorzów 18 20 +139
5. Polonia Bygoszcz 18 18 + 51
6. Apator Toruń 18 18 - 6
7. Falubaz Zielona Góra 18 16 - 13
8. Włókniarz Częstochowa 18 14 -226
9. Wybrzeże Gdańsk 18 10 -349
10. Sparta Wrocław 18 6 -348

Kolejność spotkań:

30.03. 1 W Falubaz Zielona Góra 66:41
13.04. 2 D Polonia Bydgoszcz 65:43
27.04. 3 W Wybrzeże Gdańsk 49:59
11.05. 4 D Start Gniezno 59:47
18.05. 5 W ROW Rybnik 50:58
14.06. 6 D Włókniarz Częstochowa 68:40
27.06. 7 W Apator Toruń 57:45
29.06. 8 W Sparta Wrocław 70:38
06.07. 9 D Unia Leszno 52:56
20.07. 10 D Falubaz Zielona Góra 63:42
03.08. 11 W Polonia Bydgoszcz 41:67
27.08. 12 D Wybrzeże Gdańsk 72:36
31.08. 13 W Start Gniezno 50:58
07.09. 14 D ROW Rybnik 52:56
14.09. 15 W Włókniarz Częstochowa 53:55
28.09. 16 D Apator Toruń 62:45
06.10. 17 D Sparta Wrocław 67:41
12.10. 18 W Unia Leszno 39:69

Stal Gorzów w 1980 roku startowała w następującym zestawieniu:
CHOMSKI Stanisław ( 1957 ) -
CZECHOWSKI Krzysztof ( 1961 ) -
DĄBROWSKI Benedykt ( 1961 ) 1 2 1.00
DUBIEC Ryszard ( 1959 ) 16 83 1.38
FABISZEWSKI Ryszard ( 1952 ) 13 61 1.27
JANCARZ Edward ( 1946 ) 2 24 2.88
MAZURKIEWICZ Arkadiusz ( 1956 ) 7 19 0.92
MIGOŚ jr Edmund ( 1959 ) -
NOWAK Bogusław ( 1952 ) 13 106 1.78
OKUPSKI Krzysztof ( 1960 ) 9 33 1.16
PAŃCZYSZYN Zdzisław ( 1960 ) -
PROCH Bolesław ( 1952 ) 18 163 2.00
RACIĘDA Stanisław ( 1959 ) 15 18 0.52
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 18 236 2.49
SZEWCZYKOWSKI Piotr ( 1962 ) -
TOWALSKI Marek ( 1956 ) 18 199 2.36
UFIR Józef ( 1960 ) -
WOŹNIAK Mieczysław ( 1952 ) 16 91 1.53
GRZELAK Krzysztof ( 1963 )* -
PODSIADŁO Edward ( 1959 )* -
ROZWADOWSKI Marek ( 1962 )* -
* Zawodnicy ci pod koniec roku uzyskali licencje.

Również w innych rozgrywkach stalowcy mocno spuścili z tonu i zakończyli sezon z dorobkiem tylko jednego srebrnego medalu w MPPK (Rembas, Towalski). W Indywidualnych MP, rozegranych w Lesznie, Jancarz był 4., Rembas - 7., Nowak - 8., a Towalski - 10. Gorzowianie pokazali się jeszcze w finałowej rozgrywce o Drużynowy Puchar Polski, ale tym razem, oprócz Unii Leszno, wyprzedził ich jeszcze Kolejarz Opole.

Słabiutko po raz kolejny spisali się juniorzy w MDMP, ulegając w grupie eliminacyjnej Wybrzeżu Gdańsk, Apatorowi Toruń i ... startującej już ostatni sezon Gwardii Łódź. W "kaskach" nie było żadnych osiągnięć, gdyż w ZK startował jedynie Towalski (10.), a ćwierćfinały i półfinały SK oraz BK były zbyt wysokim progiem dla gorzowskich młodzieżowców ...

Słabe wyniki na torach krajowych osłodziły: wspomniany już srebrny medal zdobyty przez Jancarza w MŚP, a także kolejny, brązowy "krążek" DMŚ, który wywalczył we Wrocławiu duet Jancarz-Rembas. Jednocześnie był to ostatni jak do tej pory występ gorzowian w finale tej konkurencji.

Nie było w tym sezonie w Gorzowie testmeczów, ale na torze przy Śląskiej pokazały się w 1980 r. dwie zagraniczne drużyny. Najpierw, 23 sierpnia, w pierwszym meczu towarzyskim Stal Gorzów pokonała czechosłowacki AMK (Baterię) Slany 44:34. "Drugi rzut" miejscowych (M. Woźniak, B. Proch, M. Towalski, K. Okupski, S. Racięda, Benedykt Dąbrowski, R. Dubiec, A. Mazurkiewicz) nie miał problemów z pokonaniem drużyny z J. Klokocką, K. Vobornikiem, J. Minarikiem i innymi zawodnikami w składzie. Z kolei 27 września do miasta nad Wartą zjechał zespół Edwarda Jancarza, Wimbledon Dons. Tym razem gorzowianie (B. Proch, J. Rembas, M. Towalski, M. Woźniak, R. Fabiszewski, S. Racięda, R. Dubiec) minimalnie ulegli drużynie "Eddy'ego" (E. Jancarz, R. Johns, C. Richardson, M. Simmons, E. Broadbelt, R. Muts) 37:41.

1981

Na przełomie 1980-81 roku działacze klubu zdecydowali się na przebudowę toru i żużlowcy gorzowscy byli zmuszeni wyemigrować do ... Poznania. Mimo braku tak poważnego atutu, jak własny tor, gorzowianie z wielką nadzieją podchodzili do swojego dwudziestego sezonu w ekstraklasie. Bardzo chcieli odzyskać mistrzostwo, a że potrafili wyśmienicie przygotować się do rozgrywek, było to bardzo realne.

Zanim jednak doszło do pierwszego meczu ligowego, nastąpiły w kadrze zespołu pewne zmiany. Bolesław Proch postanowił przenieść się do bydgoskiej Polonii, gdzie czekała na niego rola lidera zespołu, a nie tak jak w Gorzowie "jednego z wielu". W tym samym kierunku podążył trener gorzowian, Ryszard Nieścieruk, stąd podobnie jak to było w połowie lat 70-tych, obowiązki (jeżdżącego) trenera przejął Edward Jancarz. 35-letni lider gorzowskiego zespołu, nadal startujący w Wimbledonie, tym razem częściej meldował się na meczach Stali. O ile w zeszłym sezonie zaledwie dwukrotnie przyjechał wspomóc żółto-błękitnych, tak tym razem uczynił to szesnastokrotnie. Drugim zawodnikiem, który postanowił jeździć na Wyspach, był Jerzy Rembas. Popularny "George" także jeździł w Wimbledonie, choć nie dane mu było w pełni zaprezentować swoich możliwości, gdyż w połowie sezonu dopadła go kontuzja.

Sezon 1981 rozpoczął się wyjątkowo wcześnie, gdyż po rozegraniu 26 marca ćwierćfinału IMP w Ostrowie, już trzy dni później odbyła się pierwsza ligowa kolejka. Gorzowianie dość pewnie pokonali w Opolu groźny zespół Kolejarza i już "na dzień dobry" zyskali w tabeli przewagę 2 "oczek" nad Unią Leszno, która poległa w Rybniku. Drugi mecz ligowy, będący absolutnym szlagierem (Stal - Unia), zgromadził na stadionie poznańskiej "Olimpii" około 25 tys. kibiców. Spodziewali się oni wyrównanej walki, gdyż "neutralny" tor nie faworyzował żadnej z drużyn. Tymczasem przebieg spotkania pokazał, że mrzonki stalowców o mistrzostwie nie były bezpodstawne. Zespół dowodzony przez tercet Rembas-Jancarz-Towalski, wręcz zdeklasował "Byków", zwyciężając 62:28 (Rembas 15, Towalski 13, Jancarz 11, Woźniak 9, Nowak 7, Racięda 4, Okupski 3 - Jankowski 12, Buśkiewicz 7, Sterna 3, Adamczak 3, Cichy 2, Piwosz 1). Również kolejne mecze gorzowianie rozstrzygali bez problemu na swoją korzyść - zwłaszcza w Poznaniu: 65:25 ze Startem, 65:25 z Polonią, 62:28 z Wybrzeżem, a kiedy 31 maja pokonali w Rybniku ROW (48:42), wszystko wydawało się być jasne. Pierwszą rundę stalowcy zakończyli bowiem z dorobkiem 16 "oczek" (zaledwie jedna porażka, poniesiona w Zielonej Górze), a najgroźniejsi rywale - Falubaz i Unia - mieli po 12 pkt.

Niestety, w tym momencie gorzowian dotknął pech. W krótkim czasie stracili bowiem dwóch liderów. W jednym z meczów ligi angielskiej przykrej kontuzji doznał Rembas, potem podobny los spotkał Nowaka. Coraz trudniej było żużlowcom Stali wygrywać nawet u siebie. 26 lipca w spotkaniu Stal - Kolejarz padł wynik 47:43, 16 sierpnia w pojedynku Stal - Apator - 50:40. W 11. kolejce Stal wysoko (32:58) poległa w Lesznie, a w 13. - jeszcze wyżej (26:64) w Gnieźnie. Rozmiary porażki w pierwszej stolicy Polski tłumaczy skład gorzowian: 1. Towalski, 2. Okupski, 3. Woźniak, 4. Racięda, 5. Fabiszewski, 6. Dąbrowski, 7. Mazurkiewicz, 8. brak zawodnika. Nie było kontuzjowanych Nowaka i Rembasa, oraz startującego na Wyspach Jancarza.

Jeszcze do 20 września, to jest do 15. kolejki Stal pewnie liderowała w tabeli. Wtedy jednak przyszła przegrana w Bydgoszczy (42:48 - kolejna kontuzja rekonwalescenta Rembasa) i dystans zespołu z Gorzowa nad Falubazem zmalał do dwóch punktów. Do zakończenia pozostały jeszcze trzy spotkania, z tym że już pierwsze z nich miało decydować o tytule DMP. Zwycięzca praktycznie zgarniał mistrzostwo. Ponad 15 tys. widzów na stadionie w Poznaniu oglądało nerwowy i zacięty pojedynek. Po pierwszym wyścigu było 4:2 dla Stali. Po drugim już 9:3, ale po sześciu gonitwach był już remis 18:18. Przed jedenastym biegiem Falubaz prowadził 33:27. Wtedy to upadł Żeromski, a wykluczony został Glinka, i para Jancarz-Woźniak dowiozła do mety zwycięstwo 5:0. Finisz należał jednak do gości - w 12. biegu Huszcza z J. Krzystyniakiem "przywieźli" na 4:2 Fabiszewskiego i Okupskiego, w 13. Żeromski i A. Krzystyniak w tym samym stosunku pokonali Towalskiego i Raciędę, a w 14. gorzowian dobili Olszak z Jaworkiem, pokonując znów 4:2 Fabiszewskiego i Okupskiego. Ostatni bieg wygrał co prawda Jancarz, ale cały mecz zakończył się wynikiem 41:48, i w tym momencie liderem tabeli ligowej został Falubaz, a Stal została zepchnięta na 2. m-ce, na którym pozostała już do końca sezonu.

I liga
1. Falubaz Zielona Góra 18 26 +240
2. Stal Gorzów 18 24 +150
3. Unia Leszno (m) 18 20 +108
4. Wybrzeże Gdańsk 18 20 - 26
5. Start Gniezno 18 19 + 26
6. Kolejarz Opole (b) 18 18 + 21
7. Apator Toruń 18 16 - 42
8. ROW Rybnik 18 16 - 66
9. Polonia Bydgoszcz 18 13 -148
10. Włókniarz Częstochowa 18 8 -263

Kolejność spotkań:

29.03. 1 W Kolejarz Opole 51:39
05.04. 2 D* Unia Leszno 62:28
12.04. 3 W Apator Toruń 50:40
02.05. 4 D* Start Gniezno 65:25
17.05. 5 W Włókniarz Częstochowa 52:38
24.05. 6 D* Polonia Bydgoszcz 65:25
31.05. 9 W ROW Rybnik 48:42
07.06. 7 W Falubaz Zielona Góra 36:54
21.07. 8 D* Wybrzeże Gdańsk 62:28
26.07. 10 D* Kolejarz Opole 47:43
02.08. 11 W Unia Leszno 32:58
16.08. 12 D* Apator Toruń 50:40
06.09. 13 W Start Gniezno 26:64
13.09. 14 D* Włókniarz Częstochowa 58:31
20.09. 15 W Polonia Bydgoszcz 42:48
27.09. 16 D* Falubaz Zielona Góra 41:48
04.10. 17 W Wybrzeże Gdańsk 33:57
11.10. 18 D* ROW Rybnik 64:26
* Mecz rozegrano w Poznaniu.

Skład Stali Gorzów w 1981 roku:
CZECHOWSKI Krzysztof ( 1961 ) -
DĄBROWSKI Benedykt ( 1961 ) 8 8 0.59
DUBIEC Ryszard ( 1959 ) -
FABISZEWSKI Ryszard ( 1952 ) 17 106 1.74
GRZELAK Krzysztof ( 1963 ) -
JANCARZ Edward ( 1946 ) 16 178 2.51
KISLINGER Grzegorz ( 1956 ) -
MAZURKIEWICZ Arkadiusz ( 1956 ) 6 4 0.27
NOWAK Bogusław ( 1952 ) 10 85 2.00
OKUPSKI Krzysztof ( 1960 ) 18 26 0.68
PAŃCZYSZYN Zdzisław ( 1960 ) -
PODSIADŁO Edward ( 1959 ) -
RACIĘDA Stanisław ( 1959 ) 18 51 1.03
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 9 100 2.51
ROZWADOWSKI Marek ( 1962 ) -
SZEWCZYKOWSKI Piotr ( 1962 ) -
TOWALSKI Marek ( 1956 ) 18 199 2.30
UFIR Józef ( 1960 ) -
WOŹNIAK Mieczysław ( 1952 ) 17 127 1.85

Z innych imprez mistrzowskich warto odnotować brązowy medal Jancarza w finale IMP (14. był Woźniak), "złoto" pary Rembas-Towalski w MPPK, oraz brązowy "krążek" popularnego "Eddy'ego" w rozegranym w Chorzowie finale MŚP.

W Drużynowych Mistrzostwach Świata gorzowianie (Jancarz, Rembas) tym razem nie odnotowali żadnych osiągnięć, gdyż po raz pierwszy od ... początku istnienia DMŚ Polacy nie zakwalifikowali się do finału, ponosząc klęskę w ostatniej eliminacji w Leningradzie. Z kolei w Indywidualnych MŚ wystartowała trójka stalowców, z czego do ścisłego finału na Wembley dotarł Jancarz, zajmując 12. miejsce. Towalski zakończył udział w mistrzostwach na finale kontynentalnym w Pradze, a Rembas zamiast walczyć w stolicy Czechosłowacji o awans do decydującej rozgrywki, zmagał się w tym czasie z kontuzją.

Ponadto piąte miejsce w finale MIMP oraz dwunaste w finale SK zajął Stanisław Racięda, a ósme w klasyfikacji końcowej Złotego Kasku Marek Towalski.

Największy problem stanowiło w dalszym ciągu niemal całkowite zaprzestanie pracy z młodzieżą. "Wyprowadzka" na obcy tor, oraz panujące w całym kraju problemy finansowe i wszechogarniający chaos nie sprzyjały jednak szkoleniu. Praktycznie, w całej zresztą Polsce, rozgrywano jedynie imprezy o nagrody PZMot., i to w dość okrojonej formie, oraz nieliczne prestiżowe turnieje indywidualne. Dla przykładu, stalowcy jechali w tym sezonie zaledwie w jednym meczu towarzyskim - w Ostrowie, 18 października.

1982

Sezon 1982 był dla rodzimego żużla niezwykle trudny, tak jak poprzedni i następny, a to ze względu na trwający od grudnia 1981 r. stan wojenny. Ponadto polscy żużlowcy, poza startami w mistrzostwach świata, nie mieli właściwie kontaktu z zawodnikami z innych krajów. Sytuacja ekonomiczna wymuszała daleko idące oszczędności, zrezygnowano więc z przeprowadzenia niektórych rozgrywek mistrzowskich (m. in. MDMP, MMPPK, Brązowego Kasku, czy ćwierćfinałów IMP). Ponieważ jasne było, że kalendarz będzie uboższy także w turnieje indywidualne i imprezy okolicznościowe - niemal cała uwaga kibiców speedwaya w naszym kraju skupiła się na lidze. Ona jedyna swych sympatyków właściwie nigdy nie zawodziła, dostarczając wszędzie tam, gdzie istniała, wielkich emocji.

W kadrze Stali Gorzów zaszło kilka zmian. Do Republiki Federalnej Niemiec wyjechał Dubiec, natomiast starty zakończyła liczna jeszcze nie tak dawno grupa młodzieżowców. Z kolei nad zakończeniem kariery z powodu częstych kontuzji zastanawiał się Towalski, i w pierwszej połowie sezonu nie występował w zespole żółto-błękitnych. Do Anglii udał się (już po raz ostatni) Edward Jancarz. Stało się to, z uwagi na konsekwencje wprowadzenia stanu wojennego, bardzo późno, niemal w połowie sezonu. Nasz "eksportowy" zawodnik po wyjeździe na Wyspy często jednak przyjeżdżał do kraju, aby pomagać drużynie Stali w walce o ligowe punkty.

Zespół Stali malkontenci widzieli nawet ... w dolnych rejonach tabeli. Utytułowane "repy" były coraz starsze: Fabiszewski (30 lat), Jancarz (36), Nowak (30), Woźniak (30), nadal nie było widać młodzieży, stąd nawet w samym klubie liczono co najwyżej na 3.-4. miejsce w lidze.

Pierwszy mecz, z powodu przedłużającej się modernizacji toru (rozpoczętej jeszcze w 1980 roku) stalowcy przełożyli na 25 kwietnia. Brak możliwości potrenowania, i zorganizowania sparringów miał zapewne wpływ na przegraną 43:47 w Opolu. Lepiej poszło gorzowianom w kolejnych spotkaniach, rozegranych już przy Śląskiej. W pierwszym meczu, będącym inauguracją na przebudowanym torze, pokonali oni Apator 50:40 (Rembas 14, Jancarz 13, Nowak 8, Fabiszewski 5, Woźniak 4, Racięda 4, Okupski 1, Grzelak 1), w drugim - Unię Leszno aż 55:35 (Jancarz 13, Rembas 13, Nowak 11, Fabiszewski 7, Woźniak 6, Okupski 4, Krzysztof Grzelak 1). Potem stalowcy jeździli podobnie jak w ostatnich sezonach. Na własnym obiekcie wysoko wygrywali, na wyjazdach także wysoko ... przegrywali. Szczególnie bolała porażka, poniesiona 6 czerwca w Zielonej Górze. W bardzo ważnym dla układu czołówki spotkaniu tylko w jednym biegu wystąpił zmęczony po półfinale MŚP Jancarz, a że zawiedli Nowak, Woźniak i Fabiszewski, skończyło się wynikiem 55:34 dla gospodarzy.

Następne pięć spotkań Stal pewnie jednak wygrała (z Wybrzeżem 52:37, z Polonią 57:33, w Gnieźnie 49:41, w Toruniu 50:40 i z Kolejarzem 52:37), i nagle "złapała" kontakt z liderującymi zielonogórzanami oraz leszczynianami.

Końcówka rozgrywek dla "wiekowego" zespołu z Gorzowa po raz kolejny jednak była nieudana. Po klęsce w Lesznie (31:59), przyszły przegrane w Rzeszowie, Gdańsku i Rybniku, oraz pierwsza w historii porażka w lubuskich derbach rozgrywanych na gorzowskim torze (43:47).

W meczu, który był prawdziwym "thrillerem" początkowo prowadzenie objęli startujący w plastronach ... Stali z lat 70-tych goście z Zielonej Góry (5:1, 17:13, 22:20). Po ósmym biegu był już remis, po dziewiątym znów Falubaz odskoczył na 4 "oczka", ale po 11. gonitwie było 33:33. Po trzynastym wyścigu stan meczu brzmiał: 39:39, ale w dwóch ostatnich dramatycznych pojedynkach lepiej psychicznie wytrzymali żużlowcy z Zielonej Góry, wygrywając dwukrotnie po 4:2.
Nowak zdobył 13 pkt., i czasem 68.8 sek. ustanowił nowy rekord toru, Rembas "dołożył" 12, Jancarz, Fabiszewski i Woźniak po 5, Towalski 3. Młodzieżowcy - Okupski i Grzelak zakończyli zawody z zerowym dorobkiem punktowym. To było za mało na team z Olszakiem (12), Huszczą (11), Jaworkiem (9), Żeromskim (6), Pawlakiem (5), Glinką (3), Janem Krzystyniakiem (1) i Alfredem Krzystyniakiem (0) w składzie.

Tak więc na samym finiszu stalowcy nie sprostali swym pogromcom z lat poprzednich i ostatecznie zdobyli pierwszy medal DMP ... w kolorze brązowym.

I liga
1. Falubaz Zielona Góra (m) 18 28 +176
2. Unia Leszno 18 25 +253
3. Stal Gorzów 18 20 + 67
4. Kolejarz Opole 18 20 - 18
5. Wybrzeże Gdańsk 18 19 + 9
6. Apator Toruń 18 16 - 4
7. Stal Rzeszów (b) 18 16 - 58
8. Polonia Bydgoszcz 18 14 - 37
9. Start Gniezno 18 12 -186
10. ROW Rybnik 18 10 -202

Kolejność spotkań:

18.04. 2 W Kolejarz Opole 43:47
25.04. 1 D Apator Toruń 50:40
29.04. 3 D Unia Leszno 55:35
02.05. 4 W ROW Rybnik 32:58
23.05. 5 D Stal Rzeszów 65:25
06.06. 6 W Falubaz Zielona Góra 34:55
20.06. 7 D Wybrzeże Gdańsk 52:37
04.07. 8 D Polonia Bydgoszcz 57:33
18.07. 9 W Start Gniezno 49:41
01.08. 10 W Apator Toruń 50:40
08.08. 11 D Kolejarz Opole 52:37
22.08. 12 W Unia Leszno 31:59
29.08. 13 D ROW Rybnik 55:35
05.09. 14 W Stal Rzeszów 39:51
12.09. 15 D Falubaz Zielona Góra 43:47
19.09. 16 W Wybrzeże Gdańsk 38:52
03.10. 17 W Polonia Bydgoszcz 44:46
10.10. 18 D Start Gniezno 53:37

Kadrę Stali Gorzów w 1982 roku stanowili:
DĄBROWSKI Benedykt ( 1961 ) 7 4 0.38
FABISZEWSKI Ryszard ( 1952 ) 14 56 1.44
GRZELAK Krzysztof ( 1963 ) 11 9 0.52
JANCARZ Edward ( 1946 ) 12 126 2.61
MAZURKIEWICZ Arkadiusz ( 1956 ) 4 4 0.71
NOWAK Bogusław ( 1952 ) 18 187 2.16
OKUPSKI Krzysztof ( 1960 ) 17 63 1.25
RACIĘDA Stanisław ( 1959 ) 8 8 0.45
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 18 217 2.32
TOWALSKI Marek ( 1956 ) 9 56 1.58
WOŹNIAK Mieczysław ( 1952 ) 18 112 1.56
DANISZEWSKI Mirosław ( 1965 )* -
FRANCZYSZYN Ryszard ( 1964 )* -
* Zawodnicy, którzy w 1982 r. uzyskali licencje.

W 1982 roku finał Mistrzostw Polski Par Klubowych rozgrywany był po raz pierwszy w Gorzowie. Miejscowi (Rembas, Nowak) nie wykorzystali atutu własnego obiektu, ulegając podobnie jak w lidze, Falubazowi i Unii, i zdobywając tylko brązowy "krążek". W finale IMP w Zielonej Górze Jancarz był 4., a Nowak - 10. Z kolei w Złotym Kasku jedyny startujący w finale stalowiec - Nowak zajął 7. m-ce. W nielicznych turniejach indywidualnych żużlowcy z Gorzowa startowali bez większych sukcesów. Jedynie w dwudniowym "Pucharze Jana Najdrowskiego" w Grudziądzu triumfował Jerzy Rembas.

Na arenach światowych kolejny raz honoru gorzowskiego (i polskiego) żużla bronił Edward Jancarz, zajmując w ścisłym finale IMŚ 10. m-ce na torze stadionu Coliseum w Los Angeles. Ponadto "Eddy" startował także w MŚP i DMŚ, a J. Rembas - w IMŚ i DMŚ. Jednak w "drużynówce" i parach polski żużel w latach 80-tych nie odnosił już żadnych sukcesów ...

Warto jeszcze wspomnieć o jedynym znaczącym turnieju indywidualnym zorganizowanym w Gorzowie. W zawodach z okazji 35-lecia KS Stal triumfował Mirosław Berliński (Wybrzeże Gdańsk), przed Janem Krzystyniakiem (Falubaz Zielona Góra) i Jerzym Rembasem.

1983

Po kilku chudszych latach, zwłaszcza jeśli chodzi o szkolenie następców dawnych gwiazd, nagle niespodziewanie "przejaśniło się" nad gorzowskim stadionem. W bardzo krótkim czasie pojawiła się grupka utalentowanych młodzieżowców: Mirosław Daniszewski, Ryszard Franczyszyn, Grzelak, Jarosław Gała, Cezary Owiżyc, i na efekty nie trzeba było długo czekać. Młodzież zaczęła bowiem robić u boku mistrzów szybkie postępy. A że "stara gwardia" jeszcze raz podjęła próbę walki z najlepszymi, toteż w rezultacie powstał zespół nie mający praktycznie słabych punktów, posiadający trzech liderów prowadzących pary, dwóch "żelaznych" rezerwowych i dwóch niezłych młodzieżowców. Jedynym ubytkiem w kadrze Stali było natomiast odejście w połowie sezonu do Bydgoszczy, po 11 latach jazdy w Gorzowie, Ryszarda Fabiszewskiego.

Sezon ligowy gorzowianie rozpoczęli od wyjazdowego spotkania "na szczycie" z mistrzem Polski z 1981 i 1982 r., Falubazem Zielona Góra. Tym razem jeszcze żużlowcy z Myszką Miki na plastronie byli wyraźnie lepsi, zwyciężając 52:38 (Krzystyniak 14, Huszcza 11, Jaworek 9, Pawlak 9, Żeromski 4, Glinka 4, Tomaszewski 1 - Rembas 13, Nowak 9, Jancarz 7, Towalski 7, Okupski 1, Grzelak 1, Woźniak 0, Daniszewski 0). W drugim meczu gorzowianie powetowali sobie to niepowodzenie, gromiąc beniaminka z Lublina 66:24 (Nowak 15, Rembas 15, Towalski 12, Jancarz 10, Woźniak 8, Grzelak 3, Franczyszyn 2, Okupski 1), jednak prawdziwym przełomem dla stalowców okazał się pojedynek 3. kolejki spotkań w Opolu.

17 kwietnia na torze Kolejarza doszło do bardzo dramatycznego pojedynku. Początkowo minimalnie prowadzili gorzowianie (3:2, 9:8), potem do głosu doszli gospodarze (24:17). Opolanie utrzymywali przewagę 3-5 pkt. do 13. gonitwy. Wtedy było jeszcze 40:37 dla "kolejarzy". Przedostatni bieg zakończył się pełnym sukcesem Stali - zwyciężył Rembas przed Towalskim i Witelusem, a Karwat miał defekt motocykla. W tym momencie to stalowcy objęli prowadzenie 42:41. W decydującym pojedynku prowadził Stach przed Nowakiem i Berezowskim. To dawało wygraną w meczu Kolejarzowi. Jednak młody zawodnik gospodarzy - Berezowski zaatakował Nowaka i upadł. Zrobiło się gorąco, gdyż sędzia błędnie ocenił sytuację na torze i wykluczył ... Woźniaka. Gorzowianie zaprotestowali. Dopiero po około 50 minutach Zbigniew Najwer przyznał rację stalowcom i wykluczył Berezowskiego. Tym samym żółto-błękitni odnieśli szczęśliwe, ale w pełni zasłużone zwycięstwo.

Do zakończenia pierwszej rundy spotkań stalowcy odnieśli jeszcze 4 zwycięstwa - trzy na własnym obiekcie, i jedno wyjazdowe (w Bydgoszczy). Z Torunia i Leszna wrócili "na tarczy", stąd na półmetku sezonu mieli 12 pkt. i zajmowali drugą lokatę w tabeli, tracąc do liderującej Unii sporo, bo aż 4 "oczka". Wydawało się zatem, że zdobycie tytułu będzie graniczyć z cudem, mimo iż Stal miała w rundzie rewanżowej do rozegrania pięć spotkań na własnym torze (w tym z Zieloną Górą i Lesznem), i cztery na torach rywali (w tym u outsiderów - w Lublinie i Gnieźnie).

17 lipca doszło do kolejnej szlagierowej potyczki derbowej. Około 20 tys. widzów obserwowało ... jedyny trzymający do końca w napięciu mecz ligowy sezonu 1983 przy ul. Śląskiej. Po pierwszym remisowym wyścigu, w drugim para Jancarz-Towalski objechała podwójnie Jaworka i Pawlaka. Potem było 15:9, 21:15, 25:17. Kiedy tylko goście niwelowali częściowo straty (13:17, 22:26, 30:36), gorzowianie odpowiadali kolejnym wygranym wyścigiem. Na dwa biegi przed końcem meczu byli już niemal pewni zwycięstwa. W 14., pechowej gonitwie Jancarz i Krzystyniak zdefektowali, a że Woźniak przyjechał przed Olszakiem, Stal mogła już się cieszyć ze zwycięstwa. W ostatnim biegu co prawda Olszak wygrał z Rembasem, ale cały pojedynek zakończył się wynikiem 48:41 dla gospodarzy, a na dokładkę lider Stali, Edward Jancarz mógł świętować pobicie rekordu toru czasem 68.4 sek. Punkty w tym meczu zdobyli: Nowak 12, Jancarz 11, Rembas 10, Towalski 5, Woźniak 4, Grzelak 3, Franczyszyn 2, Okupski 1 (Stal) oraz Huszcza 13, Krzystyniak 12, Olszak 9, Jaworek 7 (Falubaz). Zielonogórska "druga linia" - Dudek, Pawlak, Tomaszewski, Glinka - nie wywalczyła nawet jednego "oczka".

31 lipca, po wygranej z Kolejarzem (49:40), Stal zmniejszyła straty do Unii Leszno, gdyż ta przegrała w Toruniu z Apatorem. Dwa tygodnie później pogromcy "Byków" przyjechali do Gorzowa, gdzie ulegli miejscowym 33:54, a że Unia "padła" w Rzeszowie, toteż walka o tytuł DMP nabrała jeszcze większych rumieńców. Tym razem, podobnie jak to miało miejsce z gorzowianami w 1981 roku, główny jeszcze niedawno faworyt do "złota" stracił w wyniku kontuzji swojego lidera, Romana Jankowskiego. Jednak mistrzostwo miało rozstrzygnąć się w bezpośrednim meczu w Gorzowie, w którym to popularny "Jankes" już mógł pojechać.

18 września na stadion przy Śląskiej przyszło ponownie ponad 20 tys. kibiców. Gospodarze przygotowali bardzo ciężki, "kopny" tor, który na pewno nie ułatwiał jazdy przede wszystkim rekonwalescentowi Jankowskiemu. Rozpoczęło się zgodnie z planem. Rembas pokonał Okoniewskiego, a Grzelak - Sternę. Po drugiej gonitwie był już jednak remis, gdyż upadł Towalski, a Heliński nieoczekiwanie "objechał" Jancarza. Trzeci bieg był także remisowy, po 4. było 13:11, po 5. - 16:14, po 8. - już 24:24. Stalowcy za nic nie mogli przełamać oporu "Byków". Kasprzak, Heliński i Okoniewski skutecznie nadrabiali straty, jakie przynosiła jazda będącego nie w pełni sił Jankowskiego. Od 9. biegu nastąpił przełom - Towalski z Jancarzem "przywieźli" na 5:1 Kasprzaka i Piwosza, i Stal znów wyszła na 4-punktowe prowadzenie. Wtedy do akcji wkroczył popularny "Mieciu", czyli Mieczysław Woźniak. Rezerwowy gorzowskiego zespołu także i tym razem, jak to wielokrotnie wcześniej bywało, okazał się prawdziwym "czarnym koniem". Zwyciężył w wyścigu 10. (4:2 dla Stali), a potem dwa razy (w 12. i 14. gonitwie) przyjechał na 5:1 w parze z Jancarzem. Po 14. biegu było 49:35 dla żółto-błękitnych, i nikt nie mógł już im odebrać zwycięstwa. Po spotkaniu okrzyknięto Woźniaka "ojcem" wygranej, gdyż jego 8 pkt., przy 14 Rembasa, 12 Jancarza, 10 Nowaka, miało decydujące znaczenie. Ponadto punktowali także: Towalski 5, Grzelak 2, i Franczyszyn 1. Z kolei w zespole gości Kasprzak zdobył 12 "oczek", Heliński 10, Okoniewski 8, Piwosz 2, Sterna 2, Jankowski 2, Jąder 1, i Krakowski 1.

Do mistrzostwa potrzebne było jeszcze zwycięstwo w Rzeszowie. Stalowcy pewnie wykonali plan, pokonując swoją imienniczkę 51:39, i zdobywając siódmy tytuł DMP w historii klubu.

Pierwszoplanowymi postaciami zespołu w 1983 r. byli: Jancarz, Rembas i Nowak. Na 917 pkt. zdobytych przez Stal, tercet ten wywalczył 659 pkt., imponując przez cały sezon równą i wysoką formą. Poniżej oczekiwań jeździli Towalski i Woźniak. Na postawę Woźniaka niebagatelny wpływ miała sytuacja rodzinna, z kolei problemy Towalskiego wynikały z zastanawiania się tego zawodnika nad dalszymi startami i nie przepracowania okresu zimowego. Na szczęście jeden i drugi w decydujących spotkaniach sezonu pokazali duże umiejętności. Grzelak, Franczyszyn i Daniszewski w przeciągu jednego roku zrobili kolosalne postępy i awansowali do czołówki polskich młodzieżowców. Racięda stracił sezon z powodu kontuzji, natomiast po raz kolejny rozczarował Okupski i coraz mniej osób wierzyło, że się jeszcze przełamie. Jak się później okazało, "odnalazł się" na wypożyczeniu w ... Gdańsku, a po powrocie został jednym z liderów gorzowskiego zespołu.

Skuteczna jazda Stali była w dużej mierze efektem znakomitej postawy mechaników klubowych. Dość powiedzieć, że w 18 meczach (540 wyścigach) gorzowianie zanotowali zaledwie 15 defektów. Ciekawostką był fakt, że stalowcy startowali w tym sezonie na nowym sprzęgle konstrukcji Edwarda Pilarczyka. Oprócz popularnego "Majstra" maszynami opiekowali się też: Henryk Zguczyński, Stanisław Maciejewicz i Eugeniusz Franczyszyn (juniorka i szkółka). Spory wkład w DMP wnieśli też działacze klubowi, w tym prezes Jerzy Nasiński, wiceprezes d.s. sportów motorowych Roman Siwiak, dyrektor Edward Czernik, kierownik drużyny Jerzy Szabłowski, kierownik stadionu Aleksander Ilnicki, a także Stanisław Pieńkowski, Bogdan Sobecki, Marek Pałka, i wielu innych.

I liga
1. Stal Gorzów 18 30 +225
2. Unia Leszno 18 28 +242
3. Apator Toruń 18 24 +122
4. Falubaz Zielona Góra (m) 18 20 +114
5. Wybrzeże Gdańsk 18 17 - 21
6. Kolejarz Opole 18 16 + 34
7. Stal Rzeszów 18 16 - 96
8. Start Gniezno 18 14 - 91
9. Polonia Bydgoszcz 18 10 -180
10. Motor Lublin (b) 18 5 -349

Kolejność spotkań:

04.04. 1 W Falubaz Zielona Góra 38:52
10.04. 2 D Motor Lublin 66:24
17.04. 3 W Kolejarz Opole 45:44
01.05. 4 W Apator Toruń 43:46
22.05. 5 D Start Gniezno 53:37
29.05. 6 W Polonia Bydgoszcz 51:39
07.06. 7 D Wybrzeże Gdańsk 49:39
29.06. 8 W Unia Leszno 35:55
03.07. 9 D Stal Rzeszów 57:32
17.07. 10 D Falubaz Zielona Góra 48:41
24.07. 11 W Motor Lublin 57:33
31.07. 12 D Kolejarz Opole 49:40
14.08. 13 D Apator Toruń 54:33
21.08. 14 W Start Gniezno 57:32
28.08. 15 D Polonia Bydgoszcz 64:26
11.09. 16 W Wybrzeże Gdańsk 48:42
18.09. 17 D Unia Leszno 52:38
02.10. 18 W Stal Rzeszów 51:39

Mistrz Polski na rok 1983 występował w składzie:
DANISZEWSKI Mirosław ( 1965 ) 5 6 0.70
DĄBROWSKI Benedykt ( 1961 ) -
FRANCZYSZYN Ryszard ( 1964 ) 15 32 0.93
GRZELAK Krzysztof ( 1963 ) 17 34 0.77
JANCARZ Edward ( 1946 ) 18 204 2.48
NOWAK Bogusław ( 1952 ) 18 213 2.38
OKUPSKI Krzysztof ( 1960 ) 13 15 0.77
RACIĘDA Stanisław ( 1959 ) 1 1 1.00
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 18 243 2.65
TOWALSKI Marek ( 1956 ) 18 81 1.45
WOŹNIAK Mieczysław ( 1952 ) 18 88 1.69
BUBAK Zbigniew ( 1964 )* -
GAŁA Jarosław ( 1965 )* -
OWIŻYC Cezary ( 1966 )* -
TUDOROW Ireneusz ( 1963 )* -
* Zawodnicy, którzy w 1983 r. uzyskali licencje.

Także inne rozgrywki przyniosły sporo sukcesów stalowcom. W Indywidualnych MP drugi swój złoty medal wywalczył w Gdańsku E. Jancarz, w finale MPPK w Zielonej Górze tercet: Jancarz-Nowak-Rembas dorzucił "brąz", ale co najważniejsze, po latach "posuchy" gorzowianie znów zaczęli zdobywać laury w imprezach młodzieżowych. Ryszard Franczyszyn zdobył jako pierwszy z żużlowców Stali Brązowy Kask (na najniższym stopniu podium stanął ponadto Daniszewski), a Grzelak był drugi w Srebrnym Kasku.

37-letni już "Eddy" w dalszym ciągu ścigał się w Mistrzostwach Świata. W IMŚ odpadł jednak już stosunkowo szybko, bo w II eliminacji, natomiast w półfinałach kontynentalnych startowali Nowak i Rembas. W eliminacjach Drużynowych MŚ uczestniczyła z kolei dwójka stalowców - Jancarz i Nowak.

1 września redakcja tygodnika "Ziemia Gorzowska" zorganizowała pierwszy z trzech (1983, 1984, 1986) turniejów indywidualnych z udziałem polskiej czołówki. Na gorzowskim torze zwyciężył nie kto inny, jak Jancarz, przed Prochem (Polonia Bydgoszcz) i Krzystyniakiem (Falubaz Zielona Góra). Mistrz Polski A.D. 1983 zwyciężał jeszcze w kilku innych imprezach, m. in. w gorzowskim "Pucharze Warty-Tourist", w "Pucharze Rady Głównej ZSSP Start" w Gnieźnie, w "Pucharze Klubu Kibica" w Rzeszowie, i w "Łańcuchu Herbowym Miasta Ostrowa".

"Mistrzowski" sezon stalowcy zakończyli 22 października, pokonując w meczu towarzyskim drużynę pod nazwą "Reszta Ligi" 56:34.

1984

Kolejny sezon zapowiadał się także bardzo optymistycznie. Dość powiedzieć, że w powołanej na rok 1984 kadrze narodowej znalazło się aż sześciu żużlowców Stali (wśród seniorów: Jancarz, Rembas i Nowak, wśród juniorów: Franczyszyn, Grzelak i Daniszewski). Zwłaszcza popularny "Eddy" przygotowywał się solidnie do tego sezonu, pragnąc zmazać "plamę", jaką był brak awansu do decydującej rozgrywki o IMŚ, oraz obronić tytuł IMP, bowiem finał miał odbyć się w Gorzowie. 28-letni Rembas nadal był czołową i jedną z najbardziej solidnych "firm" I ligi, Towalski wreszcie poświęcił więcej czasu na przygotowania zimowe, liczono także, że otrzymujący coraz więcej "dawki" startowej młodzieżowcy szybko zaczną dorównywać liderom.

Przedsezonowe przygotowania zakończyły: rozegrany 25 marca turniej indywidualny o "Puchar 40-lecia PRL" (zwyciężył Żeromski z Falubazu, przed Nowakiem i Towalskim), oraz sparring Stal - Wybrzeże, wygrany przez gorzowian w stosunku 55:35.

Pierwsza część rozgrywek była bardzo pomyślna dla stalowców. Co prawda w 3. kolejce ulegli oni dość wysoko w Bydgoszczy Polonii (cichym bohaterem spotkania był Fabiszewski - 8 pkt. w 3 biegach), ale w pozostałych rozegranych wiosną pojedynkach pewnie pokonywali swoich rywali. Wielce wymowne mogą tu być zdobycze punktowe zawodników z poszczególnych spotkań: Stal Gorzów - Stal Rzeszów (59:30): Nowak 14, Jancarz 13, Towalski 12, Franczyszyn 7; Stal Gorzów - Start Gniezno (61:29): Nowak 14, Rembas 13, Franczyszyn 8, Stal Gorzów - Apator Toruń (51:39): Jancarz 13, Rembas 12, Franczyszyn już 11, Grzelak już 9; Stal Gorzów - Wybrzeże Gdańsk (58:32): Rembas 13, Jancarz 13, Nowak 10, Grzelak 7, Daniszewski 5, Franczyszyn 4.

1 maja w meczu "na szczycie" pomiędzy mistrzem a wicemistrzem z roku poprzedniego, gorzowianie sprawili wielką niespodziankę, wygrywając w Lesznie 48:42. Zwycięstwo było tym cenniejsze, że odniesione mimo kontuzji dwóch z czwórki najlepszych zawodników - Nowaka i Towalskiego. 18 tys. widzów na stadionie im. Alfreda Smoczyka oglądało koncertową jazdę nie tylko Rembasa i Jancarza (po 13 pkt.), ale i 20-letniego Franczyszyna (9 pkt.), który po raz kolejny pokazał nieprzeciętne umiejętności. Ponadto Grzelak dorzucił 5 "oczek", Woźniak 4, Daniszewski 3, a Racięda 1. Tak więc zespół gospodarzy, mimo świetnej postawy Okoniewskiego, Jankowskiego i Kasprzaka musiał przełknąć gorycz porażki. Wydawało się w tym momencie, że leszczynianie odpadli z walki o DMP, gdyż po pięciu kolejkach ligowych mieli na koncie tylko 4 pkt.

Potem przyszła trochę niespodziewana porażka z beniaminkiem z Rybnika, a 1 lipca, na zakończenie pierwszej serii spotkań stalowcy pojechali do Zielonej Góry na kolejny ligowy hit. W tym momencie Stal miała 12 pkt. na koncie, a Falubaz 10. Goniąca czołówkę Unia traciła do żółto-błękitnych nadal 4 "oczka".

Rozpoczęło się znakomicie dla miejscowych (9:3 po dwóch biegach). W 4. gonitwie Rembas z Grzelakiem pokonali Jaworka, i zrobiło się 13:11. Potem nastąpiła seria remisów, a po zwycięstwie Stali w 9. biegu (Nowak, przed Jaworkiem i Franczyszynem) było 28:26. Po jedenastym biegu wciąż minimalnie prowadzili zielonogórzanie (34:32). Wtedy to nastąpił kluczowy dla losów spotkania pojedynek. Grzelak, "wyholowany" na czoło stawki przez Nowaka, wspólnie ze swoim rutynowanym kolegą "przywieźli" na 5:1 Pawlaka i Jaworka, i prowadzenie objął Gorzów. Trzynasta i czternasta gonitwa zakończyły się podziałem punktów, tak więc przed decydującym biegiem emocje sięgnęły zenitu. W pierwszym podejściu najpierw przewrócił się Huszcza. Wykluczony został Grzelak, i widownia w Zielonej Górze szalała, gdyż popularny "Tomek" wraz z Żeromskim stanęli przed wielką szansą pokonania osamotnionego Nowaka. Jednak kapitan zielonogórskiej drużyny nie wytrzymał nerwowo i bezpardonowo zaatakował "Bogusia", za co został wykluczony. Doszło do kolejnej powtórki, w której rezerwowemu Woźniakowi wystarczyło tylko dojechać do mety za Żeromskim, aby to Stal wygrała cały mecz 45:44. Najwięcej punktów dla gorzowskiego zespołu zdobyli: Rembas 13, Nowak 11, Jancarz 10. Swoje zrobiła także druga linia: Grzelak i Woźniak po 5, a Franczyszyn 1. Dla Falubazu punktowali: Huszcza 10, Pawlak, Żeromski i Jaworek po 8, Tomaszewski 5, Krzystyniak 4, Błażejczak 1. W tym momencie Stal miała już 4 pkt. przewagi nad najgroźniejszymi rywalami z Leszna i Zielonej Góry. Biorąc pod uwagę także fakt, że gorzowianie mieli jeszcze w perspektywie mecze na własnym torze z Unią i Falubazem, wydawało się, że sprawa tytułu DMP jest już rozstrzygnięta.

Początek rewanżów nie był jednak udany. Stal przegrała w Rzeszowie, a leszczynianie i zielonogórzanie odnieśli zwycięstwa, i prowadzenie gorzowian stopniało do 2 "oczek". Kolejne dwie rundy przyniosły żółto-błękitnym, podobnie jak Unii, 4 pkt., odpadł natomiast z walki o mistrzostwo Falubaz, ulegając w Bydgoszczy Polonii, i w Lesznie Unii. Jednak w tym samym dniu, kiedy leszczynianie gromili żużlowców z Zielonej Góry, Stal doznała klęski w Toruniu (33:57). Był bowiem 12 sierpnia 1984 r., i stalowcy jeździli już bez poważnie kontuzjowanego trzy dni wcześniej w Gorzowie w meczu Polska - Włochy E. Jancarza. Był to jeden z wielu "zwykłych" testmeczów, by nie powiedzieć treningów. Polacy przygotowywali się bowiem do finału DMŚ, którego byli gospodarzem. Sam mecz przebiegał bez większych emocji, gdyż Włosi przywieźli zawodników młodych, niedoświadczonych i mało jeszcze potrafiących. Niewielkie umiejętności w połączeniu z szybkim sprzętem - nowoczesnymi silnikami GM - tworzyły jednak niebezpieczną "mieszankę wybuchową". W 10. biegu Valentino Furlanetto, jadący tuż przed Jancarzem, nie opanował motocykla i upadł, a jego maszyna trafiła w nadjeżdżającego gorzowianina. Żużlowiec Stali, tracąc przytomność, wyleciał w powietrze i uderzył głową w tor. Jakby tego było mało, na "Eddy'ego" wpadły jeszcze dwa motocykle, spychając go na bandę.

Wstępna diagnoza brzmiała straszliwie: "złamana łopatka, wstrząs mózgu, uraz czaszkowo-mózgowy, podejrzenie złamania kręgosłupa na odcinku szyjnym". Stan Jancarza był więc bardzo ciężki, po raz kolejny jednak w swojej karierze, gorzowski żużlowiec miał szczęście, i po zaledwie dwudziestu dniach spędzonych w klinice był już w domu. Obrażenia nie okazały się tak poważne, choć wcale lekkie nie były.

26 sierpnia, jadąc bez kontuzjowanego lidera, Stal podejmowała kontrkandydatkę do tytułu, leszczyńską Unię. 20 tys. widzów oglądało jednak, zamiast zaciętego i wyrównanego pojedynku, gładkie zwycięstwo gorzowian, choć wynik (47:43) może się wydawać mylący. Emocji jednak, jeśli chodzi o przebieg meczu, za wiele nie było. Po dwóch nokautujących "uderzeniach" stalowcy prowadzili już bowiem 10:2. Potem było jeszcze 20:16, ale chwilę później 25:17, 36:24, 40:26, 45:33. Dopiero w 14. i 15. biegu rozluźnieni gorzowianie "odpuścili", oddając rywalom to, co "zabrali" w gonitwach numer 1. i 2. ...

Na dwie kolejki przed końcem ligi Stal miała w dorobku 23 pkt., Unia - 22. Kluczową dla losów mistrzostwa miała być 17. runda DMP. Ewentualna wygrana gorzowian w Opolu dawała już praktycznie Stali "złoto", porażka przybliżała do 1. miejsca Unię. Niestety, osłabieni gorzowianie tym razem nie podjęli walki, ulegając Kolejarzowi 35:55.

Przed derbami lubuskimi wiadomo było, że Stal musi wygrać, by mieć cień szansy na 1. m-ce, zaś zwycięstwo Falubazu oznaczać będzie awans zielonogórzan na drugą lokatę, i zepchnięcie gorzowian na trzecią. Nastroje w obydwu drużynach były bojowe, choć trener Nowak studził "gorzowskich" hurraoptymistów.

W pierwszym biegu zwyciężył "tradycyjnie" Rembas, a że niegroźny upadek miał Jasinowski, gorzowianie objęli prowadzenie 4:2. W czwartej gonitwie pecha miał Jaworek, który tuż przed metą zdefektował i wyprzedzili go Franczyszyn i Woźniak. Zrobiło się zatem 15:9. W siódmym biegu znów "nawalił" sprzęt Jaworkowi, i po wygranej 4:2 stalowcy "odskoczyli" na 23:19. W jedenastym z kolei nie pojechał kontuzjowany wcześniej młodzieżowiec Falubazu - Tomaszewski, toteż dzięki zwycięstwu 4:2 Rembasa i Franczyszyna z osamotnionym Krzystyniakiem, było już 37:29. Riposta gości była natychmiastowa. W gonitwie 12. Huszcza z Krzystyniakiem pokonali 5:1 Woźniaka i Owiżyca, a w biegu czternastym to samo uczynili Pawlak i Jaworek z Woźniakiem i Raciędą. Zatem o wszystkim miał decydować, podobnie jak w meczu w Zielonej Górze, ostatni wyścig. W nim to świetnie wystartował Rembas, którego cały czas nękał atakami Huszcza. Na trzecim miejscu jechał Żeromski, a za nim Franczyszyn. Kiedy wydawało się, że bieg (i mecz) zakończy się remisem, na ostatnim wirażu (!) spadł łańcuch w motocyklu Huszczy, i to Stal minimalnie, ale zasłużenie, biorąc pod uwagę przebieg meczu, zwyciężyła. Lider gorzowian, Rembas zdobył 14 "oczek", Nowak 12, Woźniak 8, Franczyszyn 7, Daniszewski 3, a Racięda 2. Dla gości punktowali: Krzystyniak 13, Huszcza 12, Jaworek 10, Pawlak 4, Żeromski 3, Jasinowski 2.

Zatem żółto-błękitni pokonali Falubaz, ale że Unia wygrała w tym czasie w Rzeszowie, skończyło się na "tylko" srebrnym medalu DMP. Inna sprawa, że za ten mecz leszczynian ukarano odebraniem tytułu, zatem w sezonie 1984 r. był wicemistrz Polski, ale nie było ... mistrza.

I liga
1. Unia Leszno 18 26 +266
2. Stal Gorzów (m) 18 25 + 85
3. Falubaz Zielona Góra 18 21 +125
4. ROW Rybnik (b) 18 19 - 65
5. Apator Toruń 18 18 + 29
6. Kolejarz Opole 18 18 - 11
7. Wybrzeże Gdańsk 18 17 - 35
8. Polonia Bydgoszcz 18 16 - 23
9. Stal Rzeszów 18 16 -134
10. Start Gniezno 18 4 -237

Kolejność spotkań:

01.04. 1 D Stal Rzeszów 59:30
08.04. 2 D Start Gniezno 61:29
15.04. 3 W Polonia Bydgoszcz 34:56
28.04. 4 D Apator Toruń 51:39
01.05. 5 W Unia Leszno 48:42
13.05. 6 D Wybrzeże Gdańsk 58:32
27.05. 7 W ROW Rybnik 44:46
01.07. 9 W Falubaz Zielona Góra 45:44
08.07. 10 W Stal Rzeszów 39:51
29.07. 8 D Kolejarz Opole 54:36
05.08. 12 D Polonia Bydgoszcz 51:39
12.08. 13 W Apator Toruń 33:57
19.08. 11 W Start Gniezno 49:40
26.08. 14 D Unia Leszno 47:43
09.09. 15 W Wybrzeże Gdańsk 45:45
23.09. 16 D ROW Rybnik 51:37
30.09. 17 W Kolejarz Opole 35:55
07.10. 18 D Falubaz Zielona Góra 46:44

Zawodnikami Stali Gorzów w sezonie 1984 byli:
DANISZEWSKI Mirosław ( 1965 ) 18 30 0.83
FRANCZYSZYN Ryszard ( 1964 ) 18 90 1.42
GAŁA Jarosław ( 1965 ) -
GRZELAK Krzysztof ( 1963 ) 16 70 1.23
JANCARZ Edward ( 1946 ) 10 113 2.34
NOWAK Bogusław ( 1952 ) 16 192 2.46
OWIŻYC Cezary ( 1966 ) 7 1 0.13
RACIĘDA Stanisław ( 1959 ) 11 16 0.76
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 18 214 2.40
TOWALSKI Marek ( 1956 ) 4 19 1.40
WOŹNIAK Mieczysław ( 1952 ) 18 105 1.63
KONKOL Jacek ( 1967 )* -
MIKUCKI Adam ( 1965 )* -
ŚWIST Piotr ( 1968 )* -
URDA Bogdan ( 1965 )* -
WINIARSKI Jarosław ( 1965 )* -
* Zawodnicy ci w 1984 r. zdobyli licencje.

Kontuzja Jancarza wyeliminowała zawodnika Stali z wielu imprez międzynarodowych i krajowych. Lider polskiej reprezentacji nie wystartował między innymi w finale DMŚ, a także w finale IMŚ, do którego jako jedyny Polak wywalczył awans. Ponadto nie mógł także bronić na własnym torze tytułu Indywidualnego MP.

Pod nieobecność "Eddy'ego" jednym z kandydatów do "złota" w zawodach rozegranych 16 września był Jerzy Rembas. Musiał jednak zadowolić się ostatecznie srebrnym medalem (1. był "gorzowski" gdańszczanin Zenon Plech, a 3. - po przegraniu z Rembasem biegu dodatkowego - Andrzej Huszcza).

Tercet gorzowskich liderów wywalczył ponadto w Toruniu srebrny medal MPPK. Nieco gorzej było we wrocławskim finale Złotego Kasku. Jancarz był dopiero 7., Nowak - 9., a Rembas - 13. Dwaj ostatni zawodnicy odpadli także dość szybko w eliminacjach IMŚ.

Coraz lepiej spisywali się juniorzy Stali. W Młodzieżowych DMP po raz pierwszy awansowali do ścisłego finału, jednak z powodu kontuzji Daniszewskiego i Gały w dalekim Lublinie zajęli 4. lokatę. W finałach MIMP oraz SK wystartowała trójka gorzowian (Franczyszyn, Daniszewski, Grzelak). W Młodzieżowych MPPK tenże tercet po raz pierwszy wystąpił w decydującej rozgrywce, "dorzucając" do klubowej kolekcji brązowy "krążek". Ponadto w Brązowym Kasku blisko wygranej był Daniszewski, lecz zajął ostatecznie, po dodatkowych biegach, 2. m-ce.

Obok meczu Polska - Włochy, na gorzowskim torze odbyły się między innymi drugi "Puchar Ziemi Gorzowskiej" (zwyciężył B. Proch z Bydgoszczy, przed J. Rembasem i E. Błaszakiem z Rzeszowa) i jeden z półfinałów Indywidualnych Mistrzostw Europy Juniorów z udziałem żużlowców z Polski, Węgier, Szwecji, Danii, Czechosłowacji, ZSRR, Australii i Finlandii. W zawodach rozegranych 30 czerwca najlepszy okazał się Wojciech Załuski, przed Zoltanem Pappem (Węgry) i Hansem Wahlstroemem (Szwecja), natomiast gorzowianin Krzysztof Grzelak zajął 13. m-ce.
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-09-03, 14:11   

Odcinek 9

1985

Wydarzeniem zimy 1984/85 w gorzowskim żużlu było niespodziewane odejście ze Stali Bogusława Nowaka. Ten doświadczony zawodnik, będący jednym z trójki liderów, przyjął dość intratną ofertę z II-ligowej Unii Tarnów, która budowała wówczas zespół na awans do ekstraklasy. Popularny "Boguś" miał także pełnić w Tarnowie rolę jeżdżącego trenera. Działacze Stali początkowo protestowali, ale kiedy zawodnik postanowił, że albo otrzyma zwolnienie, albo zakończy karierę, zgodzili się na transfer. Zatem była to dla KS Stal dość ryzykowna sytuacja, bowiem zespół został odejściem tak znakomitego żużlowca mocno osłabiony. Poza tym nadal nikt nie mógł być pewny, w jakiej dyspozycji będzie się znajdował kontuzjowany w sierpniu ubiegłego roku Edward Jancarz. Były również obawy co do niewiele jeszcze umiejącej, poza Ryszardem Franczyszynem młodzieży (Grzelak leczył kontuzję, a z Daniszewskim były problemy "natury wychowawczej"), choć w gronie tym pojawił się kolejny obiecujący talent, 17-letni Piotr Świst. W tej sytuacji postanowiono ściągnąć z powrotem z Gdańska Krzysztofa Okupskiego, który w trakcie poprzedniego sezonu przełamał się jako zawodnik i liczono na duże zdobycze punktowe z jego strony. Jeżeli do tego obrazu dodamy jeszcze prywatny wyjazd w czerwcu 1984 r. do RFN Marka Towalskiego, to było jasne, że po raz pierwszy od ... 1964 roku gorzowianie nie będą brani pod uwagę w walce o czołowe lokaty. Zresztą sam trener, E. Jancarz, podkreślał, że celem na ten sezon jest bezpieczne utrzymanie się w lidze.

Gwałtowny nawrót zimy w marcu 1985 r. spowodował późniejszy niż zwykle, start sezonu. Problemy z aurą dotknęły wiele klubów, w tym Stal, stąd gorzowianie nie rozegrali np. żadnego przedsezonowego sparringu na własnym torze, a inauguracja przy Śląskiej przypadła dopiero na mecz 2. kolejki DMP ze Stalą Rzeszów. W meczu tym gospodarze jednak bez większych problemów zwyciężyli rzeszowian 53:37. Rembas wywalczył komplet 15 pkt., "swoje" zrobili Jancarz (12) i Okupski (11), ponadto punktowali także: Woźniak (6), Franczyszyn (6) i Daniszewski (3).

Kolejne spotkania, rozgrywane na wyjazdach, nie były już tak udane. Stal poległa w Toruniu (34:56) i Gdańsku (40:50). Wiele o sile Stali mówił mecz w Grodzie Kopernika - Rembas zdobył 16 "oczek", Okupski 7, Franczyszyn 7, Jancarz 2, Daniszewski 2, Woźniak 0. Nie bardzo było "kim" walczyć na torach rywali. Pewnie punktował jedynie Rembas, młodzież, z racji niewielkiego doświadczenia i wieku, jeszcze nie mogła przejąć roli liderów, coraz słabiej spisywał się Woźniak, a Jancarz coraz częściej "odpuszczał".

Na szczęście na własnym torze gorzowianie mozolnie "ciułali" punkty. 25 kwietnia pokonali bardzo silny w 1985 r. Falubaz aż 52:38. Rembas wywalczył 14 pkt., Jancarz 11, Woźniak 8, Franczyszyn 8, Okupski 7, a Daniszewski 4. Zespół Andrzeja Huszczy (17 pkt.), z Jaworkiem (10), Krzystyniakiem (9), Błażejczakiem (1), Glinką (1), Dudkiem (0), Pawlakiem (0) i Żeromskim (0) w składzie zanotował w Gorzowie chyba najgorszy występ w całych rozgrywkach.

Potem nastąpiła ligowa przerwa, przeznaczona na różne eliminacje i towarzyskie imprezy młodzieżowe. Coraz lepiej poczynał sobie w nich Piotr Świst, który jeszcze w maju zdobywał po 1-2 pkt. w zawodach, a 24 czerwca już zwyciężył w turnieju młodzieżowym, gromadząc 12 "oczek", i pozostawiając w pokonanym polu m. in. Błażejczaka, Owiżyca i Grzelaka.

8 maja gorzowska Stal odniosła duży sukces. W finale MMPPK w Bydgoszczy tercet: Daniszewski, Franczyszyn, i rezerwowy Owiżyc wywalczył bezapelacyjnie złoty medal.

16 maja żużlowcy wrócili na ligowe tory. Stal przegrała wysoko (36:54) w Bydgoszczy, nie lepiej było także podczas eliminacji MPPK w Gdańsku. Po raz pierwszy żółto-błękitni (Rembas, Franczyszyn i Jancarz) nie awansowali do finału tych prestiżowych rozgrywek.

Dwa tygodnie po porażce nad Brdą, stalowcy walczyli w pojedynku, który należał do tych z gatunku "o 4 punkty". Rywalem gorzowian był bowiem bezpośredni przeciwnik w walce o utrzymanie - Śląsk Świętochłowice. Zaczęło się od dwóch remisów, ale po biegu czwartym 15:9 prowadzili już goście. Na trybunach zrobiło się nerwowo, gdyż Kochman, Zarzecki i Kułaga pokonywali bez problemów nawet liderów Stali - Rembasa, Jancarza i Franczyszyna. Sygnał do walki dali dwaj ostatni zawodnicy, pokonując w szóstej gonitwie 5:1 Mierkiewicza i Kułagę. Po biegu 7., w którym popularny "Franek" wygrał z Kochmanem, a Woźniak z Basem, był ponownie remis (21:21). W wyścigu 11. świetnie dysponowany Zarzecki przyjechał przed Jancarzem, i znów na prowadzenie wyszedł Śląsk. Decydujące jednak okazały się biegi nr 12. i 13. Najpierw Rembas i Woźniak "przywieźli" na 5:1 Mierkiewicza i Matysiaka, a następnie Franczyszyn i Daniszewski - na 4:2 Zarzeckiego i Kułagę. Ostatnie dwa pojedynki gorzowianie rozegrali świetnie taktycznie. Nie walczyli o zwycięstwa indywidualne, lecz "pilnowali" wyników remisowych. Ostatecznie Stal zwyciężyła po ciężkim boju 47:43. Punkty dla zespołu z Gorzowa zdobyli: Franczyszyn 13, Rembas 12, Jancarz 11, Daniszewski 4, Woźniak 4 i Owiżyc 3. W drużynie ze Świętochłowic punktowali: Kochman 14, Zarzecki 14, Mierkiewicz 8, Kułaga 6, Bas 1.

Z następnych dwóch wyjazdów Stal przywiozła dwa punkty ligowe. 2 czerwca co prawda gorzowianie wysoko polegli w Rybniku (debiut ligowy P. Śwista), ale trzy dni później pewnie pokonali, w kolejnym ważnym meczu, Kolejarz 48:42. W Opolu znów znakomicie pojechał E. Jancarz (4 wygrane w 4 biegach). Aż strach pomyśleć, w którym miejscu byłaby wtedy w tabeli Stal, gdyby "Eddy" przed sezonem postanowił zakończyć karierę.

Początek rundy rewanżowej nie był już tak udany. Stalowcy potykali się bowiem z zespołami ze ścisłej czołówki tabeli. Warto odnotować, że tak nieudanej serii (39:51 z Unią Leszno, 34:55 z Wybrzeżem, 46:44 z Apatorem - wszystko na własnym torze, 32:58 z Falubazem i 34:56 ze Stalą z Rzeszowa) gorzowianie nie mieli już od dawien dawna. Na szczęście bezpośredni rywale w tabeli - Śląsk i Kolejarz - byli jeszcze słabsi, i przegrywali mecz za meczem.

Po zwycięstwie odniesionym 1 września nad Polonią (41:37) stalowcy mogli praktycznie być już pewni utrzymania się w lidze na bezpiecznym, 8. m-cu. Stąd też gorzowscy żużlowcy jeździli do końca sezonu na przysłowiowym ludzie, gdyż pozostały im tylko pojedynki o tzw. "pietruszkę".

Dla przykładu w wygranym 63:27 spotkaniu z Kolejarzem szansę otrzymało czterech juniorów, z czego aż 10 "oczek" wywalczył Piotr Świst, a w meczu w Lesznie Jancarz nawet nie wyjechał na tor.

I liga
1. Falubaz Zielona Góra 18 27 +232
2. Wybrzeże Gdańsk 18 26 +215
3. Unia Leszno 18 25 +220
4. Polonia Bydgoszcz 18 21 + 89
5. Apator Toruń 18 18 + 14
6. ROW Rybnik 18 16 + 12
7. Stal Rzeszów 18 16 - 67
8. Stal Gorzów 18 16 -126
9. Kolejarz Opole 18 8 -328
10. Śląsk Świętochłowice (b) 18 7 -261

Kolejność spotkań:

08.04. 2 D Stal Rzeszów 53:37
14.04. 3 W Apator Toruń 34:56
16.04. 1 W Wybrzeże Gdańsk 40:50
25.04. 4 D Falubaz Zielona Góra 52:38
16.05. 5 W Polonia Bydgoszcz 36:54
30.05. 7 D Śląsk Świętochłowice 47:43
02.06. 8 W ROW Rybnik 32:58
05.06. 6 W Kolejarz Opole 48:42
03.07. 9 D Unia Leszno 39:51
28.07. 10 D Wybrzeże Gdańsk 34:55
11.08. 12 D Apator Toruń 46:44
18.08. 13 W Falubaz Zielona Góra 32:58
25.08. 11 W Stal Rzeszów 34:56
01.09. 14 D Polonia Bydgoszcz 41:37
08.09. 15 D Kolejarz Opole 63:27
22.09. 16 W Śląsk Świętochłowice 39:50
29.09. 17 D ROW Rybnik 47:43
06.10. 18 W Unia Leszno 23:67

Stal Gorzów w 1985 roku startowała w składzie:
BUBAK Zbigniew ( 1964 ) -
DANISZEWSKI Mirosław ( 1965 ) 14 51 1.07
FRANCZYSZYN Ryszard ( 1964 ) 16 121 1.68
GAŁA Jarosław ( 1965 ) 4 6 0.70
GRZELAK Krzysztof ( 1963 ) 1 3 1.00
JANCARZ Edward ( 1946 ) 17 117 1.98
KONKOL Jacek ( 1967 ) -
MIKUCKI Adam ( 1965 ) -
OKUPSKI Krzysztof ( 1960 ) 14 109 1.66
OWIŻYC Cezary ( 1966 ) 14 26 0.72
RACIĘDA Stanisław ( 1959 ) 8 4 0.42
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 18 225 2.30
ŚWIST Piotr ( 1968 ) 10 23 0.81
URDA Bogdan ( 1965 ) -
WINIARSKI Jarosław ( 1965 ) -
WOŹNIAK Mieczysław ( 1952 ) 16 55 1.26
PAWLISZAK Andrzej ( 1968 )* -
SOBOLEWSKI Wiesław ( 1965 )* -
SUCHECKI Dariusz ( 1966 )* -
* Zawodnicy, którzy w 1985 r. zdobyli licencje.

Mimo zrealizowania głównego celu, jakim było utrzymanie się w lidze, atmosfera w gorzowskim żużlu zaczęła "gęstnieć". Co rusz w trakcie sezonu, jak i po jego zakończeniu, nad Stalą przetaczała się lawina krytyki. Najwięcej emocji budziła tzw. sprawa Jancarza, w tym jego częste "niedyspozycje" i trudne chwile w życiu prywatnym. Sam zawodnik powiedział ponadto: "Popełniłem błąd siadając po wypadku na motocykl. Wprawdzie nie czyniłem tego wyłącznie dla siebie, gdyż sytuacja kadrowa była bardzo trudna, jednak powinienem dać sobie spokój. Jeśli zawodnik odczuwa na torze strach, wówczas nie powinien już jeździć. Ja po prostu z czasem już się bałem".

Były też inne problemy. Okupski miał w sezonie aż dwie kontuzje, Towalski nie wrócił z Niemiec, Racięda zaczął prowadzić niesportowy tryb życia, nie czynili postępów młodzi: Bogdan Urda, Adam Mikucki, Jarosław Winiarski, Jacek Konkol, a Daniszewski znalazł się z własnej winy na niebezpiecznym zakręcie kariery i działacze musieli współdziałając z jego rodzicami podjąć "męskie" decyzje.

Magazyn sprzętowy był pusty. Osiem Jaw 897 docierających do klubu w różnych odstępach czasu, oraz przysłowiowe "łatanie dziur", pozwoliło jakoś dotrwać do końca. Pocieszano się, że w następnym sezonie będzie lepiej. Pod koniec roku zamówiono bowiem kolejne osiem Jaw, oraz rozpoczęto starania o silniki Goddena.

Mimo znacznych trudności udało się, zwłaszcza w kategorii młodzieżowej, zanotować kilka znaczących osiągnięć. Obok złota w MMPPK gorzowscy juniorzy (Franczyszyn, Owiżyc, Świst, Daniszewski, Gała) zdobyli "brąz" w MDMP oraz medalowe lokaty w "Kaskach". Franczyszyn był 1., a Owiżyc - 5. w Srebrnym Kasku, z kolei Świst 3., i Owiżyc ponownie 5. - w Brązowym Kasku. Ponadto Franczyszyn i Daniszewski reprezentowali barwy narodowe w IMEJ, choć dotarli jedynie do półfinału w Równem, gdzie zajęli odpowiednio miejsca 10. i 16.

W reprezentacji seniorskiej występował Rembas, odpadając jednak już w I eliminacji IMŚ, oraz biorąc wraz z ekipą biało-czerwonych udział w I i II eliminacji DMŚ. Popularny "George" zwyciężył ponadto w kilku turniejach indywidualnych, m. in. w "Pucharze Rzemiosła" w Gnieźnie, i w Memoriale Alfreda Smoczyka w Lesznie.

Sporo ciekawych imprez rozegrano w tym roku w Gorzowie. Obok półfinału MIMP i finału Brązowego Kasku odbył się m. in. turniej o "Puchar 40-lecia ZM Gorzów", w którym zjawiła się cała polska czołówka. Wygrał w nim Andrzej Huszcza, przed swoimi kolegami z Zielonej Góry, Krzystyniakiem i Jaworkiem.

Jednak największe emocje przyniosły: rozegrany 22 czerwca półfinał kontynentalny DMŚ (1. Polska, 2. Czechosłowacja, 3. RFN, 4. Włochy), podczas którego Niemiec Klaus Lausch czasem 65.3 ustanowił nowy rekord toru, oraz rozegrany 15 września, ostatni jak do tej pory, finał Indywidualnych MP przy Śląskiej. Piąty swój tytuł wywalczył Zenon Plech, pokonując Procha i Jaworka, a największa wrzawa na trybunach zapanowała, gdy startujący jako "rezerwa toru" Ryszard Franczyszyn, pokonał Huszczę i tym samym odebrał zielonogórzaninowi szansę walki w barażu o "złoto". Zawodnik Stali był zresztą prawdziwym "czarnym koniem" imprezy, gdyż wywalczył w silnej stawce aż 10 pkt., wygrywając trzy wyścigi.

1986

Mało udany sezon 1985 sprawił, że niektórzy kibice gorzowscy przestali uczęszczać na stadion. Po latach "tłustych" zaznaczył się regres, ale wiązało się to głównie ze "zmianą warty", jaka nastąpiła w Stali (ze "starej gwardii" pozostali teraz już tylko Rembas i Woźniak). Inne utytułowane kluby, które zmuszone zostały do odmłodzenia składu, jak choćby ROW Rybnik, przypłaciły to degradacją do II ligi. Gorzowianom udało się tego uniknąć, choć nie brakowało głosów malkontentów, że "czara goryczy" przepełni się ostatecznie w 1986 roku.

Do rozgrywek Stal przystąpiła już bez Edwarda Jancarza, który po 21 sezonach spędzonych na torach postanowił oficjalnie zakończyć karierę. Z kolei utalentowany Ryszard Franczyszyn w listopadzie 1985 r. wyjechał do Nowej Zelandii na zaproszenie Ivana Maugera na cykl turniejów na tamtejszych torach. Powszechnie liczono, że popularny "Franek" zostanie jednym z następców E. Jancarza.

Przygotowania zimowe rozpoczęto na początku grudnia zajęciami na sali. Potem doszły kolejno: obóz kondycyjny w Słubicach (6-19 stycznia), kolejne treningi na sali i basenie, obóz narciarski w Szklarskiej Porębie (17-28 lutego), i obóz crossowy w pobliskim Bogdańcu (początek marca). Tak "naładowani" żużlowcy Stali z nadzieją oczekiwali początku sezonu.

17 marca stalowcy po raz pierwszy wyjechali na tor. Najpierw tylko "docierano" silniki, w kolejnych dniach ścigano się już spod taśmy, wykorzystując zamarzniętą nawierzchnię gorzowskiego toru. Później przystąpiono także do ostatecznego przeglądu posiadanych motocykli i silników. W efekcie pracy mechaników do dyspozycji żużlowców Stali było 16 Jaw 897 i 30 szkoleniowych Jaw 895. Były też "na stanie" dwa Goddeny, ale akurat ich uruchomienie w najbliższym czasie nie wchodziło w rachubę z powodu braku korbowodów, tłoków i zaworów.

W pierwszym meczu gorzowianie sprawili miłą niespodziankę, pokonując na ciężkim po opadach deszczu torze, silną Unię Leszno 50:40. Równo pojechała cała drużyna: Okupski (11), Rembas (10), Franczyszyn (9), Owiżyc (7), Woźniak (6), Świst (4), Daniszewski (3). Podobnie jak to miało miejsce podczas meczu z "Bykami" w 1983 r., o zwycięstwie przesądziła postawa Woźniaka, który startując z rezerwy dwukrotnie wyjechał na tor, odnosząc dwie wygrane biegowe. Potem było nieco gorzej, gdyż stalowcy ulegli: 38:52 w Tarnowie tamtejszej Unii, 40:50 późniejszemu mistrzowi - Apatorowi, oraz 40:50 w Zielonej Górze - Falubazowi.

14 maja okupująca dolne rejony tabeli Stal odniosła zwycięstwo nad drużyną rzeszowską (45:15 - ponowne problemy z pogodą spowodowały przerwanie meczu). W międzyczasie młodzi stalowcy ze Świstem, Owiżycem i Franczyszynem na czele zadziwiali znakomitą jazdą w przeróżnych rozgrywkach mistrzowskich. Dla przykładu debiutujący w IMŚ "Franek" dotarł aż do III eliminacji, do której nie udało się awansować kilku bardziej znanym i doświadczonym reprezentantom Polski, a Świst zwyciężył w jednej z eliminacji Złotego Kasku. W kolejnych tygodniach obydwaj gorzowianie sprawili jeszcze kilka dalszych niespodzianek, awansując między innymi do finału IMP i notując w nim przyzwoite wyniki.

19 czerwca Stal rozgromiła 66:24 Kolejarz Opole. Wydarzeniem meczu był komplet 15 pkt. młodziutkiego Śwista. Trzy dni później stalowcy polegli na torze wicemistrza Polski z 1985 r., gdańskiego Wybrzeża, 40:50. Od tej pory jednak nastąpiła dobra seria gorzowian. Na własnym obiekcie wygrywali oni już wszystkie spotkania, a i z wyjazdów zaczęli przyjeżdżać "z tarczą". Kolejne wyniki Stali to: z Polonią 52:38 (dom), z ROW-em 43:47 (wyjazd), z Unią Leszno 45:45 (w), z Unią Tarnów 59:31 (d), z Apatorem 33:57 (w), z Falubazem 47:41 (d), ze Stalą Rzeszów 38:52 (w), z Wybrzeżem 64:26 (d), z Kolejarzem 47.5:41.5 (w), z ROW-em 57:33 (d). Zespół gorzowski prezentował się jako coraz twardszy monolit, dla przykładu w pojedynku z Falubazem Rembas zdobył 12 "oczek", Świst 9, Franczyszyn 9, Okupski 6, Owiżyc 6, Grzelak 2, Woźniak 2, a Gała 1. Z kolei w drużynie obrońców tytułu Jaworek wywalczył 18 pkt., Huszcza 14, Szymkowiak 5, Pawlak 4, a pozostali - Michalak, Dudek, Molka i Mordal - "nie istnieli".

Prawdziwą sensację gorzowianie sprawili jednak w ostatnim meczu. 28 września rozgrywano zaległe spotkanie 17. kolejki DMP: Polonia Bydgoszcz - Stal Gorzów. Na wynik czekali m. in. zawodnicy i kibice Apatora Toruń, bowiem porażka bydgoszczan dawała "Aniołom" mistrzostwo. I tak też się stało. Świst, Franczyszyn i Daniszewski "utarli nosa" faworyzowanym gospodarzom, a w ... Toruniu polały się szampany.

I liga
1. Apator Toruń 18 24 +212
2. Polonia Bydgoszcz 18 24 + 98
3. Unia Leszno 18 23 +189
4. Falubaz Zielona Góra (m) 18 22 +162
5. Stal Gorzów 18 21 +115
6. Stal Rzeszów 18 20 - 33
7. Wybrzeże Gdańsk 18 16 - 92
8. ROW Rybnik 18 14 -135
9. Unia Tarnów (b) 18 10 -244
10. Kolejarz Opole 18 6 -272

Kolejność spotkań:

31.03. 1 D Unia Leszno 50:40
06.04. 2 W Unia Tarnów 38:52
20.04. 3 D Apator Toruń 40:50
01.05. 4 W Falubaz Zielona Góra 40:50
14.05. 5 D Stal Rzeszów 45:15
19.06. 7 D Kolejarz Opole 66:24
22.06. 6 W Wybrzeże Gdańsk 40:50
26.06. 8 D Polonia Bydgoszcz 52:38
29.06. 9 W ROW Rybnik 43:47
06.07. 10 W Unia Leszno 45:45
27.07. 11 D Unia Tarnów 59:31
03.08. 12 W Apator Toruń 33:57
06.08. 13 D Falubaz Zielona Góra 47:41
17.08. 14 W Stal Rzeszów 38:52
24.08. 15 D Wybrzeże Gdańsk 64:26
09.09. 16 W Kolejarz Opole 47.5:41.5
21.09. 18 D ROW Rybnik 57:33
28.09. 17 W Polonia Bydgoszcz 46.5:43.5

Kadra Stali Gorzów w 1986 roku:
DANISZEWSKI Mirosław ( 1965 ) 15 48 1.47
FRANCZYSZYN Ryszard ( 1964 ) 18 158.5 2.03
GAŁA Jarosław ( 1965 ) 14 30 0.87
GRZELAK Krzysztof ( 1963 ) 10 16.5 1.36
OKUPSKI Krzysztof ( 1960 ) 18 166 2.03
OWIŻYC Cezary ( 1966 ) 17 77 1.57
PAWLISZAK Andrzej ( 1968 ) -
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 18 197 2.27
SOBOLEWSKI Wiesław ( 1965 ) -
SUCHECKI Dariusz ( 1966 ) -
ŚWIST Piotr ( 1968 ) 18 140 1.83
WOŹNIAK Mieczysław ( 1952 ) 10 18 1.11
PILARCZYK Piotr ( 1970 )* -
* Syn Edwarda Pilarczyka zdał licencję pod koniec 1985 r., ale zgodnie z regulaminem otrzymał ją po ukończeniu 16 lat.

Rok 1986 był kolejnym, w którym gorzowska młodzież dorzuciła kilka "krążków" do klubowej kolekcji. Zaczęło się od 2. m-ca Śwista w finale Srebrnego Kasku, potem był srebrny medal 18-letniego gorzowianina w finale Młodzieżowych IMP w Toruniu, a następnie dzięki fantastycznej jeździe Owiżyca (18 pkt.), stalowcy - Owiżyc, Świst, Gała - wywalczyli w Ostrowie kolejne "złoto" w MMPPK. Pod koniec sezonu Piotr Świst triumfował w Brązowym Kasku, a na "deser" pierwszy w historii klubu tytuł Młodzieżowych DMP zdobyli w Zielonej Górze Jarosław Gała, Mirosław Daniszewski, Cezary Owiżyc, Piotr Świst i Andrzej Pawliszak.

W IMEJ startował jeden zawodnik Stali - popularny "Cezar", ale odpadł z rywalizacji podczas eliminacji rozegranej na trudnym angielskim torze w King's Lynn.

W międzyczasie w finale IMP w Winnym Grodzie dwójka gorzowian - Franczyszyn i Świst - zajęła lokaty 9. i 11., a Jerzy Rembas był dziewiąty w klasyfikacji Złotego Kasku. Ponadto J. Rembas startował także w finale Indywidualnego Pucharu Polski, gdzie zajął wysokie, 5. miejsce.

9 kwietnia odbył się w Gorzowie testmecz Polska - Szwecja (55:53). W biało-czerwonych plastronach jechali: W. Żabiałowicz (16 pkt.), J. Rembas (14), A. Huszcza (14), R. Franczyszyn (6), M. Jaworek (2), M. Berliński (2), J. Stachyra (1) i B. Proch (0). W drużynie "Trzech Koron" wystąpili z kolei: E. Stenlund (15), T. Nilsson (11), T. Olsson (9), P. Brannefors (8), M. Teurnberg (5), Co. Ivarsson (5) i P. Karlsson (0). 14 czerwca rozegrano trzeci - i zarazem ostatni - "Puchar Ziemi Gorzowskiej". Na najwyższym stopniu podium w tym turnieju stanął Jerzy Rembas, wyprzedzając Bolesława Procha i Czechosłowaka Pavla Karnasa.

Nawiązano również kolejne kontakty międzynarodowe. Na towarzyskie zawody (turniej par i sparring) przyjechali do Gorzowa zawodnicy z rumuńskiego klubu IPA Sibiu. Jednak najwięcej emocji wzbudził turniej pożegnalny E. Jancarza. 13 lipca na gorzowskim torze wystąpiły bowiem rzadko oglądane w latach 80-tych w Polsce gwiazdy światowego speedwaya. Triumfował Phil Crump (Australia), przed Kelly Moranem (USA) i Kelvinem Tatumem (Anglia). Kolejne lokaty zajęli: Roman Jankowski, Rick Miller (USA), Chris Morton (Anglia), Wojciech Żabiałowicz, Tommy Knudsen (Dania), Ryszard Franczyszyn, Neil Collins (Anglia), Grzegorz Dzikowski, Andrzej Huszcza, Maciej Jaworek, Marvyn Cox (Anglia), Finn Thomsen (Dania) i Piotr Świst. Ten ostatni zawodnik otrzymał z rąk Edwarda Jancarza plastron z numerem "1" i został niejako "mianowany" na następcę popularnego "Eddy'ego".

1987

W sezonie 1987 władze żużlowe postanowiły "zaeksperymentować" ze zmianą punktacji za mecze. Wzorem ligi piłkarskiej wprowadzono zasadę, że drużyny, które wygrają różnicą 25 pkt. i więcej, będą otrzymywały trzy "duże" punkty, natomiast przegrani taką różnicą będą musieli odejmować sobie od dorobku jedno "oczko". Miało to uatrakcyjnić spotkania i wykluczyć pojedynki "do jednej bramki". W nowej sytuacji, nawet przy 20-punktowej przewadze któregoś z zespołów, było o co walczyć do ostatnich wyścigów.

Tymczasem w Gorzowie, po przezwyciężeniu chwilowego kryzysu, zapowiadano na jubileusz 40-lecia klubu, walkę o wyższą niż przed rokiem lokatę. Nowy-stary prezes klubu, Witold Głowania zaraz po zakończeniu rozgrywek o DMP w 1986 r. powiedział: "w nowym roku nie wykluczam sprawienia niespodzianki i zajęcia trzeciego miejsca".

Po okresie roztrenowania, 1 grudnia 1986 stalowcy wznowili zajęcia na hali, natomiast 5 stycznia 1987 wyjechali na 12-dniowy obóz kondycyjny do miejscowości Cetniewo, gdzie ćwiczyli w terenie, na siłowni i w hali. Po powrocie nastąpił "tradycyjny" zimowy zestaw: najpierw kontynuowanie zajęć na miejscu w Gorzowie (zwiększono nacisk na poprawienie sprawności, siły i pozostałych cech motorycznych), w połowie lutego obóz narciarski w Szklarskiej Porębie, i w marcu zgrupowanie crossowe w Słubicach. Nie obyło się bez sprawdzianów - w siłowni najlepszy okazał się J. Gała, w testach szybkościowych P. Świst, a najsprawniejszym "narciarzem-alpejczykiem" został K. Okupski. Trenerzy Stanisław Chomski i Edward Jancarz zgodnie twierdzili, że żaden z zawodników nie zmarnował okresu przygotowawczego.

Pełne ręce pracy mieli także oczywiście mechanicy - E. Pilarczyk, S. Maciejewicz i H. Zguczyński. W magazynach klubowych "podrasowano" na przełomie roku 10 klubowych Jaw 897, 15 następnych czekało na swoją kolej, a "w drodze" były jeszcze trzy zamówione maszyny.

Inauguracyjną kolejkę ligową zaplanowano na 29 marca, ale gwałtowny nawrót zimy przeszkodził żużlowcom w treningach. Akurat na Ziemi Lubuskiej warunki były "znośne", stąd Stal rozegrała w tym czasie dwa mecze towarzyskie z Falubazem, wygrywając w Zielonej Górze 50:40, i w Gorzowie 52:38. Punkty w tych sparringach zdobyli: Świst 25, Gała 15, Rembas 15, Okupski 14, Daniszewski 13, Grzelak 10, Owiżyc 5, Franczyszyn 5 (w jednym pojedynku), Pawliszak 0.

Na początku kwietnia aura w całej Polsce była nadal nieprzychylna, bowiem na pięć spotkań rozpoczynającej sezon 2. kolejki DMP rozegrano tylko trzy, przy czym mecz Stali z Polonią Bydgoszcz został przerwany po 11 biegach. Przed południem utrzymywała się w Gorzowie dobra pogoda. Później zaczął siąpić deszcz, podobnie było w chwili rozpoczęcia spotkania. Dobrze przygotowany tor nadawał się do jazdy, ale z czasem uciążliwa mżawka zrobiła swoje. Nawierzchnia stała się niebezpieczna, upadki zanotowali między innymi Piotr Świst i bydgoszczanin Piotr Gluecklich. W tej sytuacji, sędzina Irena Nadolna z Gdańska, przerwała pojedynek przy stanie 36:29. Dzięki temu stalowcy objęli prowadzenie w pierwszoligowej tabeli.

Szlagierem zaległej, pierwszej kolejki spotkań, był mecz rozegrany 14 kwietnia w Lesznie, w którym Unia podejmowała gorzowską Stal. Utytułowani rywale zademonstrowali 10-tysięcznej publiczności duże umiejętności. W zespole gorzowskim zdecydowanie wyróżniał się Franczyszyn, który zdobył 16 pkt., ale gospodarze mieli bardziej wyrównany team, i w efekcie "Byki" wygrały 56:34.

Wykorzystując sprzyjający terminarz spotkań, stalowcy szybko pięli się z powrotem w górę tabeli. Najpierw pokonali na własnym torze Stal Rzeszów, a 3 maja "zdemolowali" w Gorzowie Falubaz (66:24), po raz pierwszy w historii zwyciężając "za trzy". Zespół zielonogórski kompletnie nie istniał, gdyż poza zdobywcą połowy punktów, Huszczą, pozostali albo się wywracali - jak Błażejczak na próbie toru - albo przegrywali starty i "odpuszczali" już na pierwszym łuku. Na "betonowym" torze nie radzili sobie między innymi tak doświadczeni zawodnicy, jak: Dudek (6 pkt. w 6 biegach), Pawlak (3), czy Molka (3). W drużynie gorzowskiej "koncert" jazdy dali: Okupski - 14 pkt., i Franczyszyn - 14. Ponadto punktowali także: Świst - 11, Rembas - 9, Daniszewski - 9, Owiżyc - 6, Grzelak - 3.

Kolejne spotkania Stal rozgrywała na wyjeździe. 10 maja gorzowianie minimalnie (42:48) ulegli w Toruniu Apatorowi, ale już trzy dni później pewnie, choć tylko "za dwa", pokonali w Gnieźnie Start (52:38). Potem nastąpiła krótka przerwa, którą wykorzystano m. in. na zawody młodzieżowe. Okazję do debiutu w oficjalnej imprezie żużlowej otrzymali młodzi wychowankowie klubu, którzy wczesną wiosną zdali licencje "Ż", wśród nich Andrzej Rzepka i długoletni zawodnik Stali, Piotr Paluch.

20 maja stalowcy pojechali jeszcze skuteczniej, jak w Gnieźnie. Tego dnia bowiem "roznieśli" w Tarnowie Unię, dopisując do swojego dorobku po raz drugi 3 "duże" punkty meczowe.

Po około miesiącu przerwy (przeznaczonemu m. in. na eliminacje IMŚ i IMEJ), wznowiono rozgrywki. Stal po raz kolejny pokazała wysoką formę, deklasując Wybrzeże Gdańsk 56:34. Gdyby nie upadek Piotra Śwista w 14. gonitwie, skończyłoby się znów zwycięstwem "za trzy".

11 lipca wielki sukces odniósł w Zielonej Górze Piotr Świst. Po znakomitej, lecz momentami pechowej jeździe, wywalczył jako pierwszy Polak srebrny medal w IMEJ. Ponadto 12. m-ce zajął w finale Cezary Owiżyc, który zresztą miał duży wkład w "srebro" Śwista, przepuszczając przed siebie potrzebującego wtedy punktu na wagę medalu klubowego kolegę, gdy mu zdefektowała maszyna.

Rundę rewanżową stalowcy rozpoczęli od porażki. Do Gorzowa przyjechała wtedy gromiąca "wszystkich i wszędzie" Unia Leszno. Gorzowianie podjęli wyrównaną walkę, ale Jankowski, Krzystyniak, Kasprzak, Krakowski, Pawlicki i spółka byli minimalnie lepsi (48:42). Następne pojedynki, rozegrane na wyjazdach również nie przyniosły Stali żadnych punktów (36:54 w Bydgoszczy, 41:49 w Rybniku, 44:46 w Rzeszowie), ale od 16 sierpnia, tj. od meczu na własnym torze z Apatorem (53:37) gorzowska drużyna wygrała już wszystko: 1 września - w powtórzonym pojedynku - 66:24 ze słabiutkim Startem, 17 września w Zielonej Górze 50:40, 20 września z Unią Tarnów 55:35, 27 września z ROW-em 49:41, i 4 października w Gdańsku 48:41. Tym ostatnim zwycięstwem Stal przypieczętowała zdobycie brązowego medalu DMP. Czwarty w tabeli Apator stracił do żółto-błękitnych 2 pkt., a piąty Falubaz - aż 13. Z drugiej strony, gdyby gorzowianie dorzucili jeszcze wygrane za dodatkowy punkt z outsiderami (Start, Unia, Wybrzeże), mogli uplasować się na pozycji dającej "srebro".

I liga
1. Unia Leszno 18 41 +359
2. Polonia Bydgoszcz 18 30 +187
3. Stal Gorzów 18 27 +172
4. Apator Toruń (m) 18 25 +158
5. Falubaz Zielona Góra 18 14 - 22
6. ROW Rybnik 18 13 - 68
7. Wybrzeże Gdańsk 18 11 - 95
8. Stal Rzeszów 18 11 -105
9. Unia Tarnów 18 4 -265
10. Start Gniezno (b) 18 3 -321

Kolejność spotkań:

05.04. 2 D Polonia Bydgoszcz 36:29
14.04. 1 W Unia Leszno 34:56
26.04. 4 D Stal Rzeszów 53:37
03.05. 6 D Falubaz Zielona Góra 66:24
10.05. 5 W Apator Toruń 42:48
13.05. 3 W Start Gniezno 52:38
20.05. 7 W Unia Tarnów 60:30
24.06. 9 D Wybrzeże Gdańsk 56:34
12.07. 10 D Unia Leszno 42:48
22.07. 11 W Polonia Bydgoszcz 36:54
24.07. 8 W ROW Rybnik 41:49
04.08. 13 W Stal Rzeszów 44:46
16.08. 14 D Apator Toruń 53:37
01.09. 12 D* Start Gniezno 66:24
17.09. 15 W Falubaz Zielona Góra 50:40
20.09. 16 D Unia Tarnów 55:35
27.09. 17 D ROW Rybnik 49:41
04.10. 18 W Wybrzeże Gdańsk 48:41
* W pierwszym terminie (02.08.) mecz przerwano przy stanie 23:13 dla Stali.

Kadra Stali Gorzów w 1987 roku wyglądała następująco:
DANISZEWSKI Mirosław ( 1965 ) 17 100 1.49
FRANCZYSZYN Ryszard ( 1964 ) 18 202 2.40
GAŁA Jarosław ( 1965 ) -
GRZELAK Krzysztof ( 1963 ) 14 25 1.22
OKUPSKI Krzysztof ( 1960 ) 18 107 1.54
OWIŻYC Cezary ( 1966 ) 18 117 1.47
PAWLISZAK Andrzej ( 1968 ) -
PILARCZYK Piotr ( 1970 ) -
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 18 115 1.79
ŚWIST Piotr ( 1968 ) 18 216 2.38
PALUCH Piotr ( 1970 )* 2 1 0.50
GRZEŚKOWIAK Robert ( 1971 )* -
HUĆKO Marek ( 1971 )* -
RZEPKA Andrzej ( 1969 )* -
* Zawodnicy, którzy w 1987 r. zdali licencje.

W innych rozgrywkach mistrzowskich stalowcy również nie próżnowali. Po kilku latach gorzowski klub wzbogacił się wreszcie o medal w imprezie seniorskiej - w ostrowskim finale MPPK tuż za tercetem leszczyńskiej Unii uplasowali się Franczyszyn, Okupski i Świst. Dwaj pierwsi zawodnicy uczestniczyli w Indywidualnych MŚ. "Franek" doszedł do półfinału, a Okupski do ćwierćfinału kontynentalnego. Z kolei 19-letni Świst otrzymał szansę w Drużynowych MŚ, zdobywając na turnieju w Rybniku 8 "oczek".

W ogóle był to "rok Śwista", gdyż gorzowski junior dorzucił do tytułu wicemistrza Europy Juniorów także: "złoto" w MIMP, 4. lokatę w IMP, 4. m-ce w ZK, 1. m-ce w BK, 5. m-ce w SK (tu akurat drugi był Owiżyc), oraz zdobyte wraz z kolegami "złoto" w MMPPK (z Owiżycem i Paluchem) i "srebro" w MDMP (z Owiżycem, Paluchem, Piotrem Pilarczykiem i Robertem Grześkowiakiem). Ponadto C. Owiżyc dołożył jeszcze zwycięstwo w "Pucharze Rzemiosła" w Gnieźnie.

Na gorzowskim torze obok wielu imprez mistrzowskich (finał MIMP, finał MDMP, jeden z finałów BK, półfinał IMP, ćwierćfinał ZK) rozgrywano tradycyjnie zawody towarzyskie i młodzieżowe. 7 czerwca w czwórmeczu z okazji "Dni Gorzowa" zwyciężył Start Gniezno, przed Ostrovią Ostrów, Stalą Gorzów i rumuńskim IPA Sibiu. Z kolei 26 lipca, w turnieju jubileuszowym z okazji 40-lecia KS Stal najlepszy okazał się Andrzej Huszcza (Falubaz Zielona Góra), drugi był Bogusław Nowak (Unia Tarnów), a trzeci Grzegorz Dzikowski (Wybrzeże Gdańsk). Za ciekawostkę można uznać występ zawodników z zaprzyjaźnionego MC Guestrow (NRD). T. Froebel zajął 13. m-ce, a C. Horden - 16.

1988

Przed sezonem 1988 w gorzowskim klubie panował duży optymizm. Prognozy na najbliższy rok zakładały walkę o co najmniej tytuł I wicemistrza Polski. O wypadnięciu poza podium nawet nie myślano. Skład Stali predystynował bowiem do myślenia o laurach tak w kategorii seniorów, jak i juniorów. Trzon drużyny stanowili liderzy: Świst, Franczyszyn i Okupski, a mocną "drugą linię" tworzyli Daniszewski, Owiżyc i Rembas. Liczono też na postępy najmłodszych w tym gronie: Marka Hućki i Piotra Palucha, a także na udane wejście w wiek seniorski 22-letniego Cezarego Owiżyca, tak dobrze prezentującego się jako młodzieżowiec. Skład uzupełniali wciąż borykający się z urazami Gała i Grzelak, oraz "rezerwowi" juniorzy: Grześkowiak, Pawliszak, Pilarczyk i Rzepka.

24 marca stalowcy rozpoczęli występy na torze. W pierwszym i jedynym treningu punktowanym, rozegranym w Bydgoszczy, trener Chomski zmuszony był wystawić ... wszystkich 14 zawodników, gdyż opady deszczu i śniegu przeszkodziły w zorganizowaniu meczów kontrolnych w Gorzowie.

Bez dostatecznej ilości jazd treningowych gorzowianie pojechali na pierwszy mecz ligowy do Rzeszowa. Zaprezentowali się jednak bardzo dobrze, zwyciężając na specyficznym torze 46:44. Do 13. biegu cały czas prowadzili gospodarze, jednak udany przedostatni wyścig (5:1 Owiżyca i Okupskiego z Januszem i Nurzyńskim) pozwolił żółto-błękitnym na wywiezienie znad Wisłoka 2 punktów. Świetną partię rozegrali zwłaszcza P. Świst (16 pkt.) i R. Franczyszyn (14).

7 kwietnia w Gorzowie odbył się międzynarodowy czwórmecz towarzyski. Zdecydowanie zwyciężyła z 41 pkt. miejscowa Stal (Świst 13, Okupski 11, Franczyszyn 10, Owiżyc 5, Rembas 2), przed Polonią Bydgoszcz - 33, Vikingarną Esbjerg (Dania) - 23, i MSC Diedenbergen (RFN) - 22. Trzy dni później, w inaugurującym sezon ligowy przy Śląskiej meczu, gorzowianie pokonali dość pewnie Apator 49:41. 24 kwietnia z kolei, w 3. rundzie DMP, stalowcy nieoczekiwanie polegli w Zielonej Górze (44:46).

28 kwietnia doszło w Gorzowie do wydarzenia, które rzuciło cień na cały sezon, i miało duży wpływ na postawę drużyny już do końca rozgrywek. Oto w meczu na szczycie spotkały się Stal Gorzów i Unia Leszno. Początek był bardzo dobry dla gospodarzy - po pierwszym biegu było co prawda 2:4, ale w drugim - Franczyszyn z Grzelakiem "objechali" Balińskiego, a w trzecim - Okupski i Owiżyc pokonali 4:2 Jankowskiego. W gonitwie piątej upadki zanotowali Baliński i Krakowski, zaś w szóstej Świst wygrał z Jankowskim i było już 23:12. Optymiści w tym momencie liczyli nawet na wygraną nad Lesznem "za trzy", gdyż goście kompletnie nie radzili sobie z ciężkim, gorzowskim torem. I oto do "akcji" wkroczył sędzia meczu, p. Roman Cheładze. Postanowił zakończyć mecz z powodu "spreparowania" nawierzchni, co przez niektórych zostało przyjęte jako "pokazówka", gdyż wśród 20-tysięcznej publiczności znajdował się ówczesny minister sportu, Aleksander Kwaśniewski. Stal Gorzów potraktowano nie tylko walkowerem (i przy okazji ujemnym punktem), ale także surowymi karami finansowymi, zawieszeniem kierownika zawodów i zamknięciem stadionu na jeden mecz ligowy. Sprawą zajął się nawet prokurator, a na dodatek tor gorzowski na każdym kolejnym spotkaniu ligowym był już "bacznie" obserwowany przez sędziów, którzy "szukali dziury w całym". Wydarzenie to podziałało demobilizująco na zawodników i sztab osób funkcyjnych. 1 maja w Rybniku gorzowianie przed ostatnim biegiem pewnie prowadzili, ale wszystko roztrwonili przez błąd, który kosztował wykluczenie P. Śwista za przekroczenie limitu 2 minut przed startem do 15. gonitwy. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 45:45.

14 maja Stal zdobyła wreszcie 2 punkty. Na neutralnym obiekcie w Gnieźnie pokonała Unię Tarnów 53:37. Po raz drugi "za karę" Stal musiała odwiedzić stadion Startu, poprzedni raz miało to miejsce ... w 1963 r.

Potem już do końca sezonu gorzowianie jeździli "w kratkę", coraz częściej zresztą zawodząc swoich sympatyków. Szyki krzyżowały też kontuzje - najpierw Gały, potem pod koniec sezonu także Franczyszyna, ale w niczym nie usprawiedliwia to bardzo przeciętnej jazdy pozostałych zawodników. Obok kilku niezłych występów (53:37 ze Stalą Rzeszów - komplety 15 pkt. Śwista i Franczyszyna; 52:38 z Polonią Bydgoszcz; 47:42 z ROW-em Rybnik) stalowcy zanotowali takie "plamy" jak 41:49 w Tarnowie, 41:49 w Gdańsku, 35:55 w Bydgoszczy, czy zaledwie 45:45 z Falubazem na własnym torze. O mały włos gorzowianie nie skompromitowali się w Lesznie, gdzie ulegli 33:57, cudem ratując się przed "zdobyciem" ujemnego punktu meczowego. Ostatecznie Stal zajęła dopiero 5. m-ce w końcowej tabeli. Do trzeciej Polonii straciła aż 5 pkt.

Jeszcze większy niepokój budziła sytuacja finansowa klubu. Stalowcy ledwo wiązali koniec z końcem, będąc zresztą przez cały rok dłużnikiem w Ośrodku Technicznego Zaopatrzenia PZMot. Świst, Franczyszyn i spółka jeździli w lidze na ostatnich oponach, a z powodu braków sprzętowych ograniczono drastycznie liczbę treningów.

Sposobem na łatanie dziur w budżecie stało się powołanie tzw. spółki produkcyjnej. W warsztatach ZM Gorzów spółka "Stalrem" wykonywała zlecone prace spawalniczo-ślusarskie. Przyniosło to w 1988 r. kilkanaście mln zł. zysku, czyli niemal tyle samo, ile uzyskano ... ze sprzedaży biletów wstępu. Sporą pomoc uzyskano także ze strony różnych gorzowskich zakładów, m. in. Zrembu, ponadto jednego Goddena ufundowali żużlowcom ... miejscowi rzemieślnicy.

I liga
1. Unia Leszno (m) 18 38 +334
2. ROW Rybnik 18 26 +188
3. Polonia Bydgoszcz 18 26 +167
4. Falubaz Zielona Góra 18 23 + 60
5. Stal Gorzów 18 21 + 10
6. Wybrzeże Gdańsk 18 16 - 45
7. Apator Toruń 18 12 - 57
8. Unia Tarnów 18 12 -121
9. Stal Rzeszów 18 9 -174
10. Kolejarz Opole (b) 18 -3 -362

Kolejność spotkań:

04.04. 1 W Stal Rzeszów 46:44
10.04. 2 D Apator Toruń 49:41
24.04. 3 W Falubaz Zielona Góra 44:46
28.04. 4 D* Unia Leszno 0:40
01.05. 5 W ROW Rybnik 45:45
14.05. 6 D^ Unia Tarnów 53:37
12.06. 7 W Wybrzeże Gdańsk 41:49
21.06. 8 D Kolejarz Opole 60:30
14.07. 9 W Polonia Bydgoszcz 35:55
17.07. 10 D Stal Rzeszów 53:37
22.07. 11 W Apator Toruń 45:45
24.07. 12 D Falubaz Zielona Góra 45:45
09.08. 13 W Unia Leszno 33:57
28.08. 14 D ROW Rybnik 47:42
11.09. 16 D Wybrzeże Gdańsk 51.5:38.5
14.09. 15 W Unia Tarnów 41:49
18.09. 17 W Kolejarz Opole 49:41
02.10. 18 D Polonia Bydgoszcz 52:38
* Mecz przerwano przy stanie 23:12 dla Stali.
^ Mecz rozegrano w Gnieźnie.

Kadra Stali Gorzów w 1988 roku była taka sama, jak rok wcześniej:
DANISZEWSKI Mirosław ( 1965 ) 17 100 1.57
FRANCZYSZYN Ryszard ( 1964 ) 12 145 2.49
GAŁA Jarosław ( 1965 ) 5 1 0.11
GRZELAK Krzysztof ( 1963 ) 15 45 1.10
GRZEŚKOWIAK Robert ( 1971 ) -
HUĆKO Marek ( 1971 ) 14 19 0.60
OKUPSKI Krzysztof ( 1960 ) 17 168.5 1.99
OWIŻYC Cezary ( 1966 ) 16 52 1.02
PALUCH Piotr ( 1970 ) 4 5 0.75
PAWLISZAK Andrzej ( 1968 ) -
PILARCZYK Piotr ( 1970 ) 3 0 0.00
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 11 27 1.36
RZEPKA Andrzej ( 1969 ) -
ŚWIST Piotr ( 1968 ) 17 227 2.58

W pozostałych imprezach mistrzowskich zawodnicy Stali zrealizowali większość przedsezonowych założeń. W kategorii seniorskiej tercet gorzowian zdobył brązowy medal MPPK, ponadto Złoty Kask wywalczył, co było dużą niespodzianką, P. Świst. W finale IMP wystartowała dwójka stalowców, którzy zajęli miejsca: 8. (Świst) i 10. (Owiżyc).

Na arenach międzynarodowych gorzowianie zaznaczyli swoją obecność we wszystkich kategoriach rozgrywek. W IMŚ Franczyszyn dotarł do ostatniej eliminacji - finału kontynentalnego, w MŚP po raz pierwszy od "ładnych" paru lat Świst z leszczynianinem Jankowskim wywalczyli awans do decydującej rozgrywki w Bradford (Anglia), choć później zajęli w niej dopiero 9. m-ce. Ponadto Piotr Świst startował także w biało-czerwonych barwach w eliminacjach Grupy A DMŚ.

Jednak głównym celem dla lidera Stali był w tym roku medal Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów. Pierwsze eliminacje przeszedł on bez problemów, zdobywając w nich komplety 15 pkt., niestety w walce o główne laury nie wytrzymał presji, i zajął dopiero 8. lokatę. Nieudany występ w czechosłowackim mieście Slany Świst powetował sobie, zdobywając kolejne tytuły na krajowym podwórku - złoty "krążek" w finale MIMP w Zielonej Górze, oraz srebrny medal w finale MMPPK (wraz z Hućką i Paluchem) w Rzeszowie.

Z imprez rozegranych w tym sezonie w Gorzowie na czoło wybijają się półfinał Indywidualnych MŚ Juniorów z udziałem zawodników z Polski, Czechosłowacji, Węgier, Bułgarii i ZSRR (11 czerwca), w którym bezapelacyjny sukces świętowali biało-czerwoni - 1. Świst, 2. Cieślewicz, 3. Błażejczak, 4. Dudek, oraz testmecz Polska - Czechosłowacja (60:48 - Drabik 12, Jankowski 12, Kasprzak 11, Huszcza 10, E. Skupień 8, Korbel 6, Okupski 1 - Matousek 15, Schneiderwind 10, Vandirek 9, Tesar 6, Jedek 4, Kasper 4), który odbył się 6 lipca 1988 r.

16 sierpnia zorganizowano ponadto turniej benefisowy dla ciężko kontuzjowanego Bogusława Nowaka. Zwyciężył w nim Ryszard Dołomisiewicz z Polonii Bydgoszcz, przed Okupskim i Świstem. Natomiast na zakończenie sezonu, 8-9 października ścigano się w Gorzowie oraz w Zielonej Górze w Indywidualnych Mistrzostwach Okręgu PZMot. W dwudniowych zawodach najlepsi okazali się stalowcy. Pierwszy z 27 pkt. był Świst, drugi z 26 pkt. Owiżyc, a trzeci z 25 pkt. Okupski.

1989

Końcówkę sezonu 1988 upamiętniła dynamiczna, skuteczna jazda zawodników "drugiego rzutu", choćby Daniszewskiego czy Grzelaka. Zimą 1989 roku opiekunowie żużlowców Stali Gorzów, kibice, a także sami zawodnicy byli pełni optymizmu - mówiono o bardzo wysokiej lokacie, wielu spodziewało się mistrzowskiego lauru.

Apetyty przed sezonem były duże, ale uzasadnione. Mając trójkę znakomitych liderów: Śwista, Franczyszyna i Okupskiego, oraz czyniących postępy następnych młodych żużlowców (Hućkę, Palucha i innych) można było mierzyć wysoko. Zawodnicy jak zwykle solidnie przepracowali okres przygotowawczy, sporo było zajęć crossowych, wyjątkowo wcześnie (już 5 marca) stalowcy wyjechali na tor, rozgrywając w ... Sibiu mecz towarzyski z nieoficjalną reprezentacją Rumunii (61:29). Potem były treningi po zachodniej stronie granicy - w Guestrow, a następnie kolejne kontrolne spotkania towarzyskie w Bydgoszczy (42:48) i Gnieźnie (53:37). Niezłą dyspozycję pokazali wszyscy zawodnicy, cieszyła zwłaszcza udana jazda młodzieżowców, oraz Owiżyca, Grzelaka i Daniszewskiego.

Sezon ligowy rozpoczynał się w tym roku bardzo wcześnie, bo już 27 marca. Stąd też na początku trzeciej dekady miesiąca stalowcy byli już porządnie "wjeżdżeni", bowiem 23 marca startowali jeszcze w zawodach towarzyskich z żużlowcami z norweskiego NMK Drammen (w turnieju najlepszy był 19-letni Paluch, przed Okupskim, Daniszewskim, Owiżycem, i nadal nie składającym broni Rembasem).

Pierwsze kolejki ligowe były dla gorzowian nad wyraz udane. W inaugurującym sezon spotkaniu stalowcy pewnie zwyciężyli w Tarnowie (50:40 - Świst 15, Franczyszyn 14, Okupski 12), potem rozgromili "za trzy" Apator (62:28 - Świst 15, Franczyszyn 13, Grzelak 12, Owiżyc 10), i tylko poważna kontuzja Palucha zmąciła dobry nastrój.

W 3. rundzie DMP stalowcy minimalnie ulegli w Rzeszowie swojej imienniczce 44:45 (Świst po raz kolejny 15, Franczyszyn 11, Okupski 10), ale w następnym meczu znów zainkasowali dodatkowe "oczko", pokonując Wybrzeże 58:32. W tym drugim pojedynku decydujący okazał się ostatni bieg, w którym podwójna wygrana pary Franczyszyn-Grzelak ze Stenką i Dzikowskim pozwoliła Stali zwyciężyć "za trzy".

11 maja w szlagierowym spotkaniu 6. rundy DMP Stal potwierdziła wysoką dyspozycję, pokonując liderującą Unię Leszno 50:40. Świst zdobył 13 pkt., pozostali liderzy nieco zawiedli (Okupski 9, Franczyszyn 7), ale udany występ zanotowała "druga linia". Hućko i Owiżyc wywalczyli po 8 "oczek", a Daniszewski 5. To wystarczyło na zespół z Jankowskim (14), Z. Kasprzakiem (14), Pawlickim (4), Krakowskim (3), D. Kasprzakiem (2), Balińskim (2) i Buśkiewiczem (1) w składzie. Po tym spotkaniu stalowcy zbliżyli się do leszczynian na 2 punkty.

25 maja gorzowianie zanotowali kolejny udany występ, zwyciężając w Bydgoszczy 49:41 (liderów: Franczyszyna - 14 pkt., Śwista - 12, Okupskiego - 11, mocno wsparli Owiżyc - 6 pkt. i Hućko - 5). W kolejnych wyjazdach Stal zaliczyła "planową" porażkę w Rybniku, i równie spodziewaną wygraną 69:21 z beznadziejnie słabą Ostrovią. 9 lipca, na zakończenie pierwszej rundy rozgrywek do Gorzowa zjechał liderujący Falubaz.

Takiego tłoku, jaki panował na trybunach, nie pamiętali najstarsi gorzowianie. Spotkanie obserwowało 21 tys. (!) widzów. Sędzia nawet w trosce o kibiców przeciągnął rozpoczęcie meczu o 15 min., do momentu gdy pusta była strefa bezpieczeństwa. Mecz rozpoczął się od wygranej Falubazu 4:2, ale po trzecim biegu, kiedy to "asekurowany" przez Śwista Grzelak wspólnie z kolegą pokonali "szalejącego" Huszczę, było już 10:8. W czwartej gonitwie za Owiżyca wyjechał doświadczony Rembas. Znakomicie wystartował i ... wygrał jak chciał. W kolejnych biegach Świst uporał się z Dudkiem, a Huszcza pewnie pokonał Franczyszyna. Było wciąż tylko 19:17 dla gospodarzy.

Po ośmiu wyścigach gorzowianie prowadzili 26:22, ale w dziewiątej odsłonie taśmę zerwał Okupski i wydawało się, że Falubaz doprowadzi do remisu. Jednak w powtórce biegu Owiżyc przedzielił Huszczę i Jasinowskiego, i nadal wygrywali miejscowi. Brzemienny w skutkach dla końcowego rezultatu był 10. bieg. Oto rezerwowy Daniszewski wykorzystał zaaferowanie Śwista, Błażejczaka i Szymkowiaka walką na łuku i wyszedł na pierwsze miejsce. Drugi na mecie był Świst i było 33:27. W 12. biegu gorzowianie stanęli przed szansą powiększenia przewagi. Za faul na zawodniku Stali wykluczony został bowiem Molka, ale tym razem osamotniony Huszcza nie dał się "objechać" ani Okupskiemu, ani Grzelakowi. W 13. gonitwie Falubaz sięgnął po dwie rezerwy taktyczne, jednak Świst i Daniszewski poradzili sobie z Szymkowiakiem i było 42:36. Nieoczekiwanie goście wygrali natomiast 14. bieg. Błażejczak z Szymkowiakiem pojechali dobrze taktycznie, pokonując Okupskiego i Grzelaka, i zrobiło się 43:41. Emocje sięgnęły zenitu, ale w ostatnim pojedynku stalowcy lepiej wytrzymali "ciśnienie". Zwyciężył co prawda Huszcza, ale Franczyszyn z Daniszewskim pewnie odpierali ataki Molki, aż ten w końcu miał na trzecim okrążeniu uślizg motocykla i sprawa wyniku była już w tym momencie wyjaśniona.

Punkty w tym meczu zdobywali: Świst 13, Franczyszyn 10, Okupski 7, Daniszewski 6, Rembas 4, Grzelak 3, Owiżyc 2, Hućko 1 (Stal), oraz Huszcza 16, Błażejczak 12, Szymkowiak 8, Molka 3, Dudek 3, Jasinowski 2, Połubiński 0 (Falubaz). Po tym spotkaniu, wykorzystując słabszy występ leszczynian w pojedynku z Apatorem, Stal Gorzów objęła na półmetku rozgrywek z 17 pkt. fotel lidera. Unia miała w tym momencie 16 pkt., a Falubaz - 15.

Niestety, w tym momencie stalowców dotknął olbrzymi pech. Podczas DMŚ grupy B w Rzeszowie przykrej kontuzji doznał R. Franczyszyn. Później, w trakcie sierpniowego tournee kadry po Związku Radzieckim, na torze w Ufie połamał się K. Okupski. "Franek" pauzował przez 6 kolejek ligowych, drugi z liderów Stali nie pojechał już do końca sezonu, gdyż uraz był bardzo poważny. Jeszcze w meczu z Unią Tarnów osłabieni gorzowianie zwyciężyli, choć "stracili" ewentualny bonusowy punkt. Potem jednak jadąc w tak "rozmontowanym" zestawieniu ponieśli aż 5 (!) porażek z rzędu, w tym jedną za "minus jeden": 38:52 w Toruniu, 42:47 na własnym torze z przeciętnym zespołem Stali Rzeszów, 39:51 w Gdańsku, 42:48 u siebie z ROW-em Rybnik i aż 31:59 w Lesznie. Dopiero po powrocie Franczyszyna, udało się jeszcze wygrać z Polonią 54:36, a potem, po "spacerku" z Ostrovią, przyszły "baty" w Zielonej Górze. Ostatecznie zamiast złotego, lub choćby srebrnego medalu DMP, skończyło się na zaledwie 5. lokacie.

Nieobecność Franczyszyna i Okupskiego poczyniła w świadomości kolegów znaczne spustoszenie. Poza niezawodnym Świstem pozostali żużlowcy w decydujących momentach okazywali się mało odporni psychicznie. Bardzo dziwna była zwłaszcza postawa będącego jeszcze niedawno "drugim Świstem" C. Owiżyca, a także M. Hućki, który po dobrym początku sezonu, później wyraźnie spuścił z tonu.

I liga
1. Unia Leszno (m) 18 32 +230
2. Falubaz Zielona Góra 18 31 +200
3. ROW Rybnik 18 27 +133
4. Apator Toruń 18 24 +103
5. Stal Gorzów 18 23 + 99
6. Stal Rzeszów 18 22 +101
7. Polonia Bydgoszcz 18 18 + 14
8. Unia Tarnów 18 10 -121
9. Wybrzeże Gdańsk 18 9 - 80
10. Ostrovia Ostrów (b) 18-16 -679

Kolejność spotkań:

27.03. 1 W Unia Tarnów 50:40
02.04. 2 D Apator Toruń 62:28
09.04. 3 W Stal Rzeszów 44:45
29.04. 4 D Wybrzeże Gdańsk 58:32
11.05. 6 D Unia Leszno 50:40
25.05. 7 W Polonia Bydgoszcz 49:41
28.05. 5 W ROW Rybnik 36:54
06.06. 8 W Ostrovia Ostrów 69:21
09.07. 9 D Falubaz Zielona Góra 46:44
21.07. 10 D Unia Tarnów 48:42
23.07. 11 W Apator Toruń 38:52
17.08. 12 D Stal Rzeszów 42:47
20.08. 13 W Wybrzeże Gdańsk 39:51
07.09. 14 D ROW Rybnik 42:48
10.09. 15 W Unia Leszno 31:59
17.09. 16 D Polonia Bydgoszcz 54:36
01.10. 17 D Ostrovia Ostrów 65:24
08.10. 18 W Falubaz Zielona Góra 35:55

Stal Gorzów w 1989 startowała w składzie:
DANISZEWSKI Mirosław ( 1965 ) 18 66 1.47
FRANCZYSZYN Ryszard ( 1964 ) 13 136 2.25
GAŁA Jarosław ( 1965 ) 12 41 1.10
GRZELAK Krzysztof ( 1963 ) 18 69 1.26
GRZEŚKOWIAK Robert ( 1971 ) -
HUĆKO Marek ( 1971 ) 16 58 1.17
OKUPSKI Krzysztof ( 1960 ) 11 115 2.13
OWIŻYC Cezary ( 1966 ) 18 115 1.64
PALUCH Piotr ( 1970 ) 1 0 0.00
PAWLISZAK Andrzej ( 1968 ) -
PILARCZYK Piotr ( 1970 ) -
REMBAS Jerzy ( 1956 ) 4 11 1.50
RZEPKA Andrzej ( 1969 ) 5 7 0.80
ŚWIST Piotr ( 1968 ) 18 238 2.59
ŁUKASZEWSKI Jarosław ( 1970 )* 2 2 0.60
FLIS Robert ( 1973 )* -
* Zawodnicy, którzy w 1989 r. uzyskali licencje.

Nieobecność liderów nie pozwoliła Stali zanotować zbyt wielu osiągnięć w kategorii seniorów. Zwłaszcza pechowy uraz będącego w życiowej formie Franczyszyna pozbawił go, jak się wydaje, szansy awansu do finału IMŚ, gdyż w kolejnych rundach eliminacyjnych spisywał się znakomicie.

W rozgrywkach o Indywidualne Mistrzostwo Świata zadebiutował natomiast Świst, choć nie odegrał większej roli, odpadając w ćwierćfinale kontynentalnym w austriackim Wiener Neustadt. 21-letni gorzowianin słaby występ zanotował także w finale IMŚJ, zajmując zaledwie 13. m-ce (choć i tak najlepsze ze wszystkich startujących Polaków). Drugi gorzowianin, M. Hućko, nieoczekiwanie odpadł już w ćwierćfinale tych rozgrywek w bułgarskim Targowiszte.

W Mistrzostwach Świata Par P. Świst liczył na niezły występ, gdyż finał rozgrywano w Lesznie. Zawodnik Stali zrobił co mógł (11 pkt.), niestety na własnym torze skompromitował się Jankowski (0 pkt.) i skończyło się na ostatniej, 9. lokacie.

W "drużynówce" startowała dwójka stalowców (Franczyszyn i Świst). W Nyiregyhazy i Rzeszowie zdobyli oni odpowiednio 14 i 9 pkt. Cała reprezentacja wywalczyła zaledwie 47 "oczek", spadając w hierarchii światowego żużla, już nie tylko za Szwedów, Czechosłowaków, Niemców, Australijczyków, ale nawet Węgrów, i ledwo wyprzedzając ... Włochów.

Tylko gorzowscy żużlowcy ratowali więc w 1989 r. honor polskiego speedwaya. Nic więc dziwnego, że P. Świst otrzymał jako jedyny Polak propozycję startów w lidze brytyjskiej. Niestety, zacietrzewienie działaczy (głównie związkowych i z tzw. centrali) spowodowało "ucięcie" tematu i w efekcie gorzowianin na Wyspy nie pojechał.

Lider Stali próbował rekompensować sobie to w rozgrywkach krajowych, gdzie wywalczył niemal wszystko, co zostało jeszcze do zdobycia w kategorii juniorskiej - trzecie "złoto" MIMP, Srebrny Kask, kolejny srebrny medal MMPPK (z Hućką i Rzepką), a także Tęczowy Kask (nagrodę dla najlepszego zawodnika w przekroju całego sezonu), Indywidualny Puchar Polski i ... Indywidualne Mistrzostwo Okręgu. Nieco gorzej było w finale IMP ("tylko" 5. m-ce), ale za to w turniejach towarzyskich z udziałem wielu zawodników z czołówki światowej Świst zajmował wysokie lokaty (2. m-ce w JMS All Stars w Rybniku, 5. m-ce w JMS All Stars w Ostrowie, 2. m-ce w Memoriale Alfreda Smoczyka, 5. m-ce w poznańskim Pucharze WUSW-u). Do "kolekcji" klubowej "wpadł" jeszcze brązowy medal w finale MPPK (Okupski, Świst, Franczyszyn) zdobyty w Lesznie.

Na gorzowskim torze odbyły się w tym roku m. in. takie imprezy, jak: testmecz Polska - Dania (reprezentacja ligi duńskiej) zakończony wygraną gospodarzy 64:44, "Puchar Wojewódzkiej Federacji Sportu" (zwyciężył oczywiście Świst), a także towarzyskie turnieje młodzieżowe z udziałem zawodników Stali Gorzów, Apatora Toruń, Falubazu Zielona Góra i MC Guestrow.
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-09-03, 14:20   

Odcinek 10

1990

Posezonowe urlopy żużlowcy Stali skończyli w listopadzie, i 1 grudnia 1989 r. zameldowali się na pierwszym treningu. Ćwiczyli trzy razy w tygodniu w hali, a następnie, 3 stycznia 1990 r. rozpoczęli 10-dniowe zgrupowanie w Słubicach. Kolejna "dawka" ćwiczeń na hali, w terenie i na pływalni poprzedziła przedostatnią fazę przygotowań na crossie. Warunki atmosferyczne były tej zimy wyjątkowo korzystne i tak dużej porcji zajęć na motocyklach nigdy dotychczas nie było.

Już 5 marca stalowcy rozpoczęli treningi na torze. Niestety, nie uczestniczył w nich jeszcze poważnie kontuzjowany K. Okupski, z kolei 34-letni J. Rembas tylko raz pojechał w zawodach towarzyskich, a nieco później oficjalnie zakończył karierę.

Odbyły się dwa przedsezonowe sparringi z Polonią Bydgoszcz. Zakończyły się one wynikami: 44:46 w mieście nad Brdą, i 45:45 w Gorzowie. W meczach tych punktowali: Świst 19, Franczyszyn 15, Grzelak 14, Hućko 13, Daniszewski 8, Owiżyc 5, Paluch 5, Gała 5, Robert Flis 2, Jarosław Łukaszewski 2, Rembas 1, Rzepka 0. Niestety, drugie spotkanie było pechowe dla Cezarego Owiżyca. Uczestniczył on w poważnym karambolu i wiadomo było, że w pierwszej rundzie DMP nie wystąpi. Warto także dodać, że w gronie wtajemniczonych dyskutowany był temat zagranicznego transferu. Chodziło o młodego Norwega Larsa Gunnestada. Ten utalentowany zawodnik podpisał jednak kontrakt na występy w lidze szwedzkiej i sprawa upadła.

Sezon 1990 był dla polskiego żużla przełomowy. Kilka klubów, z Motorem Lublin na czele, zakontraktowało zawodników zza granicy. Nie byli to jak niegdyś, jacyś przypadkowi Jugosłowianie czy Austriacy, lecz prawdziwe gwiazdy. Wkrótce na torach całej Polski pojawili się m. in.: Hans Nielsen, Lars Henrik Joergensen, Antonin Kasper, Christer Karlsson, i kilku innych "stranieri".

Gorzowianie rozpoczęli sezon od falstartu. Startując bez Okupskiego i Owiżyca, niespodziewanie, podobnie zresztą jak rok wcześniej, ulegli na własnym obiekcie Stali Rzeszów 43:47. Znakomicie w sezon "wszedł" Piotr Świst, zdobywając pierwszy z serii 15-punktowych kompletów, 13 "oczek" dołożył Franczyszyn, ale pozostali wyraźnie zawiedli. Grzelak wywalczył 1 pkt., trójka młodzieżowców - Paluch, Łukaszewski i Hućko - łącznie także tylko 1. Pozostało liczyć na powrót rekonwalescentów.

Następne kolejki nie były jednak udane. Zawodnicy gorzowscy toczyli co prawda zacięte i wyrównane pojedynki, jednak polegli w Lesznie (42:48) i Bydgoszczy (42:48). Po czterech rundach spotkań Stal zajmowała ... ostatnie miejsce w lidze, z dorobkiem 2 pkt. za wygraną z ROW-em Rybnik 48:42.

Sezon ten zaznaczył się nowinką regulaminową. Po zakończeniu serii zasadniczej (tylko 14 kolejek) drużyny rozgrywały następnie rundę finałową w grupach, o miejsca 1.-4. i 5.-8. Jak na razie zatem na awans gorzowian do czołowej czwórki mało kto stawiał, gdyż jeździli oni mało skutecznie, a poza tym ponieśli już duże straty.

22 kwietnia Stal "przełamała" się, pokonując groźny - występujący z Duńczykiem Joergensenem - zespół Motoru Lublin 49:41. Do "tradycyjnie" 15 pkt. Śwista i 13 Franczyszyna swoje dorzuciła "druga linia": Gała 6, bohater meczu - Rzepka 5, Hućko 4, Grzelak 3, Okupski 2 i Daniszewski 1. Z kolei 1 maja w bardzo ważnym pojedynku Stal zwyciężyła Falubaz Zielona Góra 51:39. Tym razem obok Śwista (15) i Franczyszyna (14) dobrze pojechał także Okupski (9). Pozostałe punkty padły "łupem" Hućki (5), Gały (4), Palucha (3) i Owiżyca (1).

Sytuacja Stali zaczęła się zmieniać jak w kalejdoskopie. Na półmetku gorzowianie mieli tylko 6 pkt., ale po szczęśliwej wygranej (46:44) w pierwszej kolejce rewanżów w Rzeszowie już 8, i na dodatek duże szanse na szybki awans w tabeli. Jednak po klęsce w pojedynku na własnym torze (37:53 z Unią Leszno) stalowcy znów znaleźli się w okolicach 6.-7. m-ca, by po następnych dwóch meczach (53:37 w Rybniku i 47:43 z Polonią) być już na pozycji wicelidera (!). Zwłaszcza w spotkaniu z bydgoszczanami gospodarze sprawili wielką sensację, gdyż startując bez kontuzjowanego lidera, P. Śwista, dali radę zespołowi braci Gollobów. Franczyszyn wywalczył 13 pkt., Okupski 12, Gała 7, Owiżyc 6, Paluch 6, a Grzelak 3. W drużynie gości prym wiódł kontrowersyjny "klan". Tomasz zdobył 18 "oczek", a Jacek - 8.

Wcześniej, 16 czerwca w austriackim Wiener Neustadt, podczas półfinału MŚP doszło do tragicznego karambolu, w którym ucierpiała polska para: Piotr Świst i Ryszard Dołomisiewicz. Głównym powodem wypadku było rozgrywanie zawodów "dwójek" bezsensownym systemem, w którym w wyścigach brało udział po 6 zawodników. Gorzowianin na jednym z łuków próbował minąć jednego z Australijczyków i jednego ze Szwedów, ale niestety w wyniku "zakotłowania się" na wirażu wylądował najpierw na bandzie, a następnie wyleciał w górę, i upadł na betonowe schody. Ciężko poszkodowanego zawodnika Stali ratowano na miejscu w karetce. Jak sam przyznał później, gdyby ten wypadek miał miejsce w Polsce, nie przeżyłby dojazdu do szpitala ...

Wydawało się, że osłabieni gorzowianie nie podniosą się już, gdyż najpierw ulegli u siebie Apatorowi (defekt Okupskiego w ostatnim biegu pozbawił ich 2 pkt. meczowych), a następnie doznali druzgocącej porażki w Lublinie (aż 17:72). Do zakończenia pozostała jeszcze jedna kolejka rundy zasadniczej, ale mimo wszystko szanse na awans do czołowej "czwórki" jeszcze istniały. Stal musiała wygrać w Zielonej Górze, i na dodatek liczyć na korzystne wyniki innych spotkań.

I oto nastąpiły niecodzienne zdarzenia. Co prawda w sukces na torze Falubazu można było jeszcze liczyć, gdyż zielonogórzanie prezentowali się w 1990 r. żałośnie słabo, ale na to, że Motor nie wygra u siebie z leszczyńską Unią, mało kto stawiał. Gorzowianie "swoje" zadanie wykonali, a tymczasem w Lublinie Roman Jankowski aż dwa razy wygrał z Hansem Nielsenem i uratował remis w meczu oraz ... zapewnił gorzowianom spokojną drugą fazę rozgrywek.

W playoff stalowcy nie mieli już nic do powiedzenia, choć zwycięstwem z ROW-em nieco "namieszali" i odebrali Ślązakom szansę na złoto DMP. Wartą odnotowania była znakomita postawa w końcówce sezonu trójki: Paluch, Hućko i Gała. Głównie dzięki ich jeździe Stal o mały włos nie sprawiła jeszcze co najmniej dwóch niespodzianek, gdyż uległa po dramatycznych spotkaniach Mistrzowi Polski A.D. 1990 Apatorowi, 44:46 w Gorzowie i ... 44:46 w mieście Kopernika.

I liga
1. Apator Toruń 20 28 + 62
2. ROW Rybnik 20 22 +162
3. Polonia Bydgoszcz 20 22 +136
4. Stal Gorzów 20 16 -132
5. Motor Lublin (b) 20 23 + 82
6. Unia Leszno (m) 20 21 - 39
7. Falubaz Zielona Góra 20 14 -123
8. Stal Rzeszów 20 14 -148


Kolejność spotkań:

01.04. 1 D Stal Rzeszów 43:47
05.04. 2 W Unia Leszno 42:48
08.04. 3 D ROW Rybnik 48:42
19.04. 4 W Polonia Bydgoszcz 42:48
22.04. 5 D Motor Lublin 49:41
29.04. 6 W Apator Toruń 36:54
01.05. 7 D Falubaz Zielona Góra 51:39
13.05. 8 W Stal Rzeszów 46:44
07.06. 9 D Unia Leszno 37:53
10.06. 10 W ROW Rybnik 53:37
28.06. 11 D Polonia Bydgoszcz 47:43
11.07. 13 D Apator Toruń 44:46
17.07. 12 W Motor Lublin 17:72
22.07. 14 W Falubaz Zielona Góra 49:41
29.07. 15 D* Apator Toruń 44:46
19.08. 16 W* Polonia Bydgoszcz 25:64
26.08. 17 D* ROW Rybnik 46:44
02.09. 18 W* Apator Toruń 44:46
16.09. 19 D* Polonia Bydgoszcz 39:49
23.09. 20 W* ROW Rybnik 29:61
* Pojedynki w grupie zespołów walczących o miejsca 1-4.

Skład Stali Gorzów w 1990 roku:
DANISZEWSKI Mirosław ( 1965 ) 11 38 1.22
FLIS Robert ( 1973 ) 1 0 0.00
FRANCZYSZYN Ryszard ( 1964 ) 20 198 2.13
GAŁA Jarosław ( 1965 ) 20 120 1.35
GRZELAK Krzysztof ( 1963 ) 16 25 0.73
GRZEŚKOWIAK Robert ( 1971 ) -
HUĆKO Marek ( 1971 ) 19 63 1.06
ŁUKASZEWSKI Jarosław ( 1970 ) 5 0 0.00
OKUPSKI Krzysztof ( 1960 ) 16 127 1.73
OWIŻYC Cezary ( 1966 ) 11 32 1.09
PALUCH Piotr ( 1970 ) 17 74 1.18
PILARCZYK Piotr ( 1970 ) -
REMBAS Jerzy ( 1956 ) -
RZEPKA Andrzej ( 1969 ) 9 7 0.50
ŚWIST Piotr ( 1968 ) 10 148 2.74
GIŻYCKI Andrzej ( 1973 )* -
* Zawodnik ten zdał w 1990 r. licencję.

Pod nieobecność Śwista stalowcy nie zdobyli, po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, choćby jednego medalu MP. W MIMP Paluch był 8., a Hućko - 13. W parach, jedynie młodzieżowcy wystąpili w finale, zajmując 4. miejsce. Ponadto Marek Hućko zajął 6. lokatę w Brązowym Kasku, a Andrzej Rzepka - 16. m-ce w Srebrnym Kasku.

Nieudane były również występy gorzowian w MŚ. Już w II eliminacji IMŚ w Miskolcu odpadł Ryszard Franczyszyn, zajmując szesnaste miejsce. Dalej awansował co prawda Świst, ale kontuzja pokrzyżowała mu plany awansu do ścisłego finału w Bradford. Natomiast w DMŚ gorzowianie, jak i cała polska reprezentacja, skompromitowali się w rozgrywanym przy ul. Śląskiej 14 lipca 1990 r. turnieju Grupy B. Zespół Australii zdobył w nim 55 pkt., Węgier - 29, Finlandii - 24, zaś Polacy wywalczyli w dwudziestu gonitwach ... 11 "oczek". Okupski zdobył 3 pkt., a Franczyszyn 1. Ponadto dla biało-czerwonych T. Gollob przywiózł 4 pkt., Śledź 2, a Krzystyniak 1. Polski żużel upadł na dno.

13 kwietnia jeżdżono w Gorzowie w towarzyskim testmeczu. Polska pokonała nieoficjalną reprezentację Szwecji (Team Svemo) 65:43, a bohaterem spotkania był Piotr Świst (komplet 18 pkt. i rekord toru 65.2 sek.). Tomasz Gollob wywalczył 16 pkt., Ryszard Dołomisiewicz 14, Jacek Woźniak 9, Jacek Gomólski 4, Ryszard Franczyszyn 2, Jan Krzystyniak 1, a Cezary Owiżyc 1. W zespole szwedzkim jechał m. in. Tony Rickardsson (12), a także Christer Karlsson (11), Mikael Teurnberg (9), Thomas Karlsson (7), Peter Karlsson (3), Jorgen Johansson (1) i Joakim Karlsson (0).

27 maja odbył się turniej pod nazwą "Pożegnanie Jerzego Rembasa". Zwyciężył w nim Piotr Świst, przed kolegą z reprezentacji, Ryszardem Dołomisiewiczem z Polonii Bydgoszcz, i Sławomirem Drabikiem z Włókniarza Częstochowa.

28 sierpnia rozgrywano, nie wiedzieć czemu w Częstochowie, mecz towarzyski "Kadra Polski - Stal Gorzów", z którego dochód przeznaczono na leczenie kontuzjowanego Śwista. Niektórzy z kolegów z toru, a także część działaczy skreśliła już niedawnego idola Gorzowa. "Świst-zawodnik był im potrzebny, Świst-kaleka już nie. Gorzowskim żużlem rządziła mafia" - przyznał w wywiadzie "Silver Boy" z Marwic.

Jednak już 27 października, podczas Indywidualnych Mistrzostw Okręgu, Świst wystąpił na torze. Co prawda sił starczyło mu tylko na jeden bieg, w którym był bliski wygranej z zaproszonym na imprezę Czechosłowakiem Zdenkiem Tesarem (który ostatecznie zajął 1. m-ce, przed Franczyszynem i Hućką), ale najważniejsze było to, że po tak ciężkiej kontuzji w ogóle wrócił na tor.

1991

Zima 1990/91 była w gorzowskim klubie niezwykle burzliwa, gdyż KS Stal był już w tak tragicznej sytuacji finansowej (300 mln zł długu), że aby ratować żużel, trzeba było podjąć radykalne kroki. Z dawnego wielosekcyjnego klubu zniknęły sekcje brydżowa, bokserska, szachowa i kartingowa, natomiast I-ligową piłkę ręczną przekazano do KS Sokół. Trzeba było również "sprzedać" stadion, który od nowego roku wzięli w posiadanie miejscowi biznesmeni, w tym mec. Jerzy Synowiec, który został zresztą nowym prezesem klubu.

W zmieniających się warunkach organizacyjnych klubu, i wobec braku środków finansowych trzeba było zmienić nieco cykl przygotowań zimowych. Co prawda rozpoczęto je w grudniu 1990 na hali sportowej jednostki saperów, a później doszły zajęcia w siłowni, w terenie i na basenie, ale po raz pierwszy od lat trzeba było odwołać dwa zgrupowania, w tym jedno w górach. W zastępstwie zawodnicy przebywali od 28 lutego do 9 marca na obozie kondycyjnym w słubickim OSiR, gdzie znaleźli dobre warunki do jazdy na crossie. 13 marca stalowcy wyjechali już na tor przy Śląskiej.

Pod koniec zimy dług klubu został praktycznie zlikwidowany, i dzięki temu zakupiono 6 nowych jaw, a także nowoczesne sprzęgła, tłumiki, kombinezony i inne akcesoria.

Na kilka dni przed rozpoczęciem sezonu kibice najwięcej mówili o tzw. sprawach Śwista i Okupskiego. Obaj zostali bowiem "przyłapani" na jeździe samochodem "po spożyciu". Okupski szybko stanął przed Kolegium do Spraw Wykroczeń, które ukarało go za jazdę w stanie nietrzeźwym, ale pozostawiło mu prawo jazdy na motocykl. Przypadek Śwista był z kolei rozpatrywany tuż przed świętami Wielkanocnymi.

Dużym wydarzeniem było również zakontraktowanie pierwszych w historii gorzowskiego żużla "stranieri". Podpisano umowy z doświadczonymi, choć prezentującymi "średni" poziom zawodnikami: Niemcem Klausem Lauschem, Węgrem Antalem Kocso, Finem Olli Tyrvainenem i Szwedem Tony Olssonem.

Ten ostatni zawiódł w dwóch jedynych swoich występach, pozostali jeździli "w kratkę". Potrafili zdobyć 11 pkt., ale także i ... 1. Najlepiej z tego grona spisywał się Kocso, który był zresztą najtańszy. Kontrakty z zawodnikami zza granicy były bowiem zróźnicowane - otrzymywali oni od ok. 1.400 do 2.300 niemieckich marek za występ. Natomiast koszty dojazdów musieli pokrywać sami.

Aby "złapać" formę "startową", żużlowcy Stali rozegrali przed sezonem sparringi. W pierwszym z nich pokonali Polonię Bydgoszcz 50:40, w drugim - II-ligowego debiutanta, Poloneza Poznań 62:28. Punkty zdobyli: Hućko 20, Świst 20, Łukaszewski 16, Gała 13, Paluch 13, Tyrvainen 12 (w jednym meczu), Okupski 10, Franczyszyn 6, Flis 2, Grzelak 0.

W drużynie z Poznania wystąpili "starzy znajomi". Ze względu na dokooptowanie do kadry Stali zawodników zagranicznych, kilku gorzowskich żużlowców wypożyczono do Poloneza. W plastronach z "koziołkiem" jeździli w 1991 r. Daniszewski, Rzepka, Grześkowiak i Owiżyc.

1 kwietnia rozpoczął się ligowy sezon. Stalowcy pewnie pokonali silny zespół ROW-u Rybnik 56:34. Nieźle spisał się Tyrvainen (8 pkt. w czterech biegach), zawiódł z kolei Lausch (tylko 1 "oczko"). Pozostali: Franczyszyn (10), Hućko (9), Gała (8), Paluch (7), zaprezentowali się jednak na tyle dobrze, że trener mógł sobie pozwolić na oszczędzanie Śwista. Gorzowski rekonwalescent pojechał i tak znakomicie, zdobywając 10 pkt. Ponadto 3 "oczka" dołożył jeszcze Okupski.

W drugiej kolejce gorzowianie polegli po ciężkim boju w Lesznie 42:48 (tym razem to Lausch wywalczył 11 pkt., a Tyrvainen 1), ale 21 kwietnia, po znakomitym widowisku "na tarczy" wyjechał z Gorzowa (44:46) Motor Lublin. W zespole gospodarzy pojechali tym razem Kocso i Olsson, z kolei lublinianie dysponowali znakomitym Hansem Nielsenem, i sporo już potrafiącym Leigh Adamsem.

Zaczęło się znakomicie, gdyż dzięki defektowi Australijczyka, Świst i Okupski wygrali 5:1. Wkrótce jednak wykluczony został Kocso, i po wygranej Nielsena i Stenki z Paluchem było 9:9. Potem świetnie pojechał rezerwowy Franczyszyn, wspólnie z Hućką "przywożąc" na 5:1 Adamsa i Juchę. Po piątej gonitwie było już 19:11, po siódmej, w której młody Paluch pokonał Adamsa, 25:17, a po ósmej już 30:18. Wydawało się, że wygrana przyjdzie bardzo łatwo. W tym momencie do akcji wkroczył "Profesor z Oxfordu", wygrywając w biegu 9., 10. i 12. A że wtórował mu Dariusz Stenka, szybko zrobiło się tylko 36:30, a po podwójnej wygranej byłego zawodnika Wybrzeża i Kępy, zaledwie 40:38. Na szczęście dla gorzowian w bardzo ważnym momencie nie wytrzymał Śledź, zrywając taśmę, a Paluch, po kolejnym zwycięstwie z Adamsem, przybliżył Stal do sukcesu. W ostatniej gonitwie Świst przedzielił duet Nielsen-Stenka i skończyło się na minimalnej wygranej miejscowych. Świst zdobył 12 pkt., Paluch 10, Hućko 6, Olsson 5, Kocso 4, Franczyszyn 4, Okupski 3 i Gała 2. Wśród gości punktowali: Nielsen 18, Stenka 10, Adams 5, Śledź 5, Kępa 5, Jucha 1.

7 maja gorzowianie pokonali na wyjeździe nieobliczalną w tym sezonie tarnowską Unię 49:41 (świetny występ Antala Kocso), i wydawało się, że w pojedynku z Apatorem Toruń pójdzie tym razem gładko. Tymczasem mecz był znów dramatyczny. Zaczęło się od 1:5, gdyż Robert Sawina z Peterem Nahlinem podwójnie zwyciężyli Śwista i Gałę. Jednak po fantastycznym 3. wyścigu, kiedy to Tyrvainen, wspólnie z Paluchem, pokonali mistrza świata, Pera Jonssona, był już remis. Wtedy to zmobilizowali się torunianie, i było za chwilę 14:16 i 16:20. Bardzo ważny dla losów spotkania okazał się wyścig siódmy, w którym to za jazdę na jednym kole sędzia wykluczył Nahlina, a że zdyskwalifikowany był z tego wyścigu również Sawina, zrobiło się 21:20. Po wygranej Śwista i Okupskiego z Krzyżaniakiem i Kowalikiem miejscowi "odskoczyli" na 5 pkt., ale gdy w 12. wyścigu Jonsson i Sawina pokonali 4:2 Tyrvainena i Franczyszyna, znów prowadzili goście (35:36). Trzynasty pojedynek był pechowy dla torunian. Upadł Krzyżaniak, a że Hućko z Paluchem wygrali 5:1, było 40:37. Przedostatni bieg to z kolei pech Stali (defekt Franczyszyna), ale w decydującej gonitwie Świst z Okupskim "dowieźli" remis 3:3 i kibice na stadionie mogli już świętować odniesione z wielkim trudem zwycięstwo.

30 maja odbyło się spotkanie "na szczycie". Mająca 8 pkt. na koncie Stal pojechała do Zielonej Góry na mecz z równie dobrze spisującym się Morawskim. Tym razem jednak skompromitował się "gorzowski" Szwed - T. Olsson, i skończyło się na porażce 38:52.

19 czerwca na gorzowskim stadionie pojawiła się Polonia Bydgoszcz. Wydawało się, że mecz będzie zacięty, gdyż w zespole gości jechali m. in. Tomasz Gollob, Peter Karlsson, Ryszard Dołomisiewicz i Tony Rickardsson. Tym razem jednak emocji za wiele nie było, gdyż wreszcie solidnie punktowali obaj gorzowscy "stranieri" - Lausch (11) i Kocso (10). Świst zdobył 14 pkt., Franczyszyn 7, Hućko 5, Okupski 3, a Paluch 2. To jednostronne (53:36) spotkanie obserwowało tylko ok. 8 tys. widzów, a po 10. biegu nawet mniej, gdyż większość gorzowskich sympatyków sportu wybrała się na ul. Myśliborską, by oglądać decydujący o awansie do I ligi piłkarskiej mecz Stilonu Gorzów z Jagiellonią Białystok.

Potem nastąpiła dość długa przerwa w rozgrywkach ligowych. Gorzowianie jeździli m. in. w eliminacjach IMŚ i IMŚJ. W Indywidualnych MŚ Piotr Świst dotarł do III eliminacji we włoskim Lonigo, z kolei świetnie poczynali sobie juniorzy Stali. Zarówno Hućko, jak i Paluch awansowali 30 czerwca do światowego finału.

Pierwszą kolejkę rewanżów rozegrano 28 lipca. Stal wygrała wtedy dość pewnie w Rybniku (51:39), a że sześć dni później pokonała Unię Leszno 46:44, wydawało się w tym momencie, że co najmniej "srebro" DMP gorzowianie mają "jak w banku", gdyż byli w tym momencie na drugim miejscu w tabeli, i jako jedyni zagrażali ekipie zielonogórskiej. Jednak wtedy nastąpiła "czarna seria" - cztery kolejne porażki z rzędu - i gorzowianie spadli na finiszu rozgrywek na 4. m-ce w lidze.

Najpierw 25 sierpnia, doszło do klęski w Lublinie (25:65), ale powszechnie liczono, że w spotkaniu z Unią Tarnów gorzowianie sobie poradzą. Jednak 1 września to "Jaskółki" dyktowały warunki na gorzowskim torze, zwyciężając 47:43. Tajemnicę Poliszynela stanowił fakt, iż tarnowianom 2 pkt. były niezwykle potrzebne, gdyż zażarcie walczyli oni o utrzymanie w lidze.

8 września Stal uległa z kolei Apatorowi (41:49), a tydzień później, w kolejnym "dziwnym" meczu u siebie, Morawskiemu Zielona Góra 43:47. Spotkanie, które obserwowało 15 tys. widzów, miało kuriozalny przebieg. Zaczęło się od spodziewanej serii remisów (3:3, 12:12, 15:15), a kiedy w szóstej gonitwie został wykluczony (i zdyskwalifikowany do końca zawodów) jeden z liderów gości - J. Szymkowiak - wydawało się że gorzowianie mają więcej atutów do wygranej. Jednak już w 7. biegu silna para Franczyszyn-Tyrvainen pojechała tak, aby ... przegrać 1:5 z Gunnestadem i Dudkiem. Potem Paluch zerwał taśmę, następnie Kocso przegrał nie tylko z Nilsenem, ale i z młodym kolegą z zespołu - Łukaszewskim, w końcu Franczyszyn zanotował defekt. Zrobiło się 27:33 i w tym momencie trener gorzowian sięgnął po rezerwę taktyczną. Do Śwista dołączył "gorzowski" Węgier i było 5:1, a w całym meczu tylko 32:34. Wtedy jednak znów nastąpiła seria dziwnych wydarzeń. Taśmę zerwał Gała, Paluch nie poradził sobie ze słabiutkim Błażejczakiem, a w decydującym, 14. biegu, Kocso zanotował defekt. Ostatecznie goście mogli się cieszyć z 4-punktowego zwycięstwa. Dla gospodarzy Świst zdobył 12 pkt., Kocso 11, Franczyszyn 6, Tyrvainen 6, Paluch 5, Łukaszewski 2, Hućko 1, a Gała 0. Dla przyjezdnych punktowali: Gunnestad 14, Nilsen 13, Huszcza 11, Dudek 5, Błażejczak 3, Zarzecki 1, Kruk 0, Szymkowiak 0. Gorzowianom pozostało na osłodę zwycięstwo 48:42 w Bydgoszczy, w pojedynku, którego stawką było ... 4. miejsce.

I liga
1. Morawski Zielona Góra 14 21 +139
2. Motor Lublin 14 18 + 60
3. Apator Toruń (m) 14 16 +114
4. Stal Gorzów 14 16 - 6
5. Polonia Bydgoszcz 14 14 + 34
6. Unia Tarnów (b) 14 13 - 61
7. Unia Leszno 14 12 - 40
8. ROW Rybnik 14 2 -240

Kolejność spotkań:

01.04. 1 D ROW Rybnik 56:34
07.04. 2 W Unia Leszno 42:48
21.04. 3 D Motor Lublin 46:44
07.05. 4 W Unia Tarnów 49:41
12.05. 5 D Apator Toruń 45:44
30.05. 6 W Morawski Zielona Góra 38:52
19.06. 7 D Polonia Bydgoszcz 53:36
28.07. 8 W ROW Rybnik 51:39
03.08. 9 D Unia Leszno 46:44
25.08. 10 W Motor Lublin 25:65
01.09. 11 D Unia Tarnów 43:47
08.09. 12 W Apator Toruń 41:49
15.09. 13 D Morawski Zielona Góra 43:47
22.09. 14 W Polonia Bydgoszcz 48:42

Kadra Stali Gorzów w 1991 roku:
FLIS Robert ( 1973 ) -
FRANCZYSZYN Ryszard ( 1964 ) 14 76 1.71
GAŁA Jarosław ( 1965 ) 12 31 1.29
GIŻYCKI Andrzej ( 1973 ) -
GRZELAK Krzysztof ( 1963 ) -
HUĆKO Marek ( 1971 ) 14 57 1.28
KOCSO Antal ( HUN, 1962 ) 9 92 2.07
LAUSCH Klaus ( GER, 1964 ) 7 54 1.71
ŁUKASZEWSKI Jarosław ( 1970 ) 8 7 0.44
OKUPSKI Krzysztof ( 1960 ) 11 32 1.29
OLSSON Tony ( SWE, 1965 ) 2 9 1.57
PALUCH Piotr ( 1970 ) 14 73 1.36
ŚWIST Piotr ( 1968 ) 14 161 2.29
TYRVAINEN Olli ( FIN, 1960 ) 5 34 1.67
REMBAS Piotr ( 1975 )* -
STASZEWSKI Mariusz ( 1975 )* -
* W 1991 r. uzyskali licencje syn J. Rembasa i szwagier P. Śwista.

Tym razem, w przeciwieństwie do 1990 roku, stalowcy wywalczyli jeden medal MP. Zdobyli go nieoczekiwanie młodzieżowcy: Paluch, Łukaszewski, Flis, Staszewski i Hućko, zajmując 3. m-ce w finale MDMP w Grudziądzu. W innych rozgrywkach gorzowianie najczęściej zajmowali miejsca tuż za podium, lub w środku stawki: 6. Paluch, 7. Hućko i 11. Łukaszewski w MIMP; 6. lokata w MPPK; 10. m-ce Śwista w IMP. Podobnie było "w kaskach". Świst był 6. w ZK; Paluch - 4., a Hućko 5. w SK; z kolei w BK szóste miejsce zajął Flis. Niemiłą niespodziankę sprawili natomiast juniorzy Stali, którzy nie awansowali do finału MMPPK w Gorzowie. Pod nieobecność gospodarzy, triumfował Apator, wyprzedzając Unię Tarnów i Morawskiego.

Odbyło się również w Gorzowie kilka innych ciekawych imprez. 18 kwietnia w testmeczu Polska - Szwecja (PZM - Svemo) zwyciężyli gospodarze 72:36 (Hućko 14, Kowalik 11, Paluch 10, Świst 10, T. Gollob 8, T. Fajfer 7, Olszewski 7, Śledź 5 - N. Karlsson 13, Teurnberg 8, M. Karlsson 5, J. Karlsson 4, Flood 2, Lardner 2, Zetterstroem 2). 15 czerwca w turnieju pożegnalnym Bogusława Nowaka najlepszy był Świst, przed Olszewskim (Wybrzeże) i Huszczą (Morawski). Z kolei 14 lipca w "15-leciu Krzysztofa Okupskiego" zwyciężył Leigh Adams, drugie miejsce zajął Jarosław Szymkowiak (Morawski), a trzecie Piotr Świst. Ósmy był inny Australijczyk - Tony Langdon, a piętnasty - gorzowski "jubilat".

Piotr Świst potwierdził ponadto wysoką formę w innych turniejach, zwyciężając w Memoriale Alfreda Smoczyka w Lesznie, i Memoriale Mariana Rosego w Toruniu.

Pokazali się gorzowianie także w rozgrywkach światowych. Świst jeździł, choć bez powodzenia w IMŚ. Lider gorzowskiego zespołu był także numerem 1 reprezentacji w "drużynówce", zdobywając w dwóch turniejach 28 pkt. (dla porównania T. Gollob 19). Punkty gorzowianina miały duży wpływ na ... utrzymanie się polskiego zespołu w Grupie C, czyli "czwartej lidze światowej". Dostawaliśmy już bowiem "baty" nawet od Norwegów i Włochów, a wygrywaliśmy z takimi "tuzami", jak Austria i Jugosławia.

W finale IMŚJ Piotr Paluch, zajmując na torze w Coventry 12. m-ce, okazał się najlepszym z Polaków. Ponadto 14. lokatę zajął M. Hućko.

Z kolei słabiutki był występ Śwista w poznańskim finale MŚP. Gorzowianin zdobył 3 "oczka", i z kolegami z reprezentacji Polski (Dołomisiewicz, Załuski) zajął 7. miejsce.

1992

Przed sezonem 1992 po raz kolejny w gorzowskim klubie działo się bardzo dużo. Zakończono adaptację pomieszczeń warsztatowych na stadionie, które zostały tu zlokalizowane po raz pierwszy w historii Stali, podpisano także z zawodnikami (Świstem, Hućką, Paluchem, Franczyszynem) pierwsze kontrakty zawodowe, oraz wybrano nowy zarząd klubu.

Po przekształceniach własnościowych i organizacyjnych jednosekcyjny KS Stal był już zdany na samego siebie, gdyż ZM Gorzów i miasto w niewielkim stopniu pomagały klubowi i sportowi w ogóle. Toteż środki finansowe musiał pozyskiwać od prywatnych sponsorów, wśród których były m. in. takie firmy, jak: Brunat, Colinea, Drobpol, Ewex, Farbpol, HMB, Markland, czy Ston.

Obok czwórki "zawodowych" liderów, najmłodsi zawodnicy podpisali tzw. kontrakty opiekuńcze, a oznaczało to, że klub miał im zapewniać sprzęt oraz stypendium i niewielkie kwoty za punkty. Nie było już z kolei w gronie stalowców "poznaniaków", tj. Owiżyca, Daniszewskiego i Rzepki. Dwaj pierwsi zostali definitywnie wytransferowani do Polonezu-Rotexu (wkrótce jednak po upadku klubu musieli szukać nowych pracodawców), trzeci miał tam jeździć na kolejnym wypożyczeniu. Ostatecznie po zawirowaniach w Poznaniu, Daniszewski, wraz z Rzepką i kolejnym z gorzowian, Okupskim, zasilili II-ligowego beniaminka z Piły, a Owiżyc wylądował w ekstraklasowym Yawalu Częstochowa.

Przed rozpoczęciem sezonu Stal rozegrała trzy sparringi - niejako już "tradycyjnie" z Polonią Bydgoszcz w Gorzowie (55:34), a ponadto w Pile (46:44) i w Gdańsku (60:30). Punktowali w tych meczach: Franczyszyn 35, Świst 34, Paluch 24, Hućko 20, Gała 18, Flis 14, Kyllingstad 10 (w jednym spotkaniu), Łukaszewski 5, Staszewski 1, Andrzej Giżycki 0. Czołowi zawodnicy gorzowscy uczestniczyli także w imprezach indywidualnych, m. in. w bydgoskim "Kryterium Asów".

W meczu w Gdańsku zadebiutował w gorzowskim zespole Norweg Einar Kyllingstad. Wspólnie z Czecho-Słowakiem Bohumilem Brhelem i Anglikiem Gary Havelockiem, mistrzem Europy Juniorów z 1987 r., zastąpił on w tym roku poprzednich obcokrajowców: Lauscha, Olssona i Tyrvainena.

Pierwsza runda DMP była dla stalowców nadzwyczaj nieudana. 29 marca ulegli oni na wyjeździe rzeszowianom aż 36:54. Słabo spisał się E. Kyllingstad oraz młodzieżowcy Stali. Zatem przed drugim pojedynkiem nastąpiły zmiany w składzie: na spotkanie Stal - Apator zaproszono Brhela i Havelocka.

Goście z Torunia ściągnęli do miasta nad Wartą znakomitych Jonssona i Gustafssona. Zapowiadało się zatem zacięte widowisko. I tak też było. Pierwszy bieg (jedyny, w którym wystąpili tylko Polacy) pewnie wygrali miejscowi - Świst, przed Hućką, Bajerskim i Krzyżaniakiem, i było 5:1 dla Stali. W drugim wyścigu niemal do końca prowadził Franczyszyn, ale niezmordowany Gustafsson wszedł między gorzowianina a bandę, i skończyło się na 3:3. W kolejnej gonitwie niemiłe zaskoczenie sprawił Havelock. Przegrał nie tylko z Jonssonem, ale i Mirosławem Kowalikiem, i zrobił się remis w meczu. Potem oglądaliśmy niesamowity serial: gdy na tor wyjeżdżała para Jonsson-Kowalik, goście wygrywali 5:1, gdy startował Gustafsson, było 3:3, gdy któregoś ze Szwedów w plastronie Apatora nie było, kończyło się dubletem dla Stali. Zatem po wyniku 9:9, było kolejno 14:10, 18:18, 23:19, 27:27. W bardzo ważnym 10. wyścigu Kuczwalski pokonał nieoczekiwanie Havelocka i Hućkę, i w obozie gospodarzy zrobiło się nerwowo. W 11. biegu cały czas prowadził Świst, ale nie wytrzymał naporu Gustafssona i upadł, a cały bieg wygrali goście 4:2. W gonitwach 12. i 13. wygrywali "toruńscy" Szwedzi, a że stalowcy przyjeżdżali za nimi, stąd przed ostatnimi dwoma odsłonami było "tylko i aż" 38:40. W 14. biegu ze strony Apatora wyjechała "polska" para i wszyscy zaczęli liczyć na wygraną gorzowian. I tak się stało, bowiem Piotr Paluch na prostej przeciwległej do startu wszedł między Kuczwalskiego i Krzyżaniaka, i wspólnie z Brhelem "przywiózł" 5:1. W ostatnim biegu wygrał co prawda Jonsson, ale Świst z Franczyszynem odparli ataki Kuczwalskiego i mecz zakończył się "wymęczoną" wygraną żółto-błękitnych 46:44.

Punkty dla Stali w tym spotkaniu zdobyli: Brhel 10, Havelock 9, Świst 8, Franczyszyn 7, Hućko 6, Flis 3, Paluch 3. Goście mieli bardziej "dziurawy" skład: Gustafsson 15, Jonsson 14, Kowalik 8, Kuczwalski 5, Krzyżaniak 1, Bajerski 1, Sawina 0, Świątkiewicz 0.

20 kwietnia stalowcy sprawili dużą sensację, zwyciężając we Wrocławiu z naszpikowaną "gwiazdami" Spartą 48:42. Bohaterem dnia był Antal Kocso, który w samej końcówce, jadąc 3 biegi pod rząd, 3 razy wygrał i zdobył 14 pkt. Świst dorzucił 11, Franczyszyn 9, Paluch 8, a Kyllingstad 5. Po raz kolejny zawiedli jednak młodzieżowcy - Hućko zdobył 1 "oczko", a Flis 0.

23 i 29 kwietnia gorzowianie jeździli w 1/8 finału DPP, pewnie pokonując Start Gniezno 35:18 i 50:40. 1 maja natomiast wysoko pokonali w Gorzowie zespół z Częstochowy 57:33. Już dwa dni później pojechali z kolei na mecz "na szczycie" do Zielonej Góry.

Mecze Gorzowa z Zieloną Górą zawsze wzbudzały duże emocje. Nie inaczej było i tym razem. Młodych kibiców Stali siły porządkowe "przywitały" już na dworcu. Około 200-osobową grupkę "szalikowców" konwojowało ulicami Winnego Grodu kilkudziesięciu policjantów i sześć radiowozów. Na trybunach fanów Stali otaczał ciasny kordon policyjny. Nie obyło się jednak bez chuligańskich wybryków, bójek, rzucania kamieniami, i innych zdarzeń, które prowokowali miejscowi kibice. Nie "szalikowcy" byli jednak głównymi bohaterami meczu, lecz oczywiście żużlowcy. W pierwszym biegu świetnie wystartował Kocso, Hućko "objechał" Zarzeckiego, i Stal objęła prowadzenie 4:2. W drugim Brhel zaliczył tzw. świecę, i było 5:1 dla gospodarzy. W trzeciej gonitwie wysoką formę zasygnalizował Świst, pokonując Nilsena, a że Flis wyprzedził "na trasie" Protasiewicza, zrobiło się 9:9. W czwartym pojedynku fatalnie wystartował Kocso, ale udało mu się minąć jednego z zielonogórzan, i było nie 14:10 dla Morawskiego, lecz "tylko" 13:11. W tym momencie zaznaczyła się przewaga "falubazów", gdyż Nilsen z Protasiewiczem "objechali" Palucha i Brhela, i na tablicy wyników widniał rezultat 18:12. W 7. biegu trener Stali skorzystał z rezerwy taktycznej - zamiast Hućki pojechał Świst. Start wygrał Nilsen, ale najpierw został minięty przez polskiego lidera drużyny gorzowskiej, a na ostatnim łuku "połknął" go Kocso. Było już tylko 22:20. W kolejnej gonitwie "replay" gorzowian - za Brhela wystartował Franczyszyn - i znów było 1:5. Na prowadzenie wyszła więc gorzowska Stal.

W dziesiątej gonitwie majstersztykiem popisał się Kocso. Z czwartej pozycji wyszedł na pierwszą, mijając rywali jak slalomowe tyczki. W kolejnym wyścigu jednak to gospodarze odnieśli pełny sukces i zrobiło się 34:32. W dwunastym stalowcy zwyciężyli za sprawą rewelacyjnego Śwista 4:2, a w 13. świetnie pojechali rezerwowi Gała i Franczyszyn (5:1). Żużlowcy Morawskiego znów przegrywali, tym razem 37:41. W przedostatnim biegu upadł z winy Połubińskiego Paluch. Sędzia wykluczył zawodnika z Zielonej Góry. W powtórce wygrał Kocso, przed Huszczą, i po chwili Węgier wylądował na ramionach kolegów. Było już 39:45 i nic nie mogło odebrać zwycięstwa Stali. W ostatnim pojedynku gospodarzy dobił Świst, odnosząc szóstą wygraną, i cały mecz zakończył się wynikiem 41:49.

W tym momencie "akcje" Stali wyraźnie wzrosły, zwłaszcza po wygranej z Unią Tarnów aż 58:32 (kolejny komplet 15 pkt. Śwista), oraz po zdobyciu w Gorzowie tytułu mistrzów Polski par klubowych. Stalowcy pokonali bowiem w MPPK faworyzowanych bydgoszczan - braci Gollobów i Jacka Woźniaka. Ale zanim doszło do zdobycia przez gorzowian "złota", musieli oni najpierw przebrnąć przez półfinał. Na torze w Pile męczyli się okrutnie. Fatalnie jechał Franczyszyn, nie lepiej Paluch. Osamotniony praktycznie Świst, zdobywając 16 pkt. i wygrywając bieg barażowy, zapewnił jednak Stali awans do finału.

19 maja na torze przy Śląskiej liczyły się tylko dwa tercety. Nawet zawodnicy Unii Leszno i Apatora Toruń tylko statystowali, choć walczyli o "brąz". Gorzowianie stracili w jednym z biegów punkt, pozostałe cztery pojedynki - z Apatorem, KKŻ-em Krosno, Victorią Machowa i Polonią Piła - pewnie wygrali po 5:1. A że bydgoszczanie stracili nieoczekiwanie aż dwa "oczka", gdy za J. Golloba pojechał J. Woźniak, toteż przed ostatnią serią prowadziła Stal - 24 pkt., a zespół z miasta nad Brdą miał 23 pkt. Główni faworyci spotkali się w ... ostatnim biegu zawodów. Po starcie na czoło wysunął się Świst, drugi jechał T. Gollob. Widownia szalała, gdyż po chwili Paluch minął J. Golloba, i było 4:2, a gorzowianom do złota potrzebne były 3 pkt. Później co prawda młodszy z braci Gollobów wyprzedził Śwista, ale popularny "Bolo" kontrolował sytuację, i gorzowianie po tym biegu mogli już świętować zasłużone mistrzostwo. Punkty dla Stali zdobyli: Świst 16+1 bonus, Franczyszyn 8+2 bonusy, i zastępujący "Franka" w decydujących pojedynkach Paluch 3+2 bonusy. Niestety, radość na stadionie zmąciła poważna kontuzja leszczynianina Piotra Pawlickiego (złamany kręgosłup), na szczęście po długiej rehabilitacji wrócił on do zdrowia.

21 maja odbył się kolejny z serii meczów "na szczycie". Stal uległa minimalnie w Bydgoszczy Polonii 41:48, i była to dopiero druga porażka gorzowian.

W międzyczasie odbywały się eliminacje DMŚ. W biało-czerwonych plastronach występował Świst (14 pkt. w turnieju w Seinajoki w Finlandii i 15 pkt. w Lesznie), przyczyniając się do "wygrzebania" się Polski z grupy C. Później, w zawodach grupy B startowali: Paluch (2 pkt. w norweskim Elgane) i ponownie Świst (8 pkt. w niemieckim Landshut). Jeszcze tym razem Polacy ulegli w walce o kolejny awans Węgrom.

Z kolei 31 maja na gorzowskim torze odbył się mecz charytatywny dla ciężko kontuzjowanego P. Pawlickiego. Stal Gorzów - bez Śwista, startującego w tym czasie w DMŚ - uległa "Reszcie Ligi" 31:59.

W kolejnych spotkaniach ligowych Stal spisywała się znakomicie, dzięki czemu cały czas trzymała się w tabeli blisko Polonii. Najpierw gorzowianie, po dramatycznym pojedynku, "urwali" punkt w Lublinie, a potem rozgromili Wybrzeże Gdańsk 59:30 i ... 70:20 w Gdańsku. W rewanżowym meczu zdeklasowali lublinian 60:30, a na dokładkę w ćwierćfinale DPP wyeliminowali ROW Rybnik, zwyciężając w dwumeczu 95:85.

2 sierpnia na gorzowskim torze odbył się kolejny ligowy hit. Na stadion przy ulicy Śląskiej przyjechała bowiem liderująca Polonia Bydgoszcz. Spotkanie zapowiadało się bardzo atrakcyjnie, gdyż w zespole gości jechali Sam Ermolenko, Andy Smith i oczywiście bracia Gollobowie. Jednak podobnie jak rok wcześniej, emocji związanych z wynikiem za wiele nie było. Zaczęło się od 4:2, potem było 15:9, 27:21, 32:22, 42:30, a 13. i 14. bieg zakończył się prawdziwą deklasacją bydgoszczan. W ostatnim biegu gościom udało się zremisować i zakończyć spotkanie wynikiem 35:55 tylko dzięki temu, że wywrócił się Piotr Świst. Lider gorzowskiego zespołu mógł jednak ten mecz zaliczyć do bardzo udanych, gdyż pokonał Smitha i T. Golloba (po dwa razy), oraz Ermolenkę (w pierwszej gonitwie). Ponadto Antal Kocso i Bohumil Brhel także kilkakrotnie zwyciężali liderów Polonii. W pojedynku tym punktowali: Kocso 14, Świst 12, Brhel 11, Franczyszyn 8, Hućko 6, Paluch 3, Flis 1 (Stal) oraz Ermolenko 13, Smith 10, T. Gollob 8, J. Gollob 2, Rutecki 1, Cieślewicz 1, Kornacki 0, Woźniak 0 (Polonia).

9 sierpnia odbył się półfinał IMŚ w Bradford. W decydującej o awansie do wielkiego finału rozgrywce wystartowali Świst i rewelacyjny w tych rozgrywkach Paluch. Zajęli jednak dopiero 15. i 16. m-ca. Ciekawostkę stanowi fakt, że także czterej inni zawodnicy Stali - Havelock, Brhel, Kocso i Kyllingstad znaleźli się w gronie 32 najlepszych żużlowców świata. Ostatecznie we wrocławskim finale wystąpił z szóstki stalowców "Havvy", zdobywając, jako debiutant, złoty medal.

16 sierpnia gorzowianie zaprzepaścili wielką szansę na 1. m-ce w DMP, ulegając niespodziewanie w Tarnowie Unii 44:46. Ta porażka nie komplikowała jeszcze do końca sytuacji gorzowian, ale biorąc pod uwagę fakt, że Polonia miała zdecydowanie lepszy "kalendarz", to bydgoszczanie byli w tym momencie bardzo blisko złotego medalu. "Trzy grosze" dołożyli też żużlowcy Morawskiego, którzy najpierw zażarcie walczyli w Gorzowie o ligowe zwycięstwo, by potem oddać bez walki w "dziwnym" meczu 2 pkt. drużynie Tomasza Golloba.

Zanim rozpoczął się derbowy pojedynek w Gorzowie, już na 2 godziny przed meczem na stadion przy ul. Śląskiej ciągnęły duże rzesze kibiców obu drużyn. Derby jak zwykle wyzwoliły ogromne emocje wśród sympatyków żużla z Ziemi Lubuskiej, u niektórych chyba nawet zbyt wielkie, gdyż w pociągu relacji Żagań-Szczecin doszło do chuligańskich wybryków pseudokibiców zielonogórskich. Sam mecz natomiast nie był tak emocjonujący, jak ten w Zielonej Górze. Gorzowianie dość gładko pokonali występujących bez Nilsena gości 51:39, a największe zainteresowanie towarzyszyło pojawieniu się nowo kreowanego mistrza świata, G. Havelocka, który został przez działaczy Stali odpowiednio "udekorowany". W zawodach natomiast gorzowski "straniero" nie musiał się wysilać (zdobył bowiem 10 pkt., przegrywając w kilku biegach z walczącymi ambitnie zielonogórzanami), gdyż 12 "oczek" wywalczył Brhel, 12 Hućko, 11 Świst, 5 Franczyszyn, a 1 Flis. W zespole Morawskiego punktowali: Szymkowiak 12, Gunnestad 11, Huszcza 8, Dudek 5, Zarzecki 3, Pawlak 0, Połubiński 0, Protasiewicz 0.

Do końca ligi nie było już większych emocji. Stal wysoko wygrywała (71:19 w Częstochowie, 57:32 ze Spartą, 69:21 na własnym torze z rzeszowianami), a że Polonia również gromiła rywali, toteż czołówka tabeli pozostawała bez zmian. Gorzowianie mogli sobie nawet pozwolić na "baty" w Toruniu, a i tak wyprzedzili trzeci na koniec Apator o 2 pkt.

I liga
1. Polonia Bydgoszcz 18 30 +349
2. Stal Gorzów 18 27 +273
3. Apator Toruń 18 25 +165
4. Morawski Zielona Góra (m) 18 21 +133
5. Motor Lublin 18 20 - 29
6. Unia Tarnów 18 19 - 93
7. Sparta Wrocław (b) 18 16 - 24
8. Stal Rzeszów (b) 18 12 - 62
9. Wybrzeże Gdańsk (b) 18 8 -299
10. Yawal Częstochowa (b) 18 2 -413

Kolejność spotkań:

29.03. 1 W Stal Rzeszów 36:54
05.04. 2 D Apator Toruń 46:44
20.04. 3 W Sparta Wrocław 48:42
01.05. 4 D Yawal Częstochowa 57:33
03.05. 5 W Morawski Zielona Góra 49:41
14.05. 6 D Unia Tarnów 58:32
21.05. 7 W Polonia Bydgoszcz 41:48
11.06. 8 W Motor Lublin 45:45
05.07. 9 D Wybrzeże Gdańsk 59:30
19.07. 10 W Wybrzeże Gdańsk 70:20
26.07. 11 D Motor Lublin 60:30
02.08. 12 D Polonia Bydgoszcz 55:35
16.08. 13 W Unia Tarnów 44:46
13.09. 14 D Morawski Zielona Góra 51:39
20.09. 15 W Yawal Częstochowa 71:19
27.09. 16 D Sparta Wrocław 57:32
04.10. 17 W Apator Toruń 29:61
11.10. 18 D Stal Rzeszów 69:21

Kadra Stali Gorzów w sezonie 1992:
BRHEL Bohumil ( CZE, 1965 ) 7 71 2.34
FLIS Robert ( 1973 ) 16 41 1.10
FRANCZYSZYN Ryszard ( 1964 ) 18 128 2.15
GAŁA Jarosław ( 1965 ) 15 46 1.60
GIŻYCKI Andrzej ( 1973 ) -
HAVELOCK Gary ( ENG, 1968 ) 5 58 2.26
HUĆKO Marek ( 1971 ) 18 109 1.69
KOCSO Antal ( HUN, 1962 ) 11 116 2.32
KYLLINGSTAD Einar ( NOR, 1965 ) 2 10 1.25
ŁUKASZEWSKI Jarosław ( 1970 ) 6 22 1.67
PALUCH Piotr ( 1970 ) 18 106 1.83
REMBAS Piotr ( 1975 ) 1 2 3.00
STASZEWSKI Mariusz ( 1975 ) 5 7 0.73
ŚWIST Piotr ( 1968 ) 18 219 2.44
MOSKWIAK Sylwester ( 1976 )* -
ŻŁOBIŃSKI Michał ( 1976 )* -
* Zawodnicy ci zdobyli w 1992 r. licencje.

Także drugą lokatę zajęli żużlowcy Stali w Drużynowym Pucharze Polski. Tym razem lepszy okazał się Morawski, wygrywając 17 października w Zielonej Górze 56:34, i przegrywając dzień później w Gorzowie 44:46. Punkty dla Gorzowa w tym finałowym dwumeczu zdobyli: Hućko 21, Franczyszyn 17, Gała 12, Łukaszewski 12, Świst zaledwie 9, Paluch 4, Flis 4, Staszewski 1.

W innych krajowych rozgrywkach mistrzowskich było "średnio". Świst był dopiero 8. w IMP, Hućko 6. w MIMP, natomiast w MMPPK gorzowscy młodzieżowcy znaleźli się o jedno "oczko" poza podium. Podobnie było w "kaskach": w ZK Świst zajął 6. lokatę, w SK Hućko - 7., a w BK Giżycki nie wystartował w finale, gdyż doznał kontuzji.

Wspomniani już Świst i Paluch nieźle spisywali się w IMŚ i DMŚ, nieco gorzej pojechał 24-letni lider Stali w półfinale MŚP w Pardubicach (CSRF), gdyż z reprezentacją Polski zajął 5. miejsce. Z perspektywy sezonu można jednak stwierdzić, że w rozgrywkach światowych gorzowianie może nie odnieśli oszałamiających sukcesów, ale na tle pozostałych zawodników z kraju na pewno nie zawiedli.

12 lipca 1992 r. odbył się w Gorzowie "I Memoriał Edwarda Jancarza". Ten były gorzowski żużlowiec został 11 stycznia ugodzony nożem przez swoją drugą żonę i wkrótce zmarł. Postanowiono w tej sytuacji, że co roku legenda Stali będzie miała "swój" turniej, i to z udziałem zawodników tylko i wyłącznie spośród absolutnie "topowych" żużlowców, gdyż właśnie wśród najlepszych w Polsce i na świecie znajdował przez niemal 20 lat popularny "Eddy". W premierowych memoriałowych zawodach zwyciężył Hans Nielsen, przed Jarosławem Szymkowiakiem i Bohumilem Brhelem. Czwarty był Piotr Świst, a tuż za nim uplasowali się Andrzej Huszcza, Antal Kocso i Zoltan Adorjan. Następne lokaty zajęli: Tommy Knudsen, Roman Jankowski, Mirosław Kowalik, Einar Kyllingstad, Jacek Krzyżaniak, Jarosław Olszewski, Ryszard Franczyszyn, Sławomir Drabik i Piotr Paluch. W turnieju "oldboyów" ścigali się także dawni koledzy Jancarza z toru. Najlepszy był Jerzy Padewski, przed Markiem Cieślakiem, Andrzejem Jurczyńskim, Andrzejem Pogorzelskim, Bernardem Jąderem, Erwinem Brabańskim i Janem Ząbikiem.

1993

Rok 1993 żużlowcy z Gorzowa rozpoczęli już pod nową nazwą - Stal-Farbpol. Stało się tak po tzw. wykupieniu drugiego członu przez znaną gorzowską hurtownię farb i lakierów. Sytuacja finansowa po regresie z lat 1990-91 poprawiła się zatem wydatnie. Dzięki temu stalowcy mogli znów wyjechać na przedsezonowe zgrupowania, ponadto klubowa czołówka wzbogaciła się także o nowe motocykle marki GM i Jawa.

Przygotowania do sezonu urozmaiciły dwa towarzyskie turnieje "lodowego" żużla rozegrane ... w Szczecinie. 27 grudnia 1992 r. na tafli "Lodogryfu" nieoczekiwanie zwyciężył Jarosław Łukaszewski, przed Piotrem Świstem i Ryszardem Franczyszynem. Z kolei 3 stycznia 1993 r. triumfował Świst, drugi był Mirosław Daniszewski, a trzeci ponownie "Franek".

Zespół Stali przystępował do sezonu w nieco okrojonym składzie. Gała i Giżycki zostali przetransferowani do Piły, z kolei ze względu na zmianę regulaminu (od tego roku mógł już startować tylko jeden zawodnik zagraniczny w meczu) nie przedłużono kontraktu z Kyllingstadem, pozostawiając "sprawdzonych" Brhela, Kocso i Havelocka. Jak się później okazało, Anglik i tak nie pojechał w żadnym meczu gorzowian.

Przed 1. rundą DMP, wyznaczoną już na 28 marca, stalowcy rozegrali rekordową liczbę aż 5 spotkań towarzyskich: w Pile (42:48), we Wrocławiu (32:58), w Toruniu (46:44), oraz na własnym torze z Apatorem (64:26) i Spartą (50:40). Zwłaszcza mecze z "Aniołami" potwierdziły wysoką formę gorzowian u progu sezonu. W sparringach tych startowali: Świst (45 pkt.), Franczyszyn (44), Hućko (42), Paluch (35), Flis (25), Łukaszewski (25), Staszewski (14), Piotr Rembas (4).

W pierwszym meczu ligowym Stal wyraźnie uległa w Lesznie Unii 34:56. Decydujący wpływ na wynik spotkania miał ... nawrót zimy w środkowej Europie. To spowodowało, że nie dotarł na pojedynek Antal Kocso, toteż mimo niezłej postawy Śwista, Franczyszyna, i momentami Hućki, zdecydowanie zwyciężyły popularne "Byki".

4 kwietnia odbyła się "gorzowska" inauguracja DMP. Zdruzgotani śmiercią A. Zarzeckiego zielonogórzanie nie nawiązali na torze Stali żadnej walki, ulegając gospodarzom 31:59. Emocje przyniosły jedynie pojedynki Piotra Śwista z Andrzejem Huszczą i Brianem Kargerem. W jednym z nich gorzowianin pojechał tak szybko, że pobił rekord toru czasem 63.57 sek. Zielonogórzanie nie dość, że wyjechali z Gorzowa z "bagażem" 28 minusowych punktów, to jeszcze stracili Dudka (2 pkt.), który uległ kontuzji. Huszcza wywalczył 13 "oczek", Karger 12, ponadto Szymkowiak zaledwie 3, Pawlak 1, a Protasiewicz i Szańczuk zakończyli zawody bez żadnej zdobyczy. W zespole Stali trener dał pojeździć wszystkim. Świst zdobył 12 pkt., Kocso 11, Hućko 10, Paluch 9, Franczyszyn 7, Flis 4, a Staszewski i Łukaszewski po 3.

W kolejnych spotkaniach zawodnicy Stali znakomicie jeździli na własnym torze, wygrywając 53:37 z Motorem i 48:42 ze Spartą (15 pkt. Brhela), niestety na wyjazdach mieli sporo pecha i minimalnie przegrywali - 42:48 po zażartym boju w Toruniu, i 44.5:45.5 po równie dramatycznym meczu w Rzeszowie. Dopiero w czwartym wyjazdowym pojedynku gorzowianie przywieźli 2 pkt. z Rybnika, pewnie pokonując ROW 54:36.

Potem nastąpiła dłuższa przerwa (eliminacje MŚ), po której gorzowianie pojechali na kolejny wyjazd, tym razem do Tarnowa, by znów przegrać zaledwie 44:46. Spotkania na torach rywali w dużym stopniu decydowały, że Stal znajdowała się w okolicach 4. miejsca w tabeli. Drużyny, które potrafiły przywieźć punkty z meczów wyjazdowych (Sparta, Polonia) zyskiwały nad gorzowianami cenne "oczka" przewagi. Pocieszano się jednak, że w rundzie rewanżowej, mająca korzystniejszy terminarz Stal zgromadzi więcej ligowych punktów. Układ tabeli powodował jednak, że aby zdobyć "brąz" lub "srebro" DMP stalowcy musieli gdzieś wygrać. Na doścignięcie prowadzących wrocławian szans już praktycznie nie było.

10 lipca na zakończenie pierwszej rundy Stal pokonała wysoko Polonię 57:33. W meczu tym błysnął A. Kocso (15 pkt.), pozostali również "zrobili swoje". Hućko wywalczył 10 pkt., Świst 9, Staszewski 6, Paluch 6, Łukaszewski 4, Franczyszyn 4, a Flis 3. W drużynie gości niemal wszystkie punkty padły łupem: T. Golloba (12), J. Golloba (11) i E. Skupienia (8).

Osiem dni później Stal poległa w rewanżu 37:52. Czech B. Brhel pędził na to spotkanie z Berlina specjalnym, podstawionym samochodem, z prędkością 150 km/h. Zdążył wystartować, lecz zdobył tylko 8 pkt. Kilku innych gorzowian (Franczyszyn, Hućko, Staszewski) także zawiodło, stąd poloniści mogli się cieszyć z pewnego zwycięstwa.

29 lipca, mimo sporej reklamy, ładnej pogody, i przyjazdu do Gorzowa Joe Screena, na meczu Stali z Unią Tarnów pojawiło się tylko 1,5 tys. widzów. Ci, którzy nie zawitali na Śląską, mieli po meczu czego żałować, gdyż spotkanie to było jednym z najbardziej niecodziennych, nie tylko w 1993 r. W pierwszym biegu Jacek Rempała pewnie pokonał Śwista, a Grzegorz Rempała - Staszewskiego. Po wykluczeniu Palucha w wyścigu 5. goście prowadzili 17:13, a zaraz potem już 25:17. Po dziewięciu gonitwach na tablicy wyników widniał rezultat 23:31, i nic nie wskazywało na to, żeby Stal miała to spotkanie wygrać. Wtedy nieoczekiwanie miejscowi, głównie za sprawą tercetu Świst-Franczyszyn-Łukaszewski zaczęli jeździć jak w transie, i zwyciężyli w kolejnych 5 biegach w identycznym stosunku 5:1 (!). Najpierw Świst z Paluchem pokonali Mroza i J. Rempałę, potem ponownie Świst z Łukaszewskim - Jachyma i Cierniaka, następnie Hućko z Franczyszynem - G. Rempałę, a w końcu w 13. biegu Paluch i Franczyszyn - znów Jachyma i Cierniaka. Defekt Screena w kolejnej gonitwie zapewnił już 2 pkt. ligowe gorzowianom, a po porażce 2:4 w ostatnim biegu gospodarze wygrali ostatecznie 50:40. Lider Stali - Świst zdobył 15 pkt., Hućko 13, Łukaszewski 7, Franczyszyn 7, Paluch 6, Flis 1, Staszewski 1. Dla "Jaskółek" punktowali: Screen 12, J. Rempała 8, G. Rempała 6, Cierniak 5, Mróz 5, Jachym 4.

Na tym w zasadzie skończyły się emocje ligowe. Stal wysoko przegrała we Wrocławiu (32:57), potem jeszcze na dodatek poległa w Lublinie (41:49) i Zielonej Górze (43:47). Za to na własnym obiekcie spokojnie zainkasowała punkty w spotkaniach z ROW-em (53:37), Stalą Rzeszów (50:40), Apatorem (48:41) i Unią Leszno (48:42).

Jedynie w meczu z torunianami było tradycyjnie sporo walki, zwłaszcza za sprawą Anglika Marka Lorama, oraz gorzowianina Ryszarda Franczyszyna.

I liga
1. Sparta Wrocław 18 28 +191
2. Polonia Bydgoszcz (m) 18 22 +148
3. Apator Toruń 18 22 +118
4. Stal Gorzów 18 20 + 62
5. Motor Lublin 18 18 + 5
6. Morawski Zielona Góra 18 18 - 66
7. Unia Leszno (b) 18 14 - 74
8. Unia Tarnów 18 14 - 84
9. ROW Rybnik (b) 18 12 -137
10. Stal Rzeszów 18 12 -163

Kolejność spotkań:

28.03. 1 W Unia Leszno 34:56
04.04. 2 D Morawski Zielona Góra 59:31
12.04. 3 W Apator Toruń 42:48
18.04. 4 D Motor Lublin 53:37
03.05. 5 W Stal Rzeszów 44.5:45.5
09.05. 6 W ROW Rybnik 54:36
30.05. 7 D Sparta Wrocław 48:42
20.06. 8 W Unia Tarnów 44:46
10.07. 9 D Polonia Bydgoszcz 57:33
18.07. 10 W Polonia Bydgoszcz 37:52
29.07. 11 D Unia Tarnów 50:40
08.08. 12 W Sparta Wrocław 32:57
29.08. 13 D ROW Rybnik 53:37
12.09. 15 W Motor Lublin 41:49
20.09. 14 D Stal Rzeszów 50:40
02.10. 16 D Apator Toruń 48:41
03.10. 17 W Morawski Zielona Góra 43:47
10.10. 18 D Unia Leszno 48:42

Kadra Stali Gorzów w sezonie 1993 wyglądała następująco:
BRHEL Bohumil ( CZE, 1965 ) 3 36 2.47
FLIS Robert ( 1973 ) 18 47 1.05
FRANCZYSZYN Ryszard ( 1964 ) 18 130 2.00
HAVELOCK Gary ( ENG, 1968 ) -
HUĆKO Marek ( 1971 ) 17 128 1.92
KOCSO Antal ( HUN, 1962 ) 8 100 2.51
ŁUKASZEWSKI Jarosław ( 1970 ) 17 45 1.22
MOSKWIAK Sylwester ( 1976 ) -
PALUCH Piotr ( 1970 ) 17 106 1.66
REMBAS Piotr ( 1975 ) 4 2 0.43
STASZEWSKI Mariusz ( 1975 ) 17 29 0.71
ŚWIST Piotr ( 1968 ) 18 216.5 2.30
ŻŁOBIŃSKI Michał ( 1976 ) 1 0 0.00

Tym razem medalowy "skarbiec" Stali wzbogacił się o jeden medal MP. Wywalczył go w bydgoskim finale IMP Piotr Świst, zajmując 3. m-ce za Tomaszem Gollobem i Tomaszem Świątkiewiczem. Ponadto 15. był P. Paluch. O mały włos zresztą Świst nie awansowałby do decydującej rozgrywki, gdyż największe problemy miał z przejściem półfinału na własnym torze, gdzie dopiero w barażowym wyścigu pokonał Henryka Bema z ROW-u Rybnik.

W finale MPPK w Grudziądzu awaria sprzęgła lidera Stali odebrała gorzowianom szansę na srebrny "krążek". Ostatecznie tercet: Świst, Hućko, Franczyszyn zakończył imprezę na 4. m-cu.

Aż trzech stalowców wystartowało w finale MIMP w Toruniu. Na błotnistym po opadach deszczu torze mało doświadczeni żużlowcy z Gorzowa zajęli niespodziewanie czołowe miejsca: Flis (4.), Staszewski (8.), Rembas (9.). W innych rozgrywkach Świst zajął 8. m-ce w ZK; Staszewski 8., a Rembas 10. w BK; ponadto zespół Stali dotarł też do półfinału DPP, i w końcowej klasyfikacji zajął 3.-4. lokatę (nie rozgrywano pojedynków o "brąz").

Kilku gorzowian uczestniczyło w rozgrywkach o MŚ. Podobnie jak rok wcześniej, do półfinału IMŚ dotarła dwójka Świst-Paluch, w dwóch eliminacjach uczestniczył także Marek Hućko, ale z powodu pechowej kontuzji odniesionej w ćwierćfinale kontynentalnym w Gorzowie, nie miał szansy dalej walczyć w kolejnych rundach. W IMŚJ w ćwierćfinale w duńskim Fjelsted wystartował, choć bez powodzenia, Robert Flis, natomiast w turnieju grupy B DMŚ występ "zaliczył" Piotr Świst. Lider gorzowskiej Stali otrzymał też szansę walki w finale MŚP. Wspólnie z Tomaszem Gollobem i Piotrem Baronem zajął na torze w Vojens (Dania) 5. lokatę.

Zawodnik Stali, Piotr Paluch, zadebiutował też, jako pierwszy od kilkunastu lat Polak, w MŚ na długim torze. Awans do półfinału w niemieckim Schessel uznano za duży sukces.

Na gorzowskim torze, oprócz II eliminacji IMŚ (1. T. Gollob, 2. Świst, 3. Kasper, 4. Cox, 5. Topinka, 6. Paluch, 7. Starostin, 8. Kuczwalski, 9. Hućko) rozegrano także drugi Memoriał E. Jancarza. Tym razem zwycięzca z 1992 r., Hans Nielsen, był dopiero czwarty, a najlepszy okazał się Gary Havelock, przed Piotrem Świstem i Antoninem Kasperem.

Ponadto 6 maja świętowano przy Śląskiej jubileusz Zespołu Szkół Technicznych, którego absolwentami było wielu zawodników Stali. W meczu towarzyskim "Absolwenci ZST - Stal Gorzów/Polonia Piła" było 58:32.

Gorzowianie mieli także duży wkład w reaktywację żużla w ... Łodzi. Rozegrali na tamtejszym torze pierwsze od 13 lat imprezy: mecz towarzyski z zespołem ADAC Monachium (58:31) i ćwierćfinałowy pojedynek o DPP z Wybrzeżem Gdańsk (58:31). Listę osiągnięć 1993 r. zamyka srebrny medal startującego drugi sezon w Szwecji, Piotra Śwista, w Drużynowych Mistrzostwach tego kraju. Gorzowianin był jednym z głównym autorów wicemistrzostwa zdobytego przez ekipę Smederny Eskilstuna.
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-09-04, 08:09   

A teraz Kultowe lata :)

Odcinek 11

1994

Sezon 1994 zaznaczył się znów nowinką regulaminową. Po 13 latach istnienia tej samej tabeli biegowej, GKSŻ postanowiła wprowadzić do naszej ligi tzw. system szwedzki. Nadal mecze miały liczyć 15 biegów, z tym że dwa ostatnie miały być gonitwami "nominowanymi", w których każdy klub wystawiał najczęściej po 4 najlepszych swoich zawodników w danym dniu. Zwiększono także rolę młodzieżowców, gdyż mieli oni od tej pory "swój" bieg (numer 7). Jak się okazało później, nowe rozwiązanie, mające uatrakcyjnić mecze żużlowe, sprawdziło się. Niestety, kilka lat później doszli do głosu kolejni "rewolucjoniści", którzy zaczęli tworzyć coraz bardziej pogmatwane systemy, kopiując tym razem rozwiązania z Wielkiej Brytanii, czy Danii.

Zawodnicy Stali (od tego roku już Stali-Brunat) jak zwykle spędzili zimę na solidnych przygotowaniach kondycyjnych i obozach narciarskim i crossowym. Ponadto znacznie doposażono sprzętowo najmłodszych - Rembasa, Flisa i Staszewskiego, gdyż ich postawa mogła być w tym sezonie decydująca dla losów ewentualnego medalu DMP dla gorzowian.

Wymieniono po raz kolejny obcokrajowców. Nie wiedzieć czemu, Stal rozstała się z Antalem Kocso (Havelock także nie przedłużył kontraktu), który był w sezonie 1993 praktycznie liderem zespołu. Działacze Stali postawili tym razem na zaciąg amerykańsko-australijski - Billy'ego Hamilla i Jasona Crumpa. Ten pierwszy, "kowboj" z Kalifornii, miał swoją widowiskową jazdą przyciągać widzów na stadion (których w ubiegłym roku znacznie ubyło). Drugi, był 19-letnim, choć już utytułowanym młodzieżowcem, synem byłego kolegi Edwarda Jancarza z ligi brytyjskiej i IMŚ, Phila Crumpa.

Przed rozpoczęciem ligi Stal zasygnalizowała wysoką formę, niemal "remisując" w sparringach z Mistrzem Polski 1993, Spartą Wrocław. W pierwszym pojedynku, startując na dodatek bez Śwista, gorzowianie wygrali na własnym torze 48:42. Dzień później, w rewanżu, ulegli wrocławianom na ich stadionie 40:50. Punkty dla Stali w tym dwumeczu zdobyli: Franczyszyn 20, Hućko 17, Flis 13, Paluch 13, Rembas 11, Świst 9, Staszewski 5, Sylwester Moskwiak 0, Michał Żłobiński 0.

Nie było już w gronie stalowców Jarosława Łukaszewskiego. Nowy regulamin, który ograniczał nieco rolę "rezerwowych" seniorów, spowodował, że zawodnik ten został sprzedany do Wandy Kraków, gdzie zresztą szybko stał się liderem drużyny.

4 kwietnia rozgrywana była 1. runda DMP. Stal Gorzów pojechała na trudny wyjazd do Torunia, ulegając po pechowej jeździe "Aniołom" 39:51. Decydujący wpływ na wynik miała kontuzja podciętego w jednym z biegów przez Bajerskiego Crumpa, który nie mógł przez to wystąpić w co najmniej trzech wyścigach. Warto dodać, że Australijczyk spisywał się do tego momentu wyśmienicie, wygrywając dwie pierwsze swoje gonitwy. Nieźle jechał też Świst, oraz co było niespodzianką, Robert Flis. Zawiedli natomiast seniorzy - Hućko, Paluch i Franczyszyn. Spodziewano się jednak, że zwłaszcza ten pierwszy szybko dojdzie do formy, jaką prezentował w pierwszej "połówce" sezonu 1993.

6 i 12 kwietnia rozegrano w Rawiczu i Warszawie eliminacje do Indywidualnych MŚ. Znakomicie spisali się w nich gorzowianie, kwalifikując się do rozgrywek kontynentalnych. Świst zajął z 22 pkt. pierwsze m-ce, a Franczyszyn z 19 pkt. - czwarte.

10 kwietnia do Gorzowa zjechał beniaminek z Częstochowy. Wydawało się, że Stal łatwo zdobędzie 2 pkt. Tymczasem zawodnicy "Lwów" nieoczekiwanie postawili duży opór, ulegając gospodarzom dopiero po przegranej 1:5 w przedostatnim wyścigu. Był to pierwszy z serii dramatycznych meczów rozegranych w tym roku przy Śląskiej. Dość powiedzieć, że tylko pojedynki Stali z beznadziejnie słabym, "bankrutującym" zespołem z Zielonej Góry, i z przeciętną drużyną Motoru nie powodowały u kibiców gorzowskich większych nerwów. Podobnie było zresztą w wyjazdowych meczach żółto-błękitnych, dlatego też sezon 1994 zapisał się jako jeden z najbardziej emocjonujących w ostatnich latach.

Spotkanie z Włókniarzem zaczęło się dość sensacyjnie. Drabik objechał Śwista, a Rachwalik - słabo prezentującego się od początku sezonu Staszewskiego. Potem Paluch przegrał z dwójką braci Skupieniów, a Hamill zanotował defekt na prowadzeniu. Po piątej gonitwie, w której Amerykanin uległ walecznemu Joe Screenowi, było 14:16, po szóstej, w której ponownie Screen z Drabikiem "powieźli" Śwista i Palucha, już 15:21. Kto wie, czy decydujący dla losów meczu nie okazał się bieg młodzieżowy, gdyż Sebastian Ułamek dotknął taśmy, a jego brat Piotr - upadł. Stalowcy wygrali 5:0 i zniwelowali przewagę gości do jednego "oczka". Od ósmej odsłony oglądano już długi serial dramatycznych wyścigów i zwrotów akcji. Najpierw przebudził się popularny "Bolo", pokonując Drabika, a że Hućko wygrał z Rachwalikiem, wreszcie na prowadzenie wyszła Stal. Wydawało się, że po 9. biegu je powiększy, gdyż jechała słabsza para Włókniarza, ale Piotr Świst zanotował upadek, i to "Lwy" miały w tym momencie 27 pkt., a gorzowianie - 26. W dziesiątym wyścigu Hućko i Flis wykorzystali brak kontuzjowanego młodzieżowca gości, i zrobiło się 31:28. Z kolei w kolejnej gonitwie zamiast następnego 5:1 dla Stali zrobił się remis, gdyż znakomicie prezentujący się w parze z Hamillem Rembas zdefektował. Cenna wygrana 4:2 Śwista i Palucha ze Screenem i Stachyrą przybliżyła gospodarzy do zwycięstwa w meczu, ale po chwili Anglik w parze z Drabikiem "objechali" na 5:1 Franczyszyna i Hamilla, i było już tylko 39:38. Wtedy to nastąpiło decydujące "uderzenie" Stali - Hamill i Świst zgodnie z oczekiwaniami zdeklasowali parę braci Skupieniów, i w ostatnim biegu Hućce i Flisowi wystarczyło tylko dowieźć 1 pkt. do mety. Ostatecznie gorzowska para przyjechała przed Drabikiem, i cały mecz zakończył się rezultatem 47:42. Hućko zdobył 12 pkt., pechowo jeżdżący Świst i Hamill po 8, Flis 7, Rembas 5, Paluch 4, Franczyszyn 3, a Staszewski 0. Dla gości punktowali: Screen 13, Drabik 10, E. Skupień 8, A. Skupień 4, Stachyra 4, a Rachwalik i bracia Ułamkowie po 1.

W 3. rundzie Stal dość wysoko uległa w Tarnowie Unii 38:51. "Swoje" zadanie wykonali Świst, Hamill, i zawsze dobrze czujący się na długich torach Paluch. Pozostali zaliczyli wręcz kompromitujący występ.

W gorzowskim klubie zapanowała duża nerwowość. Postanowiono "wstrząsnąć" zespołem, i odsunięto od najbliższego meczu słabo spisującego się R. Franczyszyna. Tymczasem tuż przed pojedynkiem z gdańskim Wybrzeżem zarząd musiał ... "odwieszać" doświadczonego zawodnika Stali, gdyż okazało się, że nie dojedzie do Gorzowa z powodu kontuzji Billy Hamill. Sam mecz Stal-Wybrzeże nazwano na łamach gazet "horrorem". Żużlowcy walczyli niemal o każdy centymetr toru, a do najbardziej walecznych należał niedawny "kozioł ofiarny" - Ryszard Franczyszyn, oraz nieoczekiwanie Marek Hućko. Od tego momentu "Franek" zaczął jeździć niezwykle ofensywnie, a wszyscy komentatorzy zgodnie twierdzili, że wyraźnie zmienił styl swojej jazdy, dawniej może nazbyt asekuranckiej.

Nie dość, że same wyścigi spotkania z Wybrzeżem były bardzo zacięte, to i na dodatek kibice mogli się pasjonować od 1. do 15. biegu zmieniającym się jak w kalejdoskopie rezultatem spotkania. Zaczęło się bowiem od porażki Śwista z Olszewskim, i "tradycyjnego" zera Staszewskiego i było 2:4 dla gości. Po chwili już 6:6, 8:10, a zaraz potem - 12:12. Po sześciu gonitwach gdańszczanie prowadzili już 20:16, ale kiedy do biegu młodzieżowego wyjechali Flis z Rembasem ze strony Stali, oraz Dera i Żebrowski ze strony Wybrzeża, wydawało się, że przed ósmą gonitwą będzie 21:21. Tak się jednak nie stało, gdyż zawiódł Rembas. Potem Hućko pokonał Olszewskiego, i stalowcy zniwelowali przewagę gości do 2 pkt. Od gonitwy 9. do 13. oglądaliśmy serię remisów, toteż przed wyścigami nominowanymi cały czas prowadził zespół z Gdańska. W 14. biegu świetnie pojechali Świst z Paluchem, "przywożąc" na 5:1 Woźniaka i Sawinę. Wydawało się, że wygrana jest już bardzo blisko, i tak też było, gdy w ostatnim pojedynku Hućko dwukrotnie wyprzedzał Marvyna Coxa. Niestety, obcokrajowiec gości w końcu odzyskał trzecią lokatę, a że zwyciężył Olszewski, skończyło się na remisie 45:45 w całym spotkaniu. Dla zespołu Stali Świst wywalczył 12 "oczek", Franczyszyn 11, Hućko 9, Paluch 7, Flis 6. Nadal zawodzili niestety pozostali młodzieżowcy: Staszewski (0), Rembas (0), Żłobiński (0). Z kolei w zespole Wybrzeża punktowali: Cox 13, Olszewski 11, Sawina 8, Woźniak 6, Dera 3, Ślączka 2, Żebrowski 2.
Dwa dni po meczu z gdańszczanami Stal pojechała po "pewne" wydawałoby się punkty do Zielonej Góry. Zwycięstwo stalowcy mieli już w pewnym momencie na wyciągnięcie ręki, niestety kompromitująca postawa Brhela (3 pkt. i 3 defekty), oraz równie słaba jazda Staszewskiego, spowodowała miminalną porażkę 43:47, mimo że Świst, Hućko, Franczyszyn, Paluch i Flis zaprezentowali się przy Wrocławskiej naprawdę nieźle.

Po tym spotkaniu Stal spadła w tabeli na ostatnie miejsce (!) z 3 pkt. na koncie. Rywale zza miedzy mieli w tym momencie 4 "oczka". W Gorzowie znów zrobiło się nerwowo, a na dodatek na łamach gazet oskarżano Brhela o "sprzedanie meczu".

15 maja odbył się III Memoriał Edwarda Jancarza. Był to jeden z najlepszych turniejów poświęconych "Eddy'emu". Po zażartej i emocjonującej walce zwyciężył Joe Screen, pokonując w barażu Grega Hancocka. Trzeci był Billy Hamill, który również w dodatkowym biegu pokonał Ryszarda Franczyszyna. Popularny "Franek" był największym pechowcem zawodów. Gdyby nie defekt w pierwszym starcie, zakończyłby turniej bezapelacyjną wygraną z dorobkiem 14 pkt.

Potem nastąpiła dłuższa przerwa w lidze, gdyż mecz z Polonią został przerwany, i przełożony na inny termin. Nie odbyło się także spotkanie Stali w Lublinie, stąd następnym, szóstym meczem gorzowian był pojedynek na własnym torze z Unią Leszno. Do Gorzowa przyjechał wicelider tabeli, drużyna doskonale spisująca się do tej pory w lidze. Dodatkowo "Byki" dysponowały Gregiem Hancockiem, a Stal - jego kolegą z reprezentacji, Billy Hamillem. Siły wydawały się być wyrównane, ale obawiano się, czy miejscowi wytrzymają presję. Ewentualna strata punktów mogła, przy bardzo wyrównanej w tym roku lidze, mieć duże znaczenie.

Spotkanie zaczęło się dla gorzowian nadzwyczaj dobrze. Świst pokonał "na trasie" Rypienia, Flis przyjechał przed słabym tego dnia Łabędzkim i zrobiło się 4:2. Potem Paluch i Hućko zwyciężyli w podobnym stosunku Łowickiego i Jądera, i było 8:4. W biegu piątym wreszcie "zaskoczył" Staszewski, "przywożąc" wspólnie z Paluchem na 5:1 Łowickiego i Balińskiego. Po zwycięstwie Hamilla z Jankowskim, i Franczyszyna z Rypieniem było już 18:12. Jednak "Byki" nie zamierzały odpuszczać. Z rezerwy zaczął wchodzić Greg Hancock, i po chwili było już 19:17. Potem znów nastąpiła świetna passa Stali (4:2 w biegu młodzieżowym, 5:1 Hamilla i Palucha z Łabędzkim i ... Hancockiem) i stalowcy odskoczyli na 8 pkt. Szybka riposta gości - 1:5 w gonitwie 10., i pech gorzowian - defekt Rembasa - spowodowały zniwelowanie przewagi gospodarzy do zaledwie 2 "oczek". Od tej pory mecz nabrał rumieńców. Najpierw Jankowski nieoczekiwanie z trzeciej pozycji przedarł się na pierwszą, i zwyciężył silny duet Stali Świst-Hamill. W 13. biegu zażarcie walczyli Hamill i Franczyszyn z Hancockiem, ale znów był remis. Zatem gorzowianie prowadzili zaledwie 40:38. W bardzo ważnej, 14. gonitwie, cenne 4 pkt. przywiozła para Franczyszyn-Paluch, a w ostatniej odsłonie po znakomitym ataku Hamilla na drugim łuku skończyło się na kolejnym 4:2, i stalowcy mogli świętować z trudem wywalczone zwycięstwo 48:42. Punkty w tym zaciętym pojedynku zdobywali: Hamill 12, Świst 10, Paluch 8, Franczyszyn 8, Staszewski 5, Rembas 3, Flis 1, Hućko 1 (Stal) oraz Jankowski 13, Hancock 10, Mikołajczak 9, Łowicki 5, Łabędzki 2, Rypień 2, Baliński 1 (Unia). Stalowców zmartwiła jednak kontuzja Hućki. Zaliczył on groźny upadek, i nie wiadomo było, czy wyzdrowieje do zaległego meczu z Polonią, który miał odbyć się za dwa dni.

4 czerwca na stadion przy ulicy Śląskiej przyjechał "dziurawy", choć i tak mocny zespół z Bydgoszczy. Faworytem meczu byli goście, gdyż znów nie mógł dojechać do Gorzowa Billy Hamill. Marek Hućko co prawda mógł wystąpić, ale nie wiadomo było, jak się zaprezentuje. Z konieczności miejscowi musieli wstawić na pozycję seniora Roberta Flisa, a na pozycje młodzieżowe Rembasa i Staszewskiego. Liczono zwłaszcza na "juniorkę", gdyż od punktów zdobywanych na Jachymie, Kamińskim, oraz "drugiej linii" bydgoskiej miało zależeć ewentualne zwycięstwo nad Polonią. Z kolei zadaniem liderów - Śwista, Franczyszyna, Palucha - było skutecznie powalczyć z braćmi Gollobami i Ermolenką.

Zaczęło się niezbyt dobrze dla gospodarzy. Jacek Gollob pokonał w 1. biegu Śwista, następnie Cieślewicz - Palucha, na dokładkę słabiutko prezentował się Hućko, i bydgoszczanie objęli prowadzenie. Tylko błędom polonistów "na trasie" gorzowianie mogli zawdzięczać to, że przegrywali "zaledwie" 17:19. Na domiar złego w biegu młodzieżowym wywrócił się Staszewski, tracąc bezcenne dla gospodarzy oczka. Zamiast 5:1 było 3:2, i 20:21 w całym spotkaniu. Nic nie wskazywało na to, by Stal miała ten mecz wygrać.

Od 8. biegu nastąpiła metamorfoza. Od tej pory osłabieni stalowcy "wychodzili ze skóry", by dotrzymać kroku polonistom, i czynili to niesamowicie skutecznie. Sygnał do boju dał nieoczekiwanie Marek Hućko, zwyciężając po morderczej walce Jacka Golloba, a że trzeci był Paluch, zrobiło się 24:23. Z kolei po starcie do 9. gonitwy na stadionie zapanowała cisza. Tomasz Gollob wypuścił przed siebie Cieślewicza, i zanosiło się na 1:5. Jednak nagle młodszy z braci Gollobów stracił panowanie nad maszyną i "połknął" go Świst. Bydgoszczanin szybko rzucił się w pogoń za gorzowianinem, ten zaczął z kolei ścigać Cieślewicza. Na jednym z łuków Świst tak bezpardonowo zaatakował prowadzącego zawodnika Polonii, że ten spadł ... na trzecie miejsce. Na dodatek na ostatnim wirażu Flis "objechał" kompletnie zaskoczonego Cieślewicza, i z 1:5 zrobiło się 4:2. Tomasz Gollob wściekły zjechał do parkingu, a na tablicy wyników widniał rezultat 28:25. Widownia szalała, ale to było jeszcze nic w porównaniu z tym, co działo się po biegu 10. Piotr Paluch pokonał po znakomitej jeździe Sama Ermolenkę, a ten na dodatek wywrócił się na ostatnim łuku. Mistrz Świata A.D. 1993 nie dotarł nawet do mety, uczynił to natomiast jadący ze zdefektowanym sprzęgłem Staszewski, a że wcześniej wykluczony został Kamiński, zrobiło się 33:25 (!).

Osiem punktów przewagi na zespół Polonii to było dużo i mało zarazem. Goście mieli w zanadrzu trzech zawodników, którzy mogli jadąc w rezerwach taktycznych przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W 12. gonitwie Ermolenko w parze z Tomaszem Gollobem mieli wygrać 5:1, ale zadanie po starcie pokrzyżował im Świst. Do ostatniego łuku tego biegu zanosiło się na "tylko" 4:2 dla bydgoszczan, ale wtedy pękła opona gorzowianinowi i zrobiło się 37:33.

Trzynasty pojedynek to zażarta walka Jacka Golloba z Franczyszynem. Zawodnicy mijali się kilkakrotnie, jednak ostatecznie zwyciężył polonista, zatem wciąż czterema punktami prowadzili gospodarze.

Przed biegami nominowanymi trwały gorączkowe spekulacje. Wiadomo było, że duet braci Gollobów jest w stanie przyjechać na 5:1 w 15. wyścigu, toteż do wygranej stalowcom potrzebne było 4:2 w przedostatnim pojedynku. Ale w zespole Polonii, obok Waldemara Cieślewicza, jechał Sam Ermolenko. Tymczasem po starcie prowadzenie objął Franczyszyn, a po chwili za jego plecami jechał już ... Flis. "Sudden Sam" szybko uporał się z gorzowskim juniorem, jednak "Franek" jechał bezbłędnie. Amerykanin nawet nie zbliżył się już do zawodnika Stali, a że Flis cały czas utrzymywał bezpieczną przewagę nad Cieślewiczem, skończyło się na wymarzonym przez gospodarzy 4:2. W ostatnim biegu braciom Gollobom pozostało tylko zmniejszyć rozmiary zwycięstwa Stali (45:43). Punkty w tym "horrorze" zdobyli: Świst 10, Franczyszyn 10, Paluch 8, Rembas 6, Flis 5, Hućko 3, Staszewski 3 (Stal), oraz T. Gollob 14, J. Gollob 12, Ermolenko 11, Cieślewicz 4, Kamiński 2, Rutecki 0, Jachym 0 i Sokołowski 0 (Polonia).

Kolejne spotkania również przyniosły dużo emocji. Dzień po meczu z Polonią, stalowcy jeździli we Wrocławiu, gdzie przegrali 40:50, mimo iż prowadzili już różnicą 10 pkt. Z kolei 9 czerwca w bardzo ważnym, bo decydującym o wydostaniu się z dołów tabeli pojedynku, Stal wywiozła dwa "oczka" z Lublina, pewnie pokonując Motor 49:41. W tym drugim spotkaniu stalowcom niestraszny był nawet Leigh Adams, który nie wygrał ani razu nie tylko z Hamillem, ale i z Piotrem Świstem.

19 czerwca Stal rozpoczęła rundę rewanżową. Tym razem do Gorzowa przyjechał mistrz Polski z Wrocławia. Po zaciętym pojedynku zwyciężyli jednak goście 50:40. Kolejny raz gorzowianie wystąpili bez obcokrajowca, toteż mimo niezłej postawy Franczyszyna i Śwista po raz pierwszy od 15 września 1991 r. polegli na własnym torze. Tym razem zawiedli Hućko (7 pkt.), Paluch (6 pkt.) i Flis (3 pkt.). Dało się również zaznaczyć wyraźną przewagę sprzętową wrocławian. Knudsen, Śledź, Lech, Załuski, Baron, pewnie wygrywali starty, i tylko dużej ambicji zawodnicy Stali zawdzięczać mogli fakt, że aż do przedostatniej gonitwy mieli jeszcze szansę na punkty w tym spotkaniu.

Od tego momentu jednak nastąpiła bardzo udana passa stalowców. Najpierw, 26 czerwca pokonali oni w Lesznie słabnącą z kolejki na kolejkę, Unię 49:41, 3 lipca na własnym torze Motor Lublin 54:34, a 24 lipca w Bydgoszczy Polonię 46:44. W spotkaniu z lublinianami ponad godzinę trzeba było czekać na przywiezienie zagubionych przez gości książeczek zdrowia. Sędzia nie chciał rozpocząć pojedynku, a nawet był bliski "odgwizdania" walkowera, jednak Stal nie chciała nawet o tym słyszeć. Niecały rok później role się odwróciły, gdyż to lublinianie w meczu z gorzowianami zapomnieli, co to takiego "duch sportu".

Z kolei spotkanie w Bydgoszczy było znów kolejnym z serii horrorów, głównie dla tamtejszych kibiców, gdyż zespół Polonii walczył w tym meczu nie tylko ze Stalą, ale i ze złośliwością rzeczy martwych, notując niemal w co drugim wyścigu defekt. W 3. gonitwie z toru zjechał Ermolenko, w 6. - na ostatnim łuku awarię miał Jacek Gollob, potem "nawalił" sprzęt Ruteckiemu, a w 11. biegu ponownie dramat przeżył obcokrajowiec Polonii, zdobywając zamiast pewnych 3 "oczek" - zero. Na dodatek w 12. pojedynku dętkę przebił J. Gollob, a w 13. nie mający na czym już jechać wciąż aktualny mistrz świata pożyczył motocykl od Ruteckiego ... i przyjechał ostatni.

Dzięki tym wszystkim niecodziennym zdarzeniom, gorzowianie, jadący praktycznie w czwórkę (gdyż pozostali wyraźnie zawodzili) Hamill-Świst-Franczyszyn-Staszewski przed biegami nominowanymi prowadzili już 42:36, i mimo porażki 1:5 w 14. odsłonie dnia "dowieźli" zwycięstwo do końca. Dwa ligowe punkty zapewnił gorzowianom Billy Hamill, i w tym momencie Stal była coraz bliżej medalu DMP, a Polonia ... II ligi.

7 sierpnia odbyły się 46. derby Ziemi Lubuskiej. Nie przyniosły one żadnych emocji, bo i nie mogły, gdyż zespół z Zielonej Góry nie miał już kim i na czym jechać. Porażka 32:58 i tak była "najniższym wymiarem kary", gdyż w zespole Stali defekt zanotował Franczyszyn, a dwa upadki - Piotr Rembas. 14 pkt. Śwista, 14 Palucha, 11 rewelacyjnego Staszewskiego, 9 Franczyszyna, 5 Hućki, 4 Flisa, 1 Rembasa pozwoliło drużynie z Gorzowa zdecydowanie zdeklasować zawodników Morawskiego. Szymkowiak, Dudek i Walasek zdobyli po 8 "oczek", Huszcza 5, Kruk 3, a Krakowski, Kuźniak i Szańczuk po 0.

Dwa tygodnie po "laniu", urządzonym rywalom zza miedzy, Stal jeździła w Gdańsku z Wybrzeżem, i podobnie jak w pierwszym spotkaniu tych drużyn, padł sprawiedliwy remis. Sam mecz przebiegał też podobnie. Niemal od początku prowadziła Stal różnicą 2-4 "oczek", ale przed ostatnim biegiem to gdańszczanie byli bliżsi wygranej (43:41). Zwycięstwo Hamilla nad Sawiną po "ataku rozpaczy" na przedostatnim wirażu pozwoliło jednak gorzowianom wywalczyć nad morzem 1 pkt. W tym momencie Stal była już jedną nogą "na pudle", gdyż pozostały jej dwa spotkania na własnym torze, w tym ze słabo radzącą sobie w rundzie rewanżowej tarnowską Unią. Co prawda na złoty medal DMP nie było już szans, ale wygrana z "Jaskółkami" i zwycięstwo z "Aniołami" dawały Stali wicemistrzostwo Polski.

Mecz Stal - Unia T., rozegrany 28 sierpnia, miał znów bardzo dramatyczny przebieg. Zespołom przyszło rywalizować na bardzo trudnym, ciężkim po opadach deszczu torze, i wydawało się, że zazwyczaj doskonale radzący sobie w takich warunkach gorzowianie będą "górą". Jednak stan toru zaskoczył stalowców, gdyż ci kompletnie nie potrafili "trafić" z przełożeniami w motocyklach. Franczyszyn, Hućko, a nawet Hamill przegrywali z kretesem, nie tylko z Tony Rickardssonem, ale nawet z Kużdżałem i Leśniowskim. Było więc 2:4, 3:9, 4:14, 15:21. Przełom nastąpił od biegu juniorskiego. Nawierzchnia nieco "podeschła", gorzowianie dopasowali motocykle, pomógł też nieco pech tarnowian (taśma, a potem upadek Wardzały), i zrobiło się 19:23, a następnie 30:30. Po wygranej Palucha i Flisa z Jackiem Rempałą Stal wreszcie wyszła na prowadzenie 34:32. Wydawało się, że dalej pójdzie "już z górki". I znów 8-tysięczna widownia przeżyła szok. Rickardsson z Kużdżałem pokonali 5:1 Staszewskiego i Palucha, a bracia Rempałowie - Flisa i ponownie Palucha. Ostatni bieg już o niczym nie decydował. Gospodarzy dobili Rickardsson z Cierniakiem, zwyciężając Śwista i Staszewskiego (Hamill doznał kontuzji) 4:2. Nazajutrz "Gazeta Lubuska" napisała: "Medal utopiony w błocie", a na murach gorzowskich bloków pojawiły się napisy w stylu: "Hućko zdaj sprzęt".

Punkty w tym spotkaniu zdobyli: Świst 11, Hamill 9, Paluch 8, Flis 6, Staszewski 6, Franczyszyn 1, Hućko 0 (dla Stali); Rickardsson 15, J. Rempała 10, Cierniak 8, G. Rempała 8, Kużdżał 5, Leśniowski 2, Wawrzonek 1, Wardzała 0 (dla gości).

Co prawda szansa na medal jeszcze istniała, ale stalowcy stracili ją ostatecznie, przegrywając w Częstochowie 38:52. Z powodu strajku na lotnisku nie dojechał znów Billy Hamill ...

25 września w ostatniej rundzie DMP gorzowianie "wymęczyli" jeszcze wygraną z Apatorem 50:40. Tym razem "gorzowski" Kalifornijczyk zjawił się przy Śląskiej, i został gwiazdą meczu, zwyciężając w siedmiu biegach. W pięciu z nich jechał podczas spotkania ligowego, w dwóch kolejnych, podczas miniturnieju z okazji 10 lat startów Piotra Śwista. Sam jubilat nie startował, stąd drugie miejsce zajął Marek Hućko. Tym razem gorzowski zawodnik (11 pkt. w meczu) był po meczu żegnany gromkimi brawami.

I liga
1. Sparta Wrocław (m) 18 24 +159
2. Unia Tarnów 18 21 + 13
3. Apator Toruń 18 20 + 89
4. Stal Gorzów 18 20 + 16
5. Wybrzeże Gdańsk (b) 18 19 + 78
6. Włókniarz Częstochowa (b) 18 18 - 1
7. Motor Lublin 18 18 - 61
8. Polonia Bydgoszcz 18 16 + 54
9. Unia Leszno 18 16 - 48
10. Morawski Zielona Góra 18 8 -299

Kolejność spotkań:

04.04. 1 W Apator Toruń 39:51
10.04. 2 D Włókniarz Częstochowa 47:42
17.04. 3 W Unia Tarnów 38:51
01.05. 4 D Wybrzeże Gdańsk 45:45
03.05. 5 W Morawski Zielona Góra 43:47
02.06. 8 D Unia Leszno 48:42
04.06. 6 D* Polonia Bydgoszcz 45:43
05.06. 9 W Sparta Wrocław 40:50
09.06. 7 W Motor Lublin 49:41
19.06. 10 D Sparta Wrocław 40:50
26.06. 11 W Unia Leszno 49:41
03.07. 12 D Motor Lublin 54:34
24.07. 13 W Polonia Bydgoszcz 46:44
07.08. 14 D Morawski Zielona Góra 58:32
21.08. 15 W Wybrzeże Gdańsk 45:45
28.08. 16 D Unia Tarnów 41:49
11.09. 17 W Włókniarz Częstochowa 38:52
25.09. 18 D Apator Toruń 50:40
* W pierwszym terminie (22.05.) mecz przerwano przy stanie 9:9.

Skład Stali Gorzów w sezonie 1994:
BRHEL Bohumil ( CZE, 1965 ) 1 3 0.75
CRUMP Jason ( AUS, 1975 ) 2 16 2.29
FLIS Robert ( 1973 ) 18 77 1.46
FRANCZYSZYN Ryszard ( 1964 ) 18 124 1.65
HAMILL Billy ( USA, 1970 ) 8 96 2.39
HUĆKO Marek ( 1971 ) 18 110 1.64
MOSKWIAK Sylwester ( 1976 ) 2 0 0.00
PALUCH Piotr ( 1970 ) 18 114 1.56
REMBAS Piotr ( 1975 ) 13 25 0.87
STASZEWSKI Mariusz ( 1975 ) 18 54 1.11
ŚWIST Piotr ( 1968 ) 18 196 2.17
ŻŁOBIŃSKI Michał ( 1976 ) 2 0 0.00
NIZIOŁ Paweł ( 1978 )* -
* Zawodnik ten zdał w 1994 r. licencję.

Bardzo dobrze spisywali się w tym roku gorzowscy młodzieżowcy. Co prawda w lidze szło im różnie, gdyż zawsze przynajmniej jeden z nich zawodził w meczu, ale w rozgrywkach z udziałem rówieśników potrafili oni skutecznie walczyć o wysokie lokaty. Najpierw, 19 maja w Krośnie, w finale MMPPK Flis, Rembas i Staszewski zdobyli srebrny medal, później także drugą lokatę zajął w bardzo silnie obsadzonym gorzowskim finale SK popularny "Roberto" (pierwszy był Piotr Baron ze Sparty Wrocław, a za gorzowianinem znaleźli się tacy zawodnicy, jak: Świątkiewicz, Dobrucki, Bajerski, Wilk, Walczak, Cierniak). Na zakończenie sezonu, 1 października, w rozegranym w Rzeszowie finale MDMP młodzież Stali dorzuciła kolejne "srebro". Wywalczyli je: Flis (11 pkt.), Staszewski (10), Rembas (8), Moskwiak (4) i rezerwowy Żłobiński.

Ponadto Robert Flis startował w MIMP (12. m-ce) i IMŚJ (awansował do półfinału), a duet Rembas-Staszewski zajął w Brązowym Kasku miejsca odpowiednio: 9. i 12.

W kategorii seniorów Stali przybył jeden medal. W leszczyńskim finale MPPK, dzięki zwycięstwu w dodatkowym biegu, tercet Świst-Franczyszyn-Paluch zdobył "brąz". Gorzej było w pozostałych rozgrywkach. Świst był dopiero 14. w IMP, oraz 5. w Złotym Kasku, z kolei drużyna Stali nie zakwalifikowała się nawet do finału DPP, ulegając w eliminacjach Wybrzeżu.

Za to bardzo dobrze spisywali się zawodnicy Stali w IMŚ. Po kilku latach prób, do ścisłego finału w Vojens dotarł wreszcie Świst, sprawiając wcześniej furorę w półfinale na trudnym torze w Bradford (Anglia). W najlepszej "32" znalazł się również R. Franczyszyn, zdobywając w drugim turnieju półfinałowym w Pradze wcale nie najgorszą, 12. lokatę. Nie powiodło się jedynie trzeciemu z gorzowian, Markowi Hućce, który odpadł już w II eliminacji.

Ponadto Piotr Paluch po raz drugi wystartował w MŚ na długim torze, ale tym razem kłopoty ze sprzętem spowodowały odpadnięcie "Bola" już w rundzie kwalifikacyjnej w norweskim Bjerke.
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-09-04, 08:09   

1995

Trzy czwarte lokaty Stali w ostatnich latach zaczęły już nudzić zarówno kibiców, jak i działaczy. Ci drudzy, do sezonu 1995 podeszli z mocnym postanowieniem wywalczenia nawet nie medalu, ale mistrzostwa w DMP. "Walczymy o wszystko albo o nic. Ani drugie, ani trzecie miejsce nas nie interesuje" - mówił przed jednym ze spotkań prezes Synowiec.

Zespół gorzowski przystępował do rozgrywek znów pod nową nazwą - Stal-Michael. Natomiast "krajowy" skład drużyny nie zmienił się, mimo iż zimą przebąkiwano o sprzedaży niektórych seniorów, a nawet wymianie Franczyszyna, Hućki bądź Rembasa za ... zielonogórzan Walaska i Dudka. Z kolei wśród stranieri nastąpiło spore przemeblowanie. Pozostawiono znakomicie jeżdżącego w końcówce sezonu 1994 Hamilla, a w miejsce Crumpa i skompromitowanego Brhela, pozyskano Anglika Chrisa Louisa i Amerykanina Josha Larsena. Na "giełdzie" nazwisk byli też tacy żużlowcy, jak: Gustafsson, Correy, Hancock, Screen, Norris, i kilku innych ...

W ostatni poniedziałek lutego, już szósty rok z rzędu, żużlowcy Stali wyjechali na 10-dniowe zgrupowanie kondycyjno-motocrossowe do Słubic. Warunki do ćwiczeń, a przede wszystkim do jazdy na motocyklach, były bardzo dobre, toteż zawodnicy dostali niezły "wycisk". Świadczy o tym choćby "rozkład zajęć", przypominający ... rytm życia w jednostce wojskowej: 7:00 - pobudka; od 7:10 - zajęcia biegowe w terenie; 9:30 - śniadanie; od 10:00 do 12:00 - treningi motocrossowe na terenie byłego poligonu; od 15:30 - "ogólnorozwojówka", siłownia i odnowa biologiczna; 18:30 - kolacja; i "na deser" - analiza meczów na taśmach wideo. Tak skonstruowany dzienny cykl treningowy powodował, że żaden z żużlowców nie miał prawa się nudzić ...

18 i 26 marca stalowcy rozegrali jedyne przedsezonowe sparringi. Najpierw gorzowianie ulegli w Zielonej Górze ZKŻ-owi 40:50, potem na własnym torze Stal pewnie pokonała Unię Leszno 57:33. W testmeczach tych Hućko zdobył 19 pkt., Paluch 16, Staszewski 15, Rembas 13, Franczyszyn 12, Flis 11, Świst 7, Moskwiak 2, i Paweł Nizioł 2. W drugim meczu nie było Śwista, który startował w tym czasie w "Kryterium Asów". Wysokie zwycięstwo z leszczynianami było zatem dość dobrym prognostykiem przed rozpoczęciem ligi.

Na inaugurację, 2 kwietnia, do Gorzowa przyjechała Unia Tarnów. Gospodarze pałali żądzą rewanżu za poniesioną pod koniec poprzedniego sezonu porażkę, która zepchnęła ich z podium. Z kolei goście dysponowali naprawdę mocnym składem, z Rickardssonem, Jackiem Rempałą i znakomitą młodzieżą. Zapowiadał się kolejny niezwykle zacięty pojedynek. Zaczęło się jednak pechowo dla stalowców. Walczący z Rickardssonem o zwycięstwo Billy Hamill miał defekt, i po 1. biegu "Jaskółki" objęły prowadzenie 4:2. Potem aż dwukrotnie Jackowi Rempale uległ Świst, a w szóstej gonitwie znów zdefektował gorzowski obcokrajowiec. Na szczęście w zespole gospodarzy Paluch, Hućko i Franczyszyn jeździli niemal bezbłędnie, dlatego było "tylko" 19:17 dla tarnowian. W bardzo ważnym biegu młodzieżowym Staszewski pokonał Tomasza Rempałę, a Rembas "zmusił" jego brata Grzegorza do błędu, i zrobiło się 21:21. Po emocjonującym ósmym wyścigu (znakomita walka czterech zawodników) wygrał Świst, przed G. Rempałą, Franczyszynem i ... Rickardssonem, i po raz pierwszy Stal wyszła na prowadzenie. W dziewiątej gonitwie "miało być" 5:1, ale tym razem upadek zanotował B. Hamill i było tylko 28:26. Kolejne gonitwy zakończyły się jednak dobrymi wynikami dla gospodarzy - najpierw Świst i Staszewski wykorzystali wykluczenie G. Rempały, pokonując 4:2 Cierniaka, a potem Paluch i Rembas po zażartej walce zwyciężyli w tym samym stosunku J. Rempałę i T. Rempałę, i przewaga Stali wzrosła do 6 "oczek". W dwunastym biegu zanosiło się na remis, ale znów ... upadek zaliczył pechowiec dnia, Billy Hamill. Rickardsson pokonał Franczyszyna, i zrobiło się 38:34. Potem jeszcze raz pojechał "tarnowski" Szwed, ale para Hućko-Paluch przywiozła ważne 3 punkty na Tomaszu Rempale, i do zwycięstwa przybliżyli się gorzowianie. Bardzo dramatyczny był 14. wyścig, gdyż długo 5:1 prowadzili goście, i zanosiło się na remis w meczu. Skuteczny atak Franczyszyna pozwolił mu przedzielić Cierniaka i G. Rempałę, ale przed decydującą gonitwą było już zaledwie 43:41. Ostatnią gonitwę kibice oglądali zatem na stojąco. W decydującym pojedynku znakomicie ze startu wyszli Świst i Hućko i do końca skutecznie odpierali ataki Rickardssona. Jacek Rempała nie liczył się, stąd skończyło się wynikiem 5:1, i 48:42 w całym spotkaniu.

W zespole Stali "swoje zrobili": Świst 12, Hućko 11, Franczyszyn 10, Paluch 8. Staszewski dołożył 5 pkt., a Rembas 2. Pechowo jeżdżący Hamill nie zdobył nawet jednego "oczka". W drużynie gości punktowali: Rickardsson 13, Cierniak 11, J. Rempała 9, G. Rempała 4, T. Rempała 2, Wawrzonek 1, Mikuta 1, Kużdżał 1.

9 kwietnia stalowcy pojechali do Gdańska. Zdecydowanym faworytem był mierzący w tym roku w tytuł DMP zespół Wybrzeża, z Coxem, Olszewskim, Sawiną, Stenką i Woźniakiem w składzie. Na dodatek gorzowianie nie mogli skorzystać z usług startującego w Anglii B. Hamilla, i zmuszeni byli ściągnąć drugiego z Amerykanów, J. Larsena. Przed meczem długo w Gdańsku padało. Opady deszczu i śniegu spowodowały, że tor był bardzo trudny, później jeszcze w trakcie spotkania nad stadionem "szalała" śnieżna zadymka. W tych niecodziennych warunkach na początku lepiej czuli się gdańszczanie. W drugim wyścigu uślizg "zaliczył" Flis, w czwartym Franczyszyn i Rembas tylko dzięki defektowi Coxa przywieźli remis, w szóstym Cox zwyciężył Larsena, a Olszewski Hućkę. Było już 20:16 dla Wybrzeża. Od siódmego pojedynku do głosu doszli stalowcy. Gonitwa młodzieżowa zakończyła się zdecydowanym 5:1 pary Rembas-Staszewski, z kolei w 8. biegu po fantastycznej walce zwyciężył Larsen, i Stal wyszła na prowadzenie. Po jedenastu odsłonach było już 31:35 dla gości. Wtedy nastąpił nokaut gdańszczan. Paluch i Świst zdeklasowali ... liderów gospodarzy, Coxa i Olszewskiego, z kolei w 13. biegu Hućko i Larsen objechali prowadzącego po starcie Stenkę i ponownie Olszewskiego, i Stal mogła już świętować zwycięstwo. W ostatniej gonitwie 10-tysięczną gdańską widownię dobili Świst z Larsenem, odnosząc kolejną wygraną 5:1. Ostatecznie "żelazny" faworyt meczu przegrał 37:53.

Punkty w tym niecodziennym spotkaniu zdobyli: Świst 13, rewelacyjny Larsen 11, Franczyszyn 7, Paluch 7, Hućko 5, Rembas 5, Staszewski 3, Flis 2 (Stal) oraz Stenka 10, Olszewski 7, Żebrowski 6, Sawina 5, Cox 4, Woźniak 4, Kalinowski 1, Dubicki 0 (Wybrzeże).

Po dwóch pewnych wygranych stalowcy usadowili się "w czubie" tabeli ligowej. Nic więc dziwnego, że na spotkanie z Polonią Piła na gorzowski stadion przyszedł niemal komplet widzów, oczekujący kolejnych punktów dla Stali. Tymczasem warunki atmosferyczne były fatalne. Przez całą sobotę oraz niedzielę padało, także tuż przed meczem "porządnie" lunęło. W takich warunkach najczęściej sędziowie odwoływali spotkania, i to na 2 godziny przed ich rozpoczęciem. Jednak tym razem miejscowi działacze nie chcieli przekładać meczu. Na trybunach było 10 tys. widzów, poza tym poniesiono koszty przyjazdu Chrisa Louisa, a w drużynie z Piły był wielki Hans Nielsen. Gorzowianie zresztą byli bardzo pewni wysokiej wygranej. Na ciężkim i błotnistym torze "wiekowi" zawodnicy Polonii mieli bowiem "nie istnieć". Przed hurraoptymizmem przestrzegał jednak Świst, mówiąc: "to będą żużlowe jaja".

Zaczęło się planowo. Świst z Flisem pewnie "objechali" Krzystyniaka, a Gała zaliczył upadek, i było 5:1. Potem co prawda trzykrotnie (w 2., 4. i 6. gonitwie) zwyciężał Nielsen, walczył także Dobrucki, ale zgodnie z oczekiwaniami pilscy "emeryci" nie radzili sobie z dojazdem do łuku, a nawet z wystartowaniem spod taśmy, i zrobiło się kolejno 11:7, 19:11, 22:14. Na dodatek cenne "oczka" dla pilan stracił Walczak, upadając w biegu młodzieżowym. Zamiast spodziewanego 1:5 było 3:3, i 25:17 w całym spotkaniu. Wtedy nastąpił "czarny moment" Stali. Jadący na 3:3 w gonitwie ósmej Hućko i Franczyszyn niemal w tym samym momencie zdefektowali i zrobiło się 0:5. Potem o punkty miał walczyć Louis, ale skompromitował się swoją jazdą, zdobywając punkt tylko dzięki uślizgowi Dobruckiego. Prawdziwy dramat przeżyli gospodarze w biegu 10., kiedy ponownie Louis zachował się jak początkujący młodzieżowiec, przegrywając start z Korbelem, Dobruckim i Staszewskim, a na dodatek zjeżdżając później z toru z powodu "defektu". Goście wyszli na prowadzenie 29:30. W jedenastej odsłonie leżał tym razem Paluch, a że jechał w tym wyścigu Nielsen z Walczakiem, zrobiło się 31:34. Prawdziwy horror dopiero się jednak zaczynał. W 12. pojedynku pewnie prowadził Świst, a za nim jechał Korbel. Na ostatnim łuku pilanina zaatakował Franczyszyn i już go wyprzedzał, gdy ten ... wpakował go w bandę. Sędzia oczywiście wykluczył Korbela, a widownia szalała, gdyż Stal znów objęła prowadzenie 36:35. Jednak "trzynastka" była pechowa dla stalowców. Najpierw upadł Flis, a w powtórce (już bez wykluczonego gorzowianina) na pierwszym łuku również Paluch. Zawodnik gorzowski wstał i kontynuował wyścig, goniąc na błotnistej mazi jadących "na pół gazu" Walczaka i Krzystyniaka. Ze 150 metrów straty niemal wszystko odrobił, ale na mecie był minimalnie, o długość motocykla, gorszy. W 14. biegu stalowcy musieli wygrać 5:1, albo ... 3:0, by walczyć o zwycięstwo w meczu. Jednak znów nie wytrzymał nerwowo Flis, i upadł. Po chwili wykluczono Korbela, i na torze zostali tylko Krzystyniak i Hućko. Pilanin pewnie wygrał i było już 39:43. Goście musieliby nie dojechać do mety 15. biegu, by Stal ten mecz wygrała. Tak się oczywiście nie stało, gdyż zwyciężył znakomity Hans Nielsen, i gorzowianie musieli przełknąć gorycz porażki (42:46).

Punkty dla Stali w tym "błotnym" meczu zdobywali: Świst 12, Paluch 7, Hućko 6, Flis 4, Rembas 4, Staszewski 4, Franczyszyn 3, Louis 2. Tego ostatniego po meczu "pogoniono" z Gorzowa. W zespole z Piły punktowali: Nielsen 18, Krzystyniak 9, Dobrucki 8, Korbel 6, Walczak 3, Okupski 2, Gała 0, Kasprzak 0.

30 kwietnia stalowcy otrzymali okazję do rehabilitacji, gdyż ponownie jeździli na własnym torze, tym razem z Polonią Bydgoszcz. Sam mecz jednak emocji związanych z wynikiem nie przyniósł, gdyż goście zjawili się w Gorzowie w krajowym składzie. W tej sytuacji kibice mogli się pasjonować jedynie pojedynkami Śwista i Hamilla z braćmi Gollobami. Zdecydowanie lepsi byli miejscowi: w konfrontacji dwóch najlepszych ówcześnie polskich żużlowców Świst-T. Gollob padł wynik 2:0, z kolei Billy Hamill w ostatnim, 15. wyścigu, mimo przegranego startu, minął "na trasie" zarówno starszego, jak i młodszego z braci. Ostatecznie skończyło się na pogromie bydgoszczan 58:31. Świst wywalczył 12 pkt., Hućko 11, Hamill 11, Flis 8, Franczyszyn 8, Staszewski 5, Rembas 3, a Paluch 0. Dla gości punktowali: T. Gollob 10, J. Gollob 10, Cieślewicz 5, Poprawski 3, Rzepka 2, Kwieciński 1, Sokołowski 0, Łęcki 0.

Po czterech spotkaniach gorzowianie zasiedli znów na fotelu lidera, mając na koncie 6 pkt. W 5. rundzie DMP pojechali do Wrocławia na mecz "na szczycie" z obrońcami tytułu mistrzowskiego, żużlowcami Sparty, jednak dość wysoko (38:52) ulegli gospodarzom. Decydujący wpływ na rozmiary porażki miały znakomita postawa Tomasa Topinki w zespole wrocławskim i beznadziejnie słaba jazda w końcówce meczu Billy Hamilla. Kibice i działacze gorzowscy mieli prawo być rozgoryczeni. Od początku sezonu znakomicie jechał "krajowy" trzon zespołu, za to zawodzili obcokrajowcy. Na domiar złego, pozostał do dyspozycji już tylko niepewny Hamill, gdyż Josh Larsen doznał poważnej kontuzji, i resztę 1995 r. mógł już uznać za straconą.

21 maja gorzowianie podejmowali rzeszowską Stal. Wydawało się, że spotkanie zakończy się wysoką wygraną miejscowych, i tak się też stało, lecz po meczu, który miał dwa oblicza. Do dziewiątego biegu bowiem, mimo upadków i defektów Gancarza, Wilka, Winiarza, Trojanowskiego, Ślączki i przede wszystkim Bułgara Georgi Petranowa goście przegrywali zaledwie 24:29 (!). Przełomowa okazała się gonitwa numer 10. Hućko i Staszewski "przywieźli" na 5:1 Trojanowskiego i Wilka, a w następnych biegach było kolejno: 5:1, 5:1, 5:1, 5:1, 5:1. Cały mecz zakończył się zatem wysoką wygraną gorzowian 59:30. Hamill zdobył 14 pkt., Świst 11, Hućko 10, Franczyszyn 7, Paluch 6, Rembas 6, Staszewski 3 i Flis 2. W zespole z Rzeszowa najlepszy był Zoltan Adorjan (12 "oczek"), ale i on nie ustrzegł się porażek w ostatnich pojedynkach, ulegając m. in. Świstowi, Hamillowi, i Franczyszynowi.

Tydzień później doszło do bardzo kontrowersyjnego wydarzenia w Lublinie. Stal jechała na mecz do outsidera po pewne dwa ligowe punkty. Zastanawiano się nawet jeszcze dwa dni przed spotkaniem, czy do niego w ogóle dojdzie, gdyż Motor obok problemów finansowych miał również kłopoty kadrowe (kontuzje, odebrane prawa jazdy), tymczasem w niedzielne popołudnie sędzia "odgwizdał" ... 40:0 dla gospodarzy. Stało się to po tym, jak na mecz do Lublina dwójka gorzowian - Świst i Franczyszyn - nie przywiozła licencji "Ż", które zabrał i obiecał dostarczyć ze sobą jeden z działaczy "związkowych". Gorzowianie przedstawiali swoje racje, ale sędzia spotkania pozostał nieugięty, a swoje "trzy grosze" dołożyli także działacze lubelscy, zwietrzając szansę na 2 punkty, oraz nalegając na walkower i ewentualną rekompensatę finansową od Stali (około 15 tys. zł). Zamiast spotkania ligowego, odbył się mecz towarzyski. Piątka żużlowców Stali: Flis (13), Hućko (10), Staszewski (10), Paluch (9), Rembas (6) pewnie pokonała startujących z Adamsem lublinian 48:41. Dopiero po wielu odwołaniach stalowców, mecz ligowy nakazano rozegrać powtórnie. 6 sierpnia 1995 r. Stal zwyciężyła 54:35, a lubelscy działacze mogli się tylko okryć wstydem ...

18 czerwca kończyła się pierwsza runda spotkań DMP. W tym dniu Stal Gorzów jeździła w Częstochowie ze słabym w tym sezonie zespołem Włókniarza. Wydawało się, że pewnie wygrają gorzowianie, gdyż gospodarze jechali bez m. in. Sławomira Drabika, ale ostatecznie, po błędach taktycznych kierownictwa Stali, i dzięki fenomenalnemu atakowi Joe Screena na Śwista i Hamilla na ostatnim łuku, częstochowianie zwyciężyli 45.5:44.5. Pod Jasną Górą zapanowała nieopisana radość, gdyż "Lwy" przybliżyły się w znaczący sposób do utrzymania w lidze, natomiast w Gorzowie nastąpiło ... trzęsienie ziemi. Zwolniono po kilkunastu latach pracy w Gorzowie trenera S. Chomskiego, a opiekę nad zespołem powierzono Piotrowi Świstowi i Antoniemu Galińskiemu, a od kolejnego spotkania - Mieczysławowi Woźniakowi.

W pierwszej serii spotkań rewanżowych Stal nie miała problemów z pokonaniem Włókniarza (54:36), mimo iż startowała bez Piotra Palucha, który jeździł w tym czasie w MŚ na długim torze. Zaeksperymentowano też w tym meczu z młodzieżowcami, odsuwając na boczny tor coraz częściej zawodzących Staszewskiego i Rembasa, i wstawiając do składu Moskwiaka i Nizioła.

Cztery dni po meczu z Włókniarzem zespół Stali rozgrywał kolejny pojedynek na własnym torze. Do Gorzowa przyjechały tym razem "Elektryczne Anioły" z Torunia, które zresztą walczyły wtedy o pozycję lidera i tytuł mistrza Polski. Po zaciętym i momentami dramatycznym meczu miejscowi wygrali 47:43 (Hamill 15, Hućko 11, Flis 7, Świst 6, Paluch 3, Rembas 3, Franczyszyn 2, Staszewski 0 - Loram 11, Bajerski 10, Kowalik 9, Jaguś 6, Krzyżaniak 4, Kuczwalski 3, Derdziński 0), choć w pewnym momencie było już bardzo ciężko. Defekt Lorama, niezła "zmiana", którą dał Franczyszyn, oraz fenomenalna jazda Hamilla pozwoliły stalowcom odnieść "wymęczone" zwycięstwo. Słabiej tym razem pojechał zmęczony po podróży z Niemiec P. Świst, za to godnie zastąpił go w roli krajowego lidera M. Hućko. Po raz kolejny zawiedli niestety młodzieżowcy.

2 lipca w Toruniu juniorzy Stali pojechali jeszcze słabiej, przegrywając w biegu młodzieżowym aż 0:5. Nie lepiej pojechali pozostali zawodnicy drużyny gorzowskiej, a że nie dojechał kolejny raz B. Hamill, skończyło się na wysokiej porażce z Apatorem. Potem przyszło zwycięstwo z Motorem 66:24 i porażka w Rzeszowie 38:52, oraz wygrana w zaległym spotkaniu z lublinianami. Szansa na choćby brązowy medal DMP wciąż jeszcze istniała.

15 sierpnia doszło w Gorzowie do pojedynku Stal-Sparta. Gospodarze liczyli do końca na przylot B. Hamilla, ten jednak postanowił jeździć w tym dniu ... w lidze szwedzkiej, a że tuż przed meczem pojawił się w drużynie wrocławskiej Knudsen, faworyt mógł być tylko jeden. Gorzowianie podjęli jednak ambitną walkę z dysponującymi "kosmicznym" sprzętem gośćmi, i po ośmiu biegach przegrywali zaledwie 23:25. Scenariusz wyścigów był niemal identyczny: po pierwszym łuku na prowadzeniu znajdowała się dwójka wrocławian, ale potem stalowcy "na trasie" urywali cenne punkty. Zażarcie walczyli Hućko, Flis, Staszewski, i zastępujący Hamilla Moskwiak. Niestety słabsza w tym spotkaniu postawa Śwista, oraz dwie ostatnie gonitwy wygrane przez gości po 5:1 spowodowały porażkę Stali 37:53. Paluch zdobył 8 pkt., Flis 8, Hućko 7, Moskwiak 5, a Staszewski 4. Cóż z tego, skoro Świst wywalczył zaledwie 5 "oczek", Hamilla nie było, a Franczyszyn leczył kontuzję.

W tym momencie gorzowianie spasowali. Nie mając już szans na medale, postanowili "odjechać" ostatnie spotkania krajowym składem. Ostatecznie skończyło się na dopiero 6. miejscu w tabeli DMP.

I liga
1. Sparta Wrocław (m) 18 28 +191
2. Apator Toruń 18 26 +149
3. Polonia Bydgoszcz 18 24 +210
4. Polonia Piła (b) 18 23 + 59
5. Unia Tarnów 18 22 +127
6. Stal Gorzów 18 18 + 71
7. Stal Rzeszów (b) 18 14 - 83
8. Włókniarz Częstochowa 18 14 -167
9. Wybrzeże Gdańsk 18 8 -135
10. Motor Lublin 18 3 -422

Kolejność spotkań:

02.04. 1 D Unia Tarnów 48:42
09.04. 2 W Wybrzeże Gdańsk 53:37
17.04. 3 D Polonia Piła 42:46
30.04. 4 D Polonia Bydgoszcz 58:31
03.05. 5 W Sparta Wrocław 38:52
21.05. 6 D Stal Rzeszów 59:30
18.06. 9 W Włókniarz Częstochowa 44.5:45.5
25.06. 10 D Włókniarz Częstochowa 54:36
29.06. 8 D Apator Toruń 47:43
02.07. 11 W Apator Toruń 35:54
09.07. 12 D Motor Lublin 66:24
23.07. 13 W Stal Rzeszów 38:52
06.08. 7 W* Motor Lublin 54:35
15.08. 14 D Sparta Wrocław 37:53
20.08. 15 W Polonia Bydgoszcz 35:55
27.08. 16 W Polonia Piła 39:51
04.09. 17 D Wybrzeże Gdańsk 57:33
18.09. 18 W Unia Tarnów 38:52
* W pierwszym terminie (28.05.) przyznano wo. 40:0 dla Motoru.

Skład Stali Gorzów w sezonie 1995:
FLIS Robert ( 1973 ) 17 94 1.57
FRANCZYSZYN Ryszard ( 1964 ) 12 67 1.76
HAMILL Billy ( USA, 1970 ) 7 73 2.21
HUĆKO Marek ( 1971 ) 18 157 2.05
LARSEN Josh ( USA, 1972 ) 1 11 2.60
LOUIS Chris ( ENG, 1969 ) 1 2 1.00
MOSKWIAK Sylwester ( 1976 ) 11 29 1.00
NIZIOŁ Paweł ( 1978 ) 3 0 0.00
PALUCH Piotr ( 1970 ) 17 108 1.63
REMBAS Piotr ( 1975 ) 16 37 0.98
STASZEWSKI Mariusz ( 1975 ) 17 48 1.12
ŚWIST Piotr ( 1968 ) 18 216.5 2.49
ŻŁOBIŃSKI Michał ( 1976 ) -
CEGIELSKI Krzysztof ( 1979 )* -
RADZKI Piotr ( 1979 )* -
* Zawodnicy, którzy w 1995 r. uzyskali licencje.

"Duszna" atmosfera, jaka panowała w tym sezonie w Gorzowie, miała też wpływ na wyniki uzyskiwane przez stalowców w innych rozgrywkach. W MPPK żużlowcy Stali mieli realne szanse nawet na "złoto", gdyż tor częstochowski wyjątkowo pasował Świstowi, Paluchowi i Hućce. Jednak na finał pojechał rezerwowy skład: Moskwiak, Staszewski, Flis, gdyż liderzy ... nie porozumieli się z zarządem co do stawek finansowych za punkty w tych zawodach.

W rozgrywkach juniorskich zanotowano absolutną posuchę. Co prawda w MDMP po raz drugi z rzędu stalowcy (Moskwiak, Staszewski, Rembas, Nizioł, Żłobiński) stanęli na podium, zdobywając na własnym torze "brąz", ale od doświadczonych już gorzowskich młodzieżowców można było wymagać sukcesów także w imprezach indywidualnych. Tymczasem zawodników Stali nie było w finałach MIMP, MMPPK, SK, IMŚJ.

W Indywidualnych MŚ tym razem stalowcy nie uczestniczyli, za to aż dwójka gorzowian - Paluch i Świst - wystąpiła w MŚ na długim torze. Spory sukces odniósł "Bolo", awansując po raz drugi w karierze do półfinału.

Największy jednak sukces odniósł w 1995 r. bezapelacyjnie Piotr Świst, zdobywając 16 lipca we wrocławskim, niezwykle dramatycznym finale IMP srebrny medal. Także i tym razem tytuł wywalczył Tomasz Gollob, mimo iż przegrał w jednym z biegów z gorzowianinem. Świst uległ jednak wcześniej w drugim swoim starcie Dobruckiemu, stąd trzeba było rozegrać wyścig barażowy. Na mokrym po opadach deszczu torze, lepiej nerwowo wytrzymał Gollob, pokonując minimalnie zawodnika Stali w decydującym pojedynku. Nerwy udzieliły się za to jego ojcu, który po raz kolejny wszczął bójkę, atakując pięściami ... brata Ryszarda Franczyszyna. Popularny "Franek" tych zawodów do udanych nie zaliczył, gdyż zajął 16. lokatę. Nieźle spisał się za to debiutujący w finale IMP Hućko, który ukończył imprezę na 10. miejscu.

Ponadto Świst zajął 8., a Hućko - 10. miejsce w Złotym Kasku, a zespół Stali (Świst, Hućko, Paluch, Flis, Franczyszyn) wywalczył w rozegranym 15 listopada w Tarnowie finale DPP trzecią lokatę.

Żużlowcy Stali zwyciężyli też w dwóch imprezach rozegranych w Zielonej Górze. W Memoriale Andrzeja Zarzeckiego i Artura Pawlaka triumfował Mariusz Staszewski, a w Pucharze Winobrania - Piotr Świst.

W roku 1995 nie udało się rozegrać Memoriału Edwarda Jancarza. 14 maja na przeszkodzie stanęła pogoda, a później mimo prób zorganizowania zawodów nie udało się wybrać terminu, który odpowiadałby najlepszym zawodnikom Polski i świata. Na liście startowej znajdowali się m. in.: Tony Rickardsson, Jacek Gollob, Piotr Świst, Billy Hamill, Tomasz Gollob i Rif Saitgariejew.
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-09-04, 08:10   

1996

Bardzo nieudany poprzedni sezon spowodował, że postanowiono dokonać znów radykalnych kroków. Mimo iż największa zmiana - na stanowisku trenera - dokonała się już w połowie 1995 r., także i tym razem pojawił się nowy szkoleniowiec. Był nim doskonały wychowanek gorzowskiej Stali, Zenon Plech. Fachowcy jednak "przestrzegali" gorzowian, twierdząc, że prowadzący w ubiegłym sezonie Wybrzeże "Super-Zenon" nie odniósł do tej pory jako trener żadnych sukcesów, a ponadto, że skład Stali jest słabszy od Apatora, obydwu Polonii, Sparty, czy Unii. W różnych przedsezonowych sondach widziano nawet zespół gorzowski w dolnych rejonach tabeli.

Kolejną dużą zmianą było pozbycie się Amerykanina Billy Hamilla, z którym rozstano się zresztą w dość niemiłych okolicznościach. W jego miejsce pojawił się w Gorzowie ponownie Australijczyk Jason Crump, a dodatkowo także jego rodak Jason Lyons, i "stary dobry znajomy", Gary Havelock. Crump miał pełnić rolę pierwszego "stranieri", pozostali byli szykowani na spotkania, w których mistrz świata juniorów nie miał "wolnego" terminu. Z kolei krajowy skład pozostał niemal bez zmian, bowiem odszedł jedynie do Łodzi Piotr Rembas.

Zespół gorzowski startował od 1996 r. znów pod nową nazwą, tym razem Stal-Pergo. Przed sezonem podpisano też kontrakt reklamowy z browarem "Piast". Ponadto klub z Gorzowa był, podobnie jak kilka innych, wspierany także przez browar "Lech".

Przed rozpoczęciem sezonu na torze w Gorzowie nie udało się rozegrać żadnego sparringu. Stalowcy jeździli jedynie na wyjazdach - w Ostrowie (43:47), Zielonej Górze (42:47), i nieco później w Lesznie (34:56). W meczach tych punktowali: Paluch 26, Świst 24, Franczyszyn 19, Staszewski 13, Hućko 12, Flis 11, Moskwiak 9, Nizioł 3, Krzysztof Cegielski 2.

Inauguracja rozgrywek została z powodu "ataku" zimy przełożona. Zatem pierwszym spotkaniem ligowym Stali był mecz 2. rundy DMP ze Startem Gniezno na własnym torze. Gorzowianie zaprezentowali się znakomicie, prezentując jak zwykle doskonałe przygotowanie kondycyjne i sprzętowe do sezonu. Świst zdobył 11 pkt., Franczyszyn 10, Lyons 9, Staszewski 7, Hućko 7, Paluch 6, Moskwiak 6, Flis 2. Zespół gości, startujący pod wodzą Antonina Kaspera (16 "oczek") nie miał w tym spotkaniu nic do powiedzenia. Kibiców gorzowskich cieszyła zwłaszcza bojowa i skuteczna jazda młodzieżowców, którzy tuż przed meczem otrzymali od prezydenta Gorzowa, H.M. Woźniaka, nowiutkie Jawy z "leżącymi" silnikami.

Potem było jeszcze lepiej. W przeciągu 10 dni stalowcy rozegrali trzy mecze wyjazdowe, zdobywając aż 4 pkt. Najpierw przegrali w Pile 41:49 (znakomita jazda Crumpa), a następnie zwyciężyli bez problemów Stal Rzeszów 48:42 i po raz pierwszy od niepamiętnych czasów Apatora, także 48:42. Te dwa ostatnie spotkania miały niemal bliźniaczy przebieg. Swoje "zrobili" Świst, Paluch, Franczyszyn i Moskwiak, a prawdziwymi bohaterami okazali się jadący w parze z Crumpem Staszewski (w Rzeszowie), oraz rezerwowy Hućko (w Toruniu). Po meczu w mieście Kopernika stalowcy nagle stali się faworytami do awansu do rozgrywanej od tego roku rundy playoff, z udziałem czterech najlepszych drużyn.

28 kwietnia na stadion w Gorzowie przybyło 13 tys. widzów. Przeciwnikiem będącej w "czubie" ligowej tabeli Stali był także znakomicie jeżdżący od początku sezonu, Włókniarz Częstochowa. Wydawało się, że mecz będzie niezwykle zacięty, jednak stalowcy wręcz "zmiażdżyli" rywala, wygrywając 59:31. Zaczęło się od 5:1 Palucha i Śwista w pojedynku z Drabikiem i Juchą, następnie defekt Hućki spowodował, że skończyło się "tylko" remisem 3:3, potem Staszewski z Crumpem "rozjechali" Duńczyka Jana Staechmanna i Osumka i było już 13:5. Jeszcze przed ósmą gonitwą wydawało się, że goście powalczą, bowiem przy stanie 25:17 dla Stali, w biegu tym mieli wystąpić Drabik i jadący w rezerwie taktycznej Staechmann. Jednak Hućko z Franczyszynem także i tym razem rozbili częstochowian, i zrobiło się 30:18. Potem było 5:1, 4:2, dwa razy po 3:3, 4:2, i na koniec, znów dwukrotnie po 5:1, i 59:31 w całym meczu.

W zespole gorzowskim punktowali: Crump 14, Franczyszyn 13, Świst 11, Hućko 5, Staszewski 5, Paluch 4, Flis 4, Moskwiak 3. Z kolei wśród "Lwów" Staechmann wywalczył 10 "oczek", Ułamek 9, Drabik 5, Stachyra 4, Skupień 2, Jucha 1, Osumek 0, Pietrzyk 0.

1 maja stalowcy ponieśli raczej "planową" porażkę w Bydgoszczy (38:51). Jeszcze do połowy meczu gorzowianie prowadzili, gdyż świetnie na ciężkim i błotnistym torze spisywali się Świst, Paluch, Flis i Moskwiak. Jednak taka nawierzchnia nie sprzyjała Hućce, Franczyszynowi i Havelockowi, i ci zawodnicy pojechali w decydujących biegach kompromitująco, toteż skończyło się na pewnym zwycięstwie bydgoszczan. Wydarzeniem dnia była natomiast wygrana ... Moskwiaka z samym Tomaszem Gollobem.

12 maja odbył się IV Memoriał Edwarda Jancarza. Tym razem zwyciężył z 13 pkt. Leigh Adams, wyprzedzając Tony Rickardssona (12 "oczek") i rewelacyjnego Marka Hućkę (11). W czołówce turnieju znaleźli się także Kasper (10) i Świst (10). Lider gorzowskiego zespołu szansę na zwycięstwo stracił poprzez defekt w pierwszym swoim starcie. Z kolei znakomicie w silnej stawce pojechali juniorzy Stali: Staszewski wygrał m. in. z Rickardssonem i wywalczył 5 pkt., Moskwiak także pokonał kilku bardziej doświadczonych żużlowców i zdobył również 5 "oczek".

19 maja Stal dostała pewnej "zadyszki". W meczu z beniaminkiem z Grudziądza spodziewano się wysokiego zwycięstwa, skończyło się jednak "tylko" na 51:39. Wydarzeniem meczu były pojedynki liderów miejscowego zespołu z niemiłosiernie wygwizdanym przed meczem Billy Hamillem.

26 maja odbyło się spotkanie "na szczycie" Atlas Wrocław - Stal Gorzów. Zespół gospodarzy startował osłabiony brakiem Załuskiego, ale i tak był faworytem, gdyż na własnym torze od dawna nie stracił już punktów. Z kolei gorzowianie przyjechali w pełnym składzie, z Australijczykiem Crumpem, który rok wcześniej reprezentował barwy ... zespołu z Wrocławia. Zaczęło się dobrze dla gości, gdyż Świst pokonał Śledzia, a duet Hućko-Paluch - Zielińskiego i beznadziejnie słabego Barona. Potem do głosu doszli miejscowi, ale po 8. biegu wygranym przez parę Świst-Flis znów prowadziła Stal. Następne gonitwy, tego rozgrywanego na styku meczu, przynosiły coraz większe emocje. W biegu 11., Paluch pokonał Kundsena, a Moskwiak - Haja. W wyścigu 12. po ciężkiej walce Flis zwyciężył Protasiewicza, ale nieoczekiwanie Zieliński "objechał" Crumpa i było 36:36 w całym spotkaniu. "Trzynastka" okazała się szczęśliwa dla Śwista, który pokonał znakomitego Knudsena, a że na dodatek Hućko dołożył punkt, wygrywając z Jankowskim, Stal objęła prowadzenie 40:38. W przedostatnim biegu zażarcie walczył ... o trzecie miejsce Flis z Zielińskim, dowożąc cenny "punkcik". Było 41:43 dla gorzowian. Ostatnią gonitwę kibice z Wrocławia oglądali na stojąco. Świetnie wystartowali Knudsen i nieoczekiwanie Protasiewicz. Gospodarze jechali na 5:1, ale w tym momencie Paluch wyprzedził juniora Sparty, i skończyło się ostatecznie na 4:2 dla gospodarzy, i remisie 45:45 w meczu. Wściekły do parkingu zjechał natomiast Świst. Lider Stali, niemal bezbłędny w tym spotkaniu, tym razem nie przywiózł punktów.

6 i 16 czerwca Stal miała chwilowy "oddech", rozgrywając dwumecz z Unią Tarnów. W Gorzowie miejscowi szybko odskoczyli i potem już tylko utrzymywali bezpieczny dystans, wygrywając 50:37 (3 pkt. odebrano tarnowianom za ... jazdę Kużdżała pod wpływem alkoholu). Także w Tarnowie zespół gorzowski pewnie (49:41) pokonał outsidera tabeli. Nie mogło być inaczej, gdyż lider Unii, Tony Rickardsson przegrywał nie tylko z Crumpem, ale także ze Świstem i Paluchem.

23 czerwca odbywało się w Gorzowie kolejne spotkanie "na szczycie", bowiem na stadion przy Śląskiej zjechał wciąż aktualny mistrz kraju, Atlas Wrocław. 13 tys. kibiców oglądało tym razem jeden z najbardziej dramatycznych pojedynków, nie tylko w całym 1996 r. Gorzowianie pałali żądzą rewanżu, gdyż nie wygrali z wrocławianami już od 1993 r., z kolei zespół Atlasa musiał zwyciężyć, lub choćby zremisować, by przedłużyć swoje szanse na awans do playoff i walkę o czwarty tytuł DMP z rzędu. Zaczęło się "planowo". Co prawda Śledź zwyciężył Śwista, ale Franczyszyn bez problemu "objechał" Zielińskiego, a w drugiej gonitwie para Paluch-Hućko po świetnym starcie nie miała problemów z pokonaniem Barona i Załuskiego. W 3. biegu długo prowadził Staszewski, ale popełnił błąd, który wykorzystali Tomas Topinka (Atlas) i ... Gary Havelock (Stal). Kolejna odsłona okazała się pechowa dla Protasiewicza, który atakując Hućkę, upadł i został wykluczony. Również gorzowianin wyszedł z tej kolizji z urazem ręki, i do końca spotkania jeździł już z "taryfą ulgową". W piątej odsłonie po fantastycznym pościgu zwyciężył Havelock przed Topinką, Franczyszynem, i Zielińskim, i było już 18:12. Wydawało się, że stalowcy zmierzają po pewną wygraną. Nieoczekiwanie jednak już w 6. biegu Baron z Śledziem pokonali Śwista i Palucha i zrobiło się 19:17. Pojedynek juniorów przyniósł kolejną sensację. Moskwiak pokonał Protasiewicza, i skończyło się na 4:2 dla Stali. W ósmej gonitwie cały czas prowadził Paluch przed Śledziem, a Hućko zażarcie walczył o 1 punkt z Jankowskim. Jednak zawodnik gości odparł wszystkie ataki, i było 26:22 w meczu. Kluczowy mógł okazać się wyścig 9. Prowadziła pewnie para Franczyszyn-Świst, ale ten drugi zerwał łańcuch, i na domiar złego w wyniku tego upadł. Powtórkę, bez wykluczonego Śwista, wygrał popularny "Franek", a że Załuski zdefektował, skończyło się na szczęśliwym 3:2 dla gospodarzy. Niemiłą niespodziankę sprawili z kolei Moskwiak i Hućko w biegu 10. Wydawało się że młodzieżowiec gości, Haj, "musi" być ostatni, jednak przyjechał on za plecami Topinki, i było już tylko 30:29. W kolejnej gonitwie znów szczęście uśmiechnęło się do gorzowian. Protasiewicz upadł, i para Havelock-Staszewski "przywiozła" Załuskiego na 5:1. Dwunasta odsłona zakończyła się kolejną ripostą gości - Topinka z Protasiewiczem pokonali bowiem Śwista i Palucha, i było znów zaledwie 36:35. "Trzynastka" okazała się jednak pechowa dla Atlasa, gdyż prowadzący Śledź zdefektował, i po wygranej Havelocka i Franczyszyna z Baronem Stal prowadziła 41:36. Ale to jeszcze nie był koniec. W pierwszym z nominowanych biegów stalowcy jechali na 4:2, i po zwycięstwo w meczu. Tym razem pech dosięgnął Śwista, gdyż ten zdecydowanie prowadząc, stanął na torze z powodu zatarcia się silnika. Przed ostatnią gonitwą było zatem nie 45:38, lecz 43:40. Ostatecznie zwycięstwo gospodarzom uratowali Havelock z Franczyszynem, którzy nie wdali się w pojedynek z Topinką, lecz blokowali Barona. Zawodnik z Wrocławia zdołał co prawda tuż przed metą wyprzedzić "Franka", ale "Havvy" był już daleko z przodu, i cały mecz zakończył się wynikiem 45:44. W spotkaniu, określonym jako "mistrzostwa zatartych silników i zerwanych łańcuchów", punktowali: Havelock 13, Paluch 8, Franczyszyn 7, Moskwiak 6, Świst 4, Staszewski 4, Hućko 3 (Stal) oraz Topinka 14, Śledź 10, Baron 8, Załuski 5, Protasiewicz 4, Haj 2, Jankowski 1, Zieliński 0 (Atlas).

30 czerwca doszło do sensacji. Świetnie radząca sobie do tej pory Stal uległa wysoko, po niecodziennym meczu, GKM-owi 34:56. Widowisko to przeszło do historii z powodu awarii prądu na stadionie gospodarzy. W kolejnych gonitwach sędzia puszczał zatem zawodników "na chorągiewkę", co powodowało duży zamęt i zamieszanie, a na starcie każdego z biegów rządził przypadek.

Tydzień po "laniu" w Grudziądzu stalowcy podejmowali w kolejnym z serii decydujących o awansie do playoff spotkań, Polonię Bydgoszcz. Goście przyjechali w "tradycyjnym" zestawieniu, z braćmi Gollobami, Gustafssonem, słabymi juniorami i przeciętną drugą linią. Faworytem meczu była Stal, lecz niepokój w zespole gospodarzy powodowały kontuzje obcokrajowców - Havelocka i Crumpa. Ten drugi mógł co prawda wystąpić w pojedynku z bydgoszczanami, lecz nie wiadomo było jak się zaprezentuje, gdyż dopiero niedawno wyleczył uraz, a poza tym słabo zaprezentował się w ostatnim turnieju Grand Prix. Początek należał do gorzowian. Co prawda T. Gollob i Gustafsson trzykrotnie wygrali, ale za ich plecami przyjeżdżali gospodarze, a na dodatek w 5. gonitwie słabo dysponowanego J. Golloba Crump z Franczyszynem "przywieźli" na 5:1, i było już 18:12. Od szóstej gonitwy nastąpiła "kontra" gości. Gustafsson w parze z rewelacyjnym Tudzieżem "objechali" Śwista i Palucha, a po chwili ten sam duet pokonał 5:1 Hućkę i Palucha, i zrobiło się już 24:24. Jednak w tym momencie wychowanek ROW-u Rybnik stracił swoje walory, i przyjeżdżał na ostatnich pozycjach w biegach numer 9. i 12. Słabo prezentował się nadal starszy z braci Gollobów, toteż po zwycięstwie Hućki w dziesiątej gonitwie, i pary Świst-Paluch w dwunastej odsłonie, Stal prowadziła 38:34. Wiadomo było jednak, że w piętnastym wyścigu można "w ciemno" obstawiać 5:1 dla Polonii, tak więc gorzowianie do zwycięstwa potrzebowali wygranej 4:2 w przedostatnim pojedynku dnia. Świetnym startem popisali się wtedy Franczyszyn i Hućko, którzy do końca skutecznie odpierali szaleńcze ataki Jacka Golloba. Ostatni wyścig zakończył się co prawda, zgodnie z przewidywaniami, wynikiem 1:5, ale cały mecz wygrała Stal 47:43. Punkty dla żółto-błękitnych zdobyli: Crump 10, Świst 9, Hućko 9, Franczyszyn 8, Moskwiak 5, Paluch 4, Staszewski 2. W zespole Polonii punktowali: T. Gollob 15, Gustafsson 13, J. Gollob 7, Tudzież 5, Ryczek 3, Gomólski 0, Latosi 0, Malak 0.

Jednak jazda gorzowian z meczu na mecz była coraz bardziej nieskuteczna. Zawodnicy zagubili gdzieś wiosenną dyspozycję, kontuzji doznali kolejno Flis, Cegielski i Moskwiak, a i ze sprzętem nie było "różowo".

21 lipca nastąpiła kompromitacja Stali. W tym dniu gorzowianie zdobyli zaledwie 28 "oczek" w Częstochowie. Nie dość, że słabo pojechali zawodnicy krajowi, to na dodatek jeszcze fatalnie zaprezentował się Lyons. I znów, tak jak w poprzednim sezonie, zespół gorzowski miał do dyspozycji już tylko jednego stranieri. Lyonsowi "podziękowano", Havelock doznał poważnej kontuzji, i pozostało liczyć na wysoką formę i ... wolne terminy Jasona Crumpa.

W 15. kolejce spotkań gorzowianie, występujący bez Australijczyka, nie mieli problemów z pokonaniem Stali Rzeszów (52:38). W meczu tym błysnął R. Franczyszyn (14 pkt.), niestety w kolejnym meczu - z Polonią Piła, ponownie na własnym torze, zdobył tylko 4 "oczka" i został jednym z głównych "ojców" porażki.

Spotkanie Stal-Polonia obserwowało, podobnie jak kilka wcześniejszych meczów przy Śląskiej, około 13 tys. widzów. Zaczęło się nieźle dla gorzowian (4:2), ale potem do głosu doszli pilanie. Po trzeciej gonitwie było 7:11, po szóstej już 15:21. Kiedy do wyścigu młodzieżowego wyjechała ze strony Polonii znakomita para Dobrucki-Walczak, wydawało się, że za chwilę będzie "po meczu". Jednak nieoczekiwanie "obudził się" Staszewski, a Walczak zanotował upadek, i zrobiło się "tylko" 19:23. W kolejnym wyścigu ponownie pojechał popularny "Stachu" i znów wygrał, a że Hućko "na trasie" minął najpierw Okoniewskiego, a potem Olszewskiego, gospodarze "wrócili do meczu". Było bowiem 24:24. Później jednak, w zmieniających się warunkach (szybko wysychający tor), lepiej jeździli goście, zwyciężając w wyścigach 10.-12. kolejno 5:1, 4:2 i 4:2. Gorzowianie stracili szansę na wygraną już w biegu 13., kiedy to Olszewski pokonał parę Crump-Franczyszyn. Ostatecznie w spotkaniu padł wynik 40:50.

Jadący już naprawdę słabo gorzowianie zdołali jeszcze "siłą rozpędu" awansować do czołowej czwórki. Stało się to po zwycięstwie w ostatniej rundzie z Apatorem 49:41. O sile gorzowian świadczą zdobycze punktowe: Crump 15, Świst 12, Paluch 6, Hućko 5, Franczyszyn 4, Nizioł 4, Staszewski 3, Flis 0. Zespół toruński wystąpił bez obcokrajowca, a i tak jeszcze przed ostatnim biegiem przegrywał tylko 40:44. Bajerski zdobył 11 pkt., Jaguś 11, Krzyżaniak 10, Kowalik 9, na szczęście dla gospodarzy Świątkiewicz, Kuczwalski i Wronkowski nie byli w stanie zagrozić w tym dniu "drugiej linii" Stali.

Już cztery dni po tym meczu rozpoczęła się runda playoff. I znów do Gorzowa, na pierwsze spotkanie półfinałowe, zjechał Apator. Tym razem jednak "Anioły" nie przyjechały "odjechać" meczu, i pojawiły się w najsilniejszym zestawieniu, z Markiem Loramem na czele. Wśród gorzowian jedynie Świst i Crump nie zawiedli, zdobywając odpowiednio 15 i 14 pkt. Pozostali próbowali walczyć, ale brakowało umiejętności, formy i sprzętu. Paluch i Hućko wywalczyli zaledwie po 4 "oczka", Franczyszyn 3, Nizioł 2, Flis 1, a Staszewski 0. Drużynę Apatora do wygranej poprowadził tym razem Bajerski (13 pkt.), ponadto punktowali także: Kowalik 11, Krzyżaniak 9, Loram 9, Jaguś 4, Kuczwalski 1 i Świątkiewicz 0.

6 października, w rewanżowym spotkaniu w Toruniu, stalowcy nie mieli już nic do powiedzenia, ulegając gospodarzom 32:58. Jedynym pozytywem tego meczu był debiut w zespole z Gorzowa Krzysztofa Cegielskiego.

Już 10 października odbywał się pierwszy mecz "finału pocieszenia", czyli pojedynek o 3. m-ce pomiędzy Stalą Gorzów a Polonią Piła. Wydawało się, że gorzowian stać będzie na "brąz", gdyż zespół z Piły był w tym momencie poważnie osłabiony brakiem kontuzjowanych Dobruckiego, Kowalskiego i Okoniewskiego. Pierwsza część meczu toczyła się po myśli stalowców, gdyż Crumpa i Śwista mocno wspierał punktami rezerwowy Paluch, wygrywając jeden bieg, i dwukrotnie przyjeżdżając na drugim miejscu, za plecami kolegów z zespołu. Po pierwszym biegu było 4:2, potem kolejno 12:6, 18:12, 30:18, a po trzynastej gonitwie już 47:31. W tym momencie kibice z Gorzowa byli przekonani, że Stal zdobędzie około 54-55 pkt. i w znaczący sposób przybliży się do medalu, jednak czternasty wyścig mocno te założenia zweryfikował. Prowadzący bowiem stawkę Paluch nieoczekiwanie zdefektował, a walczący o drugą lokatę z Krzystyniakiem Hućko "nadział się" na tylną część motocykla pilanina i upadł. Zamiast spodziewanego 5:1 skończyło się na 0:5, a po wygranej gości 4:2 w piętnastym biegu, w całym meczu padł rezultat 49:40.

W spotkaniu punktowali: Crump 13, Świst 9, Hućko 8, Paluch 7, Staszewski 4, Franczyszyn 4, Moskwiak 3, Flis 1 (Stal) oraz Nielsen 15, Walczak 10, Krzystyniak 7, Okupski 5, Olszewski 3, Pecyna 0, Franków 0 (Polonia). Wydarzeniem dnia był rekord toru (63.50 sek.), który ustanowił Jason Crump.

Trzy dni po meczu w Gorzowie odbył się rewanżowy pojedynek w Pile. Gorzowianie zgodnie z oczekiwaniami nie utrzymali 9-punktowej przewagi, a decydujący wpływ miała na to kontuzja P. Śwista w 6. biegu. W kolejnych wyścigach stalowcy nie podjęli już żadnej walki, przegrywając ostatecznie 31:59.

I liga (runda zasadnicza)
1. Apator Toruń 18 26 + 94
2. Polonia Piła 18 25 +169
3. Włókniarz Częstochowa 18 24 + 84
4. Stal Gorzów 18 23 + 21
5. Atlas Wrocław (m) 18 21 + 85
6. Polonia Bydgoszcz 18 17 + 11
7. Start Gniezno (b) 18 15 - 68
8. Stal Rzeszów 18 10 - 91
9. GKM Grudziądz (b) 18 10 -193
10. Unia Tarnów 18 9 -112

Kolejność spotkań rundy zasadniczej:

08.04. 2 D Start Gniezno 58:32
14.04. 3 W Polonia Piła 41:49
21.04. 4 W Stal Rzeszów 48:42
24.04. 1 W Apator Toruń 48:42
28.04. 5 D Włókniarz Częstochowa 59:31
01.05. 6 W Polonia Bydgoszcz 38:51
19.05. 7 D GKM Grudziądz 51:39
26.05. 8 W Atlas Wrocław 45:45
06.06. 9 D Unia Tarnów 50:37
16.06. 10 W Unia Tarnów 49:41
23.06. 11 D Atlas Wrocław 45:44
30.06. 12 W GKM Grudziądz 34:56
07.07. 13 D Polonia Bydgoszcz 47:43
21.07. 14 W Włókniarz Częstochowa 28:62
04.08. 15 D Stal Rzeszów 52:38
18.08. 16 D Polonia Piła 40:50
08.09. 17 W Start Gniezno 36:54
29.09. 18 D Apator Toruń 49:41

I liga (runda playoff)
1. Włókniarz Częstochowa
2. Apator Toruń
3. Polonia Piła
4. Stal Gorzów

Kolejność spotkań rundy playoff:
03.10. - D* Apator Toruń 43:47
06.10. - W* Apator Toruń 32:58
10.10. - D^ Polonia Piła 49:40
13.10. - W^ Polonia Piła 31:59
* Spotkania półfinału playoff.
^ Spotkania o brązowy medal DMP.

Kadra Stali Gorzów w sezonie 1996:
CEGIELSKI Krzysztof ( 1979 ) 1 0 0.00
CRUMP Jason ( AUS, 1975 ) 14 166 2.30
FLIS Robert ( 1973 ) 14 30 1.17
FRANCZYSZYN Ryszard ( 1964 ) 22 112 1.58
HAVELOCK Gary ( ENG, 1968 ) 3 20 1.54
HUĆKO Marek ( 1971 ) 22 124 1.56
LYONS Jason ( AUS, 1970 ) 3 16 1.83
MOSKWIAK Sylwester ( 1976 ) 18 64 1.33
NIZIOŁ Paweł ( 1978 ) 5 9 0.92
PALUCH Piotr ( 1970 ) 22 118 1.49
RADZKI Piotr ( 1979 ) -
STASZEWSKI Mariusz ( 1975 ) 22 86 1.32
ŚWIST Piotr ( 1968 ) 22 228 2.13
DMITRZAK Paweł ( 1980 )* -
* Zawodnik ten w 1996 r. uzyskał licencję.

W innych rozgrywkach zanotowano niewiele osiągnięć. W Indywidualnych MŚ startował po roku przerwy Piotr Świst, ale odpadł dość szybko, bo w rozegranym w Bydgoszczy półfinale kontynentalnym.

W IMP, MPPK, MMPPK, MDMP gorzowian nawet nie było w finałach, co było bardzo niemiłą niespodzianką. Jedynie do decydującej rozgrywki o MIMP awansował Staszewski, choć zajął w Rzeszowie dość odległą, 14. lokatę. Bez większych sukcesów startowali też gorzowianie w "kaskach". W ZK Świst był szósty, w SK Staszewski - czternasty, a Moskwiak - piętnasty, z kolei w BK Nizioł zajął 11. m-ce.

W tej sytuacji za sukces należy uznać 2. miejsce w rozegranym 5 września w Gorzowie finale DPP. Gorzowianie walczyli nawet o zwycięstwo, ale fenomenalna jazda Bajerskiego (15 pkt.) pozwoliła pewnie zainkasować pierwszą lokatę Apatorowi (40 pkt.). W zespole Stali (36 pkt.) startowali: Świst (11), Hućko (9), Franczyszyn (8), Paluch (7), Flis (1).

Głównym problemem w sezonie 1996 był fakt, że zarówno działacze, jak i trener utracili w pewnym momencie kontrolę nad sposobem wykorzystywania przez żużlowców środków finansowych, jakie uzyskiwali od sponsorów, oraz za zdobyte punkty ligowe. Potem okazało się jeszcze, że część drużyny nie wytrzymała sezonu kondycyjnie, gdyż zawodnicy za szybko uwierzyli w swą "doskonałość" i zaniedbali ćwiczenia fizyczne. Skutek tego był taki, że w drugiej części rozgrywek, a zwłaszcza w jej końcówce, stalowcy jechali już bez efektów punktowych. Nie zawiedli jedynie Crump i Świst, oraz jeżdżący praktycznie pierwszy "pełny" sezon Moskwiak. "Swoje" zadanie wykonał w zasadzie Paluch, choć miał trochę problemów sprzętowych. Robert Flis pierwszą część sezonu miał obiecującą, ale upadki we Wrocławiu i na treningu w Gorzowie spowodowały, że nie odnalazł się już do końca mistrzostw. Również udana wiosna i kilka niezłych występów w połowie rozgrywek Staszewskiego to było zbyt mało, jak na ostatni rok występów w gronie juniorów. Najbardziej rozczarowali M. Hućko i R. Franczyszyn. Ten pierwszy w pewnym momencie zagubił niemal wszystkie swoje dawne walory, w tym świetne starty, z kolei "Franek" obok kilku naprawdę niezłych spotkań miewał bardzo słabiutkie mecze, w których nie zdobywał nawet punktu. Obu tych zawodników postanowiono wystawić na listę transferową, gdyż na 1997 rok zaplanowano "przewietrzenie" składu.
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-09-04, 08:10   

Odcinek 12

1997

Głównym tematem rozmów kibiców gorzowskich pod koniec 1996 r. była ... zmiana nazwy zespołu ze Stal-Pergo na Pergo. Ponadto zarząd klubu, pod wodzą nowego prezesa Lesa Gondora, postanowił zmienić w znaczący sposób skład drużyny. Już w połowie poprzedniego sezonu do Gorzowa trafił Szwed Tony Rickardsson, który podpisał umowę ze Stalą, jeżdżąc jeszcze dla Unii Tarnów. Z kolei w grudniu 1996 r. na liście transferowej znalazło się kilku stalowców: Franczyszyn, Hućko, Staszewski i Paluch. W miejsce przynajmniej dwóch z nich zamierzano pozyskać jednego solidnego zawodnika o klasie zbliżonej do Śwista, prowadzono także rozmowy z zawodnikami tzw. "drugiego rzutu".

I oto, 8 stycznia 1997 r., w siedzibie firmy HMB w Gorzowie doszło do podpisania sensacyjnego kontraktu pomiędzy Tomaszem Bajerskim a Pergo (Stalą) Gorzów. O rozmowach działaczy gorzowskich z popularnym "Bajerem" mówiło się już od września poprzedniego roku. Na początku grudnia, po ogłoszeniu listy transferowej, pojawiły się pogłoski, że gorzowian stać na wyłożenie astronomicznej kwoty 600 tys. zł (6 mld "starych") za kupno zawodnika "Aniołów". Jednak w Toruniu zrobił się wtedy dość duży szum. Do zatrzymania w Apatorze Bajerskiego włączył się nawet wojewoda, a działacze gorzowscy powracali przez kilka tygodni z rozmów bez podpisanego kontraktu. W końcu, po parafowaniu umowy z 22-letnim żużlowcem z Torunia, wiceprezes Synowiec mógł sobie pozwolić na ... wysłanie do miasta Kopernika kartonu z szampanami. Tomasz Bajerski został kupiony przez Pergo (Stal) za kwotę 600 tys. zł, co stanowiło absolutny ... rekord w historii światowego żużla, jeśli chodzi o wysokość transferu. Był to też trzeci znaczący zawodnik, który postanowił przyjść do Gorzowa w 50-letniej historii żużla w tym mieście. Przed nim byli bowiem w zasadzie jedynie Andrzej Pogorzelski i Bolesław Proch. Równie dużym zaskoczeniem była "długość" kontraktu. Torunianin podpisał umowę na 6 lat, z możliwością rozwiązania jej po czterech sezonach. Działacze gorzowscy próbowali pozyskać jeszcze m. in. Niemca Roberta Kesslera, ale ostatecznie zawodnik ten z różnych przyczyn nie mógł występować w naszej lidze na prawach zawodnika krajowego. Ostatecznie, po odejściu Hućki do Łodzi, oraz - po rozpoczęciu sezonu - Franczyszyna do Gniezna, pozostawiono w Gorzowie na tzw. "drugą linię" Palucha, Flisa i Staszewskiego.

Przed rozpoczęciem rozgrywek ligowych stalowcy rozegrali trzy spotkania towarzyskie - w Gdańsku (58:30), w Grudziądzu (52:38) i w Zielonej Górze (37:53). W ograniczonym stopniu uczestniczyli w nich liderzy: Świst i Bajerski, toteż trener Plech miał okazję wypróbować wszystkich żużlowców z ważnymi licencjami. W meczach tych punktowali: Staszewski 29, Nizioł 27, Flis 25, Paluch 25, Cegielski 15, Świst 11, Bajerski 11, Piotr Radzki 2, Paweł Dmitrzak 1.

31 marca na inaugurację ligową gorzowianie pojechali do Leszna na mecz z miejscową Unią. Spotkanie było niezwykle wyrównane i zacięte, jak niemal wszystkie tegoroczne pojedynki stalowców. Początek należał do gości, którzy utrzymywali minimalną przewagę, ale gonitwy 6., 7. i 9. zakończyły się wygranymi "Byków" i było już 29:25 dla gospodarzy. Potem sporo szczęścia mieli zawodnicy Stali, gdyż Adamsowi i Mikołajczakowi zdefektowały motocykle, i zrobiło się zaledwie 37:35. Końcówka należała już wyraźnie do żółto-błękitnych - najpierw Świst i Paluch pokonali 4:2 Adamsa i Skórnickiego, następnie Bajerski z Paluchem zremisowali z Adamsem i Mikołajczakiem, a na koniec Świst z Rickardssonem zdeklasowali Jankowskiego i Balińskiego. 20-tysięczna widownia na stadionie w Lesznie w milczeniu oglądała ostatni pojedynek dnia. Punkty w tym spotkaniu zdobyli: Rickardsson 14, Świst 13, Bajerski 10, Paluch 4, Nizioł 2, Staszewski 2, Flis 1, Cegielski 1 (Stal); Baliński 10, Jankowski 9, Adams 8, Mikołajczak 7, Skórnicki 5, Korolew 2, Szymański 1, Jąder 1 (Unia).

Pierwszy mecz ligowy na gorzowskim torze (Stal - Apator) nie przyniósł większych emocji, gdyż padający śnieg skutecznie uniemożliwiał walkę na dystansie. Po dziesięciu biegach, przy stanie 35:25 sędzia przerwał pojedynek, gdyż opady śniegu ograniczały widoczność zawodnikom, a na torze utworzyła się niebezpieczna maź.

13 kwietnia w Gnieźnie gorzowianie pojechali tym razem słabo. Co prawda wygrali ze Startem 46:44, ale decydujący wpływ na wynik miał brak w zespole gospodarzy Grega Hancocka, który nie posiadał ważnej licencji. I znów, tak jak w Lesznie, zwycięstwo w spotkaniu zapewniła gościom wygrana pary Rickardsson-Świst (tym razem 4:2) w ostatnim biegu. Tercet liderów "zrobił" w tym meczu swoje - Rickardsson (15 pkt.), Świst (12), Bajerski (12). Momentami mógł podobać się Staszewski (3 pkt.), ale pozostali wyraźnie zawiedli. Nizioł zdobył 3 "oczka", Moskwiak 1, a Flis i Paluch zakończyli zawody bez wywalczenia choćby jednego punktu.

Lepiej było już w kolejnym spotkaniu. Stal pewnie pokonała mistrza z 1996 r., Włókniarza Częstochowa 54:35. Tym razem do poziomu liderów - Śwista (14 pkt.), Rickardssona (13), Bajerskiego (10), dostroili się Paluch (8) i Moskwiak (6). To pozwoliło gospodarzom bez problemów i większych stresów zainkasować dwa kolejne ligowe punkty.

27 kwietnia na gorzowskim torze odbył się "pojedynek gigantów", jak określono spotkanie dwóch faworytów do finału playoff DMP - Stali Gorzów i Polonii Bydgoszcz. Zespół gości dość nieoczekiwanie poległ wcześniej w Częstochowie, ale i tak przedstawiał wielką siłę, bowiem w porównaniu z poprzednim sezonem do zespołu braci Gollobów i "Henki" Gustafssona doszedł Piotr Protasiewicz. Ta czwórka liderów mogła praktycznie nawet bez wsparcia "drugiej linii" pokonać każdego rywala na jego torze. Mecz rozpoczął się dość sensacyjnie, gdyż para Protasiewicz-Gomólski pokonała 5:1 Śwista i Staszewskiego. Jeszcze 15 tys. widzów na dobre nie wyszło z szoku, a już było 2:10 po wygranej braci Gollobów z Bajerskim i Paluchem. Po kolejnej przegranej Śwista z Gomólskim w gonitwie piątej, oraz po defekcie Śwista i upadku Flisa w biegu szóstym, zrobiło się 13:23 (!). Wydawało się, że mecz jest już rozstrzygnięty. Ale w tym momencie gorzowianie się zmobilizowali. Najpierw pewnie wygrali bieg młodzieżowy 5:1, potem po zażartej walce Bajerski minął na ostatnim łuku Gomólskiego i nagle wśród miejscowych kibiców odżyły nadzieje, gdyż było już 22:26. Dziewiąty wyścig jednak zgodnie z oczekiwaniami wygrali bracia Gollobowie, choć przedzielił ich Świst, toteż Polonia ponownie objęła prowadzenie 6 punktami (30:24). W dziesiątej gonitwie "Bajer" pokonał Gustafssona, ale w jedenastej T. Gollob był lepszy od Rickardssona, na szczęście juniorzy gorzowscy nie mieli problemów z rówieśnikami z Bydgoszczy, stąd przed 12. biegiem było 31:35. Na stadionie przy Śląskiej temperatura zrobiła się wtedy bardzo gorąca, gdyż do kolejnego pojedynku świetnie wystartowali Świst i Paluch. "Bolo" nie wytrzymał jednak naporu Gustafssona, i nadal prowadzili bydgoszczanie, choć już tylko 37:35. Jeszcze większe emocje miały miejsce w odsłonie numer 13. Najpierw Jacek Gollob zdefektował, potem zdezorientowanego tą sytuacją Rickardssona "połknął" Protasiewicz, i kiedy wydawało się, że bieg zakończy się remisem, "gorzowski" Szwed zrewanżował się zawodnikowi Polonii, a na dodatek za chwilę skutecznie "Pepego" zaatakował Flis, i w tym momencie to stalowcy jechali na 5:1. Ostatni łuk zakończył się jednak udaną kontrą Protasiewicza, tak więc przed wyścigami nominowanymi było 39:39. Dwa ostatnie pojedynki kibice także oglądali na stojąco. Zakończyły się one jednak nie do końca satysfakcjonującymi, tak gospodarzy, jak i ... gości, remisami. Najpierw Świst pewnie wygrał z Jackiem Gollobem, a Paluch dał się "objechać" Gustafssonowi. Z kolei w decydującym wyścigu Tomasz Gollob wytrzymał ataki Bajerskiego i skończyło się na 45:45 w całym meczu. Dla zespołu Stali punktowali: Rickardsson 15, Świst 9, Bajerski 9, Moskwiak 5, Nizioł 4, Flis 2, Paluch 1, Staszewski 0. W drużynie bydgoskiej jechali z kolei: T. Gollob 13, J. Gollob 10, Gustafsson 9, Protasiewicz 9, Gomólski 3, Malak 1, Patynek 0.

W 6. rundzie DMP Stal Gorzów poniosła "planową" porażkę w Pile 39:48, ale wciąż była ex-aequo na pozycji lidera, zatem przed spotkaniem z przeciętnie jeżdżącym ZKŻ-em Zielona Góra wydawało się, że derby będą zwykłym "spacerkiem". Tymczasem wbrew powszechnym oczekiwaniom początek meczu należał do gości. Szymkowiak pokonał Śwista, a Kruk - Flisa, i było 2:4. Kolejne biegi nie były o wiele lepsze dla stalowców, toteż na tablicy wyników pojawił się rezultat 12:12. Sygnał do walki dla gospodarzy dał Flis, który po świetnej jeździe zainkasował 2 pkt., mijając Kruka i Huszczę, a że zwyciężył Rickardsson, gospodarze wyszli wreszcie na prowadzenie. Potem jednak w zespole gorzowskim znów zrobiło się niezwykle nerwowo. Walasek i Kłopot pokonali w biegu juniorskim Cegielskiego i Moskwiaka, następnie Crump i Dudek - Śwista i Flisa, i wreszcie w 10. gonitwie Huszcza i Kłopot - Bajerskiego i Moskwiaka, i było już 30:30. Następne pojedynki również nie przyniosły rozstrzygnięcia, choć w 13. biegu gorzowianie jechali na 5:1, ale nie wytrzymał nerwowo Flis, "wywożąc" w bandę Walaska. W powtórce feralnej gonitwy (zielonogórzanin doznał urazu nogi) Rickardsson pewnie zwyciężył, ale nadal było remisowo (39:39). Po czternastu wyścigach różnica punktowa nie zmieniła się, bowiem nieoczekiwanie Szymkowiak pokonał Bajerskiego i Flisa. Zatem po raz kolejny ostatni bieg decydował o wyniku spotkania z udziałem gorzowskiego zespołu. Także i tym razem duet Rickardsson-Świst świetnie wystartował i mimo ataków Crumpa, dowiózł pewnie 4:2 i wygraną w meczu do mety. W pojedynku tym punktowali: Rickardsson 15, Świst 10, Bajerski 10, Flis 3, Cegielski 3, Moskwiak 2, Staszewski 2, Paluch 1 (Stal); Crump 12, Walasek 8, Szymkowiak 7, Dudek 5, Huszcza 5, Kruk 4, Kłopot 3, Kwieciński 0 (ZKŻ).

Równie zacięty był mecz rozegrany 25 maja w Rzeszowie. W pewnym momencie miejscowa Stal prowadziła po defektach i upadkach gorzowian już 10 punktami, ale skuteczny finisz gości, i udane rezerwy taktyczne, pozwoliły drużynie trenera Z. Plecha zremisować to ciężkie spotkanie.

29 maja do Gorzowa przyjechał słabiutki w tym sezonie zespół Atlasa Wrocław. Mylili się ci, którzy zakładali pewną wygraną gorzowian w tym pojedynku. Znów bowiem stalowcy "nie trafili" z formą sprzętową na początku meczu, a w pewnym momencie przegrywali nawet różnicą 4 "oczek". Przełomem okazała się jedenasta gonitwa. Wtedy to Rickardsson pokonał Bardeckiego, a Nizioł - Węgrzyka. W 12. biegu Bajerski ze Staszewskim zwyciężyli "dubletem" parę Szuba-Lech i zrobiło się już 37:35. "Trzynastka" znów była pechowa dla gospodarzy, gdyż w wyniku upadku Rickardssona, zamiast 5:1, skończyło się na 2:4. Cenna wygrana Bajerskiego i Palucha z Szubą i Lechem pozwoliła stalowcom wyjść na ponowne prowadzenie, które ostatecznie utrzymali w ostatnim biegu. Świst zdobył 13 pkt., nieco słabiej jeżdżący Rickardsson 10, a pechowiec Bajerski - 7. Wreszcie "zaskoczyła" druga linia - Paluch wywalczył 9 "oczek", Staszewski 4, Cegielski 2, a Nizioł 1. W drużynie wrocławskiej punktowali: Knudsen 13, Śledź 8, Bardecki 7, Lech 5, Węgrzyk 5, Szuba 5, Tudzież 1.

Słaba w początkowej fazie rozgrywek jazda "drugiego rzutu" spowodowała konieczność rozgrywania większej ilości meczów towarzyskich, aby umożliwić słabszym zawodnikom Stali "budowanie" formy. Startujący zwykle po 1-2 biegi w meczu żużlowcy tym razem mogli sprawdzić swoją dyspozycję jadąc w 5-6 wyścigach. Do końca sezonu zespół z Gorzowa rozegrał takich sparringów sześć: jeden z Iskrą Ostrów (48:39), dwa z Polonią Piła (38:52, 33:56), i trzy z ZKŻ-em Zielona Góra (49:39, 49:39, 40:50). W meczach tych jechali: Paluch (48 pkt.), Flis (46), Cegielski (43), Staszewski (43), Nizioł (31), Moskwiak (20), Radzki (8), Dmitrzak (4), Michał Aszenberg (4), Adam Czechowicz (3).

Na początku rundy rewanżowej gorzowianie jeździli "w kratkę", wygrywając aż 56:33 ze Stalą Rzeszów i 53:37 z Polonią Piła (w spotkaniach tych zaskakiwali dyspozycją odpowiednio Cegielski i Staszewski), oraz ulegając na wyjazdach Atlasowi 43:46, ZKŻ-owi 42:48 i "planowo" Polonii Bydgoszcz 40:49. Na torach rywali nadal nie szło "drugiej linii", zawodzili zwłaszcza Paluch, Flis i Nizioł.

17 sierpnia stalowcy odnieśli wreszcie wyjazdową wygraną. Pokonali oni Włókniarza Częstochowa 46:44, pewnie prowadząc od początku do końca spotkania. Po raz kolejny udanie spisywał się Staszewski, cenne oczka "dołożył" Flis, ale nadal nie mogli przełamać się Nizioł, i popularny "Bolo".

24 sierpnia ponownie gorzowscy kibice musieli oglądać "męczarnie" swojego zespołu, tym razem w pojedynku z walczącym o ... utrzymanie Startem. Po raz kolejny przez większość spotkania prowadzili goście, ale udany finisz - wygrana 5:1 pary Rickardsson-Paluch z T. Fajferem i Sawiną, oraz zwycięstwa indywidualne Bajerskiego i Rickardssona w gonitwach nominowanych - pozwolił sięgnąć gospodarzom po minimalny triumf.

Ostatnie mecze rundy zasadniczej były już tylko pojedynkami "o pietruszkę". Pewna pozostania na 2. miejscu w tabeli Stal przegrała z Apatorem 41:49, a następnie pokonała Unię 54:36.

21 września rozpoczęła się decydująca walka o medale DMP. Wiele emocji dostarczył półfinał playoff w Pile, czyli mecz Polonia - Stal, w którym minimalnym faworytem byli gospodarze. Zawodnicy z Gorzowa mieli za zadanie jeśli nie wygrać, czy też zremisować, to choć jak najniżej ulec pilanom, i tak też uczynili (43:47). Decydujący wpływ miała na to niezła postawa "obudzonego" w końcówce sezonu Palucha (5 pkt.), który m. in. w bardzo istotnym 13. biegu pokonał Dobruckiego.

Tydzień po meczu w Pile rozgrywano rewanż w Gorzowie. Tym razem 13-tysięczna widownia przeżywała od początku niesamowite emocje, gdyż już w pierwszej gonitwie para Nielsen-Walczak pokonała 5:1 Śwista i Staszewskiego, i gorzowianie musieli odrabiać już 8 "oczek". W drugim wyścigu świetnie pojechał Paluch, a w czwartym - w parze z "Bajerem" - Cegielski, i było już 12:12, ale 55:59 w dwumeczu. Potem stalowcy mieli i nieco szczęścia (defekt Kowalskiego), i nieco pecha (upadek Cegielskiego, nieporozumienie pomiędzy jadącymi na 5:1 Bajerskim i Paluchem), ale po pewnym zwycięstwie pary Świst-Staszewski z Dobruckim i Okupskim wyszli w końcu na prowadzenie 29:24, dające już awans do finału. Potem jechano remisowo (10., 11., 12. bieg), z kolei w 13. gonitwie świetnie zaprezentował się Rickardsson, pokonując Nielsena, a że Staszewski dołożył "oczko", zwyciężając Kowalskiego, było "już" 42:35 i 85:82 w dwumeczu. W pierwszym z wyścigów nominowanych prowadził Bajerski, a jadący na trzeciej pozycji Paluch cały czas atakował Dobruckiego, i w tym momencie to Gorzów był w finale. Niestety, na jednym z łuków "Bolo" nie zmieścił się między pilaninem i bandą, upadł i został wykluczony. W powtórce zrobiło się nerwowo, gdyż ze startu "wystrzelili" Walczak z Dobruckim, ale śmiały atak Bajerskiego spowodował, że zrobiło się 2:4 i 44:39 w meczu. Przed ostatnim biegiem wiadomo było, że gospodarzom do pełni szczęścia brakuje remisu. I po raz kolejny w sezonie 1997 para Rickardsson-Świst już na starcie zostawiła rywali w tyle i poczęła jechać do mety po pewne 5 "oczek". Co prawda Nielsen zdołał jeszcze wyprzedzić Śwista, ale to było wszystko, na co było stać zespół Polonii. Cały mecz zakończył się wynikiem 48:41, a to oznaczało, że do wielkiego finału awansowała gorzowska Stal. Punkty w tym spotkaniu zdobyli: dla Stali: Rickardsson 13, Świst 10, Bajerski 10, Paluch 5, Staszewski 4, Moskwiak 3, Cegielski 3; dla Polonii: Nielsen 13, Dobrucki 10, Okoniewski 10, Walczak 6, Olszewski 2, Okupski 0, Kowalski 0, Pecyna 0.

12 października na gorzowski stadion ponownie zawitał nadkomplet widzów, gdyż w tym dniu odbywał się pierwszy, i dla wielu decydujący, pojedynek "o złoto". Większość fachowców twierdziła, że około 10-punktowa wygrana Stali może dać jej tytuł, gdyż mając trójkę liderów, będzie mogła się skutecznie bronić w Bydgoszczy rezerwami taktycznymi. Z drugiej strony zdobycie przez Polonię 42-44 "oczek" oznaczało praktycznie 1. m-ce w DMP dla bydgoszczan. Zaczęło się znów niedobrze dla gorzowian, gdyż bracia Gollobowie pokonali gorzowskich szwagrów - Śwista i Staszewskiego - i zrobiło się 1:5. Potem było 5:1 w biegu drugim, 1:5 w szóstym, 5:1 w gonitwie młodzieżowej i ... seria remisów w wyścigach numer 3.-5. oraz 8.-10. Po wygranej Rickardssona z Protasiewiczem gospodarze wyszli w końcu na prowadzenie 34:32, ale na więcej Polonia już nie pozwoliła. Kolejny triumf Rickardssona - tym razem nad T. Gollobem, i zwycięstwo Bajerskiego z Gustafssonem, w ostatnim pojedynku dnia, pozwoliły stalowcom jedynie na skromne 46:44 w całym meczu. Zatem zdecydowanym faworytem do złota DMP stali się automatycznie poloniści. Punkty w pierwszym finałowym spotkaniu zdobyli: Rickardsson 15, Bajerski 10, Świst 9, Nizioł 4, Cegielski 4, Paluch 3, Staszewski 1 (Stal) oraz T. Gollob 12, Protasiewicz 11, Gustafsson 9, J. Gollob 6, Cieślewicz 4, Poprawski 1, Patynek 1, Gomólski 0 (Polonia).

Tydzień później odbył się rewanżowy pojedynek w Bydgoszczy. Gorzowianie rozpoczęli znakomicie, ale niestety, już od 2. biegu "do akcji" wkroczył sędzia meczu, p. Jan Banasiak, który nie wiedzieć czemu, wykluczał "za nic" gości, a nie wykluczał za ewidentne przewinienia gospodarzy. Najpierw leżał Protasiewicz, lecz arbiter dopuścił go do powtórki, i zamiast 5:1 dla Stali było tylko 3:3. Potem wykluczony został Rickardsson za to, że wystartował równo z taśmą (zdaniem sędziego "za szybko"), i Świst - i to aż do końca meczu - za "zjechanie do krawężnika". Na domiar złego w jednym z pierwszych biegów defekt na prowadzeniu miał Bajerski, a że pozostali stalowcy zniechęceni takim obrotem sprawy szybko spasowali, praktycznie po 8. biegu rezultat dwumeczu był już rozstrzygnięty. W ostatnich biegach nie uczestniczyli już zdyskwalifikowany Świst i narzekający na ... przeziębienie Rickardsson, stąd skończyło się wynikiem 60:30 dla Polonii.

I liga (runda zasadnicza)
1. Polonia Bydgoszcz 18 25 +147
2. Stal Gorzów 18 24 + 65
3. Polonia Piła 18 22 + 34
4. Apator Toruń 18 21 + 51
5. Unia Leszno (b) 18 18 + 43
6. ZKŻ Zielona Góra (b) 18 17 - 21
7. Stal Rzeszów 18 16 + 35
8. Start Gniezno 18 15 -123
9. Włókniarz Częstochowa (m) 18 14 -174
10. Atlas Wrocław 18 8 -157

Kolejność spotkań rundy zasadniczej:

31.03. 1 W Unia Leszno 47:43
06.04. 2 D Apator Toruń 35:25
13.04. 3 W Start Gniezno 46:44
20.04. 4 D Włókniarz Częstochowa 54:35
27.04. 5 D Polonia Bydgoszcz 45:45
01.05. 6 W Polonia Piła 39:48
18.05. 7 D ZKŻ Zielona Góra 46:44
25.05. 8 W Stal Rzeszów 45:45
29.05. 9 D Atlas Wrocław 46:44
15.06. 10 W Atlas Wrocław 43:46
22.06. 11 D Stal Rzeszów 56:33
29.06. 12 W ZKŻ Zielona Góra 42:48
16.07. 13 D Polonia Piła 53:37
01.08. 14 W Polonia Bydgoszcz 40:49
17.08. 15 W Włókniarz Częstochowa 46:44
24.08. 16 D Start Gniezno 46:44
01.09. 17 W Apator Toruń 41:49
07.09. 18 D Unia Leszno 54:36

I liga (runda playoff)
1. Polonia Bydgoszcz
2. Stal Gorzów
3. Polonia Piła
4. Apator Toruń

Kolejność spotkań rundy playoff:
21.09. - W* Polonia Piła 43:47
28.09. - D* Polonia Piła 48:41
12.10. - D^ Polonia Bydgoszcz 46:44
19.10. - W^ Polonia Bydgoszcz 30:60
* Spotkania półfinału playoff.
^ Spotkania o złoty medal DMP.

Skład Stali Gorzów w sezonie 1997:
BAJERSKI Tomasz ( 1975 ) 22 231 2.12
CEGIELSKI Krzysztof ( 1979 ) 17 54 1.20
DMITRZAK Paweł ( 1980 ) -
FLIS Robert ( 1973 ) 15 14 0.62
MOSKWIAK Sylwester ( 1976 ) 12 30 1.09
NIZIOŁ Paweł ( 1978 ) 17 28 0.68
PALUCH Piotr ( 1970 ) 22 69 1.10
RADZKI Piotr ( 1979 ) -
RICKARDSSON Tony ( SWE, 1970 ) 22 289 2.57
STASZEWSKI Mariusz ( 1975 ) 22 46 0.90
ŚWIST Piotr ( 1968 ) 22 230 2.19
ASZENBERG Michał ( 1981 )* -
CZECHOWICZ Adam ( 1981 )* -
* Zawodnicy, którzy uzyskali w 1997 r. licencje.

W pozostałych rozgrywkach mistrzowskich gorzowianie zdobyli tylko jeden brązowy medal. Wywalczyli go w MPPK w Bydgoszczy Piotr Świst, Tomasz Bajerski i rezerwowy Piotr Paluch. Do finału IMP znów nie dotarł ani jeden zawodnik Stali, także w rozgrywkach juniorskich nadal stalowcy nie liczyli się.

Dużo lepiej było w Złotym Kasku, gdyż drugie miejsce we wrocławskim finale zajął Bajerski, a siódme - Świst. Ponadto w Brązowym Kasku w Pile niezłą piątą lokatę wywalczył Cegielski.

W rozgrywanych po raz pierwszy Mistrzostwach Pomorza Par, z udziałem juniorów z Gorzowa, Gdańska, Piły, Torunia, Bydgoszczy i Grudziądza młodzi stalowcy zajęli 1. miejsce ze 126 pkt. (Cegielski 57, Nizioł 38, Radzki 21, Aszenberg 10).

Na arenach międzynarodowych pokazał się po raz kolejny Świst, będąc blisko bezpośredniego awansu do Grand Prix, lecz pechowy defekt i ... oślepienie przez jednego z kibiców spowodowały, że zamiast pierwszego miejsca w finale kontynentalnym w Lonigo (Włochy), zajął piąte, i awansował tylko do Grand Prix Challenge. Tam już, w silnej stawce, gorzowianin nie dał rady i marzenia o awansie do światowej elity musiał odłożyć na kolejny sezon.

3 sierpnia odbył się kolejny Memoriał Edwarda Jancarza, połączony z jubileuszem 50-lecia KS Stal. Tym razem najlepszy okazał się Hans Nielsen (15 pkt.), przed Tony Rickardssonem (14), oraz Sławomirem Drabikiem (9+3), Piotrem Świstem (9+2) i Brianem Andersenem (9+1).

Pod koniec sezonu, 26 września, stalowcy startowali w finale DPP w Toruniu. Jednak ze względu na przygotowania do półfinału playoff, do Grodu Kopernika pojechały "głębokie" rezerwy. Zespół w składzie: Paweł Nizioł, Sylwester Moskwiak, Michał Aszenberg, Robert Flis, Piotr Radzki zajął oczywiście ostatnie, czwarte miejsce.
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-09-04, 08:11   

1998

Listopad 1997 roku przyniósł w nadwarciańskim żużlu wielką sensację. Oto po 13 latach nieprzerwanej jazdy w Gorzowie, z drużyny Stali odszedł jej wieloletni lider, Piotr Świst. Wzbudziło to bardzo duże kontrowersje, gdyż gorzowski żużlowiec rozstawał się ze swoim klubem w dość nieprzyjemnej atmosferze, mając między innymi pretensje o to, że zaoferowany mu kontrakt był niższy od umów z Bajerskim, czy Rickardssonem. Z drugiej strony w Rzeszowie, bo do tamtejszej Stali przeszedł Świst, pojawiły się w owym czasie za sprawą m. in. browaru Van Pur naprawdę duże pieniądze. Klub z Podkarpacia stać było na wyłożenie za zawodnika z Gorzowa aż 525 tys. złotych, a także na "okrągłą" sumkę dla samego żużlowca. I oto w niezbyt długim czasie od zakończenia sezonu zespół gorzowski został poważnie osłabiony.

W tym momencie w Pergo (Stali) zrobiło się dość nerwowo, bowiem wkrótce po odejściu Śwista nowych pracodawców znaleźli także "niechciani" w Gorzowie Flis (Polonia Piła) i Staszewski (Włókniarz Częstochowa). Działacze gorzowscy rozmawiali z dużą grupą zawodników, m. in. Ułamkiem, Sawiną, A. Fajferem, Śledziem, ale negocjacje okazywały się niezwykle trudne, i jeszcze 30 stycznia 1998 r., czyli na dzień przed końcem okresu transferowego nie było w klubie znad Warty żadnych "nowych twarzy". Ostatecznie jednak, rzutem na taśmę, udało się pozyskać z Piły Waldemara Walczaka (za 75 tys. zł.) i z Gdańska doświadczonego Dariusza Stenkę (za 150 tys.), poza tym ściągnięto także z powrotem z Gniezna Ryszarda Franczyszyna.

W opinii fachowców drużyna Stali miała walczyć co najwyżej o lokaty 6.-8. Inaczej myśleli działacze gorzowscy, którzy na łamach gazet zapowiadali nawet walkę o ... mistrzostwo Polski. W klubie z Gorzowa nastąpiła jeszcze jedna istotna zmiana. Nowym trenerem został torunianin Jerzy Kniaź, a dotychczasowy szkoleniowiec - Zenon Plech, został "przesunięty" na stanowisko menedżera. Już na samym początku rozgrywek okazało się, że była to nieudana zamiana.

Żużlowcy Stali przygotowywali się tym razem do sezonu nieco inaczej niż zwykle. Młodzieżowcy, Franczyszyn i Paluch trenowali na miejscu, zaś "przyjezdni" - Bajerski, Stenka i Walczak - mieli za zadanie samemu zadbać o swoją formę, i w marcu zjawić się odpowiednio "naładowanymi". Niestety, dwaj ostatni "przespali" okres przygotowawczy, a na domiar złego popularny "Bajer" skompletował przed sezonem dość "felerny" sprzęt.

Ciekawostkę, choć niezbyt mile wspominaną przez stalowców, stanowiła wspólna argentyńska eskapada Palucha i Bajerskiego. Gorzowski duet pojechał do Ameryki Południowej, by startami na tamtejszych torach "budować formę", tymczasem skończyło się na zaledwie jednym turnieju oraz ... treningach kondycyjnych na plażach i kortach tenisowych.

Przed rozpoczęciem sezonu Stal rozegrała cztery mecze towarzyskie - po dwa z grudziądzkim GKM-em i Unią Leszno. W pierwszym pojedynku (Stal - GKM) gorzowianie dość pewnie wygrali 52:38, potem ze spotkania na spotkanie było już coraz gorzej (41:49 w Grudziądzu, 37:53 w Lesznie, 41:49 na własnym torze z Unią). Fatalnie spisywali się praktycznie wszyscy zawodnicy, poza Paluchem i młodzieżowcami. Kibiców gorzowskich irytowały zwłaszcza: tragiczna dyspozycja fizyczna tercetu Stenka-Walczak-Bajerski, oraz liczne defekty i zatarcia silników. Do optymizmu, prezentowanego wcześniej przez działaczy, było zatem daleko. Punkty w sparringach zdobywali: Cegielski 37, Paluch 28, Walczak 26, Nizioł 23, Stenka 22, Franczyszyn 14, Bajerski 13, Moskwiak 6, Radzki 2, Aszenberg 0, Czechowicz 0.

Mimo słabej postawy w meczach kontrolnych, nawet najwięksi pesymiści nie spodziewali się, że drużyna gorzowska w pierwszej rundzie DMP, w spotkaniu na własnym torze ze Startem Gniezno, wypadnie tak blado. Co prawda stalowcy rozpoczęli nawet nieźle, gdyż po dwóch biegach prowadzili 8:4, a po sześciu - 18:12, ale później nastąpił dramat. Fatalnie spisywali się po raz kolejny Stenka i Bajerski, słabiutko jeździli także chwaleni jeszcze nie tak dawno młodzieżowcy. Już po 9. gonitwie było 26:28, a po 12. - 33:39. W tym momencie zdegustowana gorzowska publiczność przestała dopingować zawodników Stali, a ci na koniec meczu przegrali jeszcze 1:5 w 14. biegu, zremisowali w 15. wyścigu, i ostatecznie ulegli gnieźnianom 41:49. Nawet zdobywca 14 pkt. - Tony Rickardsson nie zachwycił w tym spotkaniu. Paluch wywalczył 9 "oczek", Bajerski i Walczak po 5, Cegielski 4, Stenka 2, a Nizioł i Franczyszyn po 1. W zespole Startu punktowali z kolei: A. Fajfer 14, Nilsen 11, Sawina 10, Jabłoński 8, Hućko 3, T. Fajfer 2, Duszyński 1, Wilk 0.

Jeszcze gorzej wypadli gorzowianie 18 kwietnia w Zielonej Górze, gdzie ulegli tamtejszemu ZKŻ-owi aż 33:57. "Duży komplet" 18 pkt. wywalczył znakomicie dysponowany Rickardsson, fatalnie wypadła natomiast pozostała ... siódemka. Bajerski raz zdefektował, raz był wykluczony, i zdobył tylko 5 pkt. Z kolei K. Cegielski zakończył zawody z zerowym dorobkiem. Nazajutrz po tym meczu, 19 kwietnia, stalowcy stanęli przed ogromną szansą wywalczenia dwóch ligowych punktów, gdyż rywal gorzowian - Polonia Bydgoszcz - przyjechał osłabiony brakiem Piotra Protasiewicza. Niestety, także i tym razem, mimo świetnej postawy Rickardssona, oraz momentami Cegielskiego i Palucha, nie udało się żużlowcom Stali "urwać" polonistom choćby oczka, i w tym momencie było już wiadomo, że zawodników w Gorzowa czekać będzie ciężka walka o utrzymanie się w lidze.

Sam mecz przebiegał pod znakiem ciągłej, acz minimalnej przewagi gości. Po pierwszym, wygranym przez Polonię wyścigu (fatalna postawa Walczaka), w drugiej gonitwie Rickardsson pokonał T. Golloba, a Franczyszyn - Gomólskiego, i było 5:7. Potem były dwa remisy, ale w 5. biegu upadł Bajerski, a w powtórce tragicznie zaprezentował się po raz kolejny Stenka i zrobiło się już 12:18. W tym momencie trener gorzowian popełnił chyba błąd, nie korzystając z rezerwy taktycznej, i nie wprowadzając w miejsce Franczyszyna - T. Rickardssona. Pojedynek młodzieżowy "tradycyjnie" wygrali gorzowianie 5:1, a po zwycięstwie "gorzowskiego" Szweda nad J. Gollobem, był już remis 24:24. Od tej pory mecz nabrał rumieńców. W dziewiątej gonitwie goście pokonali 4:2 Palucha i Walczaka i ponownie objęli prowadzenie. Jednak w pojedynku Szwedów Rickardsson okazał się lepszy od "Henki" Gustafssona, a że Nizioł poradził sobie ze Słaboniem, było 30:30. W kolejnym wyścigu T. Gollob pewnie pokonał duet Bajerski-Cegielski, i nadal był remis. W bardzo ważnych następnych dwóch gonitwach lepiej pojechali jednak bydgoszczanie - najpierw Gustafsson i Poprawski pokonali 4:2 Palucha i Franczyszyna, następnie defekt miał Cegielski, a osamotniony "Bajer" uległ J. Gollobowi, i było już 37:41. Bardzo emocjonujące były dwie ostatnie odsłony. W biegu 14. na ostatnim łuku Bajerski minął J. Golloba, trzeci przyjechał Cegielski, i zrobiło się "tylko" 41:43. Z kolei w 15. gonitwie cały czas prowadził Rickardsson, a jadąca za nim para T. Gollob-Gustafsson odpierała zaciekłe ataki Palucha. Na ostatnim łuku już niemal wyprzedzający "bydgoskiego" Szweda "Bolo" został "zamknięty" przez Golloba, a po minięciu mety nie opanował motocykla i wylądował na ... głośniku znajdującym się na murawie stadionu. Kontuzja Palucha, porażka 44:46, oraz zaledwie 5 tys. widzów na trybunach dobrze ilustrowały ówczesne położenie gorzowskiego żużla ... Punkty w tym spotkaniu zdobyli: Rickardsson 14, Bajerski 8, Cegielski 7, Paluch 7, Nizioł 4, Franczyszyn 3, Stenka 1, Walczak 0 (Stal); J. Gollob 13, T. Gollob 13, Gustafsson 12, Poprawski 5, Gomólski 2, Słaboń 1, Robacki 0 (Polonia).

W 4. rundzie DMP wydawało się, że dojdzie do pogromu Stali w Rzeszowie, gdyż gorzowianie pojechali na Podkarpacie osłabieni brakiem Palucha oraz Bajerskiego, który wdał się w kolizję samochodową. Z konieczności trener Plech musiał wstawić do składu m. in. debiutanta Czechowicza, a pod numerem ósmym w ogóle nie było żadnego żużlowca. Gorzowianie jednak nieoczekiwanie podjęli walkę, i jeszcze na 4 wyścigi przed końcem spotkania przegrywali zaledwie sześcioma punktami. Ostatecznie faworyzowani rzeszowianie pewnie (51:39) zwyciężyli, ale Rickardsson (17 "oczek"), Cegielski (7) i Nizioł (7) zasłużyli na duże słowa uznania. Wydarzeniem meczu były zwłaszcza porażki przeciętnie jadącego eksgorzowianina Piotra Śwista z gorzowskimi juniorami. Niestety, fatalnie po raz kolejny wypadli pozostali stalowcy: Franczyszyn (3), Walczak (3), Stenka (1). Jeden punkt do dorobku drużyny dołożył także Czechowicz.

16 maja odbył się kolejny Memoriał Edwarda Jancarza. Tym razem niezbyt liczna gorzowska publiczność obserwowała pierwsze zwycięstwo w tej imprezie Tomasza Golloba, który w decydującym biegu pokonał Romana Jankowskiego, Leigh Adamsa i Ryana Sullivana. Lider gorzowian, T. Rickardsson po dwóch wyścigach wycofał się z imprezy, z kolei sensację sprawili juniorzy Stali: Cegielski z 8 pkt. był dziewiąty, a Nizioł z 6 pkt. - dziesiąty. Popularny "Kotoł" pokonał między innymi w jednej z gonitw samego T. Golloba. Fatalnie wypadli pozostali stalowcy: Walczak zdobył 3 pkt., Bajerski - 3, Paluch - 2, a Stenka - 1. Zatem przed spotkaniem 5. rundy DMP z Polonią Piła nadal nie było podstaw do optymizmu.

Pojedynek gorzowsko-pilski rozpoczął się zgodnie z oczekiwaniami. Rickardsson wygrał w wyścigu 1., 5. i 6., ale tragicznie spisywali się Stenka, Walczak i Bajerski, stąd po trzecim biegu było 7:11, a po ósmym - już 21:27. Wtedy nieoczekiwanie zespół z Gorzowa, a w zasadzie jego połowa (Rickardsson, Cegielski, Paluch) "obudził się", wygrywając wyścig dziewiąty i jedenasty po 5:1, co przy zwycięstwie pilan w dziesiątej odsłonie spowodowało, że na tablicy wyników było "zaledwie" 35:37 przed trzema ostatnimi biegami. Trzynasta gonitwa była niezwykle dramatyczna. Start wygrał ... Stenka, który na dodatek "wywiózł" Nielsena, a że z zamieszania skorzystał Paluch, gospodarze jechali na 5:1. Niestety, wychowanek Wybrzeża nie wytrzymał ataków zawodników Polonii, i pojedynek zakończył się remisem. Z kolei w 14. wyścigu długo prowadzili ponownie jadący Nielsen i Kessler, ale fantastyczny atak Cegielskiego spowodował, że było znów 3:3, i 41:43 przed ostatnim biegiem. W tym momencie jednak, w zespole Polonii "swoje" zrobił Dobrucki, pokonując parę Rickardsson-Paluch, i to goście mogli świętować zwycięstwo. Stal Gorzów znalazła się natomiast w tragicznej sytuacji - po 5 meczach miała w dorobku 0 punktów. Był to, nie licząc debiutu w 1955 roku, najgorszy start ligowy w historii ... W pojedynku z Polonią Piła punkty dla zespołu z Gorzowa zdobyli: Rickardsson 17, Cegielski 11, Paluch 10, Bajerski 3, Nizioł 2, Walczak 1, Stenka 0.

31 maja odbywała się już 6. runda DMP. Tego dnia zawodnicy Stali jechali mecz wyjazdowy w Toruniu. Niewielu spodziewało się wygranej gorzowian, a jednak doszło do sensacji. Przeciętnie jadący w tym sezonie Apator uległ gościom 41:49, a największy udział w wygranej zespołu z Gorzowa, obok "niezawodnych" Rickardssona (12 pkt.) i Cegielskiego (9), mieli ... ekstorunianie Bajerski (13) i Walczak (7). Cenne 5 "oczek" dołożył Paluch, ważne 3 pkt. zdobył także Stenka. Zespół Stali nagle odzyskał nadzieję ... w utrzymanie w lidze. W tym momencie bowiem "dół tabeli" wyglądał następująco: ZKŻ Zielona Góra i Apator Toruń - 4 pkt., Stal Gorzów i Iskra Ostrów - 2 pkt.

8 czerwca doszło do pojedynku Stal Gorzów - Iskra Ostrów. Do miasta nad Wartą nie przyjechał obcokrajowiec gości Mark Loram, stąd prezes Stali postanowił ... wycofać z meczu Tony'ego Rickardssona, by kibice mieli choć trochę emocji. Jednak spotkanie było jednostronnym widowiskiem. Bajerski zdobył 14 pkt., Cegielski 11, Stenka 10, Paluch 9, Nizioł 7, Walczak 5, Franczyszyn 4, a cały mecz zakończył się wynikiem 60:30 dla gorzowian. Zatem już dwóch rywali w bezpośredniej walce o utrzymanie gorzowianie mieli pokonanych ...

Już trzy dni później odbyła się 8. runda DMP. Tym razem do Gorzowa zjechała niesamowicie mocna w pierwszej "połówce" sezonu Unia Leszno. Tymczasem od początku meczu mocno "natarli" stalowcy, wygrywając 5:1 w pierwszym wyścigu, oraz (dzięki dyskwalifikacji Ronnie Correya za nieregulaminowe ogumienie) zwyciężając w kolejnych gonitwach. Leszczynianie odrobili później część strat, stąd po biegu młodzieżowym było "tylko" 22:17 dla Stali. Od ósmej gonitwy, wygranej przez duet Franczyszyn-Bajerski, rozpoczęła się jednak znakomita passa gospodarzy. Świetnie jeździli zwłaszcza Rickardsson, Paluch, Bajerski i Nizioł. A że w drużynie z Leszna pechowo startowali Correy, Baliński i Skórnicki, toteż już po 11. biegu gorzowianie mogli świętować wygraną. Ostatecznie skończyło się na pogromie "Byków" (58:29), a punkty w tym meczu zdobyli: Rickardsson 15, Bajerski 12, Walczak 11, Paluch 8, Nizioł 5, Cegielski 4, Franczyszyn 3, Stenka 0 (Stal) oraz Baliński 7, Skórnicki 6, Jankowski 6, Correy 4, Korolew 3, Mikołajczak 2, Szymański 1 (Unia).

21 czerwca Stal Gorzów po zaciętej walce uległa w Grudziądzu GKM-owi 43:47, i zakończyła pierwszą rundę spotkań z dorobkiem 6 pkt. Do utrzymania było jednak jeszcze potrzebne co najmniej 10 "oczek", których należało szukać przede wszystkim w pięciu pojedynkach na własnym torze. Już 28 czerwca zespół z Gorzowa podejmował, w pierwszym z tych spotkań, nieobliczalny w tym sezonie grudziądzki GKM. Rozpoczęło się "planowo", to jest od serii remisów, i wygranej nieźle od pewnego czasu jeżdżącej pary Walczak-Cegielski, i było 14:10 dla Stali. W piątej gonitwie zdefektował Dados, i po zwycięstwie 5:1 Rickardssona i Franczyszyna z Kempińskim zrobiło się już 19:11. Jednak goście nie zamierzali odpuszczać. Szybko odrobili 4 punkty po biegu szóstym, a następnie kolejne dwa - po ósmej odsłonie dnia. W dziesiątym wyścigu, przy stanie 29:25 dla gorzowian, sędzia wykluczył Walczaka, i wydawało się, że za chwilę będzie remis w meczu, gdyż osamotniony Cegielski musiał walczyć z najsilniejszą parą gości: Hamill-Dados. Jednak popularny "Cegła" śmiałym atakiem "przy kredzie" wyprzedził prowadzącego po starcie Amerykanina, i pognał do mety po cenne 3 "oczka". Wydarzenie to podziałało mobilizująco na stalowców. Najpierw Rickardsson i Nizioł zwyciężyli 4:2 Staszka i Ośkiewicza, a następnie Cegielski z Bajerskim uzyskali 3:3 w pojedynku z Hamillem i Staszkiem, i wynik był nadal w miarę "bezpieczny" dla Stali (39:33). Pierwszy z nominowanych wyścigów zakończył się jednak podwójnym sukcesem żużlowców GKM-u, stąd też ostatni bieg kibice oglądali na stojąco. I znów świetnie wystartował bohater meczu - K. Cegielski, a że od początku pewnie prowadził Rickardsson, skończyło się na 5:1, i 48:42 w meczu. Punkty dla zespołu z Gorzowa zdobyli: Rickardsson 14, Cegielski 11, Bajerski 8, Walczak 7, Franczyszyn 4, Nizioł 2, Paluch 1, Stenka 1. W drużynie grudziądzkiej najlepiej jechali: Hamill 14, J. Rempała 10, Dados 8, Staszek 8. Pozostali wyraźnie zawiedli: Kempiński (2), Grygolec (0), Markuszewski (0), Ośkiewicz (0).

11 lipca w Gorzowie odbył się finał MPPK. Mało kto liczył na gospodarzy, którzy zresztą w dość szczęśliwy sposób awansowali do decydującej rozgrywki. Zdecydowanym faworytem do "złota" byli natomiast zawodnicy bydgoskiej Polonii - bracia Gollobowie i Piotr Protasiewicz. Liczyć się miały też ekipy z Częstochowy, Rzeszowa (z Piotrem Świstem w składzie), Wrocławia i Gniezna. Gorzowianie po cichu liczyli na nawiązanie walki o brązowy medal. Tymczasem przebieg zawodów od samego początku był niemal sensacyjny. W pierwszym biegu para Bajerski-Cegielski pokonała 4:2 braci Gollobów (!), a mogło być nawet 5:1, gdyby nie błąd "Cegły" na jednym z łuków. Potem uskrzydleni tym zwycięstwem gorzowianie jeździli ... jeszcze lepiej, zwyciężając po 5:1 duety Włókniarza, ZKŻ-u i Atlasu. W pojedynku z parą gnieźnieńskiego Startu zanosiło się na 3:3, ale fantastyczny atak na przedostatniej prostej Bajerskiego dał stalowcom wynik 4:2, co przy remisie Polonii z Atlasem znacznie przybliżyło niedocenianych przed finałem gospodarzy do złotego medalu MPPK. W ostatniej gonitwie gorzowianie musieli zdobyć zaledwie 3 "oczka", by cieszyć się ze "złota". Bajerski z Cegielskim wykonali plan z nawiązką, pokonując 5:1 G. Rempałę i Stachyrę (Świst nawet ... nie wyjechał do biegu), i mogli rozpocząć świętowanie. Stal Gorzów z 28 pkt. (Bajerski 18, Cegielski 10, Paluch ns) wyprzedziła aż o 4 pkt. Polonię (T. Gollob 14, Protasiewicz 9, J. Gollob 1), i o 8 "oczek" Start (A. Fajfer 13, T. Fajfer 7, Jabłoński ns). Zwycięstwo gospodarzy było zatem jak najbardziej zasłużone.

Dzień po finale MPPK, żużlowcy z Gorzowa pojechali na mecz do Leszna, i zaprezentowali się tam całkiem nieźle, ulegając Unii zaledwie 41:49. Świetnie jechali po raz kolejny Bajerski i Cegielski, oraz dość nieoczekiwanie Stenka, który przystąpił do spotkania na nowiutkiej maszynie. Brak Rickardssona nie pozwolił jednak na wywiezienie z Leszna ligowych punktów.

Kolejne dwa mecze gorzowianie "musieli" wygrać, i tak też się stało. Najpierw, na własnym torze, po momentami ciężkiej i emocjonującej walce stalowcy zwyciężyli Apatora 48:42 (Rickardsson 14, Bajerski 8, Walczak 8, Cegielski 8, Paluch 4, Stenka 4, Nizioł 2), a potem w Ostrowie słabiutką Iskrę 59:31 (Rickardsson 15, Bajerski 13, Cegielski 8, Walczak 7, Stenka 7, Paluch 5, Franczyszyn 2, Nizioł 2). Zespół gorzowski prezentował się już o niebo lepiej, niż w kwietniu i maju, na co duży wpływ miały, podobnie jak rok wcześniej, mecze towarzyskie. Dla Cegielskiego, Palucha, a zwłaszcza dla takich zawodników, jak: Stenka, Walczak, Nizioł, pojedynki te pozwoliły przynajmniej w dość dostatecznym stopniu "zbudować" formę na decydujące o utrzymaniu spotkania. Poza tym, szansę jazdy otrzymywała też dzięki temu coraz szersza grupka młodzieżowców, wśród nich tacy żużlowcy, jak Aszenberg, Czechowicz, czy młodziutki Tomasz Kwiatkowski.

W okresie 3 maja - 14 sierpnia takich meczów towarzyskich było pięć: Stal - ZKŻ (42:48), Stal - "Emigranci" (40:50), ZKŻ - Stal (56:34), Stal - Polonia P. (40:38), Stal - Wybrzeże (56:34). Punkty w tych sparringach zdobyli: Cegielski 53, Walczak 46, Nizioł 35, Bajerski 28, Stenka 25, Kwiatkowski 13, Franczyszyn 7, Paluch 5, Aszenberg 0 i Czechowicz 0.

Najciekawszym pojedynkiem było spotkanie Stal - "Emigranci", w którym obecna Stal jeździła z zespołem złożonym z byłych żużlowców gorzowskiego klubu, dość nieoczekiwanie zresztą przegrywając. Dla Pergo (Stali) Cegielski zdobył 13 pkt., Bajerski 8, Walczak 8, Nizioł 7, Stenka 2, Kwiatkowski 1, Paluch 1, Aszenberg 0, Czechowicz 0, natomiast dla "dawnej" Stali: Flis (Polonia Piła) wywalczył 9 "oczek", Hućko (Start Gniezno) 9, Okupski (Kolejarz Rawicz) 9, Świst (Stal Rzeszów) 9, Daniszewski (OTŻ Opole) 6, Rembas (JAG Łódź) 4, Łukaszewski (JAG Łódź) 3, Rzepka (OTŻ Opole) 1.

W kolejnych trzech rundach DMP stalowcy pojechali "planowo", przegrywając w Pile 26:64 i w Bydgoszczy 25:65, oraz pokonując u siebie rzeszowian 55:34 (Rickardsson 13 pkt., Bajerski 10, Walczak 10, Stenka 9, Cegielski 8). Spotkania na torach obydwu Polonii nie były co prawda zbyt udane, ale w Gorzowie wszyscy byli już myślami przy pojedynku o utrzymanie z ZKŻ-em Zielona Góra, który miał się odbyć 6 września na torze przy Śląskiej. Stawką kolejnych derbów lubuskich było w tym roku wyjątkowo utrzymanie się w lidze. Stal miała przed tym spotkaniem 14 pkt., i w perspektywie trudny wyjazd do Gniezna. Z kolei zielonogórzanie posiadali na koncie 10 pkt., i mieli przed sobą pojedynek na własnym torze z Unią Leszno. Zatem wszystko było jeszcze możliwe, z tym że gorzowian urządzał w spotkaniu ZKŻ-em nawet remis. Zaczęło się nie najlepiej dla gospodarzy. Walasek pokonał Bajerskiego, a Kruk - Palucha, i było 2:4. Taki sam rezultat padł w drugiej gonitwie, kiedy to Szymkowiak przyjechał przed Walczakiem i Dudkiem, a Stenka zanotował upadek. Z kolei w wyścigu trzecim Tony Rickardsson ustanowił nowy rekord toru - 63.16 sek. Od tego momentu gorzowianie zaczęli jechać zdecydowanie lepiej, zwyciężając w biegach czwartym (5:1 Stenki i Cegielskiego ze Smoterem i Szymkowiakiem) i piątym (5:1 Rickardsssona i Palucha z Huszczą i Krukiem), i zrobiło się 17:13. Na torze w barwach ZKŻ-u pojawił się Anglik Chris Louis. Dwukrotnie wygrywał - w wyścigach 6. i 8., a że na dodatek w tej drugiej gonitwie za jego plecami przyjechał Walasek, przewaga Stali zmalała do zaledwie 2 pkt. (25:23). Druga część zawodów przebiegała już zdecydowanie pod dyktando stalowców. Najpierw doskonale pojechał Bajerski, "wywożąc" Szymkowiaka i Kłopota, a w powstałą na torze lukę "wcisnął się" Paluch, i było już 30:24. Potem para Stenka-Cegielski "przywiozła" na 5:1 Kłopota i Walaska, i prowadzenie gospodarzy urosło do 10 punktów. W tym momencie zawodnicy z Zielonej Góry, a także ... szalikowcy ZKŻ-u, już spasowali. Ci drudzy nawet spalili na znak "protestu" własną flagę, a po chwili zostali wyprowadzeni przez policję ze stadionu, gdyż wszczęli na trybunach "zamieszki". Końcówka spotkania była już nokautem zielonogórzan. W 12. biegu "mistrzowska" para Cegielski-Bajerski pokonała Louisa i Huszczę, w 14. biegu duet Walczak-Bajerski - Smotera i Kłopota, a w ostatniej odsłonie dnia Rickardsson i szalejący na torze Cegielski - Walaska i Louisa znów na 5:1, i cały mecz zakończył się wysokim zwycięstwem gorzowian 58:32. Kibice gorzowscy mogli się radować jazdą nie tylko Rickardssona (15 pkt.), czy Cegielskiego (12), ale i pozostałych zawodników. "Swoje zrobili" Bajerski - 10 "oczek", Walczak 8, Stenka 6, Paluch 5, a Nizioł dołożył 2 pkt. W drużynie gości zawiedli niemal wszyscy - najlepszy Louis wywalczył zaledwie 9 pkt., Walasek 8, Kłopot 5, Szymkowiak 4, Huszcza 2, Smoter 2, a Kruk i Dudek po 1.

Ostatni pojedynek w Gnieźnie, już rozluźnieni stalowcy, postanowili tylko "odjechać". Wystawili skład z kilkoma młodzieżowcami i przegrali 31:58. Po tym meczu przy Śląskiej było słychać już tylko głośne westchnięcie: "nareszcie". Skończył się bowiem niezwykle trudny sezon, który kosztował mnóstwo nerwów, a także ... pieniędzy. Także sami zawodnicy z ulgą przywitali nadejście października, gdyż ich sprzęt był już dostatecznie "wyżyłowany" i "wyjeżdżony". Jeszcze gorsza była sytuacja w warsztacie klubowym. Młodzi zawodnicy Stali uczestniczący w przeróżnych zawodach juniorskich niemal w co drugim biegu notowali defekty. Tak złej sytuacji sprzętowej nie było od "dobrych" dziesięciu lat.

I liga (runda zasadnicza)
1. Polonia Bydgoszcz (m) 18 29 +250
2. Polonia Piła 18 26 +181
3. Unia Leszno 18 26 + 75
4. Stal Rzeszów 18 19 + 93
5. Apator Toruń 18 18 + 27
6. Start Gniezno 18 17 + 11
7. GKM Grudziądz (b) 18 17 - 29
8. Stal Gorzów 18 16 - 11
9. ZKŻ Zielona Góra 18 10 -180
10. Iskra Ostrów (b) 18 2 -417

Kolejność spotkań:

05.04. 1 D Start Gniezno 41:49
18.04. 2 W ZKŻ Zielona Góra 33:57
19.04. 3 D Polonia Bydgoszcz 44:46
26.04. 4 W Stal Rzeszów 39:51
24.05. 5 D Polonia Piła 44:46
31.05. 6 W Apator Toruń 49:41
08.06. 7 D Iskra Ostrów 60:30
11.06. 8 D Unia Leszno 58:29
21.06. 9 W GKM Grudziądz 43:47
28.06. 10 D GKM Grudziądz 48:42
12.07. 11 W Unia Leszno 41:49
26.07. 13 D Apator Toruń 48:42
02.08. 12 W Iskra Ostrów 59:31
16.08. 14 W Polonia Piła 26:64
23.08. 15 D Stal Rzeszów 55:34
31.08. 16 W Polonia Bydgoszcz 25:65
06.09. 17 D ZKŻ Zielona Góra 58:32
14.09. 18 W Start Gniezno 31:58

I liga (runda playoff)
1. Polonia Bydgoszcz (m)
2. Polonia Piła
3. Stal Rzeszów
4. Unia Leszno

Kadra Stali Gorzów w 1998 roku:
ASZENBERG Michał ( 1981 ) 1 0 0.00
BAJERSKI Tomasz ( 1975 ) 17 140 1.81
CEGIELSKI Krzysztof ( 1979 ) 18 130 1.78
CZECHOWICZ Adam ( 1981 ) 1 1 1.00
DMITRZAK Paweł ( 1980 ) -
DONDER Damian ( 1978 ) -
FRANCZYSZYN Ryszard ( 1964 ) 13 30 1.13
MOSKWIAK Sylwester ( 1976 ) -
NIZIOŁ Paweł ( 1978 ) 18 46 1.05
PALUCH Piotr ( 1970 ) 16 92 1.53
RICKARDSSON Tony ( SWE, 1970 ) 14 193 2.75
STENKA Dariusz ( 1963 ) 18 72 1.28
WALCZAK Waldemar ( 1975 ) 18 98 1.41
KWIATKOWSKI Tomasz ( 1981 )* 2 0 0.00
DĄBROWSKI Marcin ( 1982 )* -
LUDWICKI Mateusz ( 1981 )* -
MUDRECKI Michał ( 1981 )* -
ZYWERTOWSKI Tomasz ( 1981 )* -
* Zawodnicy, którzy uzyskali w 1998 r. licencje.

W imprezach mistrzowskich, poza "złotem" w MPPK, stalowcy nie zanotowali większych osiągnięć. Najlepiej spisywał się w 1998 r. bezsprzecznie Krzysztof Cegielski, który zajął 2. miejsca w Srebrnym i Brązowym Kasku, a także 9. lokatę w MIMP, i 4. miejsce w premierowej edycji Mistrzostw Europy Juniorów do lat 19. Popularny "Cegła" zwyciężał ponadto w Memoriale Rifa Saitgariejewa w Ostrowie, oraz w kilku imprezach młodzieżowych na torach całej Polski.

Coraz lepiej, mimo kłopotów sprzętowych, poczynali sobie kolejni młodzi żużlowcy Stali - zwłaszcza Tomasz Kwiatkowski i Michał Aszenberg, którzy potrafili już zajmować czołowe lokaty w "turniejach kwalifikacyjnych zaplecza kadry narodowej juniorów".

W Mistrzostwach Pomorza Par tym razem gorzowianie zajęli co prawda 6. m-ce, ale w tym roku nie wynik był najważniejszy (Cegielski i Nizioł mieli inne priorytety startowe), i zespół Stali reprezentowali w tych rozgrywkach mało jeszcze doświadczeni: Kwiatkowski (45 pkt.), Michał Mudrecki (15), i Czechowicz (6).

W Indywidualnych MŚ startował tym razem jeden gorzowianin - Tomasz Bajerski. Bez problemu przeszedł dwie pierwsze rundy eliminacyjne, ale w finale kontynentalnym w węgierskim Debreczynie nie miał nic do powiedzenia, i zajął dopiero 15. lokatę.
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-09-04, 08:11   

1999

Bardzo nieudany sezon 1998 spowodował kolejne "trzęsienie ziemi" w gorzowskim klubie. Do Stali Gorzów powrócił z Piły, w miejsce Plecha, trener Stanisław Chomski, a na dodatek postanowiono większość składu wystawić na listę transferową. Wszyscy zawodnicy, poza posiadającymi ważne kontrakty Bajerskim, Cegielskim i juniorami, otrzymali "zaproszenie" do opuszczenia klubu. Jednocześnie trwały gorączkowe zabiegi o wzmocnienie zespołu gorzowskiego w miarę solidnymi, i co najważniejsze, perspektywicznymi zawodnikami.

Już w listopadzie rozpoczęła się nieformalna transferowa "wojna" gorzowsko-gdańska. Najpierw działacze Wybrzeża chcieli podkupić z Gorzowa rewelacyjnego w poprzednim sezonie Cegielskiego, ale to gorzowianie okazali się w tym momencie szybsi, "wyciągając" z klubu znad morza 20-letniego Tomasza Cieślewicza. Jednak kilkanaście dni później całą Polskę obiegła sensacyjna wiadomość, gdyż Tony Rickardsson, mimo podpisanej wcześniej umowy ze Stalą, wybrał Wybrzeże, i ... 900 tys. zł. za podpis pod kontraktem. Wtedy znów do akcji wkroczyli gorzowianie, którzy zmuszeni odejściem lidera, musieli w tym momencie zakupić przynajmniej dwóch zawodników, po części mogących wypełnić lukę po Szwedzie. Rozmawiano m. in. z Sullivanem, Ułamkiem i wieloma innymi żużlowcami, a ostatecznie skończyło się na młodym następcy Rickardssona, Andreasie Jonssonie, kupionym za 600 tys. zł. z Piły Rafale Okoniewskim, i Rosjaninie Romanie Povazhnym.

Wszyscy fachowcy twierdzili, że zespół z Gorzowa będzie największą zagadką rozgrywek. Z jednej strony brak było w tym teamie zdecydowanego lidera, choć skład wydawał się być wyrównany, z drugiej strony, Stal okrzyknięto drużyną tzw. "młodych wilków", mogących sprawić wielką sensację. Średnia wieku była zdecydowanie najniższa w całej ekstraklasie: najstarszy w gronie gorzowian Paluch miał 29 lat, ponadto Bajerski 24, Povazhny 23, Cieślewicz 21, Cegielski 20, Okoniewski i Jonsson po 19, a rezerwowi młodzieżowcy - Aszenberg i Kwiatkowski - po 18.

W związku ze wzmocnieniami Stali, kilku byłych gorzowian powędrowało "w świat". Adam Czechowicz wylądował w Opolu, Ryszard Franczyszyn i Paweł Nizioł w Świętochłowicach, Dariusz Stenka w Lublinie, Waldemar Walczak w Toruniu, zaś Moskwiak i Dmitrzak zakończyli kariery.

W sezonie 1999 weszło w życie kilka nowinek regulaminowych. Zwiększono liczbę obcokrajowców w meczu do dwóch, przy czym "ten drugi" nie mógł znajdować się na tzw. liście TOP-38, stworzonej przez gorzowianina J. Synowca. Każdy klub mógł zakontraktować dwóch "topowców" (w Gorzowie byli to Andreas Jonsson i pozyskany tuż przed pierwszym spotkaniem Duńczyk John Jorgensen), i nieograniczoną liczbę słabszych żużlowców z zagranicy. Ponadto zmniejszono składy zespołów do 7 zawodników w meczu, oraz zlikwidowano biegi "juniorskie". Nowy regulamin nie dość, że spowodował wyrzucenie wielu polskich żużlowców "poza nawias", przy jednoczesnym promowaniu zagranicznych miernot, to jeszcze mocno ograniczył napływ młodych talentów, gdyż w meczach ligowych najczęściej występował tylko jeden junior, a drugi pełnił rolę tzw. "opony". Nieco inaczej było jedynie w Gorzowie, gdyż Stal posiadała trzech mocnych młodzieżowców, z czego Okoniewski jeździł jako senior, Cieślewicz jako "pierwszy" junior, a Cegielski jako rezerwowy "dżoker".

Wyjątkowo korzystna w marcu 1999 r. aura pozwoliła na rozegranie aż pięciu meczów towarzyskich: z Wybrzeżem (45:44 w Gorzowie i 30:60 w Gdańsku), z ZKŻ-em (60:30 w Gorzowie), i z Polonią Piła (42:48 w Pile i 53:37 w Gorzowie). Świetną dyspozycję zasygnalizował Okoniewski (50 pkt.), nieźle rozpoczął tym razem sezon Bajerski (42 "oczka"), ponadto punktowali także: Cieślewicz (42), Cegielski (39), Paluch (32), Kwiatkowski (9), Povazhny (9) i Aszenberg (7).

5 kwietnia, podobnie jak rok wcześniej, zespół Stali Gorzów podejmował na własnym torze Start Gniezno. Tym razem jednak niespodzianki nie było. Gospodarze od początku objęli prowadzenie 5:1, które potem tylko powiększali (15:9, 27:15, 41:31). Dwa punkty Cieślewicza w 13. gonitwie przypieczętowały już wygraną Stali, a po 5:1 w 14. wyścigu, i 3:3 w 15. biegu, spotkanie zakończyło się dość pewnym zwycięstwem 51:38 zespołu S. Chomskiego. Równo pojechała niemal cała drużyna, poza słabiutkim w jedynym swoim starcie Jorgensenem: Okoniewski 12 pkt., Bajerski 11, Paluch 9, Povazhny 8, Cieślewicz 7, Cegielski 4, Jorgensen 0. Zespół gości był z kolei bardzo "dziurawy": Nilsen 14, Nicholls 11, Sawina 6, Lisiak 4, Jabłoński 3, T. Fajfer 0, Bardecki 0.

W 2. rundzie DMP w Lesznie, w zespole Stali zadebiutował A. Jonsson. Zdobył co prawda 8 pkt., ale praktycznie cała drużyna zawiodła, i gorzowianie wyjechali ze stadionu Unii z "bagażem" 36 minusowych "oczek" (27:63).

23 kwietnia odbyło się w Gorzowie bardzo ważne spotkanie 3. rundy DMP. Stalowcy podejmowali bowiem silnego beniaminka z Wrocławia. Od początku wyraźnie nie szło gospodarzom, gdyż przegrywali oni 3:9, 10:14 i 19:23. Sygnał do walki dali Rosjanin Roman Povazhny z Piotrem Paluchem, którzy w 8. biegu pokonali 4:2 Śledzia i Barona, doprowadzając do stanu 23:25. W kolejnej odsłonie rewelacyjny tego dnia Cieślewicz w parze z Jonssonem "przywieźli" na 5:1 Krzyżaniaka i Węgrzyka, i Stal wreszcie wyszła na prowadzenie. Potem, za sprawą znakomicie jeżdżących "Okonia" i "Cielaka" gorzowianie odskoczyli aż na 10 pkt. po biegu 13. Ostatnie dwa wyścigi zakończyły się podziałem punktów, stąd gorzowscy kibice mogli się cieszyć z drugiego w tym sezonie zwycięstwa. Okoniewski i Cieślewicz zdobyli po 13 pkt., Bajerski i Povazhny po 7, Jonsson 6, Paluch 3, a Cegielski 1. W zespole Atlasa punktowali: Crump 15, Śledź i Węgrzyk po 7, N. Karlsson 5, Baron 4 i Krzyżaniak 2.

Dwa dni później stalowcy zgodnie z oczekiwaniami ulegli w Toruniu Apatorowi 37:53, lecz w tym roku najważniejsze były dla gorzowian mecze na własnym torze. Przede wszystkim przy Śląskiej należało szukać punktów potrzebnych do utrzymania się w zreformowanej Ekstralidze (od 2000 r. ośmiozespołowej). Celem minimum dla żółto-błękitnych było zajęcie "bezpiecznego" szóstego miejsca w tabeli. Siódmą ekipę I ligi czekał bowiem w październiku dwumecz barażowy, zaś zespoły z miejsc 8.-10. żegnały się jesienią z elitą.

W 5. rundzie DMP do Gorzowa przyjechał zespół GKM-u Grudziądz. Wydawało się, że miejscowi bez większych problemów sobie poradzą, ale wcale łatwo nie było. Co prawda gorzowianie cały czas utrzymywali "bezpieczny" dystans (5:1, 20:16, 26:22, 31:23, 37:29), ale kilka błędów "na trasie" i dwa defekty, spowodowały nerwową końcówkę. Przed ostatnią gonitwą było już tylko 44:40, na szczęście wtedy na wysokości zadania stanął Okoniewski, zdobywając potrzebne do wygranej 2 "oczka". Ostatecznie skończyło się na 46:44, a punkty dla Stali zdobyli: Okoniewski 11, Jorgensen 9, Cegielski 7, Paluch 7, Bajerski 7, Cieślewicz 4, Povazhny 1.

16 maja gorzowianie sprawili wielką sensację, wygrywając na torze trzeciej drużyny poprzedniego sezonu, Stali Rzeszów, 48:42. Decydujący wpływ na pokonanie zespołu Piotra Śwista miały chyba ... opady deszczu na Podkarpaciu, które nastąpiły w niedzielę tuż przed meczem. Na błotnistym i trudnym torze Okoniewski (11 pkt.), Jonsson (11) i Bajerski (9) czuli się jak "ryby w wodzie". Swoje dołożyli także: Cegielski (6), Cieślewicz (6) i Paluch (5). Mimo dwóch defektów "Bola" po dwunastu biegach gorzowianie mieli na koncie już 41 punktów, i mogli do końca spotkania kontrolować sytuację.

Tydzień później, na gorzowski stadion przybył komplet widzów. Świetnie radzący sobie do tej pory zespół "młodych wilków" podejmował bowiem poważnie wzmocnionego przed tym sezonem beniaminka, Wybrzeże Gdańsk. "Smaczku" dodawało też pojawienie się w Gorzowie niedawnego idola kibiców Stali, Tony'ego Rickardssona, tym razem występującego w plastronie gości. Jak przystało na "zdrajcę", Szwed został przywitany porcją gwizdów oraz transparentem z wizerunkiem ... świni.

Zaczęło się nie najlepiej dla miejscowych. Defekt zanotował Okoniewski, później Cieślewicz i Jonsson przegrali z Rickardssonem, a także z Duszyńskim, i zrobiło się 7:11. Od tego momentu inicjatywę przejęli jednak stalowcy. Znakomicie dysponowany Paluch w parze z Bajerskim "powiózł" Ułamka, i było już 12:12. Po chwili upadek zanotował przez nikogo nie atakowany Pecyna, i po wygranej 5:1 Jonssona i Cieślewicza ze słabym tego dnia Fajferem, gospodarze objęli prowadzenie 17:13. Po siódmym biegu było już 22:20, ale w ósmej gonitwie świetnym startem popisali się Okoniewski z Cegielskim, i przewaga Stali wzrosła już do 6 "oczek". I znów nastąpił zwrot sytuacji. Paluch zerwał taśmę, a osamotniony "Bajer" uległ duetowi Rickardsson-Duszyński, i było już tylko 28:26. W kolejnej odsłonie Ułamek z Pecyną pokonali Jonssona i Cegielskiego, i znów na prowadzeniu znaleźli się goście. W tym momencie emocje sięgnęły zenitu. Bajerski z Cieślewiczem, po świetnym starcie, "objechali" Fajfera i Duszyńskiego, i na tablicy wyników widniał rezultat 34:32. Mało kto liczył na korzystny rezultat w 12. biegu, gdyż w zespole z Gdańska jechała niepokonana para Rickardsson-Duszyński, tymczasem po starcie na 5:1 jechali ... stalowcy. Gdańszczanie zdołali wyprzedzić "Okonia", lecz rewelacyjny tego dnia Paluch odparł wszystkie ataki Rickardssona, i były wciąż 2 pkt. przewagi miejscowych (37:35). W bardzo ważnej 13. gonitwie, "zawalili" Cegielski z Okoniewskim, przywożąc tylko remis, stąd bliżej wygranej wydawali się być żużlowcy Wybrzeża, gdyż mieli jeszcze w zanadrzu (na 15. bieg) Rickardssona i Ułamka. Jednak stalowcy rozwiali marzenia gdańszczan już w wyścigu czternastym. Znakomicie po raz kolejny wystartował Cieślewicz, a Jonsson minął najpierw Pecynę, a potem - na ostatnim łuku - także Fajfera. Na gorzowskim stadionie zapanowała euforia, gdyż było już 45:39. Ostatni pojedynek dnia zakończył się wygraną Rickardssona, przed Paluchem i Ułamkiem, lecz cały mecz przyniósł dwa ligowe punkty gospodarzom (47:43).

W spotkaniu tym punktowali: Paluch 11, Jonsson 8, Cieślewicz 8, Bajerski 7, Okoniewski 6, Cegielski 4, Povazhny 3 (Stal); Rickardsson 13, Ułamek 11, Duszyński 9, Pecyna 5, A. Fajfer 3, Kempiński 2 (Wybrzeże).

Pod koniec maja stalowcy rozegrali dwa wyjazdowe pojedynki, "planowo" przegrywając 35.5:54.5 w Pile, i 31:59 w Bydgoszczy. Tymi porażkami nikt się jednak nie zmartwił, gdyż już w pierwszej kolejce rewanżów, zawodnicy Stali bardzo pewnie pokonali zespół z Bydgoszczy 49:41 (Paluch 12 pkt., Bajerski 10, Okoniewski 9, Cieślewicz 7, Jonsson 6, Cegielski 5, Povazhny 0 - T. Gollob 18, Gustafsson 8, Parker 6, Tajchert 5, Protasiewicz 4, Robacki 0, Słaboń 0), udowadniając, że na własnym torze są praktycznie "nie do przejścia". Podobnie było w następnych pojedynkach w Gorzowie. Mimo braku Cegielskiego i Jonssona Stal zwyciężyła imienniczkę z Rzeszowa 48:42 (Okoniewski 11, Bajerski 10, Povazhny 9, Paluch 9, Cieślewicz 6, Kwiatkowski 3 - Brhel 15, G. Rempała 10, Świst 7, Screen 5, Kuciapa 4, Baran 1), a tydzień później, już ze Szwedem w składzie - w tym samym stosunku - Polonię Piła (Jonsson 12, Okoniewski 11, Cieślewicz 9, Bajerski 6, Povazhny 5, Paluch 5 - Dobrucki 14, Nielsen 8, J. Gollob 7, Richardson 6, Hampel 6, Franków 1).

Po 13 kolejkach gorzowianie mieli w dorobku 16 pkt., i bardzo duże szanse na awans do czołowej czwórki playoff. Jednak od tego momentu rozpoczęła się "czarna seria" żółto-błękitnych. 18 lipca żużlowcy Stali przegrali w Grudziądzu z GKM-em 41:49, mimo iż przez znaczną część spotkania prowadzili. Okoniewski, Jorgensen i Bajerski zdobyli po 9 pkt., Cieślewicz 6, Povazhny i powracający po kontuzji Cegielski po 4, ale gospodarze mieli w składzie bezbłędnych w tym dniu Hamilla (15 pkt.) i Dadosa (12), którzy "uratowali" im zwycięstwo w ostatnich biegach.

Wydawało się jednak, że mecz Stal - Apator będzie dla gorzowian udaną rehabilitacją, gdyż torunianie jeździli bardzo słabo, będąc cały czas w "strefie spadkowej", a poza tym przyjechali do Gorzowa osłabieni brakiem Kowalika, i na dodatek w pierwszym swoim biegu połamał się Jaguś. Jednak zawodnicy Stali pojechali na twardym tego dnia torze tak słabo, jak to czynili na początku 1998 r. Po trzech biegach prowadzili 10:8, by po chwili przegrywać już 13:17, a następnie 21:27. Tylko zmęczony po finale IMŚJ Okoniewski prezentował "normalną" dyspozycję, a reszta, łącznie z Bajerskim, Cegielskim i Cieślewiczem, jeździła niczym "dzieci we mgle". Na domiar złego nie było kontuzjowanego Jonssona, a pozostali obcokrajowcy - Jorgensen i Povazhny - spisywali się tragicznie, stąd po 13. biegu było już 35:43, i zdegustowani kibice zaczęli wychodzić ze stadionu.

Stalowcy mogli jeszcze ten mecz zremisować, ale fatalny błąd pary Cegielski-Bajerski w 14. gonitwie spowodował, że na drugie miejsce wyszedł niedawny zawodnik Stali - W. Walczak - i w tym momencie 2 pkt. mogli już sobie dopisać do dorobku torunianie. Dla gospodarzy Okoniewski zdobył 15 "oczek", Paluch 8, Bajerski 8, Cegielski 5, Cieślewicz 5, Povazhny 3, a Jorgensen 0. W ekipie "Aniołów" punktowali: Kościecha 10, Handberg i Walczak po 8, Chrzanowski 7, Andersson 7, Puszakowski 6, Jaguś 0.

Porażka ta mocno skomplikowała sytuację gorzowian, którzy na dodatek po klęsce we Wrocławiu (31:59) nie mieli już co marzyć o awansie do czołowej "czwórki". Bardziej trzeba było się skupić na walce o ... uniknięcie baraży, gdyż zarówno Unia Leszno, jak i Apator Toruń były w tabeli tuż za Stalą, i miały na dodatek korzystniejszy układ 18. rundy DMP.

29 sierpnia Stal podejmowała w bardzo ważnym meczu zespół z Leszna. Już dwa tygodnie przed spotkaniem było bardzo gorąco, gdyż działacze "Byków" podgrzewali atmosferę, snując dywagacje na temat "spreparowanego" toru w Gorzowie, oraz strasząc komisarzami, karami, ewentualnym walkowerem, jeśli tor będzie zbyt "kopny", czyli taki, jakiego ... nie lubią leszczynianie. Także w Gorzowie było nerwowo. Pożegnano się z Jorgensenem i Povazhnym, i rozpoczęto poszukiwania w ich miejsce "zastępstwa" na dwa ostatnie mecze. Ostatecznie w Stali pojawił się 19-letni Fin Joonas Kylmaekorpi, który przekonał swą jazdą na treningach szkoleniowca gorzowskiego zespołu, S. Chomskiego.

Sam mecz z Unią rozpoczął się dla gorzowian znów fatalnie. Okoniewski dotknął taśmy, potem silna para Jonsson-Paluch uległa Jankowskiemu i Skórnickiemu, i było już 3:9. Starali się walczyć Okoniewski, Kylmaekorpi, Bajerski, ale nadal prowadziła Unia (16:20 po 6 biegach). W siódmej gonitwie zdefektował Bajerski, w ósmej fatalnie pojechał Cieślewicz, w jedenastej kolejną taśmę "zaliczył" Paluch, i mimo sensacyjnej wygranej Kylmaekorpiego z Adamsem, "Byki" odskoczyły aż na 10 punktów (31:41). Wydawało się, że mecz jest już rozstrzygnięty.

W pierwszym z biegów nominowanych upadł Baliński, a w powtórce Bajerski z Paluchem pokonali Łukaszewicza, i zrobiło się 36:42. W kolejnym wyścigu start wygrali znów stalowcy, Jonsson i Cegielski, i nagle odżyły nadzieje wśród miejscowych, gdyż zanosiło się na to, że mecz rozstrzygnie się dopiero w ostatnim pojedynku dnia. Kiedy zawodnicy już wjeżdżali w ostatni łuk, na torze "położył się" jednak leszczynianin Skórnicki, a sędzia spotkania, p. Piekarski, zamiast wykluczyć żużlowca gości, i zaliczyć wynik biegu (wszak Cegielski, Jonsson i Adams przejechali już linię mety), nakazał ... powtórkę. W niej to fatalny upadek zaliczył atakujący Adamsa Jonsson, i w tym momencie było już wiadomo, że gorzowianie nie wygrają tego meczu. Ostatecznie, po brzydkim, brutalnym, i nerwowym spotkaniu, skończyło się na 41:48, a gospodarzom zajrzało w oczy ... widmo spadku z ligi.

Dla Stali Okoniewski zdobył 10 pkt., Cegielski 8, Bajerski 7, Kylmaekorpi 6, Paluch 6, Jonsson 4, a Cieślewicz 0. W zespole "Byków" pierwszoplanową postacią był dawny zawodnik gorzowski - Lyons (14 "oczek"), ponadto punktowali także: Adams (11), Jankowski (11), Skórnicki (6), Baliński (4), Łukaszewicz (2), Fierlej (0).

Na całe szczęście dla stalowców, zespół Startu Gniezno, z którym przyszło im rywalizować w ostatniej kolejce, był już w tragicznej sytuacji finansowej, i nie miał żadnych szans na choćby baraże o utrzymanie. Miejscowi nie ściągnęli żadnego ze swoich "stranieri", z kolei gorzowianie przyjechali z Jonssonem i Kylmaekorpim, i zwyciężyli aż 60:30. I podobnie jak rok temu, po meczu w pierwszej stolicy Polski, działacze, zawodnicy i kibice z Gorzowa mogli odetchnąć z ulgą ...

I liga (runda zasadnicza)
1. Polonia Bydgoszcz (m) 18 24 +118
2. Polonia Piła 18 23 +140
3. Wybrzeże Gdańsk (b) 18 21 + 63
4. Atlas Wrocław (b) 18 20 + 8
5. Unia Leszno 18 18 + 11
6. Stal Gorzów 18 18 - 73
7. Apator Toruń 18 17 - 32
8. GKM Grudziądz 18 15 - 69
9. Stal Rzeszów 18 13 - 58
10. Start Gniezno 18 11 -108

Kolejność spotkań:

05.04. 1 D Start Gniezno 51:38
11.04. 2 W Unia Leszno 27:63
23.04. 3 D Atlas Wrocław 50:40
25.04. 4 W Apator Toruń 37:53
03.05. 5 D GKM Grudziądz 46:44
16.05. 7 W Stal Rzeszów 48:42
23.05. 8 D Wybrzeże Gdańsk 47:43
28.05. 6 W Polonia Piła 35.5:54.5
30.05. 9 W Polonia Bydgoszcz 31:59
06.06. 10 D Polonia Bydgoszcz 49:41
20.06. 11 W Wybrzeże Gdańsk 38:52
27.06. 12 D Stal Rzeszów 48:42
04.07. 13 D Polonia Piła 48:42
18.07. 14 W GKM Grudziądz 41:49
08.08. 15 D Apator Toruń 44:46
15.08. 16 W Atlas Wrocław 31:59
29.08. 17 D Unia Leszno 41:48
05.09. 18 W Start Gniezno 60:30

I liga (runda playoff)
1. Polonia Piła
2. Atlas Wrocław (b)
3. Wybrzeże Gdańsk (b)
4. Polonia Bydgoszcz (m)

Skład Stali Gorzów w sezonie 1999 wyglądał następująco:
ASZENBERG Michał ( 1981 ) -
BAJERSKI Tomasz ( 1975 ) 18 136.5 1.77
CEGIELSKI Krzysztof ( 1979 ) 15 58 1.23
CIEŚLEWICZ Tomasz ( 1978 ) 18 98 1.40
DĄBROWSKI Marcin ( 1982 ) -
JONSSON Andreas ( SWE, 1980 ) 12 89 1.66
JORGENSEN John ( DEN, 1962 ) 5 25 1.50
KWIATKOWSKI Tomasz ( 1981 ) 1 3 0.80
KYLMAEKORPI Joonas ( FIN, 1980 ) 2 16 2.22
LUDWICKI Mateusz ( 1981 ) -
MUDRECKI Michał ( 1981 ) -
OKONIEWSKI Rafał ( 1980 ) 18 185 2.04
PALUCH Piotr ( 1970 ) 18 105 1.54
POVAZHNY Roman ( RUS, 1976 ) 14 57 1.24
ZYWERTOWSKI Tomasz ( 1981 ) -

Ponieważ Stal miała w składzie trzech znakomitych juniorów, można było w ciemno stawiać, że większość laurów w kategorii młodzieżowej przypadnie w tym roku gorzowianom. Tak też się stało. Medalowe "żniwo" rozpoczęło się 4 czerwca, kiedy to w finale MIMP w Gnieźnie złoty medal wywalczył Okoniewski, a srebrny Cegielski (7. był ponadto Cieślewicz). 1 sierpnia popularny "Okoń" na torze Startu ponownie zwyciężył, tym razem w finale Mistrzostw Europy Juniorów U-19. Blisko medalu był także 19-letni zawodnik Stali w finale IMŚJ w duńskim Vojens, lecz pechowy defekt w serii wyścigów dodatkowych pozbawił go co najmniej 3. m-ca, i ostatecznie skończyło się na szóstej lokacie. Dziesiąty był natomiast Cieślewicz.

3 września w ostrowskim finale MMPPK gorzowianie byli zdecydowanymi faworytami, lecz skończyło się na "zaledwie" srebrnym medalu, gdyż gospodarze byli o jeden punkt lepsi od tercetu: Cieślewicz, Cegielski, Okoniewski. Za to w rozegranym 25 września w Pile finale MDMP faworyzowani żużlowcy Stali nie zawiedli swoich sympatyków, pewnie zdobywając "złoto" w składzie: Cegielski, Okoniewski, Cieślewicz, Kwiatkowski, Aszenberg.

Dodatkowo R. Okoniewski "dorzucił" do kolekcji Brązowy Kask zdobyty w Toruniu, a Cieślewicz był 3. w Srebrnym Kasku. Gorzowianie pokazali się także w rozgrywkach seniorskich. Okoniewski był 5. w ZK, a Bajerski 12. w Indywidualnych MP.

W Mistrzostwach Pomorza Par stalowcy zajęli szóste miejsce, ale znów skład stanowili głównie mało doświadczeni młodzieżowcy: Kwiatkowski (27 pkt.), Tomasz Zywertowski (15), Marcin Dąbrowski (10), Mudrecki (8), Cegielski (7 - w jednym turnieju).

Popularny "Okoń" zdobył jeszcze ... Młodzieżowe Mistrzostwo Okręgu, wywalczone w dwudniowym turnieju na torach Gorzowa i Zielonej Góry. Ponadto drugie miejsce zajął w tej imprezie Krzysztof Cegielski.

19 czerwca rozegrano w Gorzowie kolejny Memoriał Edwarda Jancarza. Po raz drugi zwyciężył Tomasz Gollob (13+3 pkt.), pokonując w finałowym biegu Roberta Sawinę, Hansa Nielsena i Sławomira Drabika. Świetnie spisał się w silnej stawce Rafał Okoniewski, zajmując z 10 punktami 6. lokatę.

2 października odbyły się natomiast "Mistrzostwa Gorzowa". W zawodach wzięło udział 16 żużlowców, którzy związani byli w ostatnich latach z zespołem Stali. Po porywającej walce w ostatnim pojedynku dnia, tytuł najlepszego żużlowca w mieście nad Wartą wywalczył Piotr Paluch, drugi był nieoczekiwanie Waldemar Walczak (Apator Toruń), a trzeci pechowo startujący Krzysztof Cegielski. Czwarte miejsce zajął Rafał Okoniewski, piąte Piotr Świst (Stal Rzeszów), a dalsze lokaty kolejno: Tomasz Cieślewicz, Joonas Kylmaekorpi, Tomasz Kwiatkowski, Mirosław Daniszewski (Wanda Kraków), Dariusz Stenka (LKŻ Lublin), Michał Aszenberg, Adam Czechowicz (TŻ Opole), Krzysztof Okupski (Kolejarz Rawicz), Marcin Dąbrowski, Robert Flis (Polonia Piła) i Tomasz Zywertowski.
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-09-06, 14:27   

Odcinek 13

2000

Zaraz po rozegraniu "Mistrzostw Gorzowa" ruszyły prace związane z przebudową gorzowskiego toru i stadionu. Klubowi Sportowemu Stal przyznano bowiem na nowy sezon organizację finału Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów. W związku z pierwszą tak poważną imprezą w Gorzowie, postanowiono radykalnie zmienić oblicze obiektu przy Śląskiej. Zasadniczej zmianie miała ulec geometria skróconego do 330 metrów toru (na styl tzw. angielski), ponadto zaplanowano budowę nowej wieżyczki sędziowskiej, oraz montaż bandy z tworzyw sztucznych w miejsce dawnej "siatki". Wartość prac wyceniono na ponad 5 mln zł, z tym że niemal od samego początku gorzowianie borykali się z problemami finansowymi, gdyż m. in. nie przyznano im "obiecanych" 2 mln zł z UKFiT-u. W przebudowę stadionu nie włączył się "tradycyjnie" mieszczący się w Zielonej Górze samorząd województwa, z kolei miasto Gorzów wspomogło klub zakupując tablicę świetlną i bandę.

Na przełomie listopada i grudnia 1999 r. zespół gorzowski wyraźnie zmienił swoje oblicze. Wymieniono dwa najsłabsze "ogniwa" poprzedniego sezonu: Roman Povazhny przeniósł się do Częstochowy, zaś skonfliktowany z klubem, a przede wszystkim z trenerem, Krzysztof Cegielski wybrał się do gdańskiego Wybrzeża. Kwota transferu była jedną z wyższych w tamtych czasach (ponad 420 tys. zł.), stąd też Stal miała pewną "nadwyżkę" na koncie, i z niej "skorzystała", kontraktując po trzech latach przerwy Jasona Crumpa, i po dwóch - "syna marnotrawnego" - Piotra Śwista. Przyjście tego ostatniego (za 100 tys. zł.) spowodowało, że skład gorzowskiego zespołu wydawał się, przynajmniej "na papierze", silniejszy od tego, który w 1997 r. wywalczył srebrny medal DMP. Wielu kibiców, ale i fachowców, stawiało Stal w roli głównego kandydata do tytułu mistrzowskiego w 2000 r.

Przygotowania zimowe rozpoczęły się 6 grudnia zajęciami ogólnorozwojowymi na własnych obiektach. Poza klubem indywidualnie trenowali jedynie w swoich rodzinnych miejscowościach Rafał Okoniewski (w Śmiglu) i Tomasz Bajerski (w Toruniu). Kolejnym etapem było styczniowe zgrupowanie wytrzymałościowo-siłowe w Ustroniu Morskim, gdzie zawodnicy mieli doskonałe warunki do biegania, zajęć na siłowni, a także do jazd na motocrossie, na pętli urządzonej na terenie ... dawnego radzieckiego lotniska wojskowego.

21 lutego stalowcy wyjechali na kolejne zgrupowanie, tym razem kondycyjno-narciarskie, do Szklarskiej Poręby. W Sudetach przebywali do 5 marca, by po powrocie rozpocząć już przygotowania sprzętowe. Pierwsze sparringi planowano nawet w okolicach 11-12 marca, ale ostatecznie niezbyt sprzyjająca aura spowodowała odwołanie kilku meczów, m. in. z TŻ-em Opole i Iskrą Ostrów.

19 marca odbyło się pierwsze spotkanie towarzyskie, i od razu, na inaugurację "nowego" stadionu, kibice mogli oglądać w Gorzowie brytyjski zespół King's Lynn Knights. Gorzowianie przegrali z czołową ekipą Elite League 42:48, ale nie było żadnych powodów do niepokoju. W zespole gości wystąpił bowiem J. Crump, z kolei w drużynie Stali świetnie pojechali zwłaszcza P. Paluch, a także powracający do Stali P. Świst. Słabszą dyspozycję zaprezentował jedynie Jonsson, stąd kierownictwo klubu jeszcze tego samego dnia podpisało kontrakt z trzecim na sezon 2000 obcokrajowcem - występującym w King's Lynn Australijczykiem Craigiem Boycem. Zatem tuż przed rozpoczęciem ligi "wyjściowy" skład Stali wyglądał następująco: Crump, Świst, Bajerski, Paluch (Cieślewicz), Boyce (Jonsson), Okoniewski, Kwiatkowski (Aszenberg). W każdym spotkaniu "na ławie" miał zatem siedzieć jeden zawodnik zagraniczny, jeden senior i jeden młodzieżowiec.

Kolejne sparringi rozegrane przez gorzowian zakończyły się wynikami: 64:26 (w Gorzowie) i 40:49 (we Wrocławiu) z Atlasem, oraz 48:42 z GKM-em Grudziądz (na wyjeździe). Punkty dla Stali w wymienionych czterech meczach kontrolnych zdobywali: Bajerski 43, Okoniewski 40, Paluch 39, Świst 38, Cieślewicz 19, Kwiatkowski 6, Aszenberg 5, Jonsson 4, M. Dąbrowski 0.

Pierwsza runda DMP odbywała się 2 kwietnia. Tego dnia stalowcy wyjechali do Piły na pojedynek z aktualnym Mistrzem Polski, Polonią. Nieznacznym faworytem spotkania byli gospodarze, dysponujący m. in. takimi zawodnikami, jak: Dobrucki, Louis, Karger, Smith, J. Gollob, Hampel. W zespole Stali niewiadomą była natomiast forma Boyce'a oraz nierówno jeżdżącego w poprzednim sezonie Bajerskiego, który dość niespodziewanie od początku 2000 r. prezentował kapitalną dyspozycję.

Mecz, który obserwował komplet około 10 tys. widzów (w tym ponad 2 tys. z Gorzowa) rozpoczął się od remisu. Louis "objechał" Crumpa, a Paluch - Smitha. Jednak już od drugiej gonitwy goście zaczęli pokazywać, że nie przyjechali do Piły "na wycieczkę". Boyce w parze z Bajerskim gładko pokonali duet J. Gollob-Karger, i na prowadzenie 8:4 wyszła Stal. Potem pilscy żużlowcy (Dobrucki, Karger, Hampel) zwyciężali indywidualnie, ale za ich plecami przyjeżdżali stalowcy. Po biegu szóstym, w którym Okoniewski ze Świstem wygrali z Louisem i Smithem 4:2, było 15:21. Wyścig ósmy zakończył się ponownym dubletem pary Bajerski-Boyce, i goście prowadzili już różnicą ośmiu "oczek" (20:28).

Od tego momentu zmobilizowała się Polonia. Gospodarze meczu wygrali 5:1 w gonitwie 9., oraz 4:2 odsłonę numer 12. Przewaga Stali zmalała do dwóch punktów (35:37). Dwa kolejne biegi były niezwykle emocjonujące, gdyż najpierw zażartą walkę toczyli o jeden punkt Paluch ze Smithem, a następnie Karger ze Świstem. W obu przypadkach górą byli pilanie, ale wyścigi kończyły się remisami, toteż przed decydującym pojedynkiem było 41:43. W 15. biegu długo prowadził Bajerski, lecz na jednym z okrążeń minął go Chris Louis, i skończyło się na 4:2 i 45:45 w meczu. Zespół Polonii (Dobrucki 11 pkt., Louis 11, Hampel 8, Karger 7, Smith 4, J. Gollob 3, Gapiński 1) po spotkaniu z radością przyjął remis, z kolei w ekipie stalowców (Bajerski 12, Crump 11, Boyce 9, Okoniewski 9, Paluch 2, Świst 2) dało się wyczuć duży "niedosyt".

Bohaterowie z Piły, przed spotkaniem z Apatorem Toruń, zostali przez gorzowskich kibiców niezwykle owacyjnie przyjęci. Stadion przy Śląskiej wypełnił się zresztą po brzegi, gdyż rywal gorzowian - zespół "Aniołów" wydawał się być teamem gwarantującym wyrównaną walkę. Tak się jednak nie stało - Stal praktycznie "zdemolowała" Apatora, zwyciężając 58:32. Jedynie na początku było trochę walki, głównie za sprawą Ryana Sullivana, potem jednak z biegu na bieg gospodarze powiększali przewagę, po kolejnych wygrywanych 5:1 gonitwach. "Szalał" na torze Rafał Okoniewski (15 pkt. i rekord toru 62.59 sek.), swoje zrobili też pozostali zawodnicy, z których "najsłabszy" Paluch zdobył 7 pkt. Jonsson i Crump "dorzucili" po 8 pkt., Crump 9, a Bajerski 11. Zatem przed kolejnym meczem kibice mogli być pełni optymizmu. Stal dysponowała bowiem niezwykle wyrównanym, i skutecznie punktującym składem.

16 kwietnia ponownie Gorzów był gospodarzem ligowego spotkania. Tym razem jednak rywal był znacznie bardziej wymagający, gdyż na Śląską przyjechał lider - zespół Wybrzeża Gdańsk, z dwoma niedawnymi liderami gorzowian - Rickardssonem i Cegielskim. Początek nie był dla stalowców pomyślny. Po pierwszym remisowym wyścigu, para Pecyna-Fajfer "objechała" Bajerskiego i Boyce'a i zrobiło się 4:8. Potem jeszcze Rickardsson z "Cegłą" pokonali duet Świst-Okoniewski, i było już 6:12. Jednak riposta gorzowian była natychmiastowa: w czwartym biegu Boyce zwyciężył Ułamka, a Bajerski - Duszyńskiego; w piątym Okoniewski ze Świstem "przywieźli" na 5:1 Fajfera i Pecynę, i na tablicy wyników widniał rezultat 15:15.

Kolejne gonitwy były niezwykle zacięte, lecz minimalną przewagę "optyczną" posiadali gdańszczanie, którzy lepiej startowali spod taśmy, i po wygranym 10. biegu, znów objęli prowadzenie (29:31). Wtedy to nastąpił kulminacyjny moment spotkania. Znakomicie dysponowani w samej końcówce gorzowianie "roznieśli" gości w kolejnych czterech gonitwach w stosunku 18:6 (!). Najpierw, w 11. biegu, Bajerski "wszedł" pod Cegielskiego, a że zwyciężył łatwo Okoniewski, było 4:2 i 33:33 w meczu. Potem Crump "wywiózł" pod bandę Rickardssona, a ambitnie walczący Boyce poradził sobie z Duszyńskim, i Stal znowu wyszła na prowadzenie (37:35). Z kolei wyścigi 13. i 14. kibice oglądali już na stojąco. W obu gonitwach gospodarze (najpierw Cieślewicz i Boyce, a potem "Bajer" i "Okoń") doskonale wyszli spod taśmy, toteż przed ostatnim pojedynkiem sympatycy Stali mogli już świętować wygraną, gdyż było w tym momencie 47:37. Piętnasty wyścig zakończył się wynikiem 4:2 dla Wybrzeża, a cały mecz rezultatem 49:41. Punkty w tym zaciętym pojedynku zdobyli: Świst 11, Crump 10, Okoniewski 8, Bajerski 8, Cieślewicz 6, Boyce 6 (Stal); Rickardsson 14, Ułamek 11, A. Fajfer 7, Pecyna 4, Cegielski 3, Duszyński 2, Dera 0 (Wybrzeże).

19 kwietnia czołowi żużlowcy Stali potwierdzili wysoką dyspozycję, niemal w komplecie awansując do kontynentalnych rozgrywek o Indywidualne MŚ. Na torze warszawskiej Gwardii, w finale krajowym, trzeci był Piotr Świst, czwarty Tomasz Bajerski, a dziewiąty - Rafał Okoniewski. Odpadł jedynie, po zajęciu 15. lokaty, Tomasz Cieślewicz.

Pięć dni później rozpoczęła się jednak niezwykle pechowa passa Stali. W spotkaniu w Lesznie, kontuzji w pierwszym swoim biegu doznał J. Crump, a że na dodatek w 8. gonitwie sędzia meczu, p. Fyda, wykluczył "za jednym zamachem" Bajerskiego i Jonssona, skończyło się na 42:46. Zdecydowanie lepszy i bardziej wyrównany zespół gorzowski poniósł więc nieoczekiwanie pierwszą porażkę.

3 maja znów gorzowian dosięgnął pech. Akurat w tym dniu, swój mecz na Wyspach rozgrywał zespół Crumpa i Boyce'a - King's Lynn Knights. Osłabiona brakiem Australijczyków drużyna Stali walczyła dzielnie (18:18, 27:33, potem już 32:34, 37:35), niestety fatalny błąd Palucha (taśma na starcie bardzo ważnej 13. gonitwy) spowodował, że stalowcy w spotkaniu z niesamowicie silną ekipą Polonii Bydgoszcz nie zdobyli nawet jednego punktu. Zespół gorzowski znów pojechał niezwykle równo: Okoniewski 9 pkt., Świst 8, Cieślewicz 8, Bajerski 7, Jonsson 7, Paluch 3. Jednak bydgoszczanie mieli aż czterech liderów: T. Gollob (15), Wiltshire (11), Gustafsson (11), Protasiewicz (8). To zadecydowało o końcowym wyniku.

W 6. rundzie DMP stalowcy ponieśli trzecią porażkę z rzędu, ulegając w Częstochowie Włókniarzowi 43:47. Tym razem Crump, Bajerski, Boyce, Okoniewski i Świst wywalczyli 42 "oczka", a Cieślewicz zaledwie jedno. Przed kolejnym pojedynkiem zrobiło się zatem w gorzowskim klubie nerwowo. Ewentualna porażka lub remis z Atlasem Wrocław, przy niezwykle wyrównanej w tym roku Ekstralidze, mogła dużo kosztować.

21 maja po kolejnym z serii zaciętych spotkań, tym razem to Stal mogła się cieszyć ze zwycięstwa. Znów jednak było bardzo nerwowo. Fatalnie prezentował się Boyce, nie najlepiej Paluch, z kolei w drużynie Atlasa znakomicie poczynał sobie amerykański duet: Greg Hancock-John Cook. Po pierwszym biegu było 1:5, po piątym 15:15, po ósmym 26:22, ale po chwili już 27:27, 30:30, 33:33. W tym momencie świetnie pojechali Crump i "dżoker" Okoniewski, zdobywając, wspólnie z Boycem, 8 "oczek" w kolejnych dwóch wyścigach. Wygrana w 14. pojedynku Śwista z Krzyżaniakiem i Sawiną pozwoliła gospodarzom utrzymać 4 punkty przewagi, którą jeszcze powiększyli po wykluczeniu Cooka przed startem do ostatniej gonitwy. Ostatecznie skończyło się na 48:42. Dla Stali Crump zdobył 12 pkt., Świst 11, Okoniewski 10, Bajerski 9, Paluch 4, Boyce 1 i Kwiatkowski 1. W zespole Atlasa punktowali: Hancock 10, Cook 9, Sawina 7, Krzyżaniak 7, Śledź 5, Węgrzyk 4.

Tydzień później odbył się rewanż, w którym lepsi byli wrocławianie (47:43). Gorzowianie pocieszali się faktem uzyskania lepszego bilansu bezpośrednich spotkań, co na koniec sezonu zasadniczego mogło mieć niebagatelne znaczenie.

11 czerwca, do meczu z Włókniarzem Częstochowa na własnym torze, drużyna Stali przystępowała znów w osłabionym składzie. Nie dość, że stalowcy mieli "nóż na gardle", gdyż układ spotkań powodował, że musieli już do końca wygrać "wszystko" u siebie i choć raz na wyjeździe, to akurat w pojedynku z jednym z bezpośrednich rywali w tabeli nie mógł wystąpić ani Crump, ani Jonsson. Dodatkowo z urazem ręki, spowodowanym upadkiem w ... lidze rosyjskiej, startował Bajerski, a Boyce miał za sobą start w turnieju w Słowenii, i ledwo zdążył dojechać na czas do Gorzowa. Zapowiadało się zatem dla gorzowian niezwykle ciężkie i "gorące" spotkanie.

Zaczęło się wprawdzie nieźle (Świst i Cieślewicz długo "wieźli" na 5:1 Marka Lorama i Adama Skórnickiego), ale po chwili było już 7:11. Defekt w pierwszym swoim starcie zanotował Boyce, a że słabo prezentował się Bajerski, toteż po szóstej gonitwie "Lwy" wygrywały aż 22:14. Siódmy bieg rozbudził nadzieje gorzowskich kibiców (5:1 Śwista i Okoniewskiego z Loramem i Skórnickim), ale kilka minut później przy Śląskiej było znów ponuro. Taśmę zerwał Okoniewski, upadek "zaliczył" Boyce, i na tablicy wyników widniał już rezultat 25:35. Na dodatek nad stadionem zaczęły wisieć czarne chmury. Zanosiło się na deszcz, burzę, i być może przerwanie meczu. W tej sytuacji spora część widowni zaczęła zrezygnowana wychodzić ze stadionu. Jednak ci którzy zostali, nie mieli czego żałować, a wręcz przeciwnie. Od 11. biegu rozpoczął się jakby "nowy mecz". Najpierw stalowcy - jadący w rezerwie taktycznej Boyce, i Okoniewski - pokonali na 5:1 silną parę gości Drabik-Jędrzejak, i było "już" 30:36. W następnej gonitwie zanosiło się znów na dublet, gdyż za plecami Śwista jechał Paluch, ale na jednym z łuków "Bolo" popełnił błąd, i wyprzedzili go Holta i Loram. Kibice znów stracili nadzieję na korzystny wynik, ale w 13. biegu nieoczekiwanie "wystrzelił" słabiutki jak dotąd Bajerski, i wspólnie z Okoniewskim pokonał przeciętnie spisujących się tego dnia Lorama i Skórnickiego. Przewaga gości zmalała zatem "tylko" do dwóch punktów (38:40). Emocje sięgnęły więc zenitu. W 14. wyścigu najlepiej wystartował Cieślewicz, ale popełnił na łuku błąd, który wykorzystali Jędrzejak oraz ... Paluch. Po zażartej walce na prostej na prowadzenie 4:2 wyszli gorzowianie, i widownia wiwatowała, gdyż ten rezultat dawał nadzieję na wygraną w całym meczu. Jednak "Cielak" nie zamierzał odpuszczać. Na przedostatnim okrążeniu fantastycznym atakiem minął Jędrzejaka, i w tym momencie stadion oszalał. Stalowcy przyjechali na 5:1, i nikt już nie miał wątpliwości, że tylko gospodarze mogą wygrać to spotkanie. Choć w ostatniej odsłonie dnia mogło się jeszcze wszystko wydarzyć, gdyż jechali znakomici w tym dniu Holta i eksgorzowianin Staszewski. Jednak doskonale usposobiony w końcówce Świst, wspólnie z Boycem, wystrzelili spod taśmy, i było już ... po meczu.

Punkty w tym "horrorze" zdobywali: dla Stali - Świst 16, Okoniewski 11, Boyce 9, Paluch 5, Bajerski 4, Cieślewicz 3, Kwiatkowski 0; dla Włókniarza - Staszewski 10, Holta 9, Jędrzejak 8, Loram 6, Drabik 6, Skórnicki 3.

18 czerwca gorzowianie, jadący ponownie bez Crumpa, doznali najwyższej w sezonie porażki - 34:56 w Bydgoszczy. W tym momencie do awansu do najlepszej czwórki zespołowi Stali było dość daleko, gdyż trzeba było wygrać na własnym torze z Unią Leszno, na wyjeździe w Gdańsku, i liczyć na korzystne wyniki innych spotkań.

Stalowcy "plan minimum", czyli wejście do górnej "połówki" playoff jednak bez problemu zrealizowali. 25 czerwca dość pewnie pokonali "Byki" 51:39 (Okoniewski 11, Świst 10, Paluch 9, Crump 9, Bajerski 8, Jonsson 4), a 2 lipca pozbawili złudzeń na czołowe lokaty w sezonie 2000 drużynę z Gdańska, wygrywając 47:42 (Okoniewski 13, Crump 10, Świst 9, Bajerski 7, Paluch 4, Boyce 4). Nawet porażki w dwóch ostatnich kolejkach (42:48 w Toruniu i 42:48 u siebie z zespołem Polonii Piła) nie zepchnęły gorzowian na 5. miejsce. "Języczkiem u wagi" okazał się cudem wygrany pojedynek z Włókniarzem, bowiem czwarta po sezonie zasadniczym Stal zdobyła 13 pkt., a częstochowianie także 13 (ale gorszy bilans bezpośrednich spotkań), ponadto Unia Leszno 12, Wybrzeże 12, i Atlas 11.

Przed rozgrywkami rundy playoff celem dla gorzowian było zdobycie brązowego medalu DMP. Zadanie to było bardzo realne, gdyż Apator miał po 14 kolejkach na koncie także 13 pkt., a poza tym skład zespołu z Torunia był "na papierze" wyraźnie słabszy od zestawienia ekipy Stali. Z kolei na doścignięcie Polonii Bydgoszcz (21 pkt.) i Polonii Piła (17 pkt.) szans już nie było.

Żużlowcy z Gorzowa rozgrywki playoff rozpoczęli bardzo dobrze. Najpierw, 13 sierpnia, przegrali zaledwie 44:46 w Bydgoszczy (gospodarzy "uratowała" wygrana 4:2 Protasiewicza i Wiltshire'a z Crumpem i Świstem w ostatniej gonitwie meczu), zaś tydzień później rozgromili Apatora Toruń aż 59:31. W tym drugim spotkaniu Crump, Okoniewski i Świst wywalczyli po 12 pkt., Boyce 11, Paluch 7, a Bajerski 5. Potem przyszła porażka z Polonią Piła 44:46, ale że w międzyczasie Apator także stracił aż 3 pkt. w dwóch spotkaniach na własnym torze, już 24 września, przed rozegraniem zaległego pojedynku 18. rundy DMP, stalowcy stanęli przed szansą "przypieczętowania" 3. miejsca w końcowej tabeli. Tak też się stało. Mimo iż początek meczu Stal Gorzów - Polonia Bydgoszcz należał wyraźnie do gości (4:8, 5:13), to od siódmego biegu na torze istnieli już tylko żółto-błękitni, którzy wyraźnie pokonali późniejszych Mistrzów Polski A.D. 2000, aż 51:39. Gonitwy numer 7.-14. kończyły się następującymi wynikami: 4:2, 4:2, 4:2, 4:2, 2:4, 4:2, 5:1. Między innymi Paluch (dwukrotnie) oraz Crump i Świst zwyciężyli z Protasiewiczem, a dwaj ostatni także z T. Gollobem. Ostatecznie zespół gorzowski (Paluch 11, Crump 10, Jonsson 8, Świst 8, Bajerski 7, Okoniewski 7) pewnie pokonał bydgoszczan, wśród których tylko T. Gollob (15 "oczek") nie zawiódł. Gustafsson wywalczył 8 pkt., Protasiewicz 8, Tajchert 3, Robacki 3, Wiltshire 2, a Słaboń 0.

Ostatnie dwa pojedynki były spotkaniami o tzw. "pietruszkę". Mimo to, zawodnicy Stali spisali się w nich bardzo dobrze, najpierw zdobywając w Pile, w mocno "rezerwowym" składzie (bez Crumpa, Boyce'a, Jonssona, Cieślewicza) aż 40 pkt., a następnie zwycieżąjąc w Toruniu 45:44. O sukcesie na torze Apatora zadecydowała świetna jazda duetu Crump-Paluch - trzy biegi wygrane po 5:1. Obaj żużlowcy, zdobywcy odpowiednio 14 i 9 pkt. byli najlepszymi zawodnikami Stali w tym spotkaniu. Ponadto Okoniewski "dołożył" 9 "oczek", Bajerski 7, Świst 5, a Kwiatkowski 1.

Ekstraliga
1. Polonia Bydgoszcz 20 29 +111
2. Polonia Piła (m) 20 26 + 35
3. Stal Gorzów 20 19 + 38
4. Apator Toruń 20 14 - 85
5. Atlas Wrocław 20 19 + 11
6. Włókniarz Częstochowa (b) 20 19 + 17
7. Unia Leszno 20 18 - 61
8. Wybrzeże Gdańsk 20 16 - 9

Kolejność spotkań:

02.04. 1 W Polonia Piła 45:45
09.04. 2 D Apator Toruń 58:32
16.04. 3 D Wybrzeże Gdańsk 49:41
24.04. 4 W Unia Leszno 42:46
03.05. 5 D Polonia Bydgoszcz 42:48
07.05. 6 W Włókniarz Częstochowa 43:47
21.05. 7 D Atlas Wrocław 48:42
28.05. 8 W Atlas Wrocław 42:47
11.06. 9 D Włókniarz Częstochowa 48:42
18.06. 10 W Polonia Bydgoszcz 34:56
25.06. 11 D Unia Leszno 51:39
02.07. 12 W Wybrzeże Gdańsk 47:42
16.07. 13 W Apator Toruń 42:48
23.07. 14 D Polonia Piła 42:48
13.08. 15 W* Polonia Bydgoszcz 44:46
20.08. 16 D* Apator Toruń 59:31
09.09. 17 D* Polonia Piła 44:46
24.09. 19 D* Polonia Bydgoszcz 51:39
30.09. 18 W* Polonia Piła 40:49
01.10. 20 W*Apator Toruń 45:44
* Pojedynki w grupie zespołów walczących o miejsca 1.-4.

Skład Stali Gorzów w 2000 roku:
ASZENBERG Michał ( 1981 ) -
BAJERSKI Tomasz ( 1975 ) 20 139 1.61
BOYCE Craig ( AUS, 1967 ) 11 66 1.49
CIEŚLEWICZ Tomasz ( 1978 ) 7 26 1.00
CRUMP Jason ( AUS, 1975 ) 16 165 2.15
DĄBROWSKI Marcin ( 1982 ) 1 0 0.00
JONSSON Andreas ( SWE, 1980 ) 7 41 1.50
KWIATKOWSKI Tomasz ( 1981 ) 5 13 1.00
OKONIEWSKI Rafał ( 1980 ) 20 200 2.07
PALUCH Piotr ( 1970 ) 16 83 1.27
ŚWIST Piotr ( 1968 ) 20 183 1.89
RAJKOWSKI Marcin ( 1984 )* -
RAJKOWSKI Przemysław ( 1983 )* -
RYBAK Marcin ( 1983 )* -
SZAŁKIEWICZ Karol ( 1983 )* -
* Zawodnicy, którzy zdobyli w 2000 r. licencje.

Największą tegoroczną imprezą w Gorzowie był oczywiście finał Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów. Zgodnie z przewidywaniami fachowców, którzy faworytów upatrywali w którymś z obecnych lub ... byłych zawodników Stali, zwyciężył Andreas Jonsson przed Krzysztofem Cegielskim, i Jarosławem Hampelem. Zawiódł (a raczej nie wytrzymał presji) za wcześnie widziany przez kibiców na "pudle" Rafał Okoniewski, który zajął "tylko" 5. lokatę, przegrywając jeszcze z Alesem Drymlem juniorem (Czechy). Miejsca od 6. do 16. wywalczyli natomiast: Josef Franc (Czechy), Simon Stead (Wielka Brytania), Emil Kramer (Szwecja), Paweł Duszyński (Polska), Travis McGowan (Australia), Joonas Kylmaekorpi (Finlandia), Mads Korneliussen (Dania), Sandor Fekete (Węgry), Kevin Doolan (Australia), Freddie Eriksson (Szwecja), David Howe (Wielka Brytania). Startowali też po razie rezerwowi: Hans Andersen (Dania) i Mariusz Węgrzyk (Polska).

Drugim obok "Okonia" zawodnikiem Stali uczestniczącym w IMŚJ był Tomasz Kwiatkowski. Gorzowianin zaczął znakomicie, zajmując w ... portugalskim Santarem z 14 pkt. drugą lokatę (za Okoniewskim), ale w półfinale w Norrkoeping (Szwecja) po udanych pierwszych startach, później nieoczekiwanie "siadł" i zakończył zawody na 10. pozycji.

W Indywidualnych MŚ wystąpiło 3 żużlowców Stali. Najdalej, bo do Grand Prix Challenge, "zawędrował" Piotr Świst, ale znów, podobnie jak w 1997 r., nie udało mu się wywalczyć awansu do światowej elity, gdyż zajął dopiero 17. miejsce na 24 startujących żużlowców. Do finału kontynentalnego dotarł Bajerski, zaś Rafał Okoniewski zakończył występy na półfinale kontynentalnym (II eliminacji).

Dwójka młodziutkich zawodników Stali - Aszenberg i Kwiatkowski - uczestniczyła w kolejnej edycji Mistrzostw Europy Juniorów. Obaj bez problemów przeszli rundy eliminacyjne, ale finał w słoweńskiej Ljubljanie nie zakończył się po ich myśli. "Kwiatek" był dopiero 12., zaś "Aszen" doznał w pierwszym swoim wyścigu ciężkiej kontuzji, i dalej już nie startował.

Gorzowianie wystąpili też w kilku finałach imprez mistrzowskich w kraju. W IMP znów w środku stawki (9. lokata) znalazł się Świst, natomiast w MIMP na gorzowskim torze pełny sukces święcił Okoniewski, pokonując w wyścigu barażowym o "złoto" Tomasza Chrzanowskiego z Apatora Toruń. Na najniższym stopniu podium stanął Jarosław Hampel z Polonii Piła.

Pod koniec sezonu stalowcy pojechali do Rybnika na finał MDMP, lecz będąc osłabionymi brakiem kontuzjowanego Aszenberga, nie nawiązali kompletnie walki, zajmując z 14 pkt. (Okoniewski 10, Kwiatkowski 3, Marcin Rybak 1, M. Dąbrowski 0, Karol Szałkiewicz 0) ostatnie, czwarte miejsce. Ponadto w ZK Piotr Świst zajął 5. m-ce, a Rafał Okoniewski - 16. Natomiast w SK "Okoń" był tym razem dopiero piąty.

Od sezonu 2000 ruszyła Zachodnia Liga Młodzieżowa, przeznaczona dla juniorów z Gorzowa, Zielonej Góry, Leszna, Rawicza, Wrocławia i Gniezna. Odbyło się 20 turniejów, dzięki czemu młodzi żużlowcy mieli dużo możliwości jazdy w "prawdziwych" zawodach.

Pod koniec sezonu - 21 i 22 października - odbyły się jeszcze kolejne Młodzieżowe Mistrzostwa Okręgu. W dwudniowych zawodach na torach Gorzowa i Zielonej Góry, drugą lokatę za Stojanowskim zajął Tomasz Kwiatkowski.

Natomiast 1 grudnia, w ostatnich w ... XX wieku zawodach żużlowych w Polsce - Turnieju Gwiazdkowym w Pile - triumfował Rafał Okoniewski.

2001

Po zakończeniu sezonu 2000, w gorzowskim klubie zaczęły zarysowywać się symptomy nadciągającego kryzysu. "Czkawką" odbiła się organizacja finału IMŚJ, który choć okazał się sukcesem sportowo-organizacyjnym (nadkomplet widowni, wysoki poziom zawodów), to jednak poprzedzająca go rozbudowa stadionu pochłonęła olbrzymie kwoty, nie zrekompensowane dotacjami z UKFiT-u, bądź też miasta, czy też województwa. Pogarszająca się z dnia na dzień - choć jeszcze nie tragiczna - sytuacja gospodarcza w regionie, oraz problemy głównego sponsora, spowodowały, że na 2001 rok w Gorzowie postanowiono nie tylko "nie szaleć" z transferami, ale także pozwolono odejść z powrotem do Torunia Tomaszowi Bajerskiemu, który miał jeszcze w kontrakcie klauzulę umożliwiającą mu ewentualne dwa następne sezony startów w Stali. W miejsce popularnego "Bajera" pojawili się niechciani w 1998 roku, ale za to ... tańsi, Robert Flis (Polonia Piła), oraz Mariusz Staszewski (Włókniarz Częstochowa).

Nastąpiły też roszady na innych pozycjach. Do Gdańska powrócił po dwóch latach startów w Gorzowie Tomasz Cieślewicz, natomiast w miejsce nierówno jeżdżących w 2000 r. Boyce'a i Jonssona zakontraktowano Szweda Stefana Danno i Duńczyka Hansa Andersena. Jak się później okazało, wymiana ta nie okazała się zbyt korzystna dla gorzowian, zwłaszcza w pierwszej połowie sezonu, gdyż Danno "wisiał" wtedy za wpadkę alkoholową podczas jednej z rund GP.

W pierwszej dekadzie marca omal nie nastąpił dramat. Tylko dzięki nadzwyczajnej sesji Rady Miasta, która postanowiła "dogorywającemu" klubowi przyznać dotację 600 tys. zł na zakup sprzętu, udało się w ogóle przystąpić do sezonu. Jednak tryb przyznania pieniędzy, sposób ich rozliczenia, wydatkowania, oraz narastające w związku z tym kontrowersje zaczęły się odtąd ciągnąć za gorzowskim klubem, i psuć atmosferę wokół żużla. Oliwy do ognia dodały artykuły lokalnej prasy, zwłaszcza red. Szutowicz z "Ziemi Gorzowskiej", które krytykowały miasto za wspieranie "prywatnego cyrku Gondora", oraz red. Rosiaka z "Gazety Lubuskiej", gdzie wyliczano, co możnaby za owe 600 tys. zł kupić dla mieszkańców Gorzowa. Kilka lat później, te same pisma już nie krytykowały, a wręcz wychwalały niemal tę samą Radę Miasta, gdy ta wydatkowała na już prywatną SSA Stal Gorzów grube miliony złotych. Nic dziwnego, że wielu obserwatorów uważa do dziś, że od 2001 r. KS Stal stał się areną walk politycznych i biznesowych w mieście ...

Pod koniec marca sytuacja była już bardzo napięta, bowiem po nawoływaniach "Gazety Lubuskiej" w sprawie kontroli celowości przekazania dotacji, zagadnieniem tym zajął się prokurator, a także Regionalna Izba Rachunkowa w ... Zielonej Górze. Zawodnicy zamówili już co prawda sprzęt, ale nie mogli go odebrać, gdyż nadal nie widzieli pieniędzy. Sytuację pogorszyły jeszcze urazy Śwista oraz Flisa w sparringowych pojedynkach, toteż przed pierwszymi meczami ligowymi czarno widziano przyszłość gorzowskiej Stali.

Przed rozpoczęciem ligi gorzowianie odjechali zaledwie dwa mecze towarzyskie - 28 marca w Bydgoszczy (wygrywając 47:43), oraz dzień później we Wrocławiu (ulegając gospodarzom 33:53). Pojechała w nich tylko szóstka zawodników - Staszewski zdobył 16 pkt., Okoniewski 14, Flis 14, Paluch 13, Świst 12, a młody Aszenberg 11. Pozostali młodzieżowcy w ogóle nie mieli na czym jeździć ...

Kiepsko widział też ligową przyszłość Stali "Przegląd Sportowy". W skarbie kibica I ligi pisał: "Czarne chmury nad Gorzowem. Klub jest w poważnych tarapatach finansowych. Z drużyny odeszli Tomasz Bajerski i Tomasz Cieślewicz. Pozyskano zawodników, dla których kiedyś w Gorzowie zabrakło miejsca. (...) Gorzowianie podpisali kontrakt ze Stefanem Danno, który za wybryki alkoholowe został zawieszony do końca maja i nie wiadomo czy dostanie szansę w Pergo. Stawiają tu na razie na parę Jason Crump - Hans Andersen. (...) Trudno będzie zespołowi Stanisława Chomskiego powtórzyć sukces sprzed roku, gdy Pergo zdobyło brązowy medal. Z budżetem w granicach dwóch i pół miliona i ogromnymi długami będą raczej walczyli o przetrwanie".

Zgodnie z przewidywaniami fachowców, początek ligi był dla stalowców fatalny. 1 kwietnia przegrali oni w Toruniu z Apatorem 33:57 (jadąc zaledwie w szóstkę, bez Śwista, Flisa, i z kompletnie nieprzygotowanym sprzętowo Andersenem), a tydzień później dość pewnie polegli w starciu z Polonią Piła 41:49 (Okoniewski 12, Crump 11, Staszewski 7, Paluch 5, Andersen 4, Flis 2 - Louis 13, P. Karlsson 11, J. Gollob 10, Hampel 9, Drabik 6, Jabłoński 0, Gapiński 0). Zwłaszcza w tym drugim meczu dał się we znaki brak krajowego lidera zespołu - Piotra Śwista. Początek był nawet dla Stali niezły: 12:12, 17:13, 25:17. Niestety później dwa defekty Flisa, nierówna postawa Andersena oraz Staszewskiego, spowodowały trzy pod rząd przegrane 1:5, a potem jeszcze jedno 2:4, i w tym momencie było już "po meczu".

Pod koniec kwietnia i na początku maja nastąpił jednak niezły okres Stali. Dzięki opadom deszczu, mecz w Zielonej Górze z ZKŻ-em został przełożony (goście nie mogli wystawić tam ani Crumpa, ani Śwista), toteż trzecim ligowym spotkaniem był pojedynek z przeciętnym zespołem Unii Leszno, gdzie doborowy duet gorzowian mógł już pojechać.

Czterotysięczna widownia oglądała dość ciekawe, i pełne dramatycznych zwrotów sytuacji spotkanie. Oba zespoły przystąpiły do niego "z zębem", gdyż oba ... zamykały tabelę ligową z dorobkiem 0 pkt. na koncie. Ciężki i grząski po opadach deszczu tor powodował dużą liczbę upadków, oraz mijanek, także kibice nie mieli prawa się nudzić.

Zaczęło się znakomicie dla Stali. Najpierw Crump z Paluchem pewnie pokonali Romana Jankowskiego i Pecynę, następnie taśmę zerwał Baliński, a upadek zanotował Fierlej, i było już 10:1. W trzeciej gonitwie Okoniewski pokonał Adamsa, bijąc przy okazji rekord toru czasem 62.23, a następnie Flis z dużą przewagą wygrał z parą Jankowski-Pecyna, i wydawało się, że pokonanie zespołu z Leszna nie sprawi zbyt wielu kłopotów. Jednak warunki torowe zaczynały także zaskakiwać gospodarzy. Najpierw wywrócił się Świst (w biegu 4.), a potem Flis (w 9.), a że duet Kasprzak-Adams pokonał Crumpa w gonitwie szóstej, i Śwista - w dziewiątej, zrobiło się już tylko 28:25. Na szczęście dla Stali, dwa kolejne biegi okazały się udaną ripostą - Staszewski z Paluchem "rozjechali" rodzinny duet Jankowskich, a Świst i Okoniewski wygrali 4:2 z Balińskim i K. Kasprzakiem, i do końca spotkania było już spokojnie. Dzięki podwójnej wygranej w ostatnim pojedynku dnia "Bykom" udało się jedynie zmniejszyć rozmiary porażki do dziewięciu "oczek" (40:49). Punkty w tym spotkaniu zdobyli: Świst 10, Okoniewski 10, Paluch 8, Staszewski 8, Crump 7, Flis 6 (Stal) - Adams 13, Baliński 10, R. Jankowski 7, K. Kasprzak 6, Pecyna 3, Ł. Jankowski 1, Fierlej 0 (Unia).

3 maja po raz kolejny gorzowianie byli gospodarzami ligowego spotkania, ale już nie faworytami, gdyż na stadion przy Śląskiej zjechał mistrz Polski z 2000 r. - Polonia Bydgoszcz. Jednak to co pokazali tego dnia stalowcy, zaskoczyło absolutnie wszystkich. Poloniści nie mieli w tym meczu nic do powiedzenia, ulegając gorzowianom aż 38:52, ani na moment nie przejmując nawet inicjatywy.

Po czterech pierwszych remisowych gonitwach, w piątym biegu Staszewski i Okoniewski pokonali silną parę Wiltshire-Gustafsson, i od tej pory przewaga Stali niemal z każdym biegiem rosła. Jedynie Tomasz Gollob zwyciężył we wszystkich swoich sześciu biegach, natomiast pozostali liderzy Polonii zawiedli, przegrywając nie tylko z Crumpem, czy Świstem, ale także z Flisem i Staszewskim. Punkty w tym dość jednostronnym spotkaniu zdobyli: Paluch 12, Crump 11, Staszewski 9, Flis 8, Świst 7, Okoniewski 5 (Stal); T. Gollob 18, Wiltshire 9, Protasiewicz 7, Gustafsson 2, Robacki 2, Stanisławski 0, Tajchert 0 (Polonia).

"Nokaut przy Wrocławskiej" - tak zatytułowała "Gazeta Lubuska" relację z derbów lubuskich, rozegranych 6 maja 2001 r. w Zielonej Górze. Wyniku 33:57 dla gości nikt się nie spodziewał, nawet najwięksi gorzowscy optymiści, a jednak tego dnia zawodnicy zielonogórscy zostali kompletnie ośmieszeni. Ledwo zaczął się mecz, a było już osiem punktów przewagi gości, gdyż w 1. biegu Crump i Staszewski pokonali 5:1 Huszczę i Kujawę, a następnie podwójną wygraną zanotowali także Paluch ze Świstem w pojedynku z Kuciapą i Szymkowiakiem. Potem próbował walczyć w zespole z Zielonej Góry Billy Hamill (zwyciężając w 3., 4. i 5. gonitwie), ale kiedy pod taśmą stawali inni zawodnicy gospodarzy, kończyło się zazwyczaj kolejnym 5:1 dla Stali. Po ośmiu biegach było już praktycznie "po zawodach" (17:31), a po trzynastu - kibice gospodarzy skandowali "kończ waść, wstydu oszczędź" (25:53). Tylko sensacyjnemu zwycięstwu Smotera w pierwszym z biegów nominowanych ZKŻ zawdzięczał to, że wyszedł w tym meczu "z trzydziestki".

Punkty dla Stali w tym niecodziennym spotkaniu zdobyli: Crump 13, Okoniewski 11, Paluch 10, Świst 10, Flis 7, Staszewski 6. W drużynie ZKŻ-u punktował w zasadzie tylko Hamill (13) i duet Huszcza-Kurmański (po 7). Smoter wywalczył w jednym biegu 3 pkt., natomiast pozostali skompromitowali się: Szymkowiak 2, Kuciapa 1, Kujawa 0.

W kolejnych spotkaniach stalowcy jeździli ze zmiennym szczęściem, wygrywając z Włókniarzem Częstochowa 52:38, remisując pod Jasną Górą 45:45, oraz dwukrotnie ulegając silnej drużynie Atlasa Wrocław po 41:49. Potem nastąpił dość duży kryzys, gdyż Stal przegrała z mającą zaledwie ... 2 pkt. na koncie ekipą Unii Leszno 41:49, a także (po zaciętym i dość "jednostronnie" prowadzonym przez sędziego pojedynku) z Polonią Bydgoszcz 43:46. Sytuacja gorzowian w tabeli zaczęła się gmatwać - do awansu do czołowej czwórki było dość daleko, a na domiar złego najbliższy mecz z ZKŻ-em Zielona Góra był już spotkaniem "o cztery punkty", gdyż Stal zajmowała wtedy szóste miejsce z dorobkiem 9 pkt., a sąsiedzi zza miedzy - siódme z dorobkiem 8 pkt.

W tym momencie nastąpiła metamorfoza Stali. Gorzowscy żużlowcy zanotowali bowiem kapitalny finisz rundy zasadniczej, zwyciężając kolejno: 57:33 z ZKŻ-em Zielona Góra, 56:34 (po raz pierwszy w ekstraklasie) z Polonią w Pile, oraz 51:39 z pewnie liderującym Apatorem.

Derby lubuskie rozegrane w Gorzowie przebiegały podobnie do meczu w Zielonej Górze. W pierwszym biegu było 5:1, w drugim 5:1, w trzecim przy wyjeździe z parkingu pomylił się Hamill (co skończyło się wykluczeniem i kolejnym 5:1), a że podobnie jak w maju, słabiutko spisywała się "druga linia" ZKŻ-u, szybko zrobiło się 25:11, a następnie 40:20, 47:25. Praktycznie od połowy zawodów mecz przybrał formę pikniku, gdyż rezultat spotkania był już dawno rozstrzygnięty, a jedyne emocje przynosiła walka Hamilla i Kurmańskiego z doskonale dysponowanymi - poza Stefanem Danno - zawodnikami Stali. Ostatecznie skończyło się, podobnie jak w pierwszym meczu, na 57:33 dla gorzowian. Dla gospodarzy punktowali: Okoniewski 14, Crump 12, Paluch 11, Świst 11, Staszewski 7, Danno 2, Aszenberg 0. Punkty dla ZKŻ-u zdobyli natomiast: Hamill 12, Kurmański 7, Huszcza 6, Svab 4, Stojanowski 2, Kuciapa 1, Kujawa 1.

29 lipca 2001 r. miało miejsce niecodzienne wydarzenie. Stal pojechała do Piły na mecz ze słabo ostatnio jeżdżącą Polonią Piła po dwa punkty, i to nawet w roli nieznacznego faworyta, ale nikt nie brał pod uwagę tego, że gorzowianie na torze, na którym od ... 1961 roku nie wygrali, wręcz zmiażdżą pilan.

Spotkanie rozpoczęło się od podwójnego zwycięstwa Stali. Błąd Jacka Golloba wykorzystała para Świst-Danno i skończyło się na 1:5. Potem Paluch i Crump pokonali Gary'ego Havelocka i Sławomira Drabika, i było już 3:9. Jeszcze na dobre dwutysięczna rzesza kibiców z Gorzowa nie zakończyła świętować, a już było ... 8:28 po kolejnych dubletach w biegach numer 4., 5. i 6. Potem pilanie próbowali walczyć, ale w najlepszym przypadku udawało się im najwyżej remisować wyścigi. Gdy na stadionie przy ul. Bydgoskiej rozbłysły "jupitery", było już 22:44. 22-punktowa przewaga Stali utrzymała się do zakończenia meczu (34:56), w którym punkty zdobywali: J. Gollob 9, Hampel 9, Havelock 8, P. Karlsson 4, Drabik 3, Miśkowiak 1, Gapiński 0 (Polonia) - Crump 11, Świst 11, Paluch 10, Staszewski 9, Okoniewski 8, Danno 7 (Stal).

Ostatni mecz podstawowej fazy rozgrywek, pomiędzy Stalą a Apatorem, miał ostatecznie dać odpowiedź na pytanie, czy gorzowianie "załapią się" do czołowej czwórki playoff. Chcąc nie patrzeć na wyniki innych meczów, żółto-niebiescy musieli bowiem pokonać liderujący wówczas zespół "Aniołów".

Pojedynek miał niezwykle dramatyczny przebieg. Pierwszą gonitwę nieoczekiwanie wygrali goście 5:1, a gdy w drugim biegu w groźnie wyglądającym karambolu brał udział Piotr Świst, w obozie gorzowskim zrobiło się niezwykle nerwowo. Lider Stali co prawda przez chwilę przebywał w karetce, ale wkrótce wyjechał do powtórki, w której razem ze Stefanem Danno ... przywiózł 5 punktów, pokonując Roberta Kościechę. Potem lepiej na gorzowskim torze czuli się jednak torunianie, którzy lepiej wychodzili spod taśmy, i po siedmiu wyścigach prowadzili już 24:18. W tym momencie nad stadion nadciągnęły "ołowiane" chmury i lunął deszcz. Gorzowianie, co zrozumiałe, liczyli na przerwanie meczu, torunianie na odjechanie choćby jednego biegu, i "zaliczenie" korzystnego dla nich wyniku spotkania. Przerwa w zawodach, w trakcie której doprowadzano tor do stanu użyteczności, trwała 80 minut. W końcu, po długich pertraktacjach, o 19:20, gdy nad stadionem zaświeciła tęcza, sędzia Jerzy Kaczmarek powiedział: "jedziemy". Wówczas to nastąpiła metamorfoza gorzowian, którzy nieoczekiwanie zaczęli jeździć jak lwy, walcząc zażarcie o każdy metr toru. W ósmej gonitwie Crump pokonał Bajerskiego, a Paluch Kościechę, i zrobiło się 22:26. Potem zaciętą walkę w 10. biegu stoczyli Paluch (z Kościechą), i Staszewski (z Jagusiem), ale po defekcie Okoniewskiego w 11. biegu, nadal goście prowadzili 4 "oczkami" (31:35). Wtedy to nastąpiła niesamowita seria stalowców, przypominająca choćby tą z meczu z Częstochową z 2000 roku.

W dwunastym biegu zdefektował Tony Rickardsson, a że tuż przed metą upadł Kowalik, toteż Crump i jadący daleko z tyłu Danno wygrali 5:1, i był już remis. W trzynastym pojedynku dnia "Okoń" i "Stachu" znakomicie rozegrali pierwszy łuk, i po raz pierwszy w meczu Stal objęła prowadzenie. Wyczyn klubowych kolegów skopiowali w 14. odsłonie Okoniewski z Paluchem, pewnie pokonując Kościechę i Jagusia, i w tym momencie gospodarze mogli już świętować zwycięstwo. "Na deser" jeszcze Crump ze Świstem "rozjechali" Bajerskiego i zrezygnowanego Rickardssona, i cały mecz skończył się wynikiem 51:39. Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobyli: Crump 15, Świst 11, Okoniewski 9, a ponadto Danno 6, Paluch 6, i Staszewski 4. W ekipie "Aniołów" punktowali: Rickardsson 9, Bajerski 8, Jaguś 7, Kościecha 7, Kowalik 6, Chrzanowski 2.

Po awansie do czołowej czwórki stalowcy walczyli jeszcze zacięcie o choćby "brąz" Drużynowych Mistrzostw Polski, ale niestety pechowo przegrali. Najpierw minimalna porażka w Bydgoszczy 44:46, a potem przegrana w przekładanym kilkakrotnie meczu z walczącym o złoty medal zespołem Atlasa 41:49, spowodowała, że w końcowej tabeli Stal zajęła czwarte miejsce, o 1 punkt za bydgoszczanami.

Było jednak pod koniec sezonu sporo powodów do radości. 16 września Stal Gorzów po raz drugi zwyciężyła Apator Toruń, aż 53:37 (Crump 13, Paluch 9, Świst 8, Andersen 8, Okoniewski 8, Staszewski 7 - Jaguś 11, Bajerski 10, Rickardsson 7, Chrzanowski 4, Kościecha 3, Kłos 2, Jonsson 0), i to po niezwykle widowiskowym pojedynku. Z kolei w 20. kolejce, w spotkaniu o tzw. pietruszkę, gorzowianie pokonali ustępującego mistrza - Polonię Bydgoszcz 50:40, a najwięcej powodów do zadowolenia mieli ... młodzi zawodnicy Stali, którzy wreszcie otrzymali szansę do pokazania się w lidze. Michał Aszenberg zdobył 6 pkt., świeżo upieczony "licencjat" Jakub Śpiewanek - 3, a Marcin Dąbrowski - 1. Ponadto punktowali także: Staszewski - 12, Okoniewski - 11, Świst - 10, Paluch - 7.

Ekstraliga
1. Apator Toruń 20 28 +180
2. Atlas Wrocław 20 27 +181
3. Polonia Bydgoszcz (m) 20 20 + 62
4. Stal Gorzów 20 19 + 48
5. Polonia Piła 20 20 - 49
6. Włókniarz Częstochowa 20 16 - 84
7. Unia Leszno 20 16 -152
8. ZKŻ Zielona Góra (b) 20 14 -166

Kolejność spotkań:

01.04. 1 W Apator Toruń 33:57
08.04. 2 D Polonia Piła 41:49
22.04. 4 D Unia Leszno 49:40
03.05. 5 D Polonia Bydgoszcz 52:38
06.05. 3 W ZKŻ Zielona Góra 57:33
13.05. 6 W Atlas Wrocław 41:49
20.05. 7 D Włókniarz Częstochowa 52:38
03.06. 8 W Włókniarz Częstochowa 45:45
14.06. 9 D Atlas Wrocław 41:49
24.06. 10 W Polonia Bydgoszcz 43:46
08.07. 11 W Unia Leszno 41:49
22.07. 12 D ZKŻ Zielona Góra 57:33
29.07. 13 W Polonia Piła 56:34
05.08. 14 D Apator Toruń 51:39
02.09. 16 W* Polonia Bydgoszcz 44:46
09.09. 17 W* Apator Toruń 40:50
16.09. 18 D* Apator Toruń 53:37
23.09. 19 W* Atlas Wrocław 36:54
24.09. 15 D* Atlas Wrocław 41:49
07.10. 20 D* Polonia Bydgoszcz 50:40
* Pojedynki w grupie zespołów walczących o miejsca 1.-4.

Skład Stali Gorzów w 2001 roku:
ANDERSEN Hans ( DEN, 1980 ) 6 27 1.03
ASZENBERG Michał ( 1981 ) 3 6 0.88
CRUMP Jason ( AUS, 1975 ) 19 230 2.36
DANNO Stefan ( SWE, 1969 ) 6 29 1.37
DĄBROWSKI Marcin ( 1982 ) 1 1 1.00
FLIS Robert ( 1973 ) 10 37 1.09
OKONIEWSKI Rafał ( 1980 ) 20 190 1.95
PALUCH Piotr ( 1970 ) 19 113 1.46
RYBAK Marcin ( 1983 ) -
STASZEWSKI Mariusz ( 1975 ) 20 131 1.52
ŚPIEWANEK Jakub ( 1984 )* 1 3 1.25
ŚWIST Piotr ( 1968 ) 18 156 1.88
RAJKOWSKI Michał ( 1984 )* -
SUCHECKI Zbigniew ( 1984 )* -
* Zawodnicy, którzy zdobyli w 2001 r. licencje.

Sporo osiągnięć zanotowali także gorzowscy żużlowcy, zwłaszcza Rafał Okoniewski, w różnych rozgrywkach rangi mistrzowskiej. Popularny "Okoń" po latach prób, wywalczył w końcu 26 sierpnia w angielskim Peterborough brązowy medal IMŚJ. W tym samym dniu po srebrny "krążek" w premierowej edycji Indywidualnych Mistrzostw Europy sięgnął natomiast niespodziewanie w belgijskim Heusden Zolder Mariusz Staszewski.

Rafał Okoniewski wywalczył także w Zielonej Górze "Srebrny Kask", a w pozostałych finałach, w których startował, zajął lokaty: 4. (MIMP), 14. (ZK), 4. (MPPK - ze Świstem i Staszewskim), 5. (MMPPK - ze Śpiewankiem i Aszenbergiem). Drugi z liderów Stali - Piotr Świst - był z kolei IX w finale IMP, oraz X w "Złotym Kasku".

Sporo było w tym sezonie "młodzieżowego" ścigania. Juniorzy Stali startowali w przeróżnych rozgrywkach (w Zachodniej Lidze Młodzieżowej, Mistrzostwach Pomorza Par, Mistrzostwach Okręgu, i innych zawodach towarzyskich). W MPomP zajęli w składzie Śpiewanek, Aszenberg, Dąbrowski, Rybak (111 pkt.) drugą lokatę za Polonią Piła. W klasyfikacji końcowej Młodzieżowych Mistrzostw Okręgu (turnieje w Gorzowie i Zielonej Górze) młodziutki Śpiewanek uplasował się na drugim miejscu, a Marcin Dąbrowski - na trzecim.

6 września odbył się w Gorzowie finał Brązowego Kasku, niestety bez przedstawiciela Stali (Śpiewanek był tylko rezerwowym). Triumfował Rafał Szombierski z RKM-u Rybnik, przed Robertem Miśkowiakiem (Polonia Piła) i Zbigniewem Czerwińskim (Włókniarz Częstochowa).

Ciekawą inicjatywą był rozegrany 1 lipca mecz towarzyski z okazji 10-lecia Gorzowskiego Uczniowskiego KS Speedway Wawrów, którego wychowankowie zasilali od lat drużynę żółto-niebieskich. Zespół Stali - złożony z jej byłych lub obecnych zawodników (Piotr Paluch, Mirosław Daniszewski, Marek Hućko, Robert Flis, Jarosław Łukaszewski, Piotr Świst, Mariusz Staszewski, Ryszard Franczyszyn) pokonał w nim 60:30 team GUKS-u (Andrzej Huszcza - gościnnie, Tomasz Kwiatkowski, Michał Aszenberg, Jakub Śpiewanek, Tomasz Zywertowski, Grzegorz Musiał, Marcin Dąbrowski, Marcin Rybak).

Po roku przerwy zorganizowano kolejny memoriał Edwarda Jancarza. Poziom sportowy zawodów, w którym startowała wyrównana stawka żużlowców, był dość wysoki. Zwyciężył Rune Holta, drugi był Andreas Jonsson, a trzeci Robert Sawina. Nieźle spisali się gorzowianie. Mariusz Staszewski zakwalifikował się do finału, zajmując ostatecznie czwartą lokatę. Tuż za nim uplasował się Paluch, dziewiąty był z kolei Świst, a siódmy ... startujący w łódzkim ŁTŻ wychowanek Stali - Marek Hućko. Niestety, pod względem frekwencyjnym (2 tys. widzów), a co za tym idzie finansowym, impreza zakończyła się klapą. Zaczęto się zatem poważnie zastanawiać nad sensem dalszego kontynuowania Memoriału.

2002

Ósmego listopada 2001 roku, odbyło się w hotelu "Mieszko" wspólne zebranie działaczy klubu z przedstawicielami władz miasta, przedsiębiorcami, dziennikarzami i kibicami. Zebranym przedstawiono najpierw dramatyczną sytuację finansową klubu, a później debatowano nad możliwościami i sposobami wyjścia z kryzysu.

Zadłużenie KS Stal sięgało już 1.4 mln zł. (w tym 600 tys. zł. nierozliczonej dotacji), i było co prawda niższe niż rok wcześniej, ale wciąż potężne. Większy kłopot przedstawiała niemożność utrzymania dotychczasowego składu, gdyż na same tylko kontrakty z Crumpem, Okoniewskim, Świstem, deklarującym chęć powrotu do Gorzowa Jonssonem, Staszewskim, Paluchem, Flisem, i spółką, potrzebne było ok. półtora mln zł, a na funkcjonowanie klubu (utrzymanie stadionu, pracowników, młodzieżowców, wyjazdy na mecze, itp.) niemal drugie tyle. Realnie licząc, klub mógł liczyć w 2002 roku (z biletów, reklam, oraz ewentualnych transmisji TV) na około 1.5-1.8 mln zł. "Dziura" budżetowa sięgała w sumie niemal trzech milionów.

Warto w tym miejscu wspomnieć o kontekście gospodarczym, oraz sportowej "mapie" Gorzowa. KS Stal Gorzów nie był jedynym klubem będącym w tak tragicznej sytuacji, gdyż wcześniej (w połowie roku) zawiesić swój udział w rozgrywkach zmuszeni zostali z powodu braków finansowych piłkarze Stilonu. W 2001 roku "do piachu" poszedł też definitywnie KKP Warta, coraz gorzej wyglądała sytuacja siatkarzy, a nawet szczypiornistów (oba te zespoły spadły o ligę niżej). Budżet miasta był na dodatek tak skonstruowany, że niemożliwością było uratowanie nawet jednej dyscypliny, a co dopiero wszystkich. W przypadku żużla do głównych przyczyn dramatu należały także: zakaz wspierania klubów sportowych przez browary (ustawa o "wychowaniu w trzeźwości"), oraz upadek transmitującej mecze "Wizji TV".

Przez całą jesień i zimę sytuacja wokół gorzowskiego żużla była niezwykle napięta. 31 listopada 2001 roku doszło nawet do tak dramatycznej decyzji, jak wycofanie zespołu z Ekstraligi, choć motywem tej "pokazówki" było raczej rozpaczliwe wołanie do miasta o pomoc, niż realna ocena sytuacji (wszak do nowego sezonu było jeszcze niemal pół roku, w trakcie którego można było skompletować fundusze pozwalające na start choćby w młodzieżowym składzie). W grudniu na listę transferową trafiło także pięciu seniorów Stali: Okoniewski, Paluch, Flis, Staszewski i Świst (za łączną sumę 325 tys. zł.), jednak z powodu narastającej biedy tylko pierwszy z nich znalazł nowego pracodawcę - Unię Leszno, a pozostali mimo braku perspektyw zdecydowali się pozostać w Gorzowie na najbliższy sezon, i to za czterokrotnie niższe niż w 2001 r. kontrakty.

Z powodu braku finansów rozstano się oczywiście z wicemistrzem świata - Jasonem Crumpem, który przeszedł do Polonii Piła. Jak się później okazało, trafił on "z deszczu pod rynnę", gdyż po siedmiu spotkaniach przestał być zapraszany na mecze, z powodu ... tragicznej sytuacji finansowej w TS Polonia.

Nie brakło w trakcie zimy humorystycznych, a nawet wręcz tragikomicznych akcentów. Jeden z radnych postulował zbiórkę pieniędzy pod katedrą, red. Krzysztof Hołyński apelował o "kolejne walne zebrania", a z kolei kibic z Zielonej Góry zaproponował utworzenie ... wspólnej lubuskiej drużyny, startującej raz w Gorzowie, a raz w Zielonej Górze, argumentując iż owa drużyna to "pewny mistrz Polski". Do tego wszystkiego doszły jeszcze rozpowszechniane na mieście plotki, jakoby sponsorem Stali miała zostać sieć "Tesco", która jeszcze nie postawiła w mieście nad Wartą żadnego sklepu.

Pod koniec stycznia zmienił się skład zarządu klubu. Z funkcji prezesa zrezygnował Les Gondor, a jego zastępcą został Mariusz Guzenda (wiceprezydent miasta, dawniej członek PZPR, po 1990 roku związany z SLD), a członkami zarządu obok Gondora zostali także dyrektor Elektrociepłowni Jan Kos, przedstawiciel strefy ekonomicznej Zdzisław Czekała, oraz ... ostatni sekretarz Komitetu Zakładowego PZPR w GPBP "Zachód" (później Gobex, i Interbud-West) Władysław Komarnicki.

Pierwsza impreza żużlowa w 2002 roku, rozegrana 28 marca, zakończyła się skandalem. Do treningu punktowanego z ZKŻ-em Zielona Góra nie wyjechali bowiem z powodu nie wypłacenia pieniędzy (zaległych i z bieżących kontraktów) trzej seniorzy: Świst, Flis i Paluch. Mecz co prawda się odbył, ale stalowcy pojechali w "młodzieżowym" składzie, ulegając w końcu sąsiadom zza miedzy 26:63. Debiutujący po zdaniu licencji 16-letni Paweł Hlib zdobył 9 pkt., Jakub Śpiewanek - 6, Zbigniew Suchecki - 4, Marcin Rajkowski - 3, a Mariusz Pacholak - 2. Skład Stali z konieczności "łatał" zielonogórzanin Kasprowiak. Ostatecznie konflikt (nie pierwszy i nie ostatni w tym sezonie) pomiędzy działaczami i zawodnikami udało się załagodzić, ale ponura atmosfera i brak nadziei na lepsze jutro już do końca sezonu paraliżowały myślenie zarówno żużlowców, jak i kibiców.

Realnie patrząc, jedyną nadzieją na utrzymanie się w lidze, był ... skład gdańskiego Wybrzeża, które również "cudem" przystąpiło do rozgrywek. Team gorzowski miał ewentualnie jeszcze powalczyć w maksymalnie dwóch spotkaniach na własnym torze. Mimo wszystko, liczono, że ekipa w składzie: Świst, Paluch, Staszewski, Flis, Hlib, Śpiewanek, wsparta młodym Czechem Lukasem Drymlem, poradzi sobie chociaż z gdańszczanami, i "załapie" się do baraży.

Premierowy bieg pierwszego spotkania ligowego (z Polonią Piła w Gorzowie) rozbudził nadzieje kibiców. Świst i Flis pewnie pokonali w nim Crumpa i Gapińskiego, ale niestety, później było już tylko gorzej. Walczył popularny "Twisty", starali się Paluch, oraz momentami Dryml, ale przy tym sprzęcie, jakim dysponowali stalowcy, 35 zdobytych "oczek" było i tak dużym wyczynem.

Po porażce w Częstochowie (32:58) zdecydowano się na pewne ruchy w składzie. Zatrudniono drugiego obcokrajowca - Duńczyka Jespera Jensena, a że "odwieszono" z powodów prawnych licencję "Ż" Pawła Hliba, toteż w drugim pojedynku z Apatorem kibice mogli liczyć na nawiązanie walki. Tak też było, Stal przegrała "tylko" 43:47 (Świst 12, Jensen 12, Paluch 9, Hlib 5, Staszewski 3, Śpiewanek 2, Ma. Rajkowski 0), i sympatycy żółto-niebieskich zaczęli wierzyć, że z meczu na mecz "musi" być coraz lepiej.

Po klęsce w Lesznie (29:61) gorzowianie pojechali do Gdańska na pierwszy z arcyważnych w tym roku pojedynków z Wybrzeżem. Po cichu liczono na zwycięstwo, gdyż gospodarze byli wyjątkowo osłabieni, głównie brakiem swoich obcokrajowców - Gustafssona i Anderssona. Mecz zaczął się dla Stali fatalnie, od porażki 2:4 w pierwszym biegu, i 1:5 w trzecim. Po pięciu gonitwach było 18:12, a po sześciu - 20:16. Wtedy to "obudził" się Dryml, przywożąc wspólnie z Paluchem na 5:1 Marka Cieślewicza i Andrieja Korolewa. Zrobił się zatem remis w meczu (21:21), a po kolejnej odsłonie, wygranej przez duet Staszewski-Jensen 4:2, na prowadzenie wyszła wreszcie Stal. Kolejny dublet pary Paluch-Jensen w 10. biegu znacznie przybliżył Stal do wygranej w meczu, gdyż gorzowianie prowadzili już różnicą sześciu "oczek". Cenny punkt Hliba, zdobyty na Kierzkowskim, udana szarża Śwista, który przedzielił parę Fajfer-Duszyński, oraz niespodziewany triumf Drymla w 13. biegu pozwoliły utrzymać stalowcom 4 pkt. przewagi na dwie gonitwy przed końcem. Utrzymała się ona także i po decydującym pojedynku, gdyż najpierw Świst, a później Staszewski pojechali jak przystało na liderów zespołu, czyli po trzy punkty.

Po zdobyciu dwóch ligowych "oczek", nastroje w Gorzowie zdecydowanie się poprawiły. Niestety, już dwa dni później na ziemię sprowadził gorzowskich kibiców Atlas, wygrywając przy Śląskiej aż 57:33. Nie lepiej było w kolejnych spotkaniach. Stal poległa w Bydgoszczy (32:58), a następnie skompromitowała się we Wrocławiu, dostając jedne z najwyższych w historii "batów" (21:69). Na domiar złego, nieoczekiwanie gdańskie Wybrzeże, zainkasowało 26 i 30 maja aż cztery punkty, po sensacyjnych wygranych z Atlasem i Apatorem. Stal Gorzów została zatem "czerwoną latarnią" tabeli.

2 czerwca liczono na nawiązanie walki z Polonią Bydgoszcz. Niestety, poloniści także szybko wybili z głowy gorzowskim kibicom marzenia o zwycięstwie ligowym. Porażka co prawda nie była aż tak wysoka, jak poprzednie (35:51), ale ani przez moment gospodarze meczu nie zagrażali zawodnikom z Gryfem na plastronach. "Siłę" Stali oddają zdobycze punktowe: Świst 9, Dryml 9, Staszewski 6, Paluch 6, Jensen 4, Hlib 1, Śpiewanek 0. Dla gości punktowali z kolei: Protasiewicz 15, Loram 11, T. Gollob 9, J. Gollob 6, Stanisławski 6, Robacki 2, Umiński 2.

Trzy tygodnie później miał nastąpić przełom. Wtedy to bowiem do Gorzowa na rewanżowy pojedynek zjechał zespół z Gdańska. Około 6-tysięczna publika liczyła na pewne zwycięstwo gospodarzy. Niestety, spotkał ją duży zawód. Od samego początku gorzowianom szło "pod górkę". Jensen nie poradził sobie z Pecyną i Piszczem, Dryml i Paluch zerwali taśmę, i zrobiło się 12:18. Nadzieje gospodarzy odżyły po podwójnym zwycięstwie Śwista i Jensena z Markiem Cieślewiczem i "Henką" Gustafssonem, ale po kolejnym defekcie Drymla w gonitwie numer 9., gdańszczanie znów odskoczyli (25:29). Prawdziwie grobowy nastrój panował po 12. biegu. Świst i Dryml przegrali bowiem z "gdańskim" Szwedem i Pecyną, i było już 33:39. Spora część kibiców zaczęła wychodzić ze stadionu. Biegi nominowane były niezwykle zacięte i dramatyczne. W pierwszym z nich, przez moment stalowcy jechali na 5:1, niestety po raz kolejny fatalnie pojechał Dryml, który co prawda wygrał, ale zajeżdżając drogę Hlibowi spowodował, że z dubletu zrobił się zaledwie remis 3:3. Potem Paluch po zażartej walce wygrał z Gustafssonem, a że Jensen poradził sobie z M. Cieślewiczem, było 4:2 i 40:44 w spotkaniu. W ostatnim pojedynku dnia duet szwagrów: Świst-Staszewski zdeklasował parę Tomasz Cieślewicz-Krzysztof Pecyna, ale z remisu w całym meczu mogli cieszyć się tylko i wyłącznie goście. Punkty dla Stali zdobyli: Świst 13, Staszewski 11, Paluch 8, Jensen 7, Dryml 4, Hlib 2. W zespole Wybrzeża punktowali: Pecyna 10, T. Cieślewicz 10, Gustafsson 9, M. Cieślewicz 7, Piszcz 6, A. Fajfer 3.

Potem było już "tradycyjnie" - 32:58 w spotkaniu na własnym torze z silną Unią Leszno, oraz kolejny "popis" - 29:60 w Toruniu. Nic więc dziwnego, że 21 lipca, na pojedynek z Włókniarzem Częstochowa, na stadion przy Śląskiej przyszło już tylko około 2 tys. widzów.

Zdecydowanym faworytem meczu były mierzące w tym sezonie w medal częstochowskie "Lwy". Zaczęło się jednak znakomicie dla Stali. Najpierw był remis, a w drugiej gonitwie Jensen i "Stachu" pokonali 5:1 mocny duet Lyons-Walasek, i zrobiło się 8:4. Potem goście szybko odrobili straty, ale po wygranej Palucha i Hliba z ... Walaskiem i Lyonsem znów czterema "oczkami" prowadzili stalowcy. Od tej pory mecz się wyrównał, notowano bowiem remisy, oraz wyniki 4:2 (dwa razy dla gości i raz dla gospodarzy). Po jedenastu gonitwach było 34:32 i sensacja wisiała w powietrzu. Niestety, niespodziewana porażka 1:5 Śwista i Jensena z Sullivanem i przeciętnie jadącym Pietrzykiem spowodowała, że po raz pierwszy na prowadzenie wyszedł Włókniarz. Po tym ciosie ze stalowców jakby zeszło powietrze. W 13. i 14. biegu zanotowali oni tylko remisy, co było "gwoździem do trumny", gdyż w ostatniej odsłonie asy atutowe gości - Sullivan i Holta pewnie pokonały duet Staszewski-Paluch. Ostatecznie skończyło się na wymęczonym, ale jednak zwycięstwie gości (Staszewski 9, Świst 7, Flis 7, Paluch 7, Jensen 6, Hlib 6 - Sullivan 15, Holta 13, Walasek 9, Pietrzyk 6, Lyons 5, Pietraszko 0, Jurczyński 0).

Gorzowscy kibice to co chwilę odzyskiwali nadzieję, to ją tracili. Po kolejnych przegranych meczach (35:55 w Pile, i 31:58 w pierwszej rundzie playoff "grupy dolnej" w Toruniu) szansy na utrzymanie upatrywano w jakiejś nadzwyczajnej mobilizacji i dwóch zwycięstwach z Wybrzeżem. Stal posiadała bowiem na koncie 3 pkt., a gdańszczanie nadal 6 "oczek".

Cały "plan" legł w gruzach pod koniec sierpnia. Wówczas to na jednym z turniejów w dawnym NRD, kontuzji doznał lider zespołu Piotr Świst. Wiadomo było, że uraz ten prawdopodobnie wyeliminuje gorzowianina z jazdy do końca sezonu, a na pewno z najbliższego meczu "o wszystko" z Wybrzeżem. Dla Stali oznaczało to niemal na 99% pewny spadek.

Działacze postanowili jeszcze nie poddawać się. Za resztki funduszy zakontraktowali bowiem w miejsce Śwista doświadczonego, 30-letniego Anglika Joe Screena. Wspólnie z zaproszonym na mecz z Gdańskiem Lukasem Drymlem, mieli oni "uratować" zmierzającą ku degradacji gorzowską Stal.

1 września 2002 roku po raz kolejny gorzowscy kibice przeżyli szok. Tego dnia co prawda znakomicie jeździł krytykowany wcześniej Dryml (15 pkt.) i Screen (11), nieźle spisał się też Staszewski (10 pkt.), ale pozostali wyraźnie nie wytrzymali presji psychicznej. Robert Flis nie zdobył punktu, wywracając się w kluczowym 13. biegu, Hlib (1) i Śpiewanek (0) po raz kolejny statystowali, a Paluch był cieniem samego siebie, uzyskując zaledwie 4 pkt. Z kolei wśród gości Andersson wywalczył 12, Pecyna 12, M. Cieślewicz 10, Piszcz 8, A. Fajfer 4, a Gustafsson 3 "oczka".

W tym momencie w utrzymanie wierzyli jeszcze tylko najwięksi optymiści. Stal miała nadal 3 pkt., Wybrzeże zaś 8. Obu zespołom pozostały do rozegrania jeszcze: mecz w Gdańsku, oraz pojedynki z walczącymi "o pietruszkę" Apatorem i Polonią Piła. Języczkiem u wagi miała być postawa tych dwóch ostatnich ekip. Światełko w tunelu dla Stali pojawiło się po wygranej z Polonią (było to pierwsze i jedyne zwycięstwo na własnym torze w całym 2002 roku!) 49:41, gdyż wcześniej Wybrzeże przegrało u siebie z pilanami 44:46, głównie dzięki obecności w zespole gości ... opłaconych przez Lesa Gondora i Jerzego Synowca dwójki obcokrajowców.

Potem nastąpiły "szachy" - oba mecze w Pile (Polonia - Wybrzeże i Polonia - Stal) zostały bowiem przełożone na niemal ten sam termin. Najpierw - 25 września - odbył się ten pierwszy pojedynek, zakończony wysoką wygraną gospodarzy 64:26, natomiast dzień później pilanie ... ulegli Stali 37:53. Wywołało to lawinę plotek i oskarżeń o rzekome "spółdzielnie", bowiem nikt nie potrafił racjonalnie odpowiedzieć na pytanie, jak to się stało, że tacy zawodnicy, jak Dobrucki, Hampel, Kościecha, Franków, Gapiński, Szczepaniak, Miśkowiak, nie potrafili nawiązać walki z Flisem (11 pkt.), Staszewskim (11), Screenem (11), Jensenem (9), Paluchem (9) i Hlibem (2).

Wreszcie nastąpił końcowy akt walki o utrzymanie - pojedynki z Apatorem Toruń. 27 września znów w dość "dziwny" sposób słabiutcy gdańszczanie pokonali gości w stosunku 49:41, tak więc dzień później jedno było pewne - Stal, by myśleć w ogóle o walce o wygrzebanie się na 7. miejsce w ostatnim meczu w Gdańsku, musi wygrać z Apatorem na własnym torze.

Spotkanie z 28 września 2002 r. było po raz kolejny niezwykle dramatyczne. Stal Gorzów przystąpiła w pełnym składzie (oczywiście bez kontuzjowanego Śwista, ale za to z podstawionymi przez niego motocyklami), z kolei goście przyjechali w krajowym zestawieniu. Faworytem wydawała się być bardziej zdeterminowana drużyna gorzowska.

Zaczęło się "planowo". Screen z Flisem "objechali" Bajerskiego i Chrzanowskiego, potem Jensen ze Staszewskim pokonali 4:2 ponownie "Bajera" i Chrzanowskiego, i było już 15:9. Jeszcze po szóstym biegu Stal prowadziła, ale po dziewiątej gonitwie był już remis. Nagle motocykle gorzowian stały się jakby wolniejsze, a może po prostu "zmotywowane" przez gdańszczan "Anioły" zaczęły jeździć na "pełen gaz". Dramat stalowców rozpoczął się w 10. biegu, kiedy bezpardonowo pojechali Bajerski z Puszakowskim, pokonując Palucha i Flisa 5:1. Potem zażartą walkę stoczył Hlib z Miedzińskim i Sawiną, ale skończyło się tylko na 4:2, i na 32:34 w meczu. Gospodarzy ostatecznie dobili w 13. pojedynku beznadziejnie słabi w tym meczu Chrzanowski i Miedziński, zwyciężając znów 5:1 z równie przeciętnie jeżdżącymi Flisem i Hlibem. W tym momencie było już 35:43, i gorzowianom została już tylko wiara w potrójny cud: 5:1 w 14. biegu, 5:1 w 15. biegu, i co najmniej 9-punktową wygraną nad morzem. To oczywiście nie nastąpiło - o godzinie 16:37, po 40 latach nieprzerwanej jazdy w ekstraklasie, nastąpił historyczny spadek ...

Punkty w tym spotkaniu zdobyli: Screen 10, Staszewski 10, Jensen 10, Paluch 8, Flis 4, Hlib 2 (Stal), oraz W. Jaguś 13, Puszakowski 10, Bajerski 8, Sawina 6, Chrzanowski 5, Miedziński 4, M. Jaguś 0 (Apator).

Ekstraliga
1. Polonia Bydgoszcz 20 30 +206
2. Unia Leszno 20 29 +199
3. Atlas Wrocław 20 23 +126
4. Włókniarz Częstochowa 20 18 - 33
5. Apator Toruń (m) 20 23 +146
6. Polonia Piła 20 16 - 25
7. Wybrzeże Gdańsk (b) 20 12 -291
8. Stal Gorzów 20 7 -328

Kolejność spotkań:

01.04. 1 D Polonia Piła 35:55
07.04. 2 W Włókniarz Częstochowa 32:58
14.04. 3 D Apator Toruń 43:47
21.04. 4 W Unia Leszno 29:61
01.05. 5 W Wybrzeże Gdańsk 47:43
03.05. 6 D Atlas Wrocław 33:57
19.05. 7 W Polonia Bydgoszcz 32:58
30.05. 9 W Atlas Wrocław 21:69
02.06. 8 D Polonia Bydgoszcz 35:51
23.06. 10 D Wybrzeże Gdańsk 45:45
30.06. 11 D Unia Leszno 32:58
12.07. 12 W Apator Toruń 20:69
21.07. 13 D Włókniarz Częstochowa 42:48
28.07. 14 W Polonia Piła 35:55
18.08. 15 W* Apator Toruń 31:58
01.09. 16 D* Wybrzeże Gdańsk 41:49
08.09. 17 D* Polonia Piła 49:41
26.09. 18 W* Polonia Piła 53:37
28.09. 19 D* Apator Toruń 44:46
29.09. 20 W* Wybrzeże Gdańsk 34:56
* Pojedynki w grupie zespołów walczących o miejsca 5.-8.

Skład Stali Gorzów w sezonie 2002:
DRYML Lukas ( CZE, 1981 ) 8 63 1.56
FLIS Robert ( 1973 ) 15 59 1.06
HLIB Paweł ( 1986 )* 18 52 0.76
JENSEN Jesper ( DEN, 1977 ) 10 75 1.63
PALUCH Piotr ( 1970 ) 20 147 1.59
RAJKOWSKI Marcin ( 1984 ) 2 0 0.00
RAJKOWSKI Michał ( 1984 ) 3 5 0.71
RYBAK Marcin ( 1983 ) -
SCREEN Joe ( ENG, 1972 ) 4 40 2.14
STASZEWSKI Mariusz ( 1975 ) 20 147 1.60
SUCHECKI Zbigniew ( 1984 ) 2 5 0.83
ŚPIEWANEK Jakub ( 1984 ) 12 10 0.27
ŚWIST Piotr ( 1968 ) 15 130 1.76
PACHOLAK Mariusz ( 1986 )* -
* Zawodnicy, którzy zdobyli w 2002 r. licencje.

Paradoksem sezonu 2002 był fakt, że pomimo fatalnej sytuacji finansowej, Stal wzbogaciła się o medal IMP, którego nie potrafiono zdobyć w bardziej "tłustych" latach. Po zaciętej walce w toruńskim finale (przerwanym po czwartej serii startów), brązowy "krążek" wywalczył lider gorzowian - Piotr Świst. Do pozytywów tego sezonu zaliczyć trzeba także awans do finału MPPK, choć w decydującej rozgrywce stalowcy (Świst, Paluch, Flis) już nie zachwycili, zajmując ostatnie, siódme miejsce. Popularny "Twisty" zajął ponadto drugą lokatę w "Turnieju Gwiazdkowym" w Pile, a także awansował do finału IME, w którym miał duże szanse na medal, jednak z powodu kontuzji nie wziął udziału w walce o główne trofea.

Młodzi zawodnicy Stali również nie próźnowali. W końcowej klasyfikacji ZLM zajęli drugą lokatę, z dorobkiem 111 pkt. (jadąc w składzie Hlib, Pacholak, Ma. Rajkowski, Mi. Rajkowski, Suchecki, Śpiewanek). W tarnowskim finale Brązowego Kasku wystąpiło aż trzech stalowców: Paweł Hlib był IV, Zbigniew Suchecki - XIV, Ja
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
Analityk 


Team: Przyczepa Obrzygatelska
Dołączył: 26 Maj 2009
Posty: 288
Skąd: POwiatowy Gorzówek
Wysłany: 2009-09-06, 14:27   

Odcinek 14

2003

Po spadku z Ekstraligi atmosfera w gorzowskim żużlu nadal była fatalna. Znów, podobnie jak rok wcześniej, w okolicach listopada zastanawiano się nad dalszym losem klubu, którego finansowa sytuacja w trakcie sezonu 2002 jeszcze się pogorszyła. Jedną z koncepcji była likwidacja KS Stal, i powołanie "Gorzowskiego Klubu Żużlowego", który mógłby wystartować bez długów, ale zgodnie z regulaminem, zaledwie w trzeciej lidze. Na walkę o powrót do elity szans nie było oczywiście żadnych, tym bardziej, że na przełomie 2002/03 zespół opuścili liderzy: Piotr Świst (przeszedł do ... znienawidzonego ZKŻ-u Zielona Góra), oraz Mariusz Staszewski (mimo tzw. dżentelmeńskiej umowy zrejterował do rybnickiego RKM-u).

W tym momencie w składzie drużyny pozostało jedynie kilku młodzieżowców, oraz doświadczeni Paluch i Flis. Część juniorów, zgodnie z sugestiami trenera oddano do innych klubów, gdyż w Gorzowie nie byłoby dla nich miejsca w składzie. Byli to: Pacholak (przeszedł do Gniezna), Marcin Rajkowski (do Krosna) i Suchecki (do Zielonej Góry). W lutym podpisano natomiast kontrakty z zawodnikami zagranicznymi, gdyż dzięki wsparciu miasta udało się namówić do sponsoringu firmę Strabag, która przekazała na konto klubu ok. 400 tys. zł. Pojawili się więc w Gorzowie dwaj doświadczeni Szwedzi, choć nie będący żużlowcami z najwyższej półki: Niklas Klingberg i Magnus Zetterstroem.

Przed sezonem zakładano walkę o bezpieczną 5.-6. lokatę, oraz ustalono, że trzon składu ligowego (zwłaszcza w meczach wyjazdowych) stanowić będą juniorzy, którzy za 3 lata mieli poprowadzić Stal z powrotem do elity. W spotkaniach na własnym torze liczono przede wszystkim na doświadczenie Palucha, Flisa, i dwójki Szwedów, oraz rozwój talentu Hliba. Pozostali mieli się przede wszystkim "rozjeżdżać".

Tuż przed rozpoczęciem ligi, pod koniec marca odbył się egzamin na licencję "Ż", który pomyślnie przebrnęła trójka wychowanków Stali: Kamil Brzozowski, Sławomir Dąbrowski (syn startującego przed laty Benedykta) i Andrzej Głuchy. Kadra młodzieżowców zatem wydatnie się powiększyła, wzrosła też dzięki temu konkurencja na pozycjach juniorskich.

Z powodu braku funduszy, nie zorganizowano w tym roku żadnych poważnych sparringów (np. z zespołami z ekstraklasy), ani zbyt dużej serii treningów. Przed pierwszym meczem ligowym stalowcy jechali jedynie w spotkaniu w Pile (36:54 - Flis 11, Paluch 11, Hlib 9, Śpiewanek 3, Mi. Rajkowski 1), oraz w dwóch rozegranych w Gorzowie tzw. treningach punktowanych. 23 marca zwyciężył Flis, przed Hlibem, i Rajkowskim; a 28 marca - Hlib, przed Zetterstroemem i ponownie Rajkowskim.

30 marca 2003 r. odbył się pierwszy od ... 42 lat mecz gorzowskiej Stali na "drugim froncie". Gorzowianie pojechali na spotkanie do wydawałoby się groźnego Kolejarza Rawicz. A jednak gospodarze nie stawili żadnego oporu. Dysponujący całkiem niezłymi "nazwiskami" (Dym, Kruk, Topinka, Świderski, Korolew, Smoter, Mróz) rawiczanie ulegli bowiem Stali aż 32:58. Świetnie zaprezentował się Flis (14 pkt.), a także Zetterstroem (13) i duet Paluch-Klingberg (odpowiednio 11 i 10 pkt.). "Swoje" zrobił także Śpiewanek - 7 "oczek", ponadto 2 punkty dołożył Hlib, a jeden - Rajkowski.

Wykorzystując sprzyjający terminarz następnych spotkań, oraz przełożenie pojedynku w Rzeszowie, stalowcy dość nieoczekiwanie znaleźli się w "czubie" tabeli, po wygraniu dwóch kolejnych ligowych meczów. W pierwszym z nich pokonali wyrównany zespół TŻ-u Lublin 49:41, w drugim - team warszawskiego WKM Gwardia 54:35.

Spotkanie z "Koziołkami" było jednym z bardziej emocjonujących w całym sezonie. Zaczęło się lepiej dla gości, gdyż najpierw Hans Andersen i Dariusz Śledź pokonali na 5:1 Klingberga i Rajkowskiego, a potem zanotowano serię remisów, przy jednym tylko 4:2 zespołu gospodarzy. W dziewiątej gonitwie wykluczony został za spowodowanie upadku Richardsona Flis, ale na szczęście dla gorzowian Magnus Zetterstroem stanął na wysokości zadania, zwyciężając w powtórce, i ratując remis w meczu (27:27). Nerwowo w obozie Stali zrobiło się natomiast po kolejnym wyścigu, kiedy to zdefektował Hlib, a Paluch nie dał rady Śledziowi. Było w tym momencie 29:31. Od tej pory gorzowianie zmobilizowali się. Flis z Hlibem pokonali 4:2 Piszcza, i Jeleniewskiego, a następnie duet "gorzowskich" Szwedów: Zetterstroem-Klingberg - Andersena i Stachyrę, i było już 38:34. Po remisie w 13. pojedynku dnia, nastąpiło decydujące "uderzenie": Flis i Paluch "przywieźli" na 4:2 parę Andersen-Jeleniewski, i gospodarze mogli już świętować wymęczone zwycięstwo. W ostatniej odsłonie dnia Zetterstroem i Klingberg wygrali 4:2 z Śledziem i Piszczem, i skończyło się na dość pewnym 49:41 dla gorzowian. Punkty w tym spotkaniu zdobyli: Zetterstroem 13, Klingberg 10, Flis 9, Paluch 9, Hlib 7, Rajkowski 1, Śpiewanek 0 (Stal), oraz Piszcz 10, Śledź 9, Andersen 9, Jeleniewski 4, Knapp 3, Richardson 3, Stachyra 3 (TŻ).

W 4. rundzie rozgrywek do Gorzowa zjechała drużyna beniaminka z Warszawy. Postawa drużyny gości, naszpikowanej rutynowanymi zawodnikami (Smith, Jankowski, Walczak, Fijałkowski, Kujawa) była dużą niewiadomą. Jak się później okazało, wszelkie obawy gorzowskich kibiców co do rezultatu spotkania, były przedwczesne. Hlib (13 pkt.), Zetterstroem (12), Flis (12), Paluch (11), wsparci Brzozowskim (3) i Rajkowskim (3) nie mieli żadnych problemów z pokonaniem warszawskiego WKM-u, w którym tylko Andy Smith - zdobywca 11 pkt. - nawiązywał z gospodarzami wyrównaną walkę. Niestety, w trakcie spotkania pech dosięgnął Niklasa Klingberga. W jednym z biegów miał miejsce karambol, który spowodował jadący ze Szwedem na 5:1 ... Robert Flis. Popularny "Roberto" został oczywiście z tej gonitwy wykluczony, a Klingberga odwieziono do szpitala ze złamaną nogą.

W tej sytuacji kierownictwo klubu szybko sprowadziło zastępcę Klingberga. Na rynku nie pozostało już zbyt wielu dobrych zawodników, stąd postanowiono ściągnąć mało znanego w Polsce, ale zbierającego niezłe recenzje w Szwecji kolejnego przedstawiciela "Trzech Koron" - Daniela Nermarka. Jak się później okazało, zawodnik ten w dużym stopniu wypełnił powstałą lukę, i stał się jednym z czwórki liderów.

Do spotkania z RKM-em Rybnik Stal przystępowała jako lider tabeli. Apetyty gorzowskich kibiców sięgały coraz wyżej, niektórzy hurraoptymiści snuli nawet wizje walki o awans do ekstraklasy, po ewentualnej wygranej w tym meczu. Jednak rywal z Rybnika był w tym sezonie głównym kandydatem do awansu, posiadał bowiem w swoim składzie Nickiego Pedersena, utytułowanych młodzieżowców, a także znających doskonale gorzowski tor Staszewskiego i Povazhnego.

Zaczęło się znakomicie dla gospodarzy. Pierwsze trzy biegi zakończyły się remisami, a w czwartym para Flis-Nermark pokonała 5:1 Węgrzyka i Chromika, i było już 14:10, a mogło być nawet 19:11, gdyby ... na ostatnim łuku drugiej gonitwy nie wywrócił się popularny "Roberto". Niestety, biegi numer 5. i 6. (wykluczenie Zetterstroema) zakończyły się dubletami dla gości, i to oni objęli w tym momencie inicjatywę. Był to chyba decydujący moment meczu, gdyż gorzowianie nie potrafili już do końca spotkania wygrać wyścigu, a na domiar złego jeździli niezwykle nerwowo (m. in. kolejne dwa upadki Flisa). Po trzynastym biegu było już 34:44, a więc "po meczu". Ostatecznie skończyło się na wyniku 37:53, który pokazał stalowcom miejsce w szeregu (Hlib 13, Nermark 10, Zetterstroem 6, Paluch 4, Flis 3, Rajkowski 1, Brzozowski 0, Dąbrowski 0 - Staszewski 12, Pedersen 12, Szombierski 11, Povazhny 9, Węgrzyk 7, Chromik 1, Pawliczek 1, Romanek 0).

Potem przyszła pora na wyjazdowe pojedynki - Stal uległa najpierw w zaległym spotkaniu Stali Rzeszów 35:55, a następnie Startowi Gniezno 34:56. Po sensacyjnej wygranej na własnym torze z tarnowską Unią 47:43 (Zetterstroem 11, Flis 10, Paluch 10, Nermark 8, Hlib 5, Rajkowski 3) w kolejnym wyjazdowym meczu - w Tarnowie - było znów "do tyłu" (31:59). Jednak szansa na awans do czołowej czwórki wciąż istniała, a jednym z głównych rywali gorzowian był Start Gniezno.

2 czerwca 2003 r. odbył się najbardziej zacięty mecz tego sezonu, ze wszystkich rozegranych przy Śląskiej. Drużyna gości dysponowała znakomitym, jak na tą ligę składem (była przed rozpoczęciem rozgrywek typowana do zajęcia pierwszego miejsca), z doskonale znanymi w Gorzowie Hućką, Łukaszewskim, Jensenem, a także rutynowanym Anderssonem, i braćmi Jabłońskimi. Gospodarze przystąpili do meczu oczywiście w "żelaznym" składzie: Flis, Rajkowski, Paluch, Nermark, Zetterstroem, Głuchy, Hlib, Brzozowski, z dużymi nadziejami na sprawienie kolejnej niespodzianki.

Zaczęło się dla gorzowian fatalnie. Flis zdefektował, a że Jensen i Łukaszewski nie mieli problemów z Rajkowskim, zrobiło się 1:5. Kolejny start gnieźnieńskiej pary (przeciwko Paluchowi i Nermarkowi) zakończył się ponownym dubletem, i po czterech gonitwach było już 9:15. Jednak zawodnicy Stali nie odpuszczali. Wykorzystując pecha gnieźnian, a przede wszystkim nerwowość co niektórych zawodników Startu (wykluczenia Anderssona, Zieji, M. Jabłońskiego) po dziewiątym biegu objęli prowadzenie (28:26), a po jedenastym prowadzili już różnicą ośmiu punktów (37:29). Finisz zawodników z Gniezna okazał się spóźniony. 4:2 w biegu trzynastym, oraz 5:1 w piętnastym, przy zaledwie remisie w przedostatniej odsłonie dnia pozwolił gościom na jedynie dwupunktową porażkę. Zwycięstwo gorzowian oznaczało z kolei dla nich znaczne zwiększenie szans na awans do "czwórki", kosztem ... gnieźniań. Punkty w tym pojedynku zdobyli: Hlib 11, Flis 9, Zetterstroem 9, Paluch 8, Nermark 7, Rajkowski 2 (dla Stali), oraz Jensen 12, Hućko 11, Andersson 7, M. Jabłoński 7, Łukaszewski 5, K. Jabłoński 1, Linette 1, Zieja 0 (dla Startu).

Do końca zasadniczej rundy spotkań gorzowianie jechali już stosując najbardziej "oszczędnościowy" z możliwych wariant. Na mecze wyjazdowe (za wyjątkiem tego w Warszawie) wystawiali skład z Paluchem, Flisem, i sześcioma, a czasem tylko pięcioma młodzieżowcami. Natomiast obcokrajowcy pojawiali się podczas spotkań w Gorzowie, gdyż tu potrzebne były jeszcze do zdobycia punkty w meczach ze Stalą Rzeszów i Kolejarzem Rawicz.

Po przegranych pojedynkach w Rybniku (27:63) i Lublinie (28:62) nastąpiły decydujące dla gorzowian momenty sezonu. Stalowcy spisali się w nich znakomicie, najpierw zwyciężając w pierwszym po ... 44 latach ligowym meczu w stolicy (ale po raz pierwszy na stadionie "Gwardii") 54:36, następnie gromiąc po niecodziennym widowisku Stal Rzeszów 60:28, i na koniec pewnie pokonując Kolejarza Rawicz 55:34.

Mecz pomiędzy Stalą Gorzów a jej imienniczką z Rzeszowa miał niesamowity przebieg, podobny jedynie do spotkania ... tych samych zespołów w 1995 r. Początkowo prowadzili nawet goście, a po ósmym biegu było zaledwie 25:23 dla gorzowian. W tym momencie jednak "Żurawi" dotknęła niezwykle pechowa seria - defekt Kuciapy, taśma Barana, wykluczenia Kuciapy i Trojanowskiego, co przy znakomitej postawie w końcówce zawodników gospodarzy spowodowało, że biegi 9.-15. zakończyły się wynikiem 35:5 (!). W całym meczu zanotowano więc rezultat 60:28, o którym nikt w połowie spotkania nie mógł nawet marzyć.

Po awansie do czołowej czwórki stalowcy nadal jeździli oszczędnościowym składem, gdyż cel w postaci utrzymania został bez problemu osiągnięty. Pustek w kasie co prawda nie było, ale postanowiono zamiast Szwedów wystawiać juniorów (których i tak w trakcie sezonu ubywało, gdyż notowali oni co jakiś czas kontuzje). Nic więc dziwnego, że rozgrywki playoff skończyły się dla gorzowian niemal samymi porażkami: 27:63 w Rybniku, 42:48 z TŻ-em Lublin, 36:53 z Unią Tarnów, i 35:55 na torze "Jaskółek". Dopiero dwie ostatnie kolejki były udane. Najpierw Stal (wzmnocniona specjalnie na ten mecz Zetterstroemem i Nermarkiem) zremisowała ze zwycięzcą ligi - RKM-em Rybnik 45:45, a później nieoczekiwanie - jadąc w "młodzieżowym" składzie wygrała z dysponującym Lee Richardsonem zespołem TŻ-u Lublin 46:43, i to na wyjeździe. Punkty w mieście nad Bystrzycą zdobyli: Paluch 13, Hlib 10, Flis 9, Rajkowski 6, Brzozowski 2, Dąbrowski 2, Głuchy 2, Śpiewanek 2.

I (II) liga
1. RKM Rybnik 20 32 +311
2. Unia Tarnów 20 29 +243
3. TŻ Lublin (b) 20 19 - 64
4. Stal Gorzów (s) 20 19 -102
5. Start Gniezno 20 23 +207
6. Stal Rzeszów 20 22 + 81
7. Kolejarz Rawicz 20 12 -190
8. WKM Warszawa (b) 20 4 -486

Kolejność spotkań:

30.03. 1 W Kolejarz Rawicz 58:32
06.04. 2 D TŻ Lublin 49:41
21.04. 4 D WKM Warszawa 54:35
28.04. 5 D RKM Rybnik 37:53
04.05. 3 W Stal Rzeszów 35:55
11.05. 6 W Start Gniezno 34:56
18.05. 7 D Unia Tarnów 47:43
25.05. 8 W Unia Tarnów 31:59
02.06. 9 D Start Gniezno 46:44
19.06. 10 W RKM Rybnik 27:63
06.07. 11 W WKM Warszawa 54:36
13.07. 12 D Stal Rzeszów 60:28
20.07. 13 W TŻ Lublin 28:62
27.07. 14 D Kolejarz Rawicz 55:34
10.08. 15 W* RKM Rybnik 27:63
24.08. 16 D* TŻ Lublin 42:48
31.08. 17 D* Unia Tarnów 36:53
07.09. 18 W* Unia Tarnów 35:55
14.09. 19 D* RKM Rybnik 45:45
21.09. 20 W* TŻ Lublin 46:43
* Pojedynki w grupie zespołów walczących o miejsca 1.-4.

Skład Stali Gorzów w sezonie 2003:
BRZOZOWSKI Kamil ( 1987 )* 12 19 0.54
DĄBROWSKI Sławomir ( 1987 )* 10 19 0.58
FLIS Robert ( 1973 ) 20 185 1.99
GŁUCHY Andrzej ( 1986 )* 4 7 0.62
HLIB Paweł ( 1986 ) 18 134 1.66
KLINGBERG Niklas ( SWE, 1973 ) 3 20 2.20
NERMARK Daniel ( SWE, 1977 ) 7 65 2.03
PALUCH Piotr ( 1970 ) 19 180 2.00
RAJKOWSKI Michał ( 1984 ) 20 77 1.04
ŚPIEWANEK Jakub ( 1984 ) 11 28 1.00
ZETTERSTROEM Magnus ( 1971 ) 11 112 2.11
* Zawodnicy, którzy zdobyli w 2003 r. licencje.

Nieźle spisywali się także gorzowianie w innych rozgrywkach mistrzowskich, zwłaszcza w kategorii juniorów. W finale Młodzieżowych IMP wystąpił Michał Rajkowski, choć zajął dopiero 15. miejsce. Popularny "Rajkes" spory sukces zanotował natomiast w toruńskim finale BK, gdzie był trzeci. Tuż za nim uplasował się Hlib, ponadto Śpiewanek zajął 11. m-ce, a Dąbrowski - 14. Pozostałe osiągnięcia padły "łupem" Pawła Hliba. Wystartował on w Mistrzostwach Europy Juniorów, zajmując ostatecznie 11. lokatę, w finale SK (4. miejsce), a także zdobył kolejne Młodzieżowe Mistrzostwo Okręgu (wyprzedzając Rajkowskiego i Śpiewanka). Także w Zachodniej Lidze Młodzieżowej Brzozowski, Dąbrowski, Głuchy, Hlib, Rajkowski i Śpiewanek, zdobywając aż 148 pkt., zdeklasowali juniorów z Zielonej Góry, Rawicza i Leszna.

Sporym wydarzeniem był także awans gorzowian do finału MPPK. Jeden z półfinałów odbył się na stadionie przy ul. Śląskiej, i nieoczekiwanie tercet Paluch (13 pkt.), Flis (6), Rajkowski (5), po zajęciu drugiego miejsca za Polonią Bydgoszcz, awansował do decydującej rozgrywki, gdzie uplasował się na szóstej pozycji. Ponadto Piotr Paluch i Robert Flis znakomicie spisywali się na torach ligi szwedzkiej, a w jednym z indywidualnych turniejów ("Karlstad Open") w pobitym polu pozostawili utytułowanych zawodników, uczestników cyklu Grand Prix.

2004

Po zakończonym sezonie przystąpiono do sporządzenia bilansu, zarówno finansowego, jak i sportowego. Okazało się, że sytuacja klubu nieco się poprawiła (m. in. zmniejszono o ponad pół miliona złotych długi KS Stal), a że do Strabagu dołączyła w roli sponsora spółka Telenet (Multimedia), toteż można było pokusić się już nie o walkę o utrzymanie się na zapleczu ekstraklasy, ale o coś więcej. Dużym plusem sezonu 2003 był również spory postęp poczyniony przez młodzieżowców, zwłaszcza Hliba i Rajkowskiego, oraz znakomita postawa będącego "objawieniem" rozgrywek, Magnusa Zetterstroema. Dodając do tego Palucha, Flisa, i pozostałych juniorów, tworzył się team, mogący w perspektywie zawalczyć nawet o 1. miejsce w rozgrywkach ligowych.

Gorzowianom nieco skomplikował "plany" regulamin, który ponownie nakazał powrócić do startów tylko jednego obcokrajowca w meczu, stąd też miejsce duetu Nermark-Klingberg w podstawowym składzie musiał zająć jakiś polski senior. Padło na wychowanka Stali, Marka Hućkę, którego po siedmiu latach startów w Gnieźnie i Łodzi postanowił ściągnąć z powrotem Stanisław Chomski. 33-letni zawodnik miał być zawodnikiem tzw. solidnej drugiej linii, przydatnym zwłaszcza na "betonowych" torach. Jak się później okazało, nie do końca spełnił on oczekiwania.

Zdecydowanym faworytem rozgrywek na zapleczu elity byli niedawni rywale Stali w walce o utrzymanie, zawodnicy gdańskiego Wybrzeża. Dla Stali Gorzów, TŻ-u Lublin, Stali Rzeszów i wzmocnionego KM-u Ostrów "zarezerwowano" walkę o drugie miejsce, premiowane udziałem w barażach. W samym Gorzowie o celach na ten sezon mówiono cicho, ale dało się wyczuć, że niezakwalifikowanie się do baraży uznane zostanie co najmniej za porażkę, jeśli nie klęskę.

Korzystna w pierwszych dniach marca aura, oraz ... lepsze niż w ostatnich trzech latach warunki finansowe klubu, spowodowały, że wreszcie stalowcy mogli porządnie przygotować się do rozgrywek ligowych. Już 16 marca gorzowianie podejmowali w meczu towarzyskim ekstraklasową Polonię Bydgoszcz, gromiąc ją aż 53:25. Dwa dni później w nieoficjalnych lubuskich derbach padł wynik 44:45, zaś 26 marca w rewanżu w Zielonej Górze było 42:48. Najwięcej punktów w tych sparringach zdobyli: Paluch 29 i Flis 26. Jeździli również: Hlib, Hućko, Rajkowski, Dąbrowski, Głuchy, Śpiewanek i Brzozowski.

Liga zaczynała się w tym roku wcześnie, bo już 28 marca. Tego dnia stalowców czekał bardzo ciężki wyjazd, do wzmocnionego Klingbergiem, Fajferem, Pietrzykiem i Jędrzejakiem zespołu z Ostrowa. Zawodnicy Stali spisali się jednak znakomicie, pewnie zwyciężając nad Ołobokiem 50:40. Punkty dla gości zdobyli: Zetterstroem 13, Paluch 10, Rajkowski 8, Flis 7, Hlib 6, Hućko 6, Dąbrowski 0.

Podobnie jak w poprzednim sezonie, układ spotkań był dla stalowców wyjątkowo korzystny, gdyż trzy następne mecze gorzowianie rozgrywali na własnym obiekcie. Nic więc dziwnego, że po ich "odjechaniu" Stal znalazła się na 1. miejscu w tabeli. Przy Śląskiej pokonane zostały kolejno: Stal Rzeszów (53:37), Start Gniezno (62:27) i TŻ Lublin (53:37). W tym ostatnim pojedynku gospodarzom nie przeszkodziła nawet kontuzja lidera - Roberta Flisa, gdyż zastępujący go w ramach tzw. zastępstwa zawodnika koledzy pojechali wyśmienicie: Zetterstroem zdobył 13 pkt., Rajkowski - 13, Paluch - 12, Hlib - 10, a ponadto Hućko - 4, oraz Głuchy - 1.

Potem stalowców dopadł kryzys. 3 maja polegli oni w meczu "na szczycie" w Gdańsku (39:51), a 30 maja dość nieoczekiwanie w Grudziądzu (aż 37:53). W międzyczasie Stal wygrała u siebie z GTŻ-em, ale tylko 49:41. Zatem przed rewanżowym spotkaniem z Wybrzeżem gorzowianie zajmowali drugie miejsce w tabeli, tracąc do gdańszczan 2 "oczka".

Spora, bo ponad 8-tysięczna widownia, oglądała 6 czerwca niezwykle emocjonujący pojedynek, będący swoistym rewanżem za pamiętne spotkania z 2002 r. Gorzowianie przystąpili do meczu w pełnym składzie, zaś goście bez Briana Kargera, którego zastąpił młody Kenneth Bjerre. Zaczęło się od remisu 3:3 w pierwszym biegu, ale potem do głosu doszli zawodnicy Wybrzeża, którzy po 4. gonitwie objęli prowadzenie 14:10. Szybko jednak nastąpiła riposta Stali, gdyż Hlib z Paluchem pokonali 5:1 parę Pecyna-Kościecha, i ponownie zrobił się remis. Ósma i dziewiąta gonitwa spowodowały "odskoczenie" gorzowian na 6 "oczek", gdyż najpierw "Zorro" i Rajkowski wygrali 4:2 z Pecyną i Kościechą, a następnie Paluch i Hlib 5:1 z Bjerre i Jabłońskim. Defekt Flisa i słaba postawa Hućki pozwoliły gdańszczanom zbliżyć się po 11. biegach ponownie na 2 punkty, ale w 12. odsłonie Hućko i Flis szybko się zrehabilitowali, gromiąc dubletem Bjerre i Jabłońskiego. Po czternastym biegu, kiedy Hlib z Flisem przywieźli kolejne 5:1, Stal mogła już świętować wygraną. Ostatecznie mecz zakończył się zasłużonym 51:39 dla gospodarzy, którzy tym samym powrócili na fotel lidera tabeli. Punkty w tym meczu zdobyli: Paluch 12, Hlib 10, Flis 8, Zetterstroem 8, Rajkowski 7, Hućko 6, Dąbrowski 0 (dla Stali), oraz Chrzanowski 12, Bjerre 10, Kościecha 6, Jabłoński 4, Stojanowski 4, Pecyna 3, Pacholak 0 (dla Wybrzeża).

W tym momencie szczęście opuściło gorzowian. Co prawda bez problemów wygrali oni w Gnieźnie 61:27, ale wyraźnie przegrali w Rzeszowie 39:51, oraz pechowo w Lublinie 42:48. Ostatni pojedynek rundy zasadniczej decydował o rozstawieniu zespołów w playoff. Stal wygrała wysoko z KM-em Ostrów 62:27, zajmując ostatecznie drugie miejsce przed ostateczną rozgrywką. Wybrzeże Gdańsk miało w tym momencie 20 pkt., i było już "jedną nogą" w ekstraklasie. Gorzowianie mieli prawo liczyć na załapanie się do baraży, gdyż z 16 pkt. zajmowali drugą lokatę, przed TŻ-em Lublin (16), oraz Stalą Rzeszów (13).

Runda playoff rozpoczęła się dla Stali bardzo pechowo. 18 lipca gorzowanie dzielnie walczyli o dwa punkty w Lublinie, ale niestety przegrali 41:46, po niezwykle nieszczęśliwym zakończeniu spotkania. Przed 15. biegiem było 43:41, ale upadki Palucha i Flisa na skutek defektów, spowodowały że zamiast 1:5 dla Stali, było 3:0 dla TŻ-u, i 46:41 w całym pojedynku.

Tydzień później Stal miała za zadanie odrobić straty w spotkaniu z Wybrzeżem na własnym torze, niestety znów nie wytrzymali presji Flis, Paluch, Hlib, a także Hućko, i skończyło się podobnie jak dwa lata wcześniej, czyli wynikiem 38:52. Po kolejnej przegranej w Rzeszowie (42:48) szanse gorzowian na baraże zostały zredukowane do minimum, a ostatecznie przekreśliła je kolejna pechowa porażka z rzeszowianami w Gorzowie (43:46). Końcówka sezonu była znów ponura. Kibice oglądali jeszcze m. in. ledwo zremisowany pojedynek z TŻ-em Lublin 45:45, oraz kolejną porażkę - w Gdańsku (aż 31:57). Nikt nie potrafił wytłumaczyć, jak to się stało, że po raz "enty" gorzowscy żużlowcy w decydującej fazie rozgrywek nie wygrali ani meczu, zdobywając ledwie 1 pkt. w sześciu spotkaniach ...

I (II) liga (runda zasadnicza)
1. Wybrzeże Gdańsk (s) 12 20 +247
2. Stal Gorzów 12 16 +120
3. TŻ Lublin 12 16 + 30
4. Stal Rzeszów 12 13 + 10
5. GTŻ Grudziądz (b) 12 11 + 11
6. KM Ostrów (b) 12 8 - 60
7. Start Gniezno 12 0 -358

Kolejność spotkań rundy zasadniczej:

28.03. 1 W KM Ostrów 50:40
04.04. 2 D Stal Rzeszów 53:37
12.04. 3 - pauza -
18.04. 4 D Start Gniezno 62:27
25.04. 5 D TŻ Lublin 53:37
03.05. 6 W Wybrzeże Gdańsk 39:51
16.05. 7 D GTŻ Grudziądz 49:41
30.05. 8 W GTŻ Grudziądz 37:53
06.06. 9 D Wybrzeże Gdańsk 51:39
13.06. 10 W TŻ Lublin 42:48
20.06. 11 W Start Gniezno 61:27
27.06. 12 - pauza -
04.07. 13 W Stal Rzeszów 39:51
11.07. 14 D KM Ostrów 62:27

I (II) liga (runda playoff)
1. Wybrzeże Gdańsk (s) 18 28 +316
2. TŻ Lublin 18 23 + 16
3. Stal Rzeszów 18 21 + 13
4. Stal Gorzów 18 17 + 66

Kolejność spotkań rundy playoff:

18.07. 15 W TŻ Lublin 41:46
25.07. 16 D Wybrzeże Gdańsk 38:52
08.08. 17 W Stal Rzeszów 42:48
22.08. 18 D Stal Rzeszów 43:46
29.08. 19 D TŻ Lublin 45:45
19.09. 20 W Wybrzeże Gdańsk 31:57

Kadra Stali Gorzów w sezonie 2004:
BRZOZOWSKI Kamil ( 1987 ) 10 17 1.09
DĄBROWSKI Sławomir ( 1987 ) 8 6 0.37
FLIS Robert ( 1973 ) 17 128 1.82
GŁUCHY Andrzej ( 1986 ) 5 4 0.33
HLIB Paweł ( 1986 ) 18 178 2.07
HUĆKO Marek ( 1971 ) 18 84 1.37
NERMARK Daniel ( SWE, 1977 ) 1 6 2.25
PALUCH Piotr ( 1970 ) 17 154 1.93
RAJKOWSKI Michał ( 1984 ) 15 99 1.58
ZETTERSTROEM Magnus ( 1971 ) 15 162 2.17
KOZDRAŚ Marcin ( 1987 )* -
* Zawodnik ten w 2004 r. uzyskał licencję.

Był to więc zdecydowanie stracony rok, jeśli chodzi o rozgrywki ligowe. Miała być walka o awans, skończyło się na czwartym miejscu. Miało być szkolenie młodzieży, ale z powodu walki o wysokie lokaty ich starty w meczach zostały ograniczone do minimum (nie licząc duetu Hlib-Rajkowski). Zatem nie zrealizowano tak naprawdę żadnych celów, a że po sezonie wycofały się ze sponsorowania Strabag i Telenet, gorzowski żużel znów wrócił do punktu, w którym był na przełomie 2002/03 roku.

Nieco lepiej było jedynie w niektórych mistrzowskich rozgrywkach, tak indywidualnych, jak i drużynowych. Paweł Hlib startował w MEJ (gdzie zajął 7. miejsce) oraz IMŚJ (gdzie w finale był rezerwowym). Ponadto dzięki dobrej postawie w lidze gorzowski młodzieżowiec awansował do finału ZK, gdzie w silnej stawce był jedenasty. "Hipek" uplasował się także na drugiej pozycji w BK, oraz na ósmej - w MIMP. Michał Rajkowski był z kolei w finałach dwóch imprez indywidualnych: w SK zajął 14. m-ce, a w MIMP - 13. Zdobył też Młodzieżowe Mistrzostwo Okręgu, a z kolegami ze Stali (Dąbrowskim, Głuchym i Brzozowskim) 1. lokatę w cyklu zawodów o mistrzostwo Zachodniej Ligi Młodzieżowej.

Największym sukcesem Stali w 2004 roku był srebrny medal MDMP, który wywalczyli Hlib, Rajkowski i Brzozowski, w finale rozegranym 3 października w Tarnowie. Spore osiągnięcia zanotował także Piotr Paluch, awansując po raz pierwszy od ... 11 lat do finału IMP, a ponadto zdobywając z zespołem VMS Elit Vetlanda Drużynowe Mistrzostwo Szwecji.

2005

Po zakończeniu sezonu 2004, działacze Stali opracowali i wydali piękny dokument pod nazwą "Powrót legendy". W myśl ich strategii powrót drużyny do ekstraklasy, a następnie ... złoty medal Drużynowych Mistrzostw Polski w 2007 r. miał być osiągnięty w sposób łatwy i przyjemny. Gdy jednak pod koniec roku ze sponsorowania wycofała się spółka Multimedia, stalowcom znów zajrzało w oczy widmo rozwiązania klubu i zgłoszenia drużyny pod nowym szyldem do rozgrywek II (III) ligi. Jeszcze na początku grudnia szefostwo Stali liczyło na otrzymanie od Multimedii "okrągłego" miliona zł. Jednak prezes tej firmy nie otrzymał pozwolenia Rady Nadzorczej na finansowe zaangażowanie się w gorzowski żużel. Mimo zwrotu w sytuacji klubu, działacze postanowili zagrać va banque. Do współpracy namówili znanego gorzowskiego biznesmena, Zdzisława Kałamagę (właściciela sieci Mars RTV AGD), który natychmiast zadeklarował pół miliona zł., a następnie obiecał kolejne pół, potem półtora i ... tytuł mistrza Polski w 2007 r.

"Dobrze poinformowani" przytomnie zauważali, że firma Mars ma ogromne problemy finansowe, związane z tzw. przeinwestowaniem, ale "piękny sen" trwał w Gorzowie w najlepsze. Balon oczekiwań został nadmuchany do tego stopnia, że na przedsezonowej prezentacji drużyny, Paweł Hlib deklarował, że "wszystkich zgnieciemy", a prezes zapowiadał pozostawienie na wszystkich stadionach, na których będzie gościć Stal, "marsjańskiego krajobrazu".

Skład drużyny zmienił się w sposób dość znaczący. Mało skutecznego Marka Hućkę wymieniono na powracającego po ... 12 latach do Gorzowa, 35-letniego Jarosława Łukaszewskiego, który nieźle spisywał się w poprzednim sezonie w barwach ekipy z Grudziądza. Pożegnano się z "gorzowskimi" Szwedami, kontraktując w to miejsce angielskiego fightera - mistrza świata A.D. 2000 - Marka Lorama, oraz na cztery pierwsze mecze sezonu, jako jego zmiennika - Duńczyka Kennetha Bjerre. W trakcie rozgrywek, na tzw. mały kontrakt ściągnięto jeszcze z Gdańska doświadczonego wychowanka trenera Chomskiego z Piły, Krzysztofa Pecynę, z kolei zmienili "klimat" niektórzy młodzieżowcy - Dąbrowski na nadmorski (Wybrzeże Gdańsk), a Głuchy na pomorski (GTŻ Grudziądz).

Biorąc pod uwagę tzw. papierowy skład, oraz średnie biegopunktowe, stalowcy powinni byli wygrać ligę "w cuglach". Teamowi w składzie: Loram, Paluch, Łukaszewski, Hlib, Flis, Rajkowski, Brzozowski, miały zagrażać przede wszystkim KM Ostrów i Stal Rzeszów. Spadkowicz - RKM Rybnik - poniósł zbyt duże straty kadrowe, by można było go zaliczać do grona kandydatów do awansu.

Przed rozpoczęciem ligi stalowcy rozegrali cztery sparringi - po dwa z ekstraligowymi zespołami z Zielonej Góry (53:37 i 44:46) i Gdańska (44:46 i 23:67). Wykazały one dobre przygotowanie drużyny do sezonu. Hlib zdobył w nich 32 pkt., Łukaszewski 27, Rajkowski 27, Brzozowski 26, Paluch 24, Flis 12, Głuchy 12, a Marcin Kozdraś 4.

10 kwietnia stalowców spotkał jednak w Ostrowie "zimny prysznic". Słaba postawa Flisa (2 pkt.), Łukaszewskiego (3), oraz Hliba (5) spowodowała dość wysoką porażkę z zespołem KM-u (39:51). Od tego sezonu wprowadzono ponadto wzorem ligi angielskiej tzw. punkty bonusowe, zatem w rewanżu gorzowianie musieli wygrać różnicą 13 "oczek", by zainkasować w dwumeczu 3 pkt.

Tydzień później zespół Stali miał "roznieść w pył" rybnicki RKM. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Gorzowianie męczyli się okrutnie, i tylko dzięki znakomitej postawie młodzieżowców - Hliba i Rajkowskiego (5:1 w 14. gonitwie dnia), oraz niemal bezbłędnej jeździe Palucha ledwo zwyciężyli 47:43 (Paluch 12, Rajkowski 10, Hlib 9, Bjerre 8, Łukaszewski 3, Brzozowski 3, Flis 2 - Povazhny 10, Chromik 8, Czerwiński 7, Iversen 7, Druchniak 6, Szombierski 5, Szczyrba 0).

22 kwietnia odbył się zaległy pojedynek 1. rundy DM I ligi. Do Gorzowa zjechał tym razem przeciętny zespół GTŻ-u Grudziądz, a gorzowianie niestety dostroili się do poziomu rywala, odnosząc ledwie 2-punktowe zwycięstwo (46:44). O wygraną było jeszcze trudniej niż w spotkaniu z Rybnikiem, gdyż dopiero ostatni bieg, w którym Paluch i Flis skutecznie odpierali ataki Pawła Staszka, przesądził o ostatecznym wyniku. Zespół Stali znów zaprezentował się niezwykle nierówno: Flis zdobył 10 pkt., Paluch 9, Hlib 8, Łukaszewski 6, Bjerre 5, a Rajkowski i Brzozowski po 4. W ekipie GTŻ-u punktowali z kolei: Gjedde 16, Staszek 12, Fijałkowski 9, Knapp 6, Barański 1, Kempiński 0, Czechowski 0.

W tym momencie nastąpiła jednak metamorfoza Stali. Najpierw gorzowianie po ciężkim boju wywieźli niezwykle cenne punkty z Rzeszowa (kolejne 46:44), a następnie, po wzmocnieniu składu Pecyną, i powrocie kontuzjowanego Lorama, odnieśli kolejnych siedem wygranych z rzędu: z Kolejarzem Opole (dom) 61:29, TŻ-em Lublin (wyjazd) 50:40, KSŻ-em Krosno (d) 64:26, TŻ-em (d) 65:25, KSŻ-em (w) 46:44, Kolejarzem (w) 57:33, i Stalą Rzeszów (d) 48:42.

Spotkanie pomiędzy żółto-niebieskimi a ekipą z Rzeszowa, rozegrane 26 czerwca, było niezwykle zacięte. W pierwszym biegu gospodarze mieli sporo szczęścia, gdyż upadł Stachyra, i zamiast 5:1 dla gości, skończyło się na powtórce gonitwy i 4:2 dla gorzowian. Potem kibice oglądali dynamiczne szarże Lorama i Palucha, oraz zaciętą walkę pomiędzy rutyniarzami obu ekip: Flisem, Łukaszewskim, Pecyną z jednej strony, i Maxem, Śledziem, Rempałą, oraz Kuciapą - z drugiej. Do ósmej gonitwy gorzowianie utrzymywali bezpieczny dystans czterech punktów przewagi (26:22), którą w biegu numer 9. jeszcze powiększyli, po dublecie Pecyny i Flisa w pojedynku z Miesiącem i Śledziem. W tym momencie mecz praktycznie się już rozstrzygnął, gdyż rzeszowian stać było już tylko na cztery remisy, i 5:1 w ostatnim biegu dnia. Ostatecznie spotkanie "na szczycie" zakończyło się rezultatem 48:42, i trzema kolejnymi punktami na koncie gorzowskiej Stali, dla której punktowali: Paluch 11, Loram 10, Hlib 9, Pecyna 9, Łukaszewski 4, Flis 3, Brzozowski 2. W ekipie "Żurawi" klasą dla siebie był Max - 14 pkt., "swoje" zrobił też Kuciapa - 11. Pozostali wyraźnie zawiedli: Śledź 7, T. Rempała 5, Miesiąc 4, Stachyra 1, Baran 0.

3 lipca przerwana została znakomita passa Stali, bowiem gorzowianie nieoczekiwanie przegrali z RKM-em Rybnik 40:50. Nie miało to jednak wpływu na pozycję żółto-niebieskich po rundzie zasadniczej, bowiem utrzymali oni do końca fotel lidera po dwóch punktach zdobytych z KM-em Ostrów (47:43) i trzech "oczkach" wywalczonych w Grudziądzu (46:43). W tych dwóch ostatnich kolejkach formą błysnął szczególnie Michał Rajkowski. Niestety, popularny "Rajkes" na jednym z treningów doznał przykrej kontuzji kolana. Sytuacja gorzowskiej drużyny nieco się skomplikowała, ale nikt nie dopuszczał do siebie myśli, że lider tabeli może przegrać awans w rundzie playoff, do której przystępował z uprzywilejowanej pozycji.

Stalowcy wystartowali do playoff po około miesiącu przerwy, gdyż byli "zwolnieni" z ćwierćfinału. Kierownictwo klubu nie pokusiło się o rozegranie jakichś sparringów, w zamian trener Chomski, miast przygotowywać zespół, zajął się prowadzeniem kadry narodowej, i "kombinowaniem" z nową nawierzchnią gorzowskiego toru na półfinał playoff. Srodze się to później zemściło.

Półfinał playoff w Ostrowie z tamtejszym KM-em układał się dla gorzowian do 12. biegu całkiem dobrze. Stalowcy "tradycyjnie" wygrali bieg młodzieżowy 5:1, a potem "kontrolowali" sytuację, nie dając gospodarzom okazji na odskoczenie na więcej niż 2 punkty. Jeszcze na cztery wyścigi przed końcem spotkania był remis, ale wtedy nastąpiła czarna seria gorzowian, którzy przegrali kolejno 1:5, 1:5, 2:4, i cały mecz 40:50. Awans do finału playoff stanął pod dużym znakiem zapytania.

4 września 2005 r. na gorzowski stadion przybył nadkomplet widzów. Stalowcy mieli bez problemu odrobić straty, bowiem liczono, że w samych gonitwach młodzieżowych gospodarze "nadrobią" ok. 8 "oczek", a byli jeszcze Paluch, Loram, Pecyna ...

Zaczęło się zgodnie z planem. Hlib z Brzozowskim zdeklasowali Piaszczyńskiego i Liberskiego, i stadion zaczął świętować. Szybko jednak kibiców "uciszyli" Jędrzejak, który pokonał mocny duet Loram-Łukaszewski, a szczególnie Węgrzyk ze Szczepaniakiem, którzy "powieźli" na 5:1 Pecynę i Flisa. Potem Paluch przegrał z Peterem Karlssonem, a Hlib i Pecyna z Jędrzejakiem, i stalowcom zajrzało w oczy widmo klęski. Dramat nastąpił w wyścigach 8.-10., kiedy to goście wygrali kolejno: 5:1, 4:2 i 4:2. Iskierka nadziei pojawiła się po dwóch podwójnych zwycięstwach (Hliba i Lorama, a następnie Hliba i Pecyny), kiedy to na tablicy wyników pojawił się rezultat 37:35. Gorzowianom do awansu potrzebne było w tym momencie zdobycie 14 "oczek" w trzech ostatnich wyścigach, jednak te marzenia wybili z głowy kibicom miejscowych Peter Karlsson i ... Piotr Dym, którzy pokonali 5:1 osamotnionego po wykluczeniu Palucha Łukaszewskiego. Przed 14. biegiem doszło więc na stadionie do gorszących zajść, gdyż zdesperowani i sfrustrowani fani Stali ... spalili własną flagę, a potem wszczęli burdy między sobą, i na koniec zdewastowali kilka samochodów kibiców z Ostrowa. Ten brzydki mecz zakończył się rezultatem 42:48 (Hlib 13, Loram 11, Pecyna 6, Paluch 5, Brzozowski 4, Łukaszewski 3, Flis 0 - Karlsson 11, Jędrzejak 11, Węgrzyk 9, Dym 8, Szczepaniak 6, Piaszczyński 3, Liberski 0), a już następnego dnia praktycznie "pogoniono" z Gorzowa tzw. kozłów ofiarnych, tj. Flisa i Łukaszewskiego. Atmosfera w gorzowskim żużlu znów stała się niezwykle ponura.

Do rozegrania pozostały jeszcze pojedynki o 3. miejsce w końcowej tabeli. Zdruzgotani i zrezygnowani stalowcy nie podjęli nawet walki z RKM-em, przegrywając 37:52 w Rybniku, i 39:50 w Gorzowie. Tak więc kolejny sezon z rzędu zakończył się klapą, i serią porażek w decydującej fazie rozgrywek. Zaczęło to już być nawet dla najzagorzalszych kibiców niezwykle nudne ...

I (II) liga (runda zasadnicza)
1. Stal Gorzów 14 29 +145
2. RKM Rybnik (s) 14 28 +231
3. Stal Rzeszów 14 25 +147
4. KM Ostrów 14 25 +203
5. GTŻ Grudziądz 14 15 - 49
6. TŻ Lublin 14 9 -221
7. KSŻ Krosno (b) 14 7 -180
8. Kolejarz Opole (b) 14 2 -276

Kolejność spotkań rundy zasadniczej:

10.04. 2 W KM Ostrów 39:51
17.04. 3 D RKM Rybnik 47:43
22.04. 1 D GTŻ Grudziądz 46:44
24.04. 4 W Stal Rzeszów 46:44
01.05. 5 D Kolejarz Opole 61:29
20.05. 7 W TŻ Lublin 50:40
22.05. 6 D KSŻ Krosno 64:26
29.05. 8 D TŻ Lublin 65:25
05.06. 9 W KSŻ Krosno 46:44
19.06. 10 W Kolejarz Opole 57:33
26.06. 11 D Stal Rzeszów 48:42
03.07. 12 W RKM Rybnik 40:50
17.07. 13 D KM Ostrów 47:43
24.07. 14 W GTŻ Grudziądz 46:43

I (II) liga
1. Stal Rzeszów
2. KM Ostrów
3. RKM Rybnik (s)
4. Stal Gorzów
5. GTŻ Grudziądz
6. TŻ Lublin
7. KSŻ Krosno (b)
8. Kolejarz Opole (b)

Kolejność spotkań rundy playoff:
21.08. - W* KM Ostrów 40:50
04.09. - D* KM Ostrów 42:48
11.09. - W^ RKM Rybnik 37:52
25.09. - D^ RKM Rybnik 39:50
* Spotkania półfinału playoff.
^ Spotkania o 3. miejsce w lidze.

Skład Stali Gorzów w sezonie 2005:
BJERRE Kenneth ( DEN, 1984 ) 4 34 1.76
BRZOZOWSKI Kamil ( 1987 ) 14 51 1.39
FLIS Robert ( 1973 ) 16 77 1.56
HLIB Paweł ( 1986 ) 16 137 1.95
HUĆKO Marek ( 1971 ) -
KOZDRAŚ Marcin ( 1987 ) 2 0 0.00
LORAM Mark ( ENG, 1971 ) 7 70 2.24
ŁUKASZEWSKI Jarosław ( 1970 ) 18 126 1.84
PALUCH Piotr ( 1970 ) 18 168 1.96
PECYNA Krzysztof ( 1978 ) 14 114 1.92
RAJKOWSKI Michał ( 1984 ) 14 83 1.90
SZEWCZYKOWSKI Adrian ( 1989 )* 3 0 0.00
* Zawodnik, który uzyskał w 2005 r. licencję.

Mimo fatalnego zakończenia sezonu ligowego, rok 2005 przyniósł sporo osiągnięć w innych imprezach mistrzowskich. Paweł Hlib był bardzo blisko medalu w IMŚJ i MEJ, lecz w obu finałach uplasował się na 4. pozycji. "Hipek" (a także Kamil Brzozowski) uczestniczył ponadto w premierowej edycji Drużynowych Mistrzostw Świata Juniorów, lecz z powodu kontuzji stracił niestety szansę zdobycia z reprezentacją Polski złotego medalu.

Po raz drugi z rzędu Piotr Paluch znakomicie spisywał się w eliminacjach IMP, awansując do rozgrywanego w Tarnowie finału. Tym razem skończyło się jednak "tylko" na 15. lokacie. Popularny "Bolo" awansował także z kolegami z zespołu do finału MPPK, gdzie stalowcy (Pecyna, Paluch, Hlib) zajęli ostatecznie 6. m-ce.

26 maja w Gorzowie odbył się finał MMPPK. Spory sukces odnieśli gospodarze, zdobywając brązowy medal w składzie: Hlib, Rajkowski, Brzozowski. Gdyby nie pierwszy nieudany wyścig (remis 3:3 ze słabiutkim GTŻ-em), prawdopodobnie mistrzostwo trafiłoby do Stali, a tak triumfowała Unia Leszno, przed Unią Tarnów.

W finale MDMP gorzowianie też liczyli na medal, ale tuż przed finałem kontuzji doznali Hlib i Rajkowski, stąd też Kamil Brzozowski, Marcin Kozdraś i Adrian Szewczykowski zajęli "tylko" 6. miejsce. Ponadto Paweł Hlib był drugi w "Brązowym Kasku", Rajkowski - szesnasty w SK, a Brzozowski - dziewiąty w BK, oraz trzeci w Młodzieżowych Mistrzostwach Okręgu. Nieźle spisywał się po raz kolejny na torach szwedzkiej Ekstraligi Piotr Paluch, zdobywając z VMS Elit Vetlanda kolejny medal, tym razem srebrny.

4 czerwca 2005, po czterech latach przerwy, rozegrano w końcu kolejny Memoriał Edwarda Jancarza. Na starcie stanęła doborowa stawka zawodników z czołówki Grand Prix, oraz liderzy Stali Gorzów. Zwyciężył gorąco witany nad Wartą Jason Crump, drugi był Rune Holta, a trzeci Leigh Adams. Najlepszy z gorzowian - Mark Loram - zajął 12. m-ce, Paluch był 13., Hlib - 14., Brzozowski - 15., a Rajkowski - 16. Mieli więc okazję się przekonać gorzowscy kibice, jak daleko ich zawodnikom brakuje do światowej i krajowej elity.

2006

Fatalne zakończenie sezonu 2005 spowodowało, że gorzowski żużel po raz kolejny znalazł się "na zakręcie". Po raz pierwszy od 2002 r. żadna firma nie wykupiła drugiego członu nazwy, i praktycznie KS Stal stał się klubem finansowanym w głównej mierze z miejskich pieniędzy. Dotacje z budżetu miasta, plus dochody ze sprzedaży biletów, i wpływy z reklam (mniejsze niż w ubiegłych latach) dawały łącznie ok. 2-milionowy budżet. Nie było więc szans na żadne wzmocnienia składu, a co gorsza, z zespołu ubył Paweł Hlib, który postanowił spróbować w końcu swoich sił w Ekstralidze, i przeniósł się do Unii Tarnów.

W ogóle w Gorzowie nastąpiła kadrowa rewolucja. Miała na nią wpływ decyzja PZMot., który "uwolnił" rynek dla zawodników zagranicznych, dopuszczając możliwość ich nieograniczonego niemal zatrudniania. KS Stal, z racji geograficznego położenia miasta, sięgnęła, jak to dawniej często bywało, po zaciąg ze Skandynawii. Wrócili więc do Gorzowa startujący w ostatnich sezonach w innych klubach: Niklas Klingberg (Stal Rzeszów), Joonas Kylmaekorpi (TŻ Lublin), oraz Daniel Nermark (po kontuzji). Ponadto zakontraktowano Szweda Davida Ruuda (poprzednio Polonia Piła), oraz kilka "wynalazków" - Kima Janssona, juniorów Thomasa Jonassona i Sebastiana Bengtssona, a także Roberta Johanssona. Dwaj ostatni jednak w ogóle nie pojawili się w tym roku w barwach Stali.

Wrócili także do Gorzowa z wypożyczeń juniorzy: Dąbrowski i Głuchy. "W świat" powędrowali za to oprócz Hliba: Bjerre (Atlas Wrocław), Flis (Kolejarz Opole), Hućko i Kozdraś (Orzeł Łódź), Loram (Unia Leszno), oraz Pecyna (Start Gniezno). Zmiana nastąpiła także na stanowisku prezesa klubu, bowiem pałeczkę po Mariuszu Guzendzie przejął wiceprezes Władysław Komarnicki.

Przygotowania do sezonu zakończyły występy w towarzyskich sparringach. Z powodu złośliwej aury, dwa z nich odwołano i przełożono na przełom kwietnia i maja, udało się za to rozegrać mecze z: Polonią Bydgoszcz (42:48) i Unią Tarnów (47:42), oraz rewanż w Bydgoszczy (25:65). W testmeczach tych punktowali: Paluch 28, Ruud 17, Rajkowski 16, Głuchy 14, Dąbrowski 13, Łukaszewski 12, Jansson 10, Brzozowski 3, Szewczykowski 1.

Kalendarz rozgrywek był dla Stali dosyć trudny. Pierwsze trzy pojedynki gorzowianie rozgrywali bowiem z zespołami mierzącymi w awans, lub co najmniej pierwszą "trójkę". Toteż zgodnie z przewidywaniami stalowcy nie zdobyli w nich żadnych punktów, ulegając kolejno: w Gnieźnie Startowi (36:54 - znakomita postawa Ruuda - 15 pkt., i Klingberga - 13, za to tragiczna Kylmaekorpiego - 3, oraz Palucha i Łukaszewskiego - 0), a następnie u siebie zespołowi z Ostrowa (40:50 - kompromitujący występ Nermarka), i w trzeciej rundzie spotkań w derbowym pojedynku w Zielonej Górze 41:48.

Spotkanie ZKŻ - Stal miało stuprocentowego faworyta. Byli nim gospodarze, którzy dysponowali doświadczonym składem, z Walaskiem, Okoniewskim, Staszewskim, Sucheckim, Lindgrenem i Laukkanenem. Jednak od początku mecz był niezwykle wyrównany, gdyż Ruud, Klingberg, a przede wszystkim Kylmaekorpi w parze z Głuchym stawiali zacięty opór żużlowcom "Myszki Miki". Kiedy tylko gospodarze odskoczyli na kilka punktów, zaraz gorzowianie kontrowali. Tak było do 14. biegu. Wtedy to sprawy "w swoje ręce" wziął sędzia spotkania, wykluczając z gonitwy Palucha, i zamiast 5:1 dla Stali zrobiło się 3:2 dla ZKŻ. Ostatni bieg "naładowani" gestem arbitra Walasek z Okoniewskim zwyciężyli podwójnie, i skończyło się na 48:41 dla zielonogórzan. Punkty w tym pojedynku zdobyli: Walasek 14, Okoniewski 12, Laukkanen 8, Lindgren 7, Suchecki 4, Staszewski 3, Kasprowiak 0, Wolbert 0 - dla ZKŻ-u; Głuchy 11, Kylmaekorpi 10, Ruud 8, Klingberg 6, Paluch 3, Rajkowski 2, Brzozowski 1 - dla Stali.

Pierwsze zwycięstwo odniósł zespół gorzowski 30 kwietnia, pokonując nieobliczalny TŻ Lublin 52:37. Po raz kolejny nieźle pojechali Klingberg (12 pkt.), Kylmaekorpi (11), i Głuchy (10). W drużynie gości wystąpiło natomiast kilku "starych znajomych", w komplecie ... przywitanych gwizdami - Louis (12), Brhel (6), oraz Świst (2).

Wygrana z "Koziołkami" dała początek serii niezłych występów Stali. Gorzowianie pokonali bowiem kolejno: KSŻ Krosno 65:25 (Ruud 11, Rajkowski 11, Łukaszewski 10, Kylmaekorpi 10), GTŻ w Grudziądzu w niewiarygodnie wysokim stosunku 66:24 (Ruud 13, Klingberg 13, Kylmaekorpi 13, Paluch 7, Głuchy 7, Łukaszewski 6, Brzozowski 4, Rajkowski 3), a potem w rewanżu grudziądzan 51:39, i krośnian 49:41.

W międzyczasie doszło do niecodziennego wydarzenia. Podczas podróży na rundę kwalifikacyjną MEJ w rosyjskim Togliatti, zatrzymani na kilkanaście godzin z powodów "papierkowych" zostali Kamil Brzozowski, Sławomir Dąbrowski, oraz trener Stanisław Chomski.

Potem skład Stali zaczął się "sypać". Kilku zawodników zagranicznych uległo kontuzjom, i nawet jeśli wrócili na tor, to nie byli jeszcze w pełni formy. 25 czerwca w Lublinie Stal nie obroniła nawet "bonusa", przegrywając aż 34:56, a symbolem niemocy gorzowian stał się jeden z ostatnich biegów, w którym to Daniel Jeleniewski doścignął mimo ponad 100 metrów straty po pierwszym okrążeniu, Sławomira Dąbrowskiego.

Do derbowego pojedynku z ZKŻ-em Stal przystąpiła już z Ruudem i Klingbergiem, a także debiutantem Kimem Janssonem, ale bez popularnego "Kylmy", za którego zastosowano zastępstwo zawodnika. Liczono na wygraną w tym prestiżowym spotkaniu, i pierwsze wyścigi wskazywały, że tak się rzeczywiście stanie. Było kolejno 5:1, 5:1, 4:2, i 14:4 po trzech gonitwach. Potem jednak zaskoczeni początkowo torem "falubazy" szybko zaczęli dopasowywać motocykle, i mecz się wyrównał. W drużynie gorzowskiej za to, przestali w zasadzie jechać wszyscy zawodnicy, poza niezawodnym liderem zespołu w tym sezonie, Davidem Ruudem. Niestety, w ostatnim pojedynku dnia Szwed uległ Walaskowi, co przy trzeciej lokacie Hamilla, i czwartej Klingberga pozwoliło ZKŻ-owi wygrać tą gonitwę 4:2, i doprowadzić ostatecznie do remisu 45:45. Punkty w tym meczu zdobywali: Ruud 17, Klingberg 9, Paluch 8, Jansson 4, Głuchy 4, Rajkowski 2, Dąbrowski 1 (Stal), oraz Walasek 15, Okoniewski 8, Hamill 8, Lindgren 7, Suchecki 5, Staszewski 2, Zengota 0 (ZKŻ).

W 13. rundzie spotkań doszło do ciekawego wydarzenia w Ostrowie. Awizowany na ten mecz Kim Jansson spóźnił się, toteż wystartował dopiero od drugiej serii wyścigów. Mimo tego był on najlepszym zawodnikiem Stali i całego pojedynku, zdobywając 14 pkt. Dzięki temu stalowcy o mały włos nie sprawili sensacji, przegrywając z liderem tabeli zaledwie 42:48.

W ostatnim spotkaniu rundy zasadniczej stalowcy bez żadnych problemów rozgromili Start Gniezno 62:26, inkasując cenne 3 ligowe "oczka". Trzeba jednak przyznać, że tak zdziesiątkowanego rywala dawno przy Śląskiej nie oglądano. Gnieźnianie nie dość, że przyjechali w szóstkę, to jeszcze kontuzji doznali Adrian Gomólski, a potem Dariusz Staniszewski, i z zespołem gospodarzy rywalizowali jedynie ... Dawid Cieślewicz, Łukasz Jankowski, Krzysztof Pecyna, i Tobias Busch.

Niestety, jak to często bywa w takim "nudnym" meczu, doszło w trakcie spotkania do przykrej kontuzji, której doznał David Ruud, po makabrycznie wyglądającym upadku z winy Łukasza Jankowskiego. Szwed ostatecznie "tylko" złamał nogę, ale wiadomo było, że już do końca sezonu nie wystąpi, a może nawet i zakończy karierę żużlową.

Po tej kontuzji zespół Stali został więc ponownie poważnie osłabiony. Cóż z tego, że wrócili Kylmaekorpi i Klingberg, jak nie byli jeszcze w pełni formy, a Andrzej Głuchy po stracie najlepszych silników nie prezentował już wiosennej dyspozycji ... Stąd też końcówka sezonu piąty raz z rzędu była dla gorzowian katastrofalna. 20 sierpnia z dwoma punktami z Gorzowa wyjechał Start Gniezno (43:47), który niedawno ledwo uzbierał tu 26 "oczek", a tydzień później również ZKŻ Zielona Góra (40:49 - pierwsza wygrana zielonogórzan nad Wartą od piętnastu lat).

Szczytem wszystkiego była żenująca postawa gorzowskiego zespołu w Zielonej Górze, gdzie uległ on "Myszom" w nienotowanym dotychczas między tymi ekipami stosunku 21:69 (!). Potem była jeszcze 24-punktowa klęska na własnym torze z KM-em Ostrów, oraz kolejne "baty" w Gnieźnie (także 33:57). Końcówkę sezonu gorzowianie przyjęli z dużą ulgą ...

I (II) liga
1. ZKŻ Zielona Góra (s) 18 37 +324
2. KM Ostrów 18 37 +262
3. Start Gniezno (b) 18 24 - 35
4. Stal Gorzów 18 16 - 48
5. TŻ Lublin 16 17 - 23
6. GTŻ Grudziądz 16 10 -205
7. KSŻ Krosno 16 8 -275

Kolejność spotkań:

09.04. 1 W Start Gniezno 36:54
17.04. 2 D KM Ostrów 40:50
23.04. 3 W ZKŻ Zielona Góra 41:48
30.04. 4 D TŻ Lublin 52:37
03.05. 5 - pauza -
07.05. 6 D KSŻ Krosno 65:25
28.05. 7 W GTŻ Grudziądz 66:24
11.06. 8 D GTŻ Grudziądz 51:39
15.06. 9 W KSŻ Krosno 49:41
18.06. 10 - pauza -
25.06. 11 W TŻ Lublin 34:56
02.07. 12 D ZKŻ Zielona Góra 45:45
14.07. 13 W KM Ostrów 42:48
30.07. 14 D Start Gniezno 62:26
13.08. 15 W* KM Ostrów 30.5:59.5
20.08. 16 D* Start Gniezno 43:47
27.08. 17 D* ZKŻ Zielona Góra 40:49
10.09. 18 W* ZKŻ Zielona Góra 21:69
15.09. 19 D* KM Ostrów 33:57
24.09. 20 W* Start Gniezno 33:57
* Pojedynki w grupie zespołów walczących o miejsca 1.-4.

Skład Stali Gorzów w sezonie 2006 wyglądał następująco:
BENGTSSON Sebastian ( SWE, 1985 ) -
BRZOZOWSKI Kamil ( 1987 ) 8 23 1.33
DĄBROWSKI Sławomir ( 1987 ) 8 18 0.76
GŁUCHY Andrzej ( 1986 ) 17 89 1.38
JANSSON Kim ( SWE, 1981 ) 8 62.5 1.50
JOHANSSON Robert ( SWE, 1972 ) -
JONASSON Thomas ( SWE, 1988 ) 1 3 0.60
KLINGBERG Niklas ( SWE, 1973 ) 13 122 1.97
KYLMAEKORPI Joonas ( FIN, 1980 ) 10 87 1.76
ŁUKASZEWSKI Jarosław ( 1970 ) 11 55 1.54
MIKORSKI Mateusz ( 1989 )* 1 0 0.00
NERMARK Daniel ( SWE, 1977 ) 1 0 0.00
PALUCH Piotr ( 1970 ) 18 144 1.70
RAJKOWSKI Michał ( 1984 ) 15 55 1.28
RUUD David ( SWE, 1980 ) 11 119 2.27
SZEWCZYKOWSKI Adrian ( 1989 ) 5 6 1.00
ŚPIEWANEK Jakub ( 1984 ) -
ZMARZLIK Paweł ( 1990 )* -
* Zawodnicy, którzy zdali w 2006 r. licencje.

Zawodnicy gorzowskiej Stali nie zanotowali w tym roku niemal żadnych osiągnięć. Po odejściu Pawła Hliba, zmalały wydatnie szanse na dobre rezultaty w kategorii juniorów, i tak też się stało. Żaden z młodzieżowców Stali nie awansował do rozgrywek o IMŚJ, mimo że finał krajowych eliminacji odbywał się w Gorzowie (Brzozowski był IX, Głuchy - XIII, a Dąbrowski - XIV). W MDMP stalowcy ulegli w grupie 9-ma małymi punkcikami Unii Leszno, i nie zakwalifikowali się do finału. Podobnie nieudane były starty w MMPPK, a także w rozgrywkach seniorskich - między innymi w półfinale MPPK na własnym torze.

W tej sytuacji do sukcesów należy zaliczyć: 7. lokatę Andrzeja Głuchego w finale MIMP; awans do finału MEJ w chorwackim Gorican, i 14. m-ce Sławomira Dąbrowskiego; 13. m-ce Głuchego w SK; występ w finale BK Szewczykowskiego i Dąbrowskiego; a także ... zwycięstwo w kolejnej edycji Zachodniej Ligi Młodzieżowej (w składzie: Brzozowski, Dąbrowski, Głuchy, Rajkowski, Szewczykowski). Ponadto Andrzej Głuchy zajął drugie, a Adrian Szewczykowski - trzecie miejsce w Młodzieżowych Mistrzostwach Okręgu. Natomiast pod koniec sezonu Piotr Paluch mógł świętować drugi w karierze złoty medal DM Szwecji, z zespołem VMS Elit.

Mało było w tym roku ciekawych imprez w Gorzowie. Oprócz meczów ligowych, i półfinału MPPK, odbywały się praktycznie tylko zawody młodzieżowe. Między innymi 26-27 września jeżdżono przy Śląskiej w turniejach zaplecza kadry narodowej juniorów. W pierwszym dniu triumfował Kamil Zieliński (Unia Tarnów), a w drugim - Mateusz Szczepaniak (Włókniarz Częstochowa).
_________________
Art. 54. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
 
 
     
SlaskaStreet

Dołączył: 10 Lip 2009
Posty: 21
Skąd: ze Śląskiej
Wysłany: 2009-09-13, 13:26   

Świetna robota! Przykleić ten temat!
_________________
Dla nas to TYLKO falubaz.
Jeszcze raz krzykniesz i wiesz...
 
 
     
Pao 

Wiek: 28
Dołączył: 07 Gru 2008
Posty: 563
Skąd: Blockwinkel
Wysłany: 2009-09-13, 15:02   

lepiej zebrac to wszystko w calosc i wydac w formie pdf lub chociaz doc, o niebo lepiej by sie to czytalo
_________________
www.sim.centrumgz.pl
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Redakcja www.StalGorzow.pl nie ponosi odpowiedzialnosci za opinie uzytkowników forum www.forum.StalGorzow.pl
Administracja techniczna: Marcin Szarejko - m.szarejko@stalgorzow.pl

Strony internetowe - virtualnetia.com ogłoszenia gorzów | Gorzow.com.pl

Strona wygenerowana w 1,06 sekundy. Zapytań do SQL: 11